sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 14.



O poranku obudził ją telewizor który nadawał na cały regulator jakąś reklamę, uchyliła powoli swoje powieki tylko po to by dostrzec pustkę w miejscu gdzie leżeć powinien mulat. Kiedy nie chętnie zaczęła wyplątywać się z kołdry z salonu do szedł do niej dźwięk ciężkiego kaszlu, opuściła swoje stopy na przyjemnie chłodną podłogę i związując włosy ruszyła do drugiego pomieszczenia.
-A ty co tutaj robisz?- zapytała widząc owiniętego kocem blondyna który siedział na kanapie wpatrując się uparcie w telewizor.
-Cicho zaraz się zacznie.- odpowiedział i skinął by usiadła obok niego.
-Ale co się zacznie?- zapytała siadając i podciągając kolana pod brodę.
Nie uzyskała odpowiedzi na swoje pytanie więc spojrzała na ekran wielkiego telewizora i czekała sama nie wiedząc na co.
-Dzień dobry państwu! Dziś w swoim porannym programie goszczę jakże znany brytyjsko-irlandzki zespół One Direction, z nieznanych nam jednak powodów zespół nie pojawił się dzisiaj cały, brakuje nam Niall’a Horan’a. – powiedziała czarnoskóra prezenterka zaraz po tym kiedy program się zaczął.
Już wiedziała na co jej przyjaciel tak wyczekiwał. Prawdopodobnie chłopcy za chwile oznajmią światu że najbliższe koncerty zostały odwołane, na ekranie pojawił się teraz obraz całej czwórki lekko uśmiechającej się do kamery.
-Witajcie chłopcy.- uśmiechnęła się szeroko prezenterka.
-Witamy.- odpowiedzieli jej zgodnie.
Przysłuchiwała się z uwagą wywiadowi który nie miał żadnego składu… Dziennikarka żartowała sobie i pytała o jakieś głupie rzeczy, aż w końcu po prosiła o wyjaśnienie czemu Horan’a nie ma z nimi.
-Otóż…- zaczął Liam po krótkiej chwili ciszy- nasz przyjaciel Niall zachorował wczoraj i nie może dzisiaj z nami tu być.- odpowiedział jej szybko.
-Czy to coś poważnego?- zapytała na pozur przejętym i zmartwionym głosem dziennikarka.
-Zapalenie strun głosowych…- odpowiedział tym razem Harry bardzo poważnym tonem.
-W takim razie co z koncertem który mieliście dzisiaj zagrać?- ponownie zabrała głos czarnoskóra kobieta.
-Niestety odwołujemy ten i kilka najbliższych koncertów, zapalenie jest dość poważne i Niall nie może tymczasowo śpiewać, a my nie możemy śpiewać bez niego.- tłumaczył Liam.
-Chcielibyśmy przeprosić wszystkie fanki i fanów którzy wyczekiwali na ten koncert.- wtrącił się Zayn.
-I zapewnić że jeżeli powrócicie z biletami w miejsca gdzie zostały zakupione to z całą pewnością pieniądze zostaną wam oddane.- dodał Louis.
Przez dłuższą część programu rozmawiali na temat odwołanego koncertu i o tym że chłopcy mają zamiar wynagrodzić jakoś swoim fanom to że ich tak po prostu wystawili.  W tym czasie Megan wstała i poszła do kuchni aby wstawić wodę na herbatę, przestała już zwracać uwagę na program kiedy dziennikarka ponownie zaczęła zadawać głupie pytania.
-Zayn…- wyrwał ją z zamyślenia głos prezenterki- Megan Collins i ty, wakacyjny romans czy może jednak miłość?- zapytała wścibsko czarnoskóra kobieta.
Przy tym pytaniu dziewczyna szybko wróciła na swoje miejsce koło blondyna a na ekranie telewizora zobaczyła ich zdjęcia które zostały zrobione przez kogoś dzień wcześniej.
-Wczoraj widziany byłeś z nią na ulicach Los Angeles, a przecież nie tak dawno temu dziewczyna jeszcze w Londynie imprezowała z przyjaciółmi gdzie zrobiono jej zdjęcia w dwuznacznej pozycji z jakimś chłopakiem a zaledwie dwa dni później okazały się zdjęcia młodej córki znanego producenta jak ta całuje się z dość wysokim blondynem na ulicach Londynu.- mówiła dalej dziennikarka.
