poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 13.



Kiedy w końcu po kilkunastu minutach po obudzeniu się Zayn wypuścił ją ze swojej sypialni aby mogła pójść się przebrać i umyć, po cichu przemknęła przez krótki korytarz, reszta chłopców nadal spała.
Po cicho otworzyła drzwi do sypialni Louisa i wślizgnęła się do środka zamykając za sobą drzwi. Chłopak leżał z twarzą ukrytą w poduszkach jedną nogą przykrytą a drugą odkrytą zadowolony coś mruczał pod nosem co ją rozczuliło. Na prawdę wyglądał słodko kiedy spał. Po kilku minutach przyglądania mu się podeszła do swojej walizki i powoli ją otworzyła, z środka wyciągnęła swoją kosmetyczkę krótkie dżinsowe spodenki i fioletową bokserkę, łapiąc jeszcze za świeżą bieliznę przemknęła korytarzem do łazienki którą w apartamencie mieli niestety tylko jedną. Kiedy już wysuszyła swoje długie włosy i mniej więcej doprowadziła je do porządku puszczając luźno na plecy i ramiona powoli wyszła z łazienki przed którą zobaczyła czwórkę chłopców z minami jakby chcieli ją pogryźć.
-No co?- zapytała śmiejąc się.
-Dłużej się nie dało? Ja naprawdę muszę.- mówił Liam, wręcz podskakując.
Zeszła im z drogi i po sekundzie drzwi do łazienki zamykały się za Liam’em.
-Macie dzisiaj jakieś próby?- zapytała kiedy odniosła swoje rzeczy do walizki i przyszłą do kuchni gdzie siedzieli Louis i Zayn.
-Nie.- odpowiedział Louis upijając łyk kawy której zapach roznosił się po całej kuchni.
Kiedy już cała czwórka zakończyła szczęśliwie swoją poranną toaletę ze słodkim uśmiechem wręczyła im noże, położyła na stole chleb i różne dodatki po czym zabrali się do robienia kanapek.
-Wiesz że ty nas w cale nie rozpieszczasz.- powiedział śmiejąc się Harry.
-Trochę normalności wam nie zaszkodzi.- odpowiedziała ze śmiechem.
-Normalność… brrrr to ja już wole coś normalnie zamówić.- zaśmiał się Louis.
Siedzieli tak w piątkę śmiejąc się i żartując, kiedy kanapki były już gotowe i przy każdym miejscu stała herbata lub kawa postanowiła iść obudzić blondyna który nie wyszedł ze swojej sypialni ani razu przez cały ranek. Chłopcy stwierdzili że pewnie wyszedł gdzieś albo śpi jak zabity i nie przejęli się tym bardzo. Ona kręcąc głową ruszyła w stronę drzwi Horan’a.
-Niall?- zapytała pukając i powoli otwierając drzwi.
-Wejdź.- usłyszała zachrypnięty głos chłopaka.
-Stało się coś? Czemu nie wychodzisz do nas?- zapytała zamykając za sobą drzwi i siadając na brzegu łóżka chłopaka.
-Nie czuje się za dobrze.- odparł chłopak pociągając cicho nosem.
Zmartwiona położyła swoją dłoń na jego czole które było rozpalone.
-No ładnie… Masz gorączkę, człowieku.- powiedziała zmartwionym głosem.
-Jutro koncert- jęknął chowając twarz w poduszkach.
-Zaraz Ci ktoś przyniesie śniadanie- pogładziła jego plecy.
-Nie chce, nie przełknę nic…- jęknął jeszcze za nim wyszła.
***
-Mamy problem, a raczej wy macie problem.- powiedziała wracając do reszty chłopców.
-Stało się coś?- zapytał Zayn kiedy każde z nich zwróciło na nią uwagę.
Nie odpowiedziała, poszła szybko do kuchni skąd przyniosła drewniany taco-stoliczek. Na którym postawiła ciepłą herbatę talerzyk z kilkoma kanapkami  i malutki talerzyk z polopiryną.
-Niall jest przeziębiony…- powiedziała kiedy taca była już gotowa.
Każdy z chłopców spojrzał na nią wręcz przerażony, każde z nich dobrze pamiętało o koncercie który miał się odbyć następnego dnia. Nic nie mówiąc po prostu stali i przenieśli się do saloniku a ona zaniosła blondynowi jedzenie, przypilnowała go by zjadł chociaż jedną kanapkę i łyknął tabletki po czym wróciła do reszty chłopców którzy właśnie rozmawiali przez telefon z menadżerem. Złapała swój kubek z herbatą i ruszyła do sypialni Louis’a gdzie miała wszystkie swoje rzeczy, po uchyleniu okna złapała za paczkę mentalowych papierosów i podpaliła jednego. Po kilku chwilach poczuła jak ktoś obejmuje ją od tyłu. Oparła się plecami o jego ciało i głowę o jego ramie zaciągając się papierosem który z resztą po chwili wylądował w jego dłoni, kiedy już zgasił go i jego dłoń powróciła na swoje miejsce na jej ciele do sypialni wszedł Louis.
-Co to jest? Miejsce waszych schadzek?- zapytał ze śmiechem niebieskooki rzucając się na łóżko z zamiarem odpoczynku po wyczerpującej walce o łazienkę z Harry’m.
Zaśmiała się słysząc słowa przyjaciela już po kilku sekundach będąc ciągnięta w strone wyjścia z sypialni.
-Chodźmy na spacer…- powiedział mulat patrząc jej w oczy.
-Okej…- zgodziła się cichutko.
Wróciła jeszcze do sypialni Louisa po małą torebkę do której włożyła telefon i portfel oraz po aparat mając nadzieje że zrobi parę fajnych zdjęć, wciągnęła na siebie fioletowe baleriny i już po chwili byli w windzie w której chłopak nieśmiało z niemym pytaniem w oczach chwycił jej dłoń, uśmiechnęła się tylko tym samym dając mu przyzwolenie kiedy drzwi winy otworzyły się i zobaczyli wyjście z hotelu, który z resztą ogrodzony był przez stalowe barierki ponieważ oblegały go fanki. Kiedy przez szklane drzwi zobaczyła tłum który można było usłyszeć krzyczał nazwę zespołu lub imiona chłopców aż zbladła, no bo przecież te wszystkie fanki ją zadręczą kiedy zobaczą jak Zayn trzyma jej rękę, dobrze pamiętała historię którą opowiedział jej jakiś aktor którego nazwiska nie pamiętała bo nie był zbyt znany i który pracował z jej ojcem. Opowiedział jej jak jego fanki nienawidziły dziewczyny z którą się spotykał. Zayn chyba zauważył jej niepewność w oczach bo pociągnął ją w zupełnie inną stronę niż szklane drzwi. Kiwnął na jednego z pracowników hotelu który ruszył w tą samą stronę co oni będąc kilka kroków przed nimi. W końcu znaleźli się przy wielkich stalowych drzwiach które właśnie otwierał dla nich pracownik.
-Ma się te wtyki…- zaśmiał się kiedy już byli po za murami hotelu.
-Wczoraj pod tym hotelem nie było praktycznie nikogo…- zaczęła .
-Przyjechałaś wieczorem, kiedy już się rozchodzą, z resztą wczoraj i tak nie było ich dużo.- wytłumaczył jej uśmiechając się przy tym uroczo.
Chwilę po tym byli już na jednej z zatłoczonych ulic anielskiego miasta, słońce przebijając się między wysokimi budynkami ogrzewało przyjemnie jej twarz i ciało. Zrobiła kilka bardzo podobających się jej zdjęć mulatowi po czym ten zabrał jej aparat i zaczął z kolei robić zdjęcia jej. Śmiała się głośno kiedy przed zrobieniem zdjęcia prosił o powtórzenie za nim „Zayn Malik jest najseksowniejszym mężczyzną na świecie”.
Kiedy w końcu odzyskała aparat i ruszyli w dalszą podróż chłopak nieśmiało objął ją ramieniem, kiedy odwzajemniła gest wyprostował się trochę bardziej i uśmiechnął delikatnie pod nosem.
Oczywiście szczęście nie towarzyszyło im zbyt długo i kiedy zatrzymali się przy budce z lodami z zamiarem zakupienia ukochane przez wszystkich w gorące dni lody, grupa na oko wyglądających piętnasto może szesnasto latek rozpoznały mulata który uprany był w dżinsowe spodenki za kolano i luźną koszulkę bez rękawów. Kiedy usłyszała przepełniony radością pisk dziewczyn zaledwie troszkę młodszych od niej odsunęła się szybko by nie zostać zdeptaną przez dziewczyny które oblężyły mulata z każdej strony. Uśmiechała się szeroko obserwując jak chłopak próbował odpowiedzieć na raz na wszystkie zadawane mu pytania, jak próbował podpisać naraz jak najwięcej kartek i uśmiechnąć się do każdego zdjęcia które dziewczyny mu robiły.
-Na prawdę chciałbym z wami tutaj postać dłużej i pogadać, może nawet iść do jakiejś kawiarni…- zaczął mulat, a kiedy wspomniał o kawiarni dziewczyny zapiszczały z radością.- Ale na prawdę się śpieszę, czeka ktoś na mnie.- dokończył szybko z przepraszającą miną.
Dziewczyny zrezygnowane i zawiedzione próbowały jeszcze przez chwilę go zagadać jednak on przystawał przy swoim co je jeszcze bardziej zasmuciło, jednak już po kilku minutach odeszły w swoją stronę szczęśliwe z tego powodu że rozmawiały z tym Zayn’em Malik’iem.
-O Jezu, to na prawdę ty! Dasz mi swój autograf? Mogę prosić o zdjęcie? A gdzie reszta chłopaków?- zaczęła piskliwym głosikiem kiedy do niej podszedł.
-Bardzo śmieszne.- zaśmiał się przerywając jej i idąc w końcu do okienka po upragnione lody.
-Żebyś wiedział że śmieszne.- zaśmiała się kiedy wrócił do niej i wręczył jej czekoladowego loda.
Wrócili do swojej podróży przez miasto znajdując się po kilku minutach na wielkiej obleganej przez tłumy plaży, śmiali się i żartowali sobie ze wszystkiego idąc wzdłóż drewnianego pomostu. W końcu zatrzymali się na jego końcu a ona wdrapała się na drewnianą barierkę siadając na niej tyłem do oceanu, on stanął przed nią zwracając jej uwagę aby uważała żeby nie spaść, puściła jego uwagę mimo uszu zaśmiewając się znowu z jego miny zagubionego szczeniaczka kiedy nie wiedział której dziewczynie najpierw dać autograf. Zaczęli się troszkę wygłupiać i tym właśnie sposobem ubrudziła jego twarz lodem którego nadal trzymała w ręku, ten chcąc zemsty zeskrobał trochę zimnej mazi ze swojej twarzy i wytarł dłoń o jej twarz, nie wiedziała dokładnie jak długo ganiali się po małym fragmencie pomostu z zamiarem pobrudzenia się jeszcze bardziej ale kiedy w końcu złapał ją i przyparł do barierki spojrzał w jej oczy i najnormalniej w świecie pocałował… Jej serce zabiło mocniej kiedy poczuła jego usta, tak była na prawdę  szczęśliwa.
***
Po kilku godzinach bezcelowego chodzenia po mieście, uciekania przed tłumami fanek i starannego unikania fotoreporterów postanowili wracać do hotelu.
-Co będzie z jutrzejszym koncertem?- zapytała.
-Co masz na myśli?- odpowiedział jej pytaniem na pytanie.
-Niall się rozchorował, wątpię żeby mógł jutro śpiewać chociaż mam nadzieje że wszystko będzie w porządku.- odpowiedziała.
-Nie wiem…- westchnął.- Za jakąś godzinę powinien przyjechać Paul z lekarzem w tedy wszystko obgadamy i podejmiemy decyzję.- dokończył bawiąc się jej dłonią.
Widząc jej lekki uśmiech i pełne zmartwienia oczy chłopak przyciągnął ją do siebie i czule objął.  Prawdopodobnie to on powinien się martwić bardziej ponieważ to jego koncert zostanie odwołany, ale ona na prawdę martwiła się o chorego blondyna, chłopcy byli dla niej jak bracie i chciała dla nich zawsze jak najlepiej.
Po około trzydziestu minutach byli już z powrotem pod hotelem tym razem przepychając się do głównego wejścia już przez dużo mniejszy tłum fanek, wszystkie piszczały i krzyczały ze szczęścia. Za swoimi plecami słyszała tylko jak dziewczyny krzyczą „Powiedz chłopakom że ich kochamy  i Ciebie też kochamy” albo „Nie możemy doczekać się jutrzejszego koncertu”. Było jej ich na prawdę szkoda, ponieważ wątpliwy był ich występ. Kiedy weszli już do wielkiego holu hotelu zostali poinfomowani przez dziewczynę z recepcji że menadżer chłopców już jest na górze więc szybkim krokiem ruszyli do windy do której weszli w ostatniej chwili. Po kilku minutach siedzieli już w saloniku apartamentu wraz z resztą chłopców od których dowiedzieli się że menadżer wraz z lekarzem są u blondyna. Kiedy drzwi do jego sypialni otworzyły się a do nich dołączyli dwaj mężczyźni nie chcąc im przeszkadzać wraz z kubkiem ciepłej herbaty dla Niall’a wycofała się do jego sypialni, zapukała delikatnie i otworzyła drzwi i zobaczyła chłopaka siedzącego pod kołdrą opartego plecami o ścianę i ukrytą twarzą w dłoniach.
-Hej… Co się stało?- zapytała odstawiając kubek na szafeczkę nocną i siadając obok niego.
-Mam zapalenie gardła i strun głosowych…- wychrypiał po chwili.- Przez najbliższych kilka tygodni nie mogę śpiewać…- dodał po chwili.
-Nawet nie zauważysz jak ten czas szybko zleci…- zaczęła pocieszać przyjaciela dotykając delikatnie jego ramienia.
-Ale jutrzejszy koncert…- za protestował.- I każdy inny który miał być w tym miesiącu…- dodał.
-Będą inne następne koncerty…- pocieszała go tym razem obejmując go aby się uspokoił ponieważ był na prawdę  roztrzęsiony.
-Ale zawiodę, zawiedziemy fanów…- jęknął.
-Zawsze możecie im to wynagrodzić za parę miesięcy…- uśmiechnęła się lekko, pocieszająco.
Przez następną godzinę pocieszała blondyna którego smuciło to że zawiedzie swoich fanów, po tej godzinie dołączyli do nich pozostali chłopcy oznajmiając że najbliższe koncerty zostały odwołane bo nie zamierzają śpiewać bez niego. Posiedzieli z nim przez dłuższy czas wychodząc z jego sypialni dopiero kiedy ten zmęczony przysnął wsłuchując się w ich rozmowę. Zamknęła powoli drzwi spoglądając jeszcze chwilę na śpiącego gwiazdora i wróciła do kuchni gdzie Liam zmusił resztę by pomogli mu w robieniu kolacji, nawet nie zorientowała się kiedy rozpoczął się wieczór i słońce zaczęło zachodzić.
***
Po kolacji wzięła szybki prysznic, dobrze wiedząc że pod drzwiami łazienki czeka w gotowości cała czwórka by pierwszemu wejść po niej do pomieszczenia. Kiedy wyszła z łazienki pierwszy do drzwi rzucił się oczywiście Louis szybko wymijając ją i sekundę później z śmiechem satysfakcji zamykając się w niej na klucz, ona zaśmiała się tylko i z mokrymi włosami w czerwonych szortach i brązowej bokserce ułożyła się wygodnie na kanapie na której prawdopodobnie czekało ją spędzenie nocy. Kiedy reszta chłopców czekała pod drzwiami łazienki, wsłuchując się w ich ciche śmiechy i pośpieszające Louis’a krzyki przysnęła. Jednak nie zbyt długo dane jej było spać ponieważ Zayn zaraz po tym kiedy wyszedł z łazienki i zobaczył ją śpiącą na kanapie podszedł do niej i delikatnie zaczął ją budzić.
-Nie będziesz spała na kanapie, chodź.- powiedział kiedy otworzyła oczy ciągnąc ją za rękę do swojej sypialni.
Kiedy zamknął za nimi drzwi pociągnął ja delikatnie na łóżko gdzie położyli się wygodnie przodem do siebie, patrząc sobie w oczy.
-Wygląda na to że wracamy do Londynu razem z tobą…- westchnął chłopak.
-Szkoda mi tych wszystkich zawiedzionych fanek, ale też cieszę się że wracacie do domu ze mną… -uśmiechnęła się lekko.
***
Chłopak położył się na plecach i przyciągnął ją do siebie oplatając jej ciało swoimi ramionami i wdychając truskawkowy zapach jej jeszcze trochę wilgotnych długich włosów dziewczyny. Kiedy ta usnęła wpatrywał się w sufit myśląc o tym wszystkim co spotkało go tego roku i tego lata, owszem rozstanie z Perrie było dla niego w pewien sposób ciężkie, ale w porównaniu z tym co zaczynał czuć do wtulonej w jego ciało brunetki, uczucie do jednej z Little Mix było niczym, w pewnym momencie telefon który dziewczyna położyła na jego szafce nocnej zaczął przeraźliwie dzwonić.
- Halo?- odebrał szybko nie chcąc wyrywać jej ze snu.
-Kto mówi?- usłyszał dobrze mu znany głos jej ojca.
-Zayn…- odpowiedział cicho.
-Witaj Zayn…- usłyszał ponownie roześmiany głos.- Mógłby prosić Megan?- zapytał mężczyzna.
-Przed chwilą zasnęła, przykro mi.- odpowiedział jak najciszej.
-Ach szkoda. No nic… Skoro u was jest noc to się nie dziwię, dobranoc.- Pożegnał się mężczyzna.
-Do widzenia.- odpowiedział mulat rozłączając się i odkładając telefon wcześniej wyciszając go.
Kilka minut później z delikatnym uśmiechem na ustach sam zapadł w sen cały czas czując delikatny zapach jej truskawkowego szamponu.
_____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję że się rozdział podobał <33
Jak zwykle 10 komentarzy = nowy rozdział. Komentarze mogą być długie i może ich być więcej niż 10 ja się wcale nie obrażę <33

13 komentarzy:

  1. "Kiedy zamknął za nimi drzwi pociągnął ja delikatnie na łóżko gdzie położyli się wygodnie przodem do siebie, patrząc sobie w oczy."
    Boskie <3 ; **

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko super, fajnie piszesz, ale strasznie mało Harolda, Liama i Lou :C

    OdpowiedzUsuń
  3. Boooooooooooooskieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee kochana !!!!!!!!!!
    <333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem po raz ktory to pisze ale KOCHAM TO <3

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne pisz dalej ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. superrr ! :***

    OdpowiedzUsuń
  7. "Chłopak położył się na plecach i przyciągnął ją do siebie oplatając jej ciało swoimi ramionami i wdychając truskawkowy zapach jej jeszcze trochę wilgotnych długich włosów dziewczyny" kocham.♥

    OdpowiedzUsuń
  8. zajebistyyyyyyyyyyyyyyyy <3 - onexdirectionx / Klaudia

    OdpowiedzUsuń