sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 9.



W końcu nadszedł dzień nieszczęsnego wyjazdu. Wstał powoli, z niechęcią spoglądając na walizki, nie chciał wyjeżdżać. Nie chciał opuszczać tego miejsca… Nie chciał zostawiać tutaj jej…
-Przecież nie mogłeś zakochać się w tak krótkim czasie…- powiedział do swojego odbicia stojąc w łazience przed wielkim lustrem.
Chwilę później wziął szybki, zimny prysznic, umył zęby i ogolił się schnąc powoli.
Ubrany tylko w szare spodnie dresowe wrócił do swojej sypialni i wyszedł na balkon przypalając mocnego papierosa. Rozejrzał się dookoła i podświadomie skierował swój wzrok na jej balkon, na którym jednak jej nie było.- Pewnie biega z Louis’em- pomyślał gasząc papierosa i wracając do środka. Zszedł powoli do kuchni prowadzony przez zapach kawy i jajecznicy, gdzie spotkał roześmianą trójkę.
-Daj spokój Zayn! Rozchmurz się! Szybko zleci!- pocieszał go Niall.
Mulat uśmiechnął się lekko i rezygnując ze śniadania wycofał się z powrotem do swojej sypialni gdzie zaczął przebierać się w uszykowane poprzedniego wieczoru czarne rurki i trampki i zielono-fioletową koszulę z podwiniętymi rękawami. Kiedy usłyszał że drzwi frontowe się otwierają dobrze wiedział że do domu wrócił Louis. Zszedł więc z powrotem do kuchni jednak nie zobaczył w niej brunetki która tym razem nie przyszłą z jego przyjacielem. Powoli każde z nich zaczęło rozchodzić się po swoich sypialniach i przygotowywać do wyjazdu tymczasem on usiadł na kanapie z kubkiem mocnej kawy i włączył telewizor na jakimś dokumentalnym programie.
***
Wstała tego dnia bardzo wcześnie, zjadła śniadanie w towarzystwie swoich rodziców i wyprowadziła Lucas’a. Kiedy wróciła ze spaceru przyszedł po nią Louis na którego widok łzy same napływał jej do oczu. Nie chciała aby wyjeżdzali, nie miała ochoty rozstawać się z żadnym z tej piątki. Przebiegli stała trasą w ciągu której usłyszała z 1000 razy że będą do niej dzwonić i pisać sms’y. Z resztą najpierw sama wymusiła na nich tą obietnice kilka dni wcześniej kiedy zrobili pożegnalną imprezę. Zmusiła ich do obiecania jej że będą dzwonić o każdej porze dnia i nocy, kiedy tylko będą mogli. Nie chciała nawet wyobrażać sobie tego że niedługo nie będzie mogła po prostu zapukać do drzwi obok i porozmawiać z Louis’em czy resztą…
Kiedy wróciła do domu wzięła szybki prysznic i owinięta ręcznikiem dokładnie wysuszyła swoje włosy które delikatnie później potraktowała prostownicą tak aby ani nie były całkowicie proste ani żeby się nie kręciły. Powstałe w ten sposób delikatne fale puściła luźno na plecy i ramiona na które naciągnęła czarną bluzkę na ramiączka, na swoje opalone nogi wciągnęła ciemne rurki a na stopy czarne baleriny… Po chwili patrzenia w lustro na swoją na czarno ubraną sylwetkę stwierdziła że przecież nie idzie na pogrzeb i ściągnęła z siebie czarną bluzkę zostając w czarnym staniku i idąc do sypialni w poszukiwaniu jakiejś innej bluzki. W sypialni szukając bluzki natknęła się na swoje ulubione jasne rurki które po dłuższym namyślę również założyła zamiast tych czarnych, chwilę później znalazła niebieską koszulę w kratę którą wciągnęła na siebie i podwinęła starannie rękawy. Wciągnęła na siebie niebieskie baleriny zamiast czarnych i była już gotowa… Na lotnisko miała jechać z chłopcami a wracać miała taksówką… Sara i Elliot nie mogli z nią jechać ponieważ wyjechali kilka dni wcześniej na rodzinne wakacje. Usiadła więc w kuchni i przyglądając się poczynaniom mamy czekała aż chłopcy dadzą jej znak. Jej mama bardzo delikatnie próbowała podpytać czy łączy ją coś z Malik’iem jednak ona odpowiedziała tylko sucho że nic ich oprócz przyjaźni nie łączy. Po czym wbiła swój wzrok w dzbanek z sokiem i wyłączyła na jakiekolwiek bodźce z zewnątrz.
-Kochanie. Do Ciebie…- usłyszała głos taty który dotykał delikatnie jej ramienia i składał pocałunek na czubku jej głowy.
Uśmiechnęła się delikatnie i pożegnała z rodzicami idąc do drzwi frontowych, przed którymi spojrzała ostatni raz w lustro. Nie umalowała się tego dnia, wiedziała że łzy i tak zmyją makijaż… Wyszła na przyjemnie świecące słońce i zobaczyła Louis’a ubranego w czerwone spodnie i białą koszulkę pokrytą cienkimi paskami. Uśmiechnął się lekko i objął ją prowadząc do samochodu którym mieli jechać i przy którym stali wszyscy chłopcy i Danielle która również jechała ich pożegnać. W samochodzie a raczej głupiej limuzynie panowała troszkę napięta atmosfera, siedziała między Louis’em a Harrym którzy próbowali żartować aby z jej twarzy nie schodził uśmiech, spoglądała na Liam’a który czule szeptał coś do ucha smutniej Dani i na Zayn’a któremu ciężko tłumaczył coś Niall.
W końcu po kilku minutach dotarli na lotnisko które o dziwo nie było oblegane przez tłumy fanek których było stosunkowo mało jednak dziennikarzy i fotoreporterów było od groma. Przed wejściem czekała na nich Eleonor która również przybyła pożegnać swojego chłopaka.
***
-Nie chcę żebyście jechali…- szepnęła do ucha Louis’owi kiedy rzuciła mu się na szyję by móc się z nim pożegnać.
Ciąglę widziała flesze aparatów, wiedząc że ma już pewnie z tysiąc zdjęć nie przejmowała się tym robiła to po co tam przyjechała.
-Wiem… Ale szybko wrócimy, obiecuje.- odpowiedział jej wycierając łzę która spłynęła jej po policzku i pocałował delikatnie jej policzek odchodząc w stronę żegnającej się z Liam’em Eleonor.
Ledwo co Louis od niej odszedł ona została wciągnięta w ramiona Harry’ego który ubrany był równie kolorowo co Lou i powtarzał jej aby nie płakała bo on się rozpłacze, zaśmiała się cicho w jego klatkę piersiową kiedy to usłyszała i obiecała że spróbuje, kilka sekund później obiecywała to samo Liam’owi który ubrany w marynarkę i stonowane kolory wyprzedził Niall’a ubranego w zielone spodnie i białą koszulę.
-Będzie dobrze…- usłyszała miękki głos blondyna który chwilę po Liam’ie wycierał jej policzki od łez.
-Z kim ja będę chodzić na spacery z Lucas’em?- zpytała, patrząc w oczy blondyna.
-Szybko wrócimy.- obiecał przytulając ją.
W końcu w tym całym zamieszaniu wylądowała stojąc przed mulatem który sam wyglądał jakby miał się zaraz popłakać.
-Nie płacz…- usłyszała jego cichy szept i poczuła ciepłą dłoń na policzku.
Nic nie odpowiedziała… Nie miała już siły wydobyć z siebie chodź by jednego słowa po prostu wtuliła się w jego klatkę piersiową chwilę później czując oplatające ją jego ramiona.
Kilka minut później stała przy Danielle i Eleonor i patrzyła jak chłopcy odchodzą w przeciwną stronę, kiedy chciała już wycofać się i zniknąć z widoku wysoki mulat stanął i gwałtownie odwrócił się szybkim krokiem podchodząc do niej i obejmując jej twarz swoimi ciepłymi dłońmi wpił się w jej usta swoimi. Nie zdawała sobie sprawy z tego jak długo tam tak stali nie miało to znaczenia, znaczenie miały tylko jego dłonie na jej ciele i usta które tak namiętnie całowały. Kiedy odsunął się od niej i spojrzał jej w oczy jeszcze bardziej zachciało się jej płakać jednak dzielnie się uśmiechała, musnął ostatni raz jej usta swoimi i puścił się biegiem za resztą chłopców.
Chwilę później wychodziła z lotniska między dwójką pozostałych dziewczyn widząc na twarzach dziennikarzy podekscytowanie oraz nienawiść na twarzach małej ilości zebranych fanek.
***
Kilkanaście minut później wysiadła pod swoim domem z taksówki i dotykając opuszkami palców swoich ust przekroczyła próg domu, skierowała isę od razu do swojej sypialni gdzie wyciągnęła swój pamiętnik i usiadła w dużym fotelu przy biurku na który zaraz za nią wgramolił się Lucac.
„Zrobił to…” zaczęła po chwili w swoim pamiętniku… „Pocałował mnie na samym środku lotniska wśród fanek, dziennikarzy i innych fotoreporterów, po prostu wrócił się i mnie pocałował zaraz przed odjazdem… Uwielbiam go i tęsknię…” Napisała jeszcze jak cała piątka zmieniła jej życie i jak nie wyobraża sobie bez nich tych kilku tygodni, miała nadzieję że wrócą jeszcze przed końcem wakacji chciała z nimi spędzić jak najwięcej czasu przed rozpoczęciem roku szkolnego. Resztę dnia spędziła na łażenie bez celu z jednego konta domu w drugi, od czasu do czasu biegając za psem z zamiarem zabrania mu swoich rzeczy które wynosił jej z pokoju. Porozmawiała trochę z Elliot’em przez telefon kiedy wyszła na balkon zapalić, który oczywiście zaczął przepraszać że nie było go z nią na lotnisku.  Tego dnia położyła się do łóżka stosunkowo wcześnie uświadamiając sobie że gdyby chłopcy byli w pobliżu nawet by nie myślała o śnie o tak wczesnej porze.  Zasnęła jak zwykle nad ranem, przez kilka godzin przewracając się z boku na bok.
____________________________________________________________________________________

Wiem krótki... Następny będzie dłuższy! ; )
Pod tym rozdziałem widzę DUŻO komentarzy! <3
Miłego czytania. <33

10 komentarzy:

  1. dlaczego taki krótki ja się pytam.Ale bardzo fajny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty , ale mógłby być dłuższy <333

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny, kocham to opowiadanie *-* /@PoliiOfficial

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty, jak wszystkie pozostałe, ale kolejny ma być 3 razy dłuższy, bo piszesz niestety co raz krótsze te rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny!!!!!!!!!!!!!!!
    Zajebisty rozdział !!!!!!!!!!!!!
    Kocham to <3333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na kolejny,bo nadal nie potrafie rozkminic z kim ona bedzie ;CCCC ~@LuvHarreeh

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski boski boski boski boski!!!!!!!!!!!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze że uświadomiłaś sobie że ten rozdział jest za krótki , bo stanowczo jest za krótki... Ta scenka jak ją pocałował to taka romantyczna była ze to jest poprostu poezja<3 no a teraz biore się za 10.
    M.<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Maaaalik... to był pięknę <3

    OdpowiedzUsuń