sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 12.



Nadszedł dzień pożegnania się z Londyn’em na kilka dni… Tak właśnie dzisiaj miała jechać do chłopców do LA. Wstała mozolnie z łóżka wcale nie chcąc odrywać się od poduszki i nawet nie zwracając uwagi na walizkę która pomogła spakować jej matka poszła do łazienki by wziąć odprężający prysznic. Kiedy już owinięta ręcznikiem z wyczesanymi ale jeszcze mokrymi włosami weszła z powrotem do swojej sypialni po raz kolejny przeczytała list który dostała dwa dni wcześniej.
„Tak! Zrobiłem to! Wysłałem Ci bilet lotniczy bo dobrze wiedziałem że przez tą całą akcję z Chad’em, którego i tak uduszę, miałabyś wątpliwości i prawdopodobnie byś zrezygnowała. A teraz, kiedy już masz zakupiony bilet przez nas , co jest prezentem! Nie możesz odmówić  i nie przyjechać. Twój Lou.”
-Masz racje… Gdyby nie bilet nie przyjechałbym…- powiedziała pod nosem patrząc na podpis przyjaciela.
Otóż od feralnego artykułu o niej i o Chad’zie, po którym z resztą media strasznie się na ten temat rozgadały, Zayn nie raczył obdarzyć jej chociażby głupim sms’em że zna prawdę… No bo przecież sam Louis przyrzekał jej że tłumaczył mulatowi kilka godzin o co chodzi z tym całym artykułem… Dlaczego więc chłopak się nie odezwał?
Kiedy wysuszyła włosy ubrała się w zwiewną zieloną sukienkę i zrobiła sobie luźny warkocz opadający na jej lewe ramie zeszłą powoli na dół gdzie czekali na nią rodzice.
-No i jak promyczku? Gotowa do wyjazdu?- zapytał jej ojciec uśmiechając się szeroko, miał w zwyczaju nazywać ją swoim promyczkiem co w cale jej nie przeszkadzało zważając na ciepłe stosunki jakie miała z rodzicami.
-Gotowa ? Nie… Ale muszę jechać…- odpowiedziała szczerze siadając obok wysokiego umięśnionego mężczyzny który zazwyczaj w garniturze teraz w najnormalniejszych dżinsach i koszulce na krótki rękaw popijał poranną kawę.
-Zawsze możesz zadzwonić i powiedzieć im że jesteś chora i nie możesz przyjechać.- powiedziała swoim miękkim uroczym głosem mama podając jej talerz z płatkami.
-I zobaczyć później te zawiedzione oczka Horan’a, Tomlinson’a, Payn’a, Styles’a i Malik’a?- zapytała trochę bez przekonania wymieniając nazwisko ostatniego.
***
-Loui ! Zrób mi kanapkę…- usłyszał prośbę loczka kiedy przeszedł przez mini salonik ich apartamentu.
Zaśmiał się pod nosem, jak nie Eleonor’a której robił śniadania, i tak dalej to Hazza któremu robić będzie kanapki.
-Cześć.- powiedział z szerokim uśmiechem do Liam’a który siedział w kuchni.
-A ty już na nogach?- zapytał lekko zdziwiony Liam.
-Jutro przyjeżdża Megan, musimy tu ogarnąć… Nie mogłem spać…- wyjaśnił.
-Eleonor wyjechała zostawiając pustkę w jego łóżku to spać nie może.- zaśmiał się blondyn wchodząc do kuchni za co został pochlapany wodą a chwilę później gonił go z całą butelką wody.
Louis uciekając przed blondynem podał w biegu Harry’emu obiecaną kanpake po czym ruszył do sypialni mulata aby wdrażyć w życie swój niecny plan… Na początek? Gwałtowna pobudka. Wpadł do pokoju mulata stając przed nimi i udając że szuka miejsca gdzie się schować kiedy blondyn przekroczył próg, zamachnął się swoją ręką w której miał butelkę z której chlusnęła wprost na mulata, ponieważ wielbiciel marchewek najnormalniej w świecie się odsunął. Kiedy rozbudzony Zayn zaczął gonić blondyna z zamiarem jak krzyczał „Zabicia go” on położył się suchej części łóżka i cierpliwie czekał co chwila przeczesując dłonią swoje włosy.
-Radzę zmienić materac… albo wynieść ten na balkon.- uśmiechnął się słodko kiedy do sypialni wrócił rozczochrany mulat ubrany tylko w spodnie dresowe z miną „bez kija nie podchodź” z jaką z resztą chodził już od tygodnia, a dokładnie od kąt w gazecie zobaczył to nieszczęsne zdjęcie.
-Weź się odwal.- warknął mulat podchodząc do szafy z zamiarem wyciągnięcia suchych dresów.