Zayn ze stoickim spokojem wymalowanym na twarzy poczekał aż kobieta powtórzy pytanie co go z nią łączy i uśmiechnął się lekko cichutko śmiejąc się pod nosem, Louis dotknął jego ramienia swoją dłonią również się uśmiechając jednak nie delikatnie, pokazał za to rząd swoich białych zębów.
-Megan to moja przyjaciółka…- zaczął Louis.- I mogę się pochwalić że to dzięki mnie ta dwójka chociażby ze sobą rozmawia- zaśmiał się kiedy zobaczył lekko oburzoną minę Zayn’a.
-Tak na prawdę jednak…- zaczął Harry –Megan spotyka się ze mną, z nim również tylko się przyjaźni.- dokończył ze śmiechem co rozśmieszyło również ją.
-Te zdjęcia…- zaczęła kobieta w chwili kiedy na ekranie za nimi pojawiły się zdjęcia z tego jak ganiali się po drewnianym pomoście brudząc się nawzajem lodami czekoladowymi a później jak całują się.- Mówią same za siebie że coś jest na rzeczy…- uśmiechnęła się jak to zwykle robiła  w swoim porannym programie.
-Można powiedzieć że…- zaczął mulat jednak nie dane było mu skończyć.
-Że nie tęsknisz już za Perrie Edwards?- przerwała mu kobieta.
-Zdecydowanie nie tęsknie za Perrie Edwarda.- odpowiedział z delikatnym śmiechem.
Po kilku minutach i kilku dodatkowych pytaniach na jej temat w końcu nieśmiało przyznał że się spotykają. Siedziała z Horan’em przed telewizorem nie zwracając uwagi na gwiżdżący w kuchni czajnik, po chwili ktoś w dłonie wcisnął jej kubek z parującą herbatą, kiedy uniosła swój wzrok zobaczyła delikatnie uśmiechniętego blondyna który z powrotem usiadł obok niej. Kiedy skrzyżował nogi siadając po turecku odstawiła kubek na niską ławę i przełączyła na jakiś muzyczny program ponieważ poranny program właśnie dobiegł końca, ułożyła głowę na kolanach blondyna i rzuciła się w wir rozmowy z nim.
-Sara nadal jest z Dylan’em?- zapytał nagle blondyn nawet na nią nie zerkając.
-Tak, a co?- przymrużyła oczy przyglądając mu się uważnie.
-Nic…- odpowiedział oglądając się na okno gdy poczuł jej wzrok na sobie.
-Czyżby Ci się spodobała?- zapytała uśmiechając się szeroko.
-Ty i te twoje mongolskie teorie.- prychnął blondyn.
-Jakie teorie? –zaśmiała się.
-Mongolskie.- powiedział zachrypniętym głosem, po czym zacisnął usta co było oznaką bólu jaki sprawia mu dłuższe mówienie.
-Może się położysz?- zaproponowała wracając do pozycji siedzącej.
-Dobry pomysł.- wychrypiał chłopak wstając z kanapy i idąc do swojej sypialni w której po kilku sekundach zamknął się by w spokoju posłuchać muzyki.
***
-Kto wyszedł rewelacyjnie w telewizji? – zapytał Harry kiedy weszli do apartamentu i porwał ją do tańca bez żadnej muzyki. Obkręcił nią parę razy i przyciągnął do siebie dalej tańcząc.- No kto?- zapytał ponownie.
-No raczej że ja.- zaśmiał się Liam sięgając do lodówki po sok.
-Chcielibyście!- krzyknął Louis porywając ją z ramion Harry’ego wprost w swoje.- Powiedz im że to ja jestem najprzystojniejszy żeby mogli już popaść w rozpacz a ja osobiście w samozachwyt – wyszczerzył się.
Zaśmiała się nie mogąc wydobyć z siebie słowa, zauważyła jak Zayn przygląda im się z delikatnym uśmiechem opierając się plecami o szafkę kuchenną.
-Dobra, dobra. Po jutrze wracamy do Londynu i trzeba się ogarnąć. Louis idź zacząć się pakować!- zarządził Liam.
-Co, dlaczego ja?- zapytał chłopak unosząc swoje brwi.
-Daj spokój Lou…- zaczęła uwieszając się na nim- przecież i tak wszyscy wiemy że tobie to zajmie najwięcej.- zaśmiała się.
-Dobra, dobra.- chłopak zrobił obrażoną minę i ruszył do swojej sypialni.- I nawet nie próbujcie przyjść do mnie z marchewkami.- krzyknął jeszcze zanim zamknął drzwi co wywołało u nich nie pohamowany śmiech.
Chwilę później Harry stwierdził że idzie na miasto by popaść w samozachwyt przy piskach dziewczyn na jego widok.
-Liam?- zapytała niepewnie podchodząc do chłopaka, który od kilku minut stał przed otwartą lodówką i wpatrywał się w nią w zamyśleniu.
-Wszystko w porządku stary?- usłyszała za sobą głos Zayn’a.
-Myślę…- odpowiedział po kilku minutach Liam.
-A możemy wiedzieć nad czym?- zapytała uśmiechając się lekko.
-Nad tym że nie ma wystarczającej ilości marchewek abym mógł zrobić sałatkę a później pójść z paroma do Louis’a…- odpowiedział po chwili.
Nie wytrzymała, najnormalniej w świecie wybuchła głośnym śmiechem razem z chłopcami. Uwielbiała te głębokie przemyślenia Liam’a który zawsze chciał wszystkim dogodzić.
-Trudno, Louis się obędzie …- zaśmiał się chłopak wyjmując z lodówki produkty potrzebne mu do sałatki.
-Pomóc Ci?- zapytała opierając dłonie na blat na który wyjmował wszystkie rzeczy.
-Nie musisz, dam sobie rade.- odpowiedział miło się uśmiechając.
-Ale ja na prawdę mogę pomóc…- uśmiechnęła się szeroko.
-Słyszałaś, Liam nie potrzebuje pomocy.- wymruczał mulat po czym pociągnął ją za rękę w strone sypialni.
-Czyżbyś był zazdrosny?- zapytała ze śmiechem kiedy zamknął za nimi drzwi.
-Zawsze i wszędzie.- odpowiedział przypierając ją do zamkniętych drzwi i całując namiętnie.
-Mmm a to za co?- wymruczała zadowolona kiedy oderwali się od siebie by zaczerpnąć powietrza.
-Od samego rana chciałem to zrobić, ale jakoś nie było okazji. – wyszeptał chłopak delikatnie muskając jej usta swoimi.
***
Cały dzień spędzili leżąc na łóżku i po prostu rozmawiając, przytulając się… będąc przy sobie… Kiedy dorwała się do swojego aparatu który jej zabrał i zaczął robić jej zdjęcia twierdząc że jest śliczna i że powinna stać przed obiektywem a nie za odpłaciła się tym samym, zrobiła mu pełno zdjęć, jak jego oczy były przymknięte kiedy powoli zasypiał jak szukał czegoś w swoich rzeczach by jej pokazać, sfotografowała chyba każdy jego tatuaż z osobna i każdy jeden uśmiech jakim ją obdarzał. Kiedy ponownie aparat znalazł się w jego dłoniach najnormalniej w świecie przysunął się do niej i wyciągając dłoń z aparatem zaczął robić jej zdjęcia… Kiedy całował ją w policzek, kiedy łaskotał ją w szyje swoim lekkim zarostem kiedy dla żartu obraziła się na niego i nie chciała go pocałować , chowała w tedy swoją twarz w dłoniach a on włączył funkcję kiedy aparat sam robi serie zdjęć i odkładając go na szafkę nocną zaczął atakować ją łaskotkami i swoimi ustami, aż w końcu uległa i najnormalniej w świecie leżąc na łóżku wciągnął ją na siebie i zaczął całować. Po czym obejrzeli dokładnie każde zdjęcie które aparat zdążył im zrobić i z niektórych śmiała się do łez a przy niektórych po prostu jeszcze bardziej wtulała się w jego klatkę piersiową.
***
Kiedy w końcu wyłonili się z sypialni wołani przez Liam’a na kolację którą własnoręcznie przyrządził i usiedli przy stole przy którym o dziwo siedział również Niall który nabrał trochę siły Louis zaczął śmiać się wraz z Harry’m z ich zarumienionych policzków.
-Daj im spokój Ciebie i Eleonor nawet na kolacje nie można było wyciągnąć z pokoju.- zaśmiał się Liam siadając po jej lewej stronie.
Louis najwyraźniej zrezygnował z dalszych komentarzy bo najnormalniej w świecie ucichł co nie było u niego normalne i przez co pozostali po prostu wybuchli śmiechem.
-Wiecie co?- zaczął nagle Harry pod koniec kolacji.- Ja to chyba sobie dzisiaj pójdę na dół na siłownie.- zaczął przemyślać tą decyzję na głos.
-A wiesz że może przejdę się z tobą…- stwierdził siedzący obok niej mulat splątując razem ich dłonie pod stołem.
-Ja to dzisiaj idę popływać…- stwierdził z poważną miną Louis.
-W sumie to ja chyba też się przejdę na siłownie…- wychrypiał Niall.
Z lekkim szokiem rozejrzała się po nich aż jej wzrok padł na Liam’a na któ®ego tylko czekała aż wypali że też idzie na basen albo siłownie.
-Na mnie nie patrz, ja pozmywam naczynia i idę lenić się przed telewizorem.- zaśmiał się Liam.
-Chociaż jeden normalny który dotrzyma mi dzisiaj towarzystwa.- zaśmiała się przybijając z nim żółwika.
-A wyobrażasz sobie jaki będzie krzyk jak wrócą? Który pierwszy ma wziąć prysznic i tak dalej?- zaśmiał się Liam.
Zaśmiała się pod nosem i rozejrzała po chłopcach którzy zdawało się nie brali do siebie tych słów.
Kiedy tylko zjedli kolacje i pozanosili naczynia do małego zlewu w małej kuchni czwórka chłopców zniknęła na chwilę w swoich sypialniach po czym ruszyli już grupą do drzwi z zamiarem dostania się do siłowni i na basen, ona tym czasem brała się powoli za pomoc Liam’owi przy zmywaniu naczyń, nagle poczuła na swoich biodrach ciepłe dłonie i gorący oddech na swoim odsłoniętym karku.
-Niedługo wracam…- wyszeptał jej do ucha obietnicę Zayn i musnął delikatnie jej policzek swoimi ustami.
***
-Ciekawa jestem co oni takiego knują… - powiedziała kiedy pewna była że już żadne z nich nie wróci się po coś do apartamentu.
-Co masz na myśli?- zapytał Liam jak zwykle swoim bardzo spokojnym głosem.
-Normalnie nie chce im się nawet przebrać bo nie ma po co… A dzisiaj nagle na siłownie idą? Muszą coś kombinować.- zaśmiała się wycierając kolejny talerz który jej podał, tak kuchnia w apartamencie nie była wyposażona w zmywarkę no bo kto by pomyślał aby zmywać jak można odesłać talerze na dół do kuchni gdzie umyją je pracownicy.
-Mają tak czasami… Kilka dni ledwo ich z łóżek wyciągam a  tu nagły przypływ energii i latają po siłowniach i basenach – zaśmiał się Liam.
Kilkanaście minut później z kubkiem gorącego kaka dołączyła do niego na kanapie przed telewizorem, akurat leciał jakiś łzawy film którego żadne z nich tak praktycznie to nie oglądało tylko zajęło się rozmową.
-Na prawdę zawróciłaś mu w głowie…- wypalił nagle Liam.
-Co?- zapytała nie do końca z początku rozumiejąc jego słowa.
-Zayn, on na prawdę wpatruje się w Ciebie jak w obrazek.- powiedział obdarzając ja swoim uroczym uśmiechem.
-Taaa, za dwa dni znajdzie inną.- zażartowała nie wiedząc do końca co ma mu odpowiedzieć.
Chłopak zaśmiał się cicho po czym znów wrócił do swojego uroczego uśmiechu i poważnych oczu.
-Wiem że prawdopodobnie nie powinnaś słyszeć tego ode mnie, ale na początku myślałem że podmienili go marsjanie…- zaczął powoli śmiejąc się cicho przy wspomnieniu o małych zielonych ludkach z kosmosu- Na prawdę, się zmienił… Nie starał się tak chyba dla nikogo, no może ewentualnie dla swojej rodziny i w ostateczności dla zespołu ale nie w takim stopniu.- dokończył.
-Pewnie tylko przesadzasz.- uśmiechnęła się lekko.
-Wcale nie… Jak była cała ta akcja z tymi zdjęciami? Nie dało się z nim wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Niall i Louis skakali przewracali się rozśmieszali wszystkich a on pozostawał niewzruszony. Próbowałem z nim porozmawiać ale jego wzrok mówił sam za siebie że nie chce widzieć w swoim pobliżu nikogo. Moim zdaniem ten sam cwaniaczek który co chwila robi sobie nowe tatuaże i pali po kątach najzwyczajniej w świecie się zakochał, tyle że nie chce się jeszcze do tego przyznać.- Mówił z lekkim uroczym uśmiechem.
Uśmiechnęła się lekko, nic nie mówiła… No bo co by miała powiedzieć? Że też jak jakaś głupia małolata zakochała się w członku zespołu którego piosenek nigdy nie słuchała, że oczarował ją pierwszego wieczoru kiedy go zobaczyła? Że zniewoliły ją jego oczy? Że najnormalniej w świecie znając go trochę ponad miesiąc zakochała się tak jak nigdy dotąd? Liam nie zadawał pytań ani nie mówił już nic więcej, po prostu siedział tam z nią w ciszy wpatrując się w telewizor i pozwalając jej w pewnym momencie filmu położyć głowę na swoich kolanach.
***
Kiedy chłopcy wrócili rozpętała się prawdziwa wojna pod drzwiami łazienki, stała z Liam’em w kuchni przyglądając się scenie ze śmiechem i dziękować w myślach chłopakowi który stał przy niej że przypomniał jej pół godziny wcześniej kiedy sam wyszedł z pod prysznica żeby się spieszyła bo później do łazienki się nie dopcha.
-Nawet nie próbuj!- zaśmiała się zatrzymując mulata który chciał ją przytulić.- Śmierdzisz potem a ja dopiero co brałam prysznic.- zaśmiała się ponownie.
Zayn zaśmiał się tylko i sięgnął po wodę do lodówki, stając przy niej i nalewając sobie napoju do wysokiej szklanki.
-Hej mała! Idziesz ze mną rano pobiegać?- usłyszała głos Louis’a który przyszedł do nich po tym jak przegrał walkę o łazienkę z Harry’m.
- Jasne, czemu nie.- uśmiechnęła się lekko.
Chwilę po tym zaparzyła sobię herbatę w wysokim kubku i poszła do sypialni Zayn’a do której dziwnym trafem prze transportowała się z sypialni Louisa jej walizka. Cały dzień chodziła w szortach i koszulce których używała jako swoją piżamę więc nie przebierając się już w wciąż wilgotnych włosach usiadła wygodnie na łóżku i sięgnęła po laptopa którego zostawili włączonego parę godzin wcześniej sprawdziła wszystkie możliwe portale i podłączyła telefon do ładowania który po włączeniu poinformował ją o dużej ilości sms’ów które dostała. Widząc sms’a od Elliota o treści „Żebyś wiedziała skopie Ci tyłek jak tylko wrócisz! Wyjechałaś i jedyne informacje na twój temat to te które przeczytam w gazecie? Masz kopa!” i od ojca który brzmiał troszkę łagodniej „Jak już przestaniecie pozować z Zayn’em do nowych numerów gazet wszelkiego typu to oddzwoń do mnie córciu bo chcielibyśmy się z mamą dowiedzieć czy wszystko w porządku”. Uśmiechnęła się lekko dobrze wiedziała że jeżeli nawet ojciec jest zły z powodów tych artykułów to nie okaże tego, woli wszystko obrócić w żart zamiast wszczynać awanturę, to samo robił za każdym razem gdy wrócili z mamą za wcześnie z jakiejś imprezy czy od znajomych a ona nie zdążyła posprzątać po imprezie, to samo robił za każdym innym razem. Odpisała po kolei na każdego sms’a i wyciszając telefon odłożyła go na szafkę zagłębiając się w treści wiadomości od Sary która wysłała jej ją parę godzin wcześniej na e-maila. Szybko odpisała jej na tą wiadomość i wyłączyła komputer odkładając go na bok kiedy poczuła jak jej powieki zaczynają jej ciążyć.  Zgasiła światło i kiedy owinęła się dokładnie pierzyną zamknęła oczy leżąc na bok. Kiedy już zapadała w sen usłyszała jak drzwi otwierają się i zamykają po czym dało się słyszeć ciche ostrożne kroki aż w końcu materac za nią ugiął się pod ciężarem drugiego ciała. Po chwili poczuła jak otula ją ciepłe ramie a na jej karku odbija się gorący oddech chłopaka. Uśmiechnęła się delikatnie i usnęła na dobre.
______________________________________________________________________________________

Mam nadzieje że się podoba ; *

11 komentarzy: