Nadszedł dzień powrotu do Londynu, wszyscy cieszyli się z
tej okazji jednak ona czuła jakąś obawę przed tym że gdy wrócą do domu wszystko
po prostu się zmieni i nie będzie już tak kolorowo jak było kiedy byli w
mieście aniołów. Bała się myśli że coś między nią i Zayn’em mogło by się
popsuć, tym bardziej bała się myśli że niedługo zaczyna się szkoła i kiedy
chłopcy będą mogli ponowić swoją trasę po Stanach nie będzie mogła do nich
dołączyć chociażby na kilka dni. Tego dnia od rana w apartamencie panował
zamęt, najpierw obudziła ją zażarta kłótnia o łazienkę która nie była już
żartem tak jak w poprzednich dniach. Kiedy chłopcy dzięki jej interwencji
przestali się kłócić i po prostu zgodzili się na jakąkolwiek kolejkę, miała
dosłownie pięć minut spokoju ponieważ po tej kłótni nadszedł czas na krzyki
„Kto mi wyniósł słuchawki z pokoju?!” albo „A skąd ja mam wiedzieć gdzie są
twoje spodnie!”
-Totalny chaos co?- usłyszała za sobą głos Niall’a.
Siedziała akurat przy stole i kończyła swoją herbatę, słysząc jego delikatny, zachrypnięty głos uśmiechnęła się lekko.
-Taak.- zaśmiała się cicho.
Chłopak dosiadł się do niej najwyraźniej też lekko już zmęczony krzykami i uśmiechnął się lekko. Posiedzieli chwilę i porozmawiali do póki nie przyszedł do nich Harry i nie zaczął wypytywać czy nie widzieli może gdzieś jego ładowarki do telefonu.
-Ja nie.- powiedziała szybko wstając od stołu.
Odniosła kubek do zlewu i wykorzystując sytuację wślizgnęła się przez uchylone drzwi wprost do pustej łazienki w której zamknęła się i odetchnęła cicho. Zayn w tym czasie szalał w swojej a raczej od kilku dni ich sypialni przekładając ubrania z szafek do walizek. Wzięła szybki zimny prysznic po czym owinięta dużym puszystym ręcznikiem przemknęła do sypialni w której spotkała chłopaka który widząc ją owiniętą jedynie ręcznikiem z mokrymi opadającymi na ramiona i plecy włosami zarumienił się.
-Dam Ci się ubrać…- powiedział zmieszany i sekundę później zamknął za sobą drzwi.
Uśmiechnęła się lekko i zaczęła wciągać na siebie powoli ubrania które przygotowała poprzedniego wieczoru.
-Totalny chaos co?- usłyszała za sobą głos Niall’a.
Siedziała akurat przy stole i kończyła swoją herbatę, słysząc jego delikatny, zachrypnięty głos uśmiechnęła się lekko.
-Taak.- zaśmiała się cicho.
Chłopak dosiadł się do niej najwyraźniej też lekko już zmęczony krzykami i uśmiechnął się lekko. Posiedzieli chwilę i porozmawiali do póki nie przyszedł do nich Harry i nie zaczął wypytywać czy nie widzieli może gdzieś jego ładowarki do telefonu.
-Ja nie.- powiedziała szybko wstając od stołu.
Odniosła kubek do zlewu i wykorzystując sytuację wślizgnęła się przez uchylone drzwi wprost do pustej łazienki w której zamknęła się i odetchnęła cicho. Zayn w tym czasie szalał w swojej a raczej od kilku dni ich sypialni przekładając ubrania z szafek do walizek. Wzięła szybki zimny prysznic po czym owinięta dużym puszystym ręcznikiem przemknęła do sypialni w której spotkała chłopaka który widząc ją owiniętą jedynie ręcznikiem z mokrymi opadającymi na ramiona i plecy włosami zarumienił się.
-Dam Ci się ubrać…- powiedział zmieszany i sekundę później zamknął za sobą drzwi.
Uśmiechnęła się lekko i zaczęła wciągać na siebie powoli ubrania które przygotowała poprzedniego wieczoru.
***
Kiedy zamknął za sobą drzwi do sypialni odetchnął głęboko…
Jego serce biło jak szalone a skóra aż piekła z podniecenia. Wiadome było to że
dziewczyna w której coraz bardziej się zakochiwał go podniecała, wiele razy
widywał ją w bikini z równie różowymi policzkami od gorąca jakie panowało wokół
i mokrymi włosami opadającymi na jej wilgotną skórę jego organizm zawsze
reagował tak samo. Jednak tym razem kiedy weszła do sypialni tak po prostu
owinięta ręcznikiem pod którym kryła się jej naga sylwetka musiał jak
najszybciej ulotnić się z pokoju. Bał się że nie wytrzyma i po prostu niczym
jakiś jaskiniowiec rzuci się na nią. Do tej pory udawało mu się powstrzymywać
ten odruch jednak to co poczuł w tej chwili dało mu do zrozumienia że długo już
tak nie wytrzyma.
-A ty co taką spanikowaną minę masz?- usłyszał głos najmłodszego członka zespołu.
-Co? Wcale nie!- odpowiedział wyrwany z zamyślenia.
-Co? Podniecenie rośnie i myślisz ciągle co byś z nią w łóżku zrobił?- zaśmiał się Harry.
-Uważaj na słowa Harry.- warknął na swojego przyjaciela, zrobił to dokładnie chyba drugi raz od kąt się znali, pierwszy raz był kiedy w korytarzu gdzie czekali na przesłuchanie w X-Faktorze loczek nie chcący potrącił go śpiesząc się do łazienki.
-Okej, okej. Spokojnie nerwusie.- zaśmiał się jego przyjaciel chyba nie przejmując się za bardzo tonem jego głosu i wtargnął po chwili do sypialni Louis’a z głośnym śmiechem.
Po kilku minutach zapukał delikatnie w drzwi ich sypialni a kiedy usłyszał ciche „możesz już wejść” powoli uchylił drzwi. Zobaczył ją ubraną w granatowych lekko błyszczących się leginsach i kremowej luźnej tunice. Pakowała właśnie swoje ubrania i resztę rzeczy które miała ze sobą w La, więc zamknął za sobą drzwi i po tym jak delikatnie musnął jej policzek swoimi ustami wrócił do tej samej czynności którą przerwał kiedy pojawiła się w pokoju.
-A ty co taką spanikowaną minę masz?- usłyszał głos najmłodszego członka zespołu.
-Co? Wcale nie!- odpowiedział wyrwany z zamyślenia.
-Co? Podniecenie rośnie i myślisz ciągle co byś z nią w łóżku zrobił?- zaśmiał się Harry.
-Uważaj na słowa Harry.- warknął na swojego przyjaciela, zrobił to dokładnie chyba drugi raz od kąt się znali, pierwszy raz był kiedy w korytarzu gdzie czekali na przesłuchanie w X-Faktorze loczek nie chcący potrącił go śpiesząc się do łazienki.
-Okej, okej. Spokojnie nerwusie.- zaśmiał się jego przyjaciel chyba nie przejmując się za bardzo tonem jego głosu i wtargnął po chwili do sypialni Louis’a z głośnym śmiechem.
Po kilku minutach zapukał delikatnie w drzwi ich sypialni a kiedy usłyszał ciche „możesz już wejść” powoli uchylił drzwi. Zobaczył ją ubraną w granatowych lekko błyszczących się leginsach i kremowej luźnej tunice. Pakowała właśnie swoje ubrania i resztę rzeczy które miała ze sobą w La, więc zamknął za sobą drzwi i po tym jak delikatnie musnął jej policzek swoimi ustami wrócił do tej samej czynności którą przerwał kiedy pojawiła się w pokoju.
***
-Jemu to na prawdę nie można już nic powiedzieć… - zaśmiał
się Harry kiedy zamknął za sobą drzwi do sypialni najstarszego z zespołu.
-Komu?- zapytał Louis nie zwracając na niego zbyt wielkiej uwagi i starannie składając swoje ubrania które lądowały w walizkach.
-Zayn’owi, chłopak żyje w napięciu seksualnym, nie daje ujścia emocjom i chodzi taki jakiś nerwowy. – zaśmiał się loczek.
-Dziwisz się?- zapytał niebieskooki zamykając pierwszą walizkę.
-Nie, jakbym był z taką Megan to też bym chodził cały czas poddenerwowany i napalony.- zaśmiał się kładąc na łóżku przyjaciela.
-A ty to nie masz nic lepszego do roboty niż fantazjowanie o dziewczynie przyjaciela na moim łóżku?- zaśmiał się Louis.
Nigdy nie przeszkadzało mu to jak najbardziej napalony z nich wszystkich i najmłodszy z resztą też Harry ciągle gada o jakichś dziewczynach, ale kiedy mowa była o dziewczynie którą traktuję jak siostrę, to już inna bajka.
-Jestem już spakowany, Liam znowu kłóci się przez telefon z Danielle, Niall gra na gitarze a Zayn stara się nie przelecieć Megan, więc przyszedłem do Ciebie.- uśmiechnął się cwaniacko.- Zastanawia mnie tylko czemu on jej nie chce przelecieć…- dodał jeszcze po chwili.
W Louis’ie aż się zagotowało, chyba pierwszy raz w życiu człowiek którego traktuje jak brata tak go zdenerwował.
-A może nie chce jej jak ty to poetycko nazwałeś przelecieć, bo na prawdę mu na niej zależy?- zapytał swoim wrednym głosem, składając czerwone spodnie.
-Przecież wiem że mu na niej zależy…- odpowiedział chłopak głosem w którym dało się wyczuć skruchę.
-No to wiesz też czemu się nie śpieszy…- dodał Louis łagodniejszym tonem
-Komu?- zapytał Louis nie zwracając na niego zbyt wielkiej uwagi i starannie składając swoje ubrania które lądowały w walizkach.
-Zayn’owi, chłopak żyje w napięciu seksualnym, nie daje ujścia emocjom i chodzi taki jakiś nerwowy. – zaśmiał się loczek.
-Dziwisz się?- zapytał niebieskooki zamykając pierwszą walizkę.
-Nie, jakbym był z taką Megan to też bym chodził cały czas poddenerwowany i napalony.- zaśmiał się kładąc na łóżku przyjaciela.
-A ty to nie masz nic lepszego do roboty niż fantazjowanie o dziewczynie przyjaciela na moim łóżku?- zaśmiał się Louis.
Nigdy nie przeszkadzało mu to jak najbardziej napalony z nich wszystkich i najmłodszy z resztą też Harry ciągle gada o jakichś dziewczynach, ale kiedy mowa była o dziewczynie którą traktuję jak siostrę, to już inna bajka.
-Jestem już spakowany, Liam znowu kłóci się przez telefon z Danielle, Niall gra na gitarze a Zayn stara się nie przelecieć Megan, więc przyszedłem do Ciebie.- uśmiechnął się cwaniacko.- Zastanawia mnie tylko czemu on jej nie chce przelecieć…- dodał jeszcze po chwili.
W Louis’ie aż się zagotowało, chyba pierwszy raz w życiu człowiek którego traktuje jak brata tak go zdenerwował.
-A może nie chce jej jak ty to poetycko nazwałeś przelecieć, bo na prawdę mu na niej zależy?- zapytał swoim wrednym głosem, składając czerwone spodnie.
-Przecież wiem że mu na niej zależy…- odpowiedział chłopak głosem w którym dało się wyczuć skruchę.
-No to wiesz też czemu się nie śpieszy…- dodał Louis łagodniejszym tonem
***
Chłopak wrzucał niedbale swoje rzeczy do walizek trzymając
przy uchu telefon i wsłuchując się w lekko irytujący głos dziewczyny po drugiej
stronie. Po raz kolejny kłócili się o jakiś banał oraz po raz kolejny
wsłuchując się w jej słowa zastanawiał się czy warto to ciągnąć dalej, czy nie
lepiej by było dla wszystkich gdyby on i Danielle po prostu się rozstali…
***
Spoglądając ukradkiem na dawno już spakowane walizki blondyn
wygrywał na gitarze zupełnie inną melodię niż dotychczas, mimo iż nie mógł
śpiewać to nadal gorączkowo myślał nad nowymi singlami które mogliby umieścić
na nowym krążku. Układał w myślach kolejne słowa w zdania i kreślił je w
zeszycie oprawionym skórą.
***
Po kilkunastu minutach wypisywania autografów, przytulania
fanek i robienia sobie z nimi zdjęć chłopcy wsiedli do samochodu w którym już na
nich czekała, dopiero w tedy na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech
wcześniej gdy siedziała w tym samochodzie sama i w ciszy sączyła wodę nie było
jej w głowie uśmiechanie się. Nie miała ochoty wracać do Londyn’u. Wpatrywała
się w Louisa który wychylił się przez okno i wyciągał swoje dłonie w stronę
fanek, kiedy poczuła na swojej drobnej zimnej dłoni dużą gorącą dłoń mulata.
Uśmiechnęła się troszeczkę szerzej patrząc w jego brązowe tęczówki.
Po krótkiej podróży samochodem dość mozolnym przejściu przez lotnisko pełne fanek w końcu znaleźli się w samolocie w którym pożałowała że nie założyła żadnego swetra ani bluzy ponieważ klimatyzacja była wyjątkowo podkręcona. Zajęła swoje miejsce zaraz przy oknie, obok niej usiadł Zayn, obok niego Niall obok którego usiadł Liam. W rzędzie przed nimi siedział Harry i Louis, który siedział również przy oknie zaraz przed nią. Kiedy już mogli spokojnie po odpinać pasy ponieważ znajdowali się już w powietrzu, dwie małe bliźniaczki podeszły do Liam’a.
-Ty na prawdę jesteś Liam?- zapytała jedna z nich ta mniej onieśmielona.
-Tak .- odpowiedział chłopak z słodkim uśmiechem.
Dziewczynka zaśmiała się słodko pytając o autograf i ewentualne zdjęcie, jak na czterolatkę była na prawdę śmiała i odważna. Kiedy do ich rozmowy wtrącił się Niall wychylając się zza Liam’a nieśmiała bliźniaczka która do tej pory nie odzywała się ani słowem pisnęła ze szczęścia. Dwie małe dziewczynki wdrapały się na ich kolana zaraz po tym jak przyciągnęły do nich swoją mamę która miała im zrobić zdjęcia, których chyba z kilkadziesiąt zrobiły sobie najpierw z Liam’em i Niall’em, zamieniając się co chwila miejscami albo siadając na nich obie naraz, potem przepełzły jakoś na Zayn’a i do Megan którą również od razu bardzo polubiły ponieważ stwierdziły że one ją widziały w telewizji i ona ma ładny uśmiech. Kilka minut później z małą pomocą Louisa i Harry’ego znalazły się u nich i wraz z nimi śmiały się kiedy ci je łaskotali a ich mama robiła im nadal zdjęcie. W końcu kobieta z miłym uśmiechem obiecując córką że będą mogły jeszcze później przyjść do zespołu poprowadziła je z powrotem na ich miejsca.
-Zimno Ci?- zapytał Zayn, widząc na jej skórze gęsią skórkę.
-Troszkę. – uśmiechnęła się lekko.
Chłopak ściągnął z siebie czerwoną beysbollówkę z literą M na lewej piersi i wyciągnął ją w jej stronę. Ona przez chwilę odmawiała przyjęcia bluzy mówiąc że teraz jemu będzie zimno, ale w końcu jakoś namówił ją do wciągnięcia jej na siebie, była na nią trochę za duża ale za to przyjemnie wygrzana jego ciałem. Chwilę później Zayn objął ją swoim ramieniem i przyciągnął bliżej siebie, uśmiechnęła się tylko lekko opierając głowę o jego klatkę piersiową po chwili widząc nad sobą Louis’a z jej aparatem w dłoniach. Nawet nie pytała skąd ma jej aparat, bo nawet nie chciała wiedzieć tego jakim sposobem przedostał się on z jej walizki do rąk najstarszego z zespołu. Louis porobił im kilka zdjęć przy niektórych chowała twarz w swojej dłoni i klatce piersiowej mulata czując jak ten chowa swoją twarz w jej rozpuszczonych włosach. Nie zauważyła nawet kiedy przysnęła czując delikatną dłoń chłopaka powoli gładzącą jej ciało.
Po krótkiej podróży samochodem dość mozolnym przejściu przez lotnisko pełne fanek w końcu znaleźli się w samolocie w którym pożałowała że nie założyła żadnego swetra ani bluzy ponieważ klimatyzacja była wyjątkowo podkręcona. Zajęła swoje miejsce zaraz przy oknie, obok niej usiadł Zayn, obok niego Niall obok którego usiadł Liam. W rzędzie przed nimi siedział Harry i Louis, który siedział również przy oknie zaraz przed nią. Kiedy już mogli spokojnie po odpinać pasy ponieważ znajdowali się już w powietrzu, dwie małe bliźniaczki podeszły do Liam’a.
-Ty na prawdę jesteś Liam?- zapytała jedna z nich ta mniej onieśmielona.
-Tak .- odpowiedział chłopak z słodkim uśmiechem.
Dziewczynka zaśmiała się słodko pytając o autograf i ewentualne zdjęcie, jak na czterolatkę była na prawdę śmiała i odważna. Kiedy do ich rozmowy wtrącił się Niall wychylając się zza Liam’a nieśmiała bliźniaczka która do tej pory nie odzywała się ani słowem pisnęła ze szczęścia. Dwie małe dziewczynki wdrapały się na ich kolana zaraz po tym jak przyciągnęły do nich swoją mamę która miała im zrobić zdjęcia, których chyba z kilkadziesiąt zrobiły sobie najpierw z Liam’em i Niall’em, zamieniając się co chwila miejscami albo siadając na nich obie naraz, potem przepełzły jakoś na Zayn’a i do Megan którą również od razu bardzo polubiły ponieważ stwierdziły że one ją widziały w telewizji i ona ma ładny uśmiech. Kilka minut później z małą pomocą Louisa i Harry’ego znalazły się u nich i wraz z nimi śmiały się kiedy ci je łaskotali a ich mama robiła im nadal zdjęcie. W końcu kobieta z miłym uśmiechem obiecując córką że będą mogły jeszcze później przyjść do zespołu poprowadziła je z powrotem na ich miejsca.
-Zimno Ci?- zapytał Zayn, widząc na jej skórze gęsią skórkę.
-Troszkę. – uśmiechnęła się lekko.
Chłopak ściągnął z siebie czerwoną beysbollówkę z literą M na lewej piersi i wyciągnął ją w jej stronę. Ona przez chwilę odmawiała przyjęcia bluzy mówiąc że teraz jemu będzie zimno, ale w końcu jakoś namówił ją do wciągnięcia jej na siebie, była na nią trochę za duża ale za to przyjemnie wygrzana jego ciałem. Chwilę później Zayn objął ją swoim ramieniem i przyciągnął bliżej siebie, uśmiechnęła się tylko lekko opierając głowę o jego klatkę piersiową po chwili widząc nad sobą Louis’a z jej aparatem w dłoniach. Nawet nie pytała skąd ma jej aparat, bo nawet nie chciała wiedzieć tego jakim sposobem przedostał się on z jej walizki do rąk najstarszego z zespołu. Louis porobił im kilka zdjęć przy niektórych chowała twarz w swojej dłoni i klatce piersiowej mulata czując jak ten chowa swoją twarz w jej rozpuszczonych włosach. Nie zauważyła nawet kiedy przysnęła czując delikatną dłoń chłopaka powoli gładzącą jej ciało.
***
Kiedy z powrotem otworzyła oczy nadal była w ramionach
bruneta a na kolanach Niall’a i Liam’a ujrzała śmiejące się bliźniaczki które
za nic w świecie nie chciały ujawnić swoich imion, każąc nazywać się Horanowa i
Paynowa. Uśmiechnęła się lekko widząc ich urocze dołeczki w policzkach oraz
czując na swojej skroni ciepłe usta Zayn’a. Mimo iż podróż powinna im minąć
mozolnie i powinna niemiłosiernie się dłużyć, ta podróż wyjątkowo minęła
szybko. Większość z resztą i tak przespała, a kiedy nie spała to robiła zdjęcia
śpiącemu Louis’owi. Kiedy do końca podróży zostały dwie godziny wstała powoli
przeciskając się do chodniczka między siedzeniami by rozprostować nogi w
podróży do toalety, która jak się okazało była zajęta. Czekała więc cierpliwie
na zwolnienie się którejkolwiek kabiny kiedy poczuła na swoim ramieniu czyjąś
brode, kątem oka dostrzegając ułożone w idealny nieład włosy Louis’a.
-A ty co?- zapytała uśmiechając się lekko do zmęczonego przyjaciela.
-Harry zaczął chrapać to się ulotniłem. – zaśmiał się cicho po chwili prostując się i plecami opierając o ścianę.
-Też mógłbyś się przespać, wyglądasz okropnie…- uśmiechnęła się troskliwie.
-Dzięki. –zaśmiali się oboje.
-Pokłóciłem się z Eleonor… zaraz przed wyjazdem…- westchnął.
-O co znowu?- zapytała krzyżując ręce na piersi.
-O jej kolegę studiów.. Na tej jej socjologi to niezłe przyjemniaczki są…- westchnął.
-Zazdrosny jesteś? To słodkie.- uśmiechnęła się lekko, troszkę pocieszająco.
-Nie jestem zazdrosny…- zaprzeczał.- Po prostu jak jesteśmy blisko siebie, to na prawdę jest wspaniale… wręcz bajkowo. A kiedy ona wraca do siebie, nie mogę się z nią spotkać kiedy chce i co chwila widzę jakieś wzmianki o niej w gazecie typu „Czyżby Louis Tomlinson i jego dziewczyna- studentka zerwali. No cóż nawet jeśli nie to te zdjęcia idealnie pokazują jej zaangażowanie” i zdjęcie z tym całym Josh’em, nawet bym nie zwracał uwagi na te teksty w gazetach ale jej przyjaciółki dodają te same zdjęcia na facebook’a co świadczy samo przez się że to nie żaden fotomontaż, no i nie powiem klei się do niej na tych zdjęciach.- wytłumaczył jej szybko półgłosem.
-To co? Szybki numerek na poprawę humoru? Niech się tylko kabina zwolni.- zaśmiała się, próbując go rozweselić.
Uśmiechnął się lekko przez co na jej usta wstąpił jeszcze większy uśmiech, nie lubiła kiedy się smucił… Pamiętała jak pierwszy raz widziała go w złym humorze, w tedy przez cały dzień zastanawiała się jak to możliwe że najzabawniejszy człowiek na świecie może mieć zły humor, z resztą do tej pory tego nie rozumiała.
-Taki tam szybki numerek może być. –zaśmiał się cicho.
Zaśmiała się po czym między nimi zapadła cisza… Ale nie ta krępująca… Ta przyjemna cisza która nie przeszkadzała im nigdy i nigdzie. Kiedy w końcu z jednej z kabin wyszła mniej wiecej na oko wyglądająca dwunastolatka i zobaczyła Louis’a , stanęła jak wryta a jej oczy zrobiły się duże i okrągłe.
-Wow, na żywo na prawdę wyglądasz nawet, nawet.- powiedziała po chwili i z obojętną miną ruszyła dalej.
-To chyba nie była wasza fanka.- wybuchła śmiechem.
-Chyba nie.- zaśmiał się.
Nawet nie zorientowała się kiedy wciągnął ją do kabiny i zamknął za nimi drzwi, zrobiła pytającą i zszokowaną naraz minę.
-No co? Obiecałaś mi szybki numerek.- powiedział słodkim głosikiem.
Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć, jednak kiedy chłopak wybuchł śmiechem zrozumiałą że tylko żartował i również zaczęła się śmiać. 5 minut później kiedy wyszedł z kabiny i mogła w spokoju się załatwić i ochlapać twarz chłodną wodą wrócili na swoje miejsca. Małych bliźniaczek już tam nie było, zapewne znów przyszła po nie mama, Niall spał z głową wygodnie ułożoną na ramieniu Liam’a który w uszach miał słuchawki tak samo jak Zayn. A Harry? Harry chrapał.
-On faktycznie chrapie.- stwierdziła.
-No co ty nie powiesz…- jęknął Louis.
Usiadła na swoim miejscu i natychmiast poczuła jak mulat przyciąga ją do siebie, uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła mu słuchawki z uszu zaczynając rozmowę praktycznie o niczym. Resztę podróży po prostu rozmawiali, patrzyli na siebie i całowali się.
-A ty co?- zapytała uśmiechając się lekko do zmęczonego przyjaciela.
-Harry zaczął chrapać to się ulotniłem. – zaśmiał się cicho po chwili prostując się i plecami opierając o ścianę.
-Też mógłbyś się przespać, wyglądasz okropnie…- uśmiechnęła się troskliwie.
-Dzięki. –zaśmiali się oboje.
-Pokłóciłem się z Eleonor… zaraz przed wyjazdem…- westchnął.
-O co znowu?- zapytała krzyżując ręce na piersi.
-O jej kolegę studiów.. Na tej jej socjologi to niezłe przyjemniaczki są…- westchnął.
-Zazdrosny jesteś? To słodkie.- uśmiechnęła się lekko, troszkę pocieszająco.
-Nie jestem zazdrosny…- zaprzeczał.- Po prostu jak jesteśmy blisko siebie, to na prawdę jest wspaniale… wręcz bajkowo. A kiedy ona wraca do siebie, nie mogę się z nią spotkać kiedy chce i co chwila widzę jakieś wzmianki o niej w gazecie typu „Czyżby Louis Tomlinson i jego dziewczyna- studentka zerwali. No cóż nawet jeśli nie to te zdjęcia idealnie pokazują jej zaangażowanie” i zdjęcie z tym całym Josh’em, nawet bym nie zwracał uwagi na te teksty w gazetach ale jej przyjaciółki dodają te same zdjęcia na facebook’a co świadczy samo przez się że to nie żaden fotomontaż, no i nie powiem klei się do niej na tych zdjęciach.- wytłumaczył jej szybko półgłosem.
-To co? Szybki numerek na poprawę humoru? Niech się tylko kabina zwolni.- zaśmiała się, próbując go rozweselić.
Uśmiechnął się lekko przez co na jej usta wstąpił jeszcze większy uśmiech, nie lubiła kiedy się smucił… Pamiętała jak pierwszy raz widziała go w złym humorze, w tedy przez cały dzień zastanawiała się jak to możliwe że najzabawniejszy człowiek na świecie może mieć zły humor, z resztą do tej pory tego nie rozumiała.
-Taki tam szybki numerek może być. –zaśmiał się cicho.
Zaśmiała się po czym między nimi zapadła cisza… Ale nie ta krępująca… Ta przyjemna cisza która nie przeszkadzała im nigdy i nigdzie. Kiedy w końcu z jednej z kabin wyszła mniej wiecej na oko wyglądająca dwunastolatka i zobaczyła Louis’a , stanęła jak wryta a jej oczy zrobiły się duże i okrągłe.
-Wow, na żywo na prawdę wyglądasz nawet, nawet.- powiedziała po chwili i z obojętną miną ruszyła dalej.
-To chyba nie była wasza fanka.- wybuchła śmiechem.
-Chyba nie.- zaśmiał się.
Nawet nie zorientowała się kiedy wciągnął ją do kabiny i zamknął za nimi drzwi, zrobiła pytającą i zszokowaną naraz minę.
-No co? Obiecałaś mi szybki numerek.- powiedział słodkim głosikiem.
Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć, jednak kiedy chłopak wybuchł śmiechem zrozumiałą że tylko żartował i również zaczęła się śmiać. 5 minut później kiedy wyszedł z kabiny i mogła w spokoju się załatwić i ochlapać twarz chłodną wodą wrócili na swoje miejsca. Małych bliźniaczek już tam nie było, zapewne znów przyszła po nie mama, Niall spał z głową wygodnie ułożoną na ramieniu Liam’a który w uszach miał słuchawki tak samo jak Zayn. A Harry? Harry chrapał.
-On faktycznie chrapie.- stwierdziła.
-No co ty nie powiesz…- jęknął Louis.
Usiadła na swoim miejscu i natychmiast poczuła jak mulat przyciąga ją do siebie, uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła mu słuchawki z uszu zaczynając rozmowę praktycznie o niczym. Resztę podróży po prostu rozmawiali, patrzyli na siebie i całowali się.
***
Kiedy pojawili się na sali w której czekają rodziny na
podróżników wpadła w ramiona mamy, chwilę później miażdżona była silnym
uściskiem ojca, na Sali nie było fanek które jakimś cudem nie zostały wpuszczone
na lotnisko. Rodzice wycałowali i wy tulili ją jakby nie widzieli jej
przynajmniej rok ale jej to nie przeszkadzało chwilę później była już na
Elliocie z owiniętymi wokół jego pasa nogami jedną ręką trzymała się go frugą czochrając jego
włosy, po czym niepozornie wyglądająca blondynka chciała ją udusić ze
szczęścia. Kiedy już wszyscy mieli za sobą witanie się z płaczącymi matkami i
siostrami które również przyjechały przywitać zespół znaleźli się w samochodach
i ruszyli do domu. Jechała sama z rodzicami wychylając się przez okno i
ogrzewając swoją skórę słońcem jakie ogrzewało Londyn… Mimo iż nie była brytyjką
to właśnie Londyn uważała za swój prawdziwy dom i nie ważne jaki by nie był
deszczowy i ponury ona zawsze by tu wróciła.
-Kochanie, usiądź musimy Ci coś powiedzieć.- powiedziała ciepłym głosem mama.
-Oddaliście Michael’a do adopcji i będę mogła zająć również jego pokój?- zaśmiała się z udawaną nadzieją w głosie, mimo iż nie lubiła za bardzo brata to nie oddałaby go za nic w świecie.
-Bardzo śmieszne, twój brat nadal wraca za kilka dni do domu.- zaśmiał się jej ojciec.
-Jakoś w tygodniu przyjeżdża wujek Logan z Caroline.- powiedziała mama odwracając się do niej.
-Wujek Logan?- zapiszczała
-Tak.- zaśmiała się jej mama spoglądając na jej ojca.
Wuj Logan był bratem jej mamy który kilka lat wcześniej stracił swoją żonę w wypadku samochodowym, od tamtej pory sam wychowywał Caroline… Jej kuzynkę która jest w wieku jej byłego chłopaka, oraz automatycznie rok starsza od niej.
-Wujek zapraszał Cie też na kilka dni do siebie do Włoch.- usłyszała głos ojca.
-Emmm.- zaczęła.
-Nie chcesz jechać?- zapytała zdziwiona mama.
-Chce, no pewnie że chce, ale kończą się wakacje. Niedługo urodziny Liam’a i w ogóle… A czemu przyjeżdżają?- zapytała szybko.
-Caroline zastanawia się czy nie przyjechać do Londynu na stałe i nie zacząć tu studiować.- usłyszała ojca.
Jakie miała stosunki z kuzynką? Chyba normalne… Nie rozmawiały zbyt często od śmierci jej matki mimo iż wcześniej były nie rozłączne… Kontakt po prostu się urwał i tyle, ale cieszyła się na tą wieść. Fajnie będzie mieć kogoś z kim będzie mogła dokuczać bratu, no i fajnie będzie mieć przez kilka dni blisko swojego ulubionego wujka. Podczas dalszej jazdy dowiedziała się również że całą noc będzie sama w domu… Jej rodzice musieli pojawić się tego wieczoru na gali rozdania jakichś tam nagród filmowych, prawdopodobnie musiałaby jechać z nimi ale ze względu na długa podróż po której była nawet jej tego nie proponowali wiec była bardzo zadowolona.
-Kochanie, usiądź musimy Ci coś powiedzieć.- powiedziała ciepłym głosem mama.
-Oddaliście Michael’a do adopcji i będę mogła zająć również jego pokój?- zaśmiała się z udawaną nadzieją w głosie, mimo iż nie lubiła za bardzo brata to nie oddałaby go za nic w świecie.
-Bardzo śmieszne, twój brat nadal wraca za kilka dni do domu.- zaśmiał się jej ojciec.
-Jakoś w tygodniu przyjeżdża wujek Logan z Caroline.- powiedziała mama odwracając się do niej.
-Wujek Logan?- zapiszczała
-Tak.- zaśmiała się jej mama spoglądając na jej ojca.
Wuj Logan był bratem jej mamy który kilka lat wcześniej stracił swoją żonę w wypadku samochodowym, od tamtej pory sam wychowywał Caroline… Jej kuzynkę która jest w wieku jej byłego chłopaka, oraz automatycznie rok starsza od niej.
-Wujek zapraszał Cie też na kilka dni do siebie do Włoch.- usłyszała głos ojca.
-Emmm.- zaczęła.
-Nie chcesz jechać?- zapytała zdziwiona mama.
-Chce, no pewnie że chce, ale kończą się wakacje. Niedługo urodziny Liam’a i w ogóle… A czemu przyjeżdżają?- zapytała szybko.
-Caroline zastanawia się czy nie przyjechać do Londynu na stałe i nie zacząć tu studiować.- usłyszała ojca.
Jakie miała stosunki z kuzynką? Chyba normalne… Nie rozmawiały zbyt często od śmierci jej matki mimo iż wcześniej były nie rozłączne… Kontakt po prostu się urwał i tyle, ale cieszyła się na tą wieść. Fajnie będzie mieć kogoś z kim będzie mogła dokuczać bratu, no i fajnie będzie mieć przez kilka dni blisko swojego ulubionego wujka. Podczas dalszej jazdy dowiedziała się również że całą noc będzie sama w domu… Jej rodzice musieli pojawić się tego wieczoru na gali rozdania jakichś tam nagród filmowych, prawdopodobnie musiałaby jechać z nimi ale ze względu na długa podróż po której była nawet jej tego nie proponowali wiec była bardzo zadowolona.
***
-Moje łóżko! –pisnęła niczym pięciolatka widząca słodkiego
kotka rzucając się na swoje wielkie wygodne łóżko.
-No jak dziecko!- usłyszała nad sobą głos Elliot’a po czym poczuła uderzenia na swoim tyłku.
-A to za co?- krzyknęła przewracając się szybko na plecy.
-Za nie dawanie znaku życia przez kilka dni! –wytłumaczył kładąc się wraz z Sarą obok niej.
-No to opowiadaj…- domagała się gorącej opowieści blondynka.
-No ale co? Pojechałam tam, okazało się ze koncertu nie ma, połaziłam po mieście, wróciłam i tyle.- powiedziała ze słodkim uśmiechem.
-Obrażam się!- stwierdzili naraz oboje jej przyjaciół.
Przez kilka minut czekała aż się do niej odezwą aż w końcu sama zaczęła mówić, opowiadać im jak naprawdę było w LA. Kiedy odprowadziła ich do drzwi przy okazji pożegnała rodziców którzy również już wychodzili.
-Hej, to może zostaniemy. Wypijemy coś ? Pogadamy?- zaproponował Elliot .
-Jestem naprawdę bardzo zmęczona, innym razem.- uśmiechnęła się lekko.
-Zostaw ją nie widzisz że czeka na chłopaka.- zachichotała blondynka odciągając chłopaka w stronę drzwi.
-No jak dziecko!- usłyszała nad sobą głos Elliot’a po czym poczuła uderzenia na swoim tyłku.
-A to za co?- krzyknęła przewracając się szybko na plecy.
-Za nie dawanie znaku życia przez kilka dni! –wytłumaczył kładąc się wraz z Sarą obok niej.
-No to opowiadaj…- domagała się gorącej opowieści blondynka.
-No ale co? Pojechałam tam, okazało się ze koncertu nie ma, połaziłam po mieście, wróciłam i tyle.- powiedziała ze słodkim uśmiechem.
-Obrażam się!- stwierdzili naraz oboje jej przyjaciół.
Przez kilka minut czekała aż się do niej odezwą aż w końcu sama zaczęła mówić, opowiadać im jak naprawdę było w LA. Kiedy odprowadziła ich do drzwi przy okazji pożegnała rodziców którzy również już wychodzili.
-Hej, to może zostaniemy. Wypijemy coś ? Pogadamy?- zaproponował Elliot .
-Jestem naprawdę bardzo zmęczona, innym razem.- uśmiechnęła się lekko.
-Zostaw ją nie widzisz że czeka na chłopaka.- zachichotała blondynka odciągając chłopaka w stronę drzwi.
***
Wyprowadziła Lucas’a który po spacerze zadowolony usnął na
wielkim posłaniu jakie mu kupiła i zostawiła koło biurka. Wzięła szybki
prysznic po czym wciągnęła na siebie szorty i luźną koszulkę odsłaniającą jedno
jej ramie, odruchowo wysuszyła swoje długie włosy i zostawiła je rozpuszczone.
Usiadła wygodnie na łóżku wsłuchując się w pochrapywanie psa i zaczynając
czytać książkę. Było około 23 kiedy usłyszała delikatne pukanie do jej drzwi
frontowych. Zbiegła szybko po schodach czując chłód podłogi pod stopami i
otworzyła drzwi za którymi zobaczyła bruneta ubranego w czarne rurki i
niebieską koszulę z podwiniętymi rękawami i odpiętymi dwoma górnymi guzikami.
-Hej.- uśmiechnął się lekko całując ją w policzek.
-Hej.- powiedziała lekko zaskoczona, myślała że będzie chciał odpocząć po podróży i nie przyjdzie już do niej.
-Pomyślałem że może pozwoliłabyś mi zrobić sobie kolacje.- uśmiechnął się jeszcze bardziej czarująco.
Bez słowa pociągnęła go w głąb domu zamykając oczywiście drzwi frontowe na klucz zrobili wspólnie jakąś sałatkę która okazała się bardzo dobra i szybko zniknęła, popijali posiłek czerwonym winem i było wprost idealnie dopóki nie poczuła na swojej nodze mokrego języka Lucas’a który zazdrosny domagał się spaceru. Wypuściła go do ogrodu i zamknęła drzwi tarasowe.
-Jedna noc na powietrzu mu nie zaszkodzi.- zaśmiała się.
Zanieśli brudne naczynia do kuchni gdzie została posadzona na blacie kuchennym na wprost zlewu.
-A teraz możesz popatrzeć sobie na mnie zmywającego i nie przeszkadzać – powiedział muskając jej usta i zaczynając zmywanie. Cały czas był na wyciągnięcie ręki przez co uśmiechała się delikatnie. Zsunęła się z blatu opierając się o niego plecami i popijając wino. Kiedy skończył i odwrócił się do niej przodem odstawiła kieliszek i z lekkim niewinnie wyglądającym uśmiechem przyciągnęła go do siebie.
-Moim zdaniem , zmywający faceci są naprawdę podniecający.- wymruczała patrząc w jego oczy.
-Prowokujesz…- wymruczał.
-A nawet jeśli, to co?- zapytała cwaniackim głosem.
-Cały plan się sypnie… - zaczął mruczeć pod nosem jednak nie pozwoliła mu dokończyć po prostu go pocałowała.
Naparł na nią całym ciałem oddając pocałunek z równą namiętnością, ich dłonie wędrowały chaotycznie po ich ciałach a języki toczyły walkę o dominację, nawet nie zauważyła kiedy zaczęli przemierzać drogę do schodów a jej palce szybko rozpinały każdy jeden guzik jego koszuli. Sekundę później jej koszulka wisiała na antycznej lampie stojącej na komodzie a jego koszula leżała u podnóża schodów, kiedy postawiła pierwszy krok na schody ich usta nie stykały się, jego oczy były pełne namiętności, podniecenia i niepewności, uśmiechając się przyciągnęła go do siebie za pasek od spodni.
Kiedy runęli oboje na jej wielkie łóżko byli już całkowicie nadzy, gdyby nie to że nadal nie dawał jej spokojnie głęboko oddychać cały czas pieszcząc jej usta swoimi jej jęki pod wpływem dotyku jego rąk roznosiły by się echem po całym domu. Kochali się wręcz brutalnie próbując nasycić się swoim wzajemnym dotykiem, w jego ramionach zobaczyła gwiazdy już nie grawitacja trzymała ją w tym miejscu, to był on… Po domu rozniosły się ostatnie jęki rozkoszy a oni ciężko dysząc wpatrywali się w swoje oczy…
Nie zmarnowali ani minuty tej jakże pięknej nocy… Kochali się brutalni, delikatnie, szybko i powoli… Nasycali się swoimi ciałami i dotykiem by po chwili znów mieć tego mało. Usnęli dopiero nad ranem, otulona jego ramionami czując ciepło jego skóry na swoim nagim ciele uśmiechała się delikatnie zapadając w krótki sen by obudzić się i znów nasycić się jego dotykiem.
-Hej.- uśmiechnął się lekko całując ją w policzek.
-Hej.- powiedziała lekko zaskoczona, myślała że będzie chciał odpocząć po podróży i nie przyjdzie już do niej.
-Pomyślałem że może pozwoliłabyś mi zrobić sobie kolacje.- uśmiechnął się jeszcze bardziej czarująco.
Bez słowa pociągnęła go w głąb domu zamykając oczywiście drzwi frontowe na klucz zrobili wspólnie jakąś sałatkę która okazała się bardzo dobra i szybko zniknęła, popijali posiłek czerwonym winem i było wprost idealnie dopóki nie poczuła na swojej nodze mokrego języka Lucas’a który zazdrosny domagał się spaceru. Wypuściła go do ogrodu i zamknęła drzwi tarasowe.
-Jedna noc na powietrzu mu nie zaszkodzi.- zaśmiała się.
Zanieśli brudne naczynia do kuchni gdzie została posadzona na blacie kuchennym na wprost zlewu.
-A teraz możesz popatrzeć sobie na mnie zmywającego i nie przeszkadzać – powiedział muskając jej usta i zaczynając zmywanie. Cały czas był na wyciągnięcie ręki przez co uśmiechała się delikatnie. Zsunęła się z blatu opierając się o niego plecami i popijając wino. Kiedy skończył i odwrócił się do niej przodem odstawiła kieliszek i z lekkim niewinnie wyglądającym uśmiechem przyciągnęła go do siebie.
-Moim zdaniem , zmywający faceci są naprawdę podniecający.- wymruczała patrząc w jego oczy.
-Prowokujesz…- wymruczał.
-A nawet jeśli, to co?- zapytała cwaniackim głosem.
-Cały plan się sypnie… - zaczął mruczeć pod nosem jednak nie pozwoliła mu dokończyć po prostu go pocałowała.
Naparł na nią całym ciałem oddając pocałunek z równą namiętnością, ich dłonie wędrowały chaotycznie po ich ciałach a języki toczyły walkę o dominację, nawet nie zauważyła kiedy zaczęli przemierzać drogę do schodów a jej palce szybko rozpinały każdy jeden guzik jego koszuli. Sekundę później jej koszulka wisiała na antycznej lampie stojącej na komodzie a jego koszula leżała u podnóża schodów, kiedy postawiła pierwszy krok na schody ich usta nie stykały się, jego oczy były pełne namiętności, podniecenia i niepewności, uśmiechając się przyciągnęła go do siebie za pasek od spodni.
Kiedy runęli oboje na jej wielkie łóżko byli już całkowicie nadzy, gdyby nie to że nadal nie dawał jej spokojnie głęboko oddychać cały czas pieszcząc jej usta swoimi jej jęki pod wpływem dotyku jego rąk roznosiły by się echem po całym domu. Kochali się wręcz brutalnie próbując nasycić się swoim wzajemnym dotykiem, w jego ramionach zobaczyła gwiazdy już nie grawitacja trzymała ją w tym miejscu, to był on… Po domu rozniosły się ostatnie jęki rozkoszy a oni ciężko dysząc wpatrywali się w swoje oczy…
Nie zmarnowali ani minuty tej jakże pięknej nocy… Kochali się brutalni, delikatnie, szybko i powoli… Nasycali się swoimi ciałami i dotykiem by po chwili znów mieć tego mało. Usnęli dopiero nad ranem, otulona jego ramionami czując ciepło jego skóry na swoim nagim ciele uśmiechała się delikatnie zapadając w krótki sen by obudzić się i znów nasycić się jego dotykiem.
_____________________________________________________________________________________
NOWA POSTAĆ:
Caroline Walker osiemnastoletnia kuzynka Megan która wraz z ojcem (bratem matki Megan) mieszka w gorącej Italii, przyjeżdża do Londynu na krótkie wakacje oraz aby złożyć swoje papiery na uniwersytet w Londynie. Dziewczyna od zawsze chciała zostać projektantką mody a teraz jej marzenie miało się spełnić. Jest świeżo po rozstaniu z jednym z włoskich chłopaków z jej licealnej klasy.
______________________________________________________________________________________
Mam nadzieje że się podoba ;*
Pamiętaj! Jak Ci się podoba to napisz o tym w komentarzu bo mobilizuje to do dalszej pracy, jeżeli masz jakieś zastrzeżenia ? Też mi o tym napisz ; )
Pamiętaj! Jak Ci się podoba to napisz o tym w komentarzu bo mobilizuje to do dalszej pracy, jeżeli masz jakieś zastrzeżenia ? Też mi o tym napisz ; )

SUPER :* CZEKAM NA NASTĘPNY !!
OdpowiedzUsuńNajlepszy! Wiecej takich hehehe <3
OdpowiedzUsuńdhwidhgwdjhjajnshssshqwa SUPER, nawet nie wiesz jak ja to kocham! Świetnie piszesz, masz do tego talent i fajnie, że zazwyczaj rozdziały są takie długie :)
OdpowiedzUsuńmmmmmm...sexi <3333
OdpowiedzUsuńUwielbiam :*/onnediirectiion
OdpowiedzUsuńSiema :D
OdpowiedzUsuńKoniec najlepszy ^^ no ale cała reszta też piękna <333
No ale i tak koniec kocham <333
Więcej takich +18 Madzia to lubi ^^
Kocham Cię <33333
Piszesz jak prawdziwa pisarka i bardzo ładnie się wyrażasz:)<33
OdpowiedzUsuńKurde myślałam że będzie pikantniejsza scenka a tu tylko pocałunki i poznawanie swojego ciało ugh.Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńfajne :D
OdpowiedzUsuńzajebistee <333 oby więcej było takich scenek :D
OdpowiedzUsuńNie mam żadnych zastrzeżeń :D:D:D
OdpowiedzUsuńErotyczna końcówka jest najlepsza :P
boszzz ! Końcówka najlepsza ♥ / Tala
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwoscia na nastepny <3
OdpowiedzUsuńIf some one wishes expert view regarding blogging then i suggest him/her to go to see
OdpowiedzUsuńthis webpage, Keep up the pleasant work.
Check out my web page - The web’s premiere DJ community
Amazing things here. I'm very happy to look your article. Thank you so much and I am looking forward to touch you. Will you please drop me a e-mail?
OdpowiedzUsuńMy site: Bruno Mars - Moonshine (Kim Viera Cover)
Also see my webpage > Bruno Mars - Moonshine (Kim Viera Cover)