-Człowieku!- warknął niebieskooki wstając i zamykając drzwi do sypialni by reszta nie słuchała jak się kłócą, a raczej jak wyzywa Malika.- Weź się w garść! Zachowujesz się jak pokrzywdzona księżniczka której zabrali ulubioną bransoletkę!- powiedział zamykając mu szufladę i prawie przytrzaskując palce czym zwrócił na siebie jego uwagę.
-Daj mi spokój…- odpowiedział mu łagodniejszym głosem.
-O nie! Dobra krótko ją znamy i tak naprawdę prawie nic o niej nie wiemy, ale to jest nasza przyjaciółka, ta sama dziewczyna którą osłaniałem własnym ciałem przed tym gnojem Chad’em, ta sama dziewczyna która zamartwia się od tygodnia tym co myślisz o całym tym artykule.- mówił jak najęty.- Tak! Zamartwia się dzień i noc, bo boi się że jej nie wybaczysz, jakbyś w ogóle miał co wybaczać.- dopowiedział widząc jego zdziwioną minę.
-Ale ja chciałem się odezwać…- zaczął mulat.
-Chciałeś?? Coś Ci nie wyszło.- prychnął wkurzony niebieskooki brunet.
Przyjaźnił się z Zayn’em, starał się wyciągnąć go z dołka kiedy do niego wpadł. Znosił jego humory i te wszystkie Party Hard ale tego znieść nie mógł. Nie podobało mu się jak traktuje jego przyjaciółkę którą z resztą traktował jak młodszą siostrę, bo co? Bo jakaś dziennikareczka ją obsmarowała w gazecie?! Niedorzeczne!
-No bo co ja mam jej powiedzieć? Odbierze i co… ? Cześć co tam? Ogłupiałeś do końca?!- powiedział mulat opierając się plecami o komodę przy której stali.
-No może nie aż tak wylewnie jak na pierwszą rozmowę.- zaśmiał się niebieskooki.
-Nie pomagasz…- jęknął Zayn.
-Na początek po prostu idź do łazienki, weź prysznic, ogól się… Ubierz a potem.. Potem tu posprzątaj…- poradził mu Louis.- Megan przyjeżdża już jutro, to sobie pogadacie.- poklepał przyjaciela po ramieniu i wyszedł z jego sypialni kładąc się w salonie na Harrym który leżał na kanapie i zaczynając się z nim wygłupiać.
Mulat w tym czasie zrobił to co poradził mu jego przyjaciel… mając nadzieje że ta sytuacja sama się jakoś ułoży.
***
-Tato, powiedz mamie że jestem już prawie dorosła i poradzę sobie sama w samolocie.- zaśmiała się stojąc po środku lotniska i żegnając ze swoimi rodzicami, Sarą i Elliot’em.
Kilkanaście minut później siedziała już na miejscu przy oknie w uszach mając słuchawki z których płynęły mocne brzmienia jakiegoś zespołu.Po jakichś dwóch godzinach czytania książki i słuchania muzyki odpłynęła na ramieniu jakiegoś czarnoskórego chłopaka który chcąc być miłym i uprzejmym nie ruszył się dopóki się nie obudziła.
-O boże przepraszam, nawet nie poczułam jak zasypiam.- zaczęła tłumaczyć się kiedy otworzyła oczy.
-Nic się nie stało.- odpowiedział jej chłopak z lekkim uśmiechem.- Jestem Ian.- wyciągnął w jej stronę dłoń.
-Megan.- uścisnęła jego dłoń z lekkim uśmiechem.
Resztę podróży spędziła na spaniu lub rozmawianiu z Ian’em, który jak się okazało leci do LA by odwiedzić swoich dziadków. Kiedy zapytał się po co ona jedzie do LA odpowiedziała po prostu że jedzie odwiedzić przyjaciół, nie chciała zagłębiać się w szczegóły. Po co z resztą miał wiedzieć że jedzie do chłopaków z zespołu One Direction? Nie chciała by miła rozmowa zamieniła się w pytania : A jacy oni są? A to prawda że Louis i Harry mają romans? To prawda że nie wychodzą z domu bez makijażu? Bo właśnie takie pytania usłyszała ostatnio od jednej znajomej kiedy spotkała ją na mieście.Kiedy w końcu podchodzili do lądowania nie mogła wysiedzieć na miejscu, mimo iż pasy miała zapięte wierciła się niemożliwe co troszkę śmieszyło Ian’a.
-Urocze jest to że już nie możesz się doczekać spotkania z przyjaciółmi.- powiedział z lekkim uśmiechem kiedy spojrzała na niego pytająco.- Odbiera Cię ktoś? Czeka na Ciebie może chłopak?- zapytał próbując wybadać grunt.
-Najlepszy przyjaciel mnie odbiera.- odpowiedziała nie zwracając uwagi na to że zapytał czy czeka na nią chłopak.
Kiedy w końcu wyszła z samolotu i odzyskała swoją walizkę wraz z Ian’em ruszyła do Sali gdzie czekali zazwyczaj na przylatujących inni ludzie.
-Przepraszam was ale na prawdę się śpieszę, czekam na kogoś. Obiecuje że pogadam z wami przed koncertem.- usłyszała głos przyjaciela kiedy przeszłą przez wielkie dwu skrzydłowe drzwi.
-Przyszedł na lotnisko  tak sobie porozdawać autografy.- prychnął Ian widząc Louis’a i nie słysząc jego słów.
Nie skomentowała jego słów, stała po prostu uśmiechając się szeroko kiedy obserwowała przyjaciela ze skruchą wypisaną na twarzy który przepraszał fanki za to że musi już iść. W końcu odwrócił się do niej przodem i przystanął na chwilę uśmiechając się szeroko po chwili ruszając w ich stronę.
-On tu idzie czy mi się wydaje?- zapytał Ian.
-Nie wydaje Ci się.- powiedziała zostawiając łapiąc za rączkę od wielkiej walizki na kółkach i ruszyła razem z nią w stronę niebieskookiego.
Kiedy w końcu się spotkali rzuciła mu się naszyję a on obejmując ją i mocno ściskając podniósł ją lekko. Zaśmiała się głośno przytulając się do niego jeszcze bardziej.
-Boże, dziewczyno. Z dnia na dzień jesteś piękniejsza, ile ja cię nie widziałem dwa tygodnie? –powiedział Louis kiedy już ją puścił.
-Nie podlizuj się już tak.- odpowiedziała śmiejąc się.- To jest Ian, dotrzymywał mi towarzystwa w samolocie.- przedstawiła chłopaka.
-Louis.- powiedział gwiazdor spoglądając na czarnego chłopaka tylko kątem oka.
-A gdzie reszta chłopaków?- zapytała kiedy pożegnała się z Ian’em, oraz kiedy paparazi porobili im kilka zdjęć i mogli już iść.
-Czekają w apartamencie.- odpowiedział zabierając jej walizkę.
***
Kiedy tylko przekroczyli próg apartametnu który z resztą znajdował się na samym szczycie hotelu nie zdążyła nawet powiedzieć „wow” na widok wnętrza bo została zgnieciona przez trójkę chłopców, mianowicie przez Harry’ego, Niall’a i Liam’a. Którzy pociągnęli ją zaraz do salonu i posadzili po środku kanapy siadając po jej dwóch stronach i komplementując jej wygląd i opaleniznę i wszystko co tylko mogli.
-Tęskniliśmy za tobą.- powiedział Liam.
-Za mną czy raczej tęsknicie za moim basenem?- zaśmiała się.
-No ejj! Miało się nie wydać, wy to zawsze się wydacie zachowaniem.- zaczął krzyczeć na chłopców Louis co rozśmieszyło ją do łez.
Po kilku minutach rozmowy Louis stwierdził że na pewno chce się od świeżyć i rozpakować do czego może użyć jego komody  po czym zaciągnął ją do swojej sypialni i zostawił ją tam rozporządzając że ma się rozpakować albo chociaż odpocząć po długiej podróży. Uśmiechając się lekko uchyliła okno którego nie można było otworzyć na szerz z powodu wysokości na jakiej się znajdowali i przypaliła sobie mentalowego papierosa. Po chwili usłyszała delikatne pukanie do drzwi a kiedy te się uchyliły w szparze jaka powstała zobaczyła wysokiego ciemnowłosego chłopaka w czarnych rurkach i koszulce bez rękawów która wydawała się być na niego trochę za duża. Zgasiła papierosa i oparła się plecami o szyba wpatrując w niego jak niepewnie wchodzi do pokoju i powoli zamyka za sobą drzwi. Podszedł do niej powoli zatrzymując się krok przed nią i niepewnie spojrzał jej w oczy.
-Nie wiem jak mam przepraszać, żebyś mi wybaczyła…- usłyszała jego cichy miękki głos.- Na prawdę chciałem się odezwać, ale byłem tak wkurzony na ten artykuł,na tego palanta… Nawet na Ciebie, za nim oczywiście dowiedziałem się że go uderzyłaś, bo w tedy tylko się o Ciebie martwiłem… Ale za każdym razem jak wybierałem twój numer to nasuwało mi się pytanie co ja jej powiem?-wpadł w swój słowotok a ona nie przerywając mu chłonęła każde jego słowo.
-Na prawdę Cię przepraszam, bardzo Cię przepraszam.- mówił dalej.
Uśmiechnęła się lekko co chyba dodało mu odwagi bo już otwierał usta by rozpocząć kolejny monolog jednak ona po prostu złapała go za koszulkę i przyciągnęła do siebie bliżej.
-A może zamiast mówić mi jak bardzo za mną tęskniłeś… po prostu mi pokażesz. – uśmiechnęła się troszkę szerzej.
Chłopak lekko oniemiał, spojrzał jej w oczy a na jego ustach pojawił się lekki uśmiech, objął dłońmi jej drobną twarz i nachylił się delikatnie całując jej usta. Delikatny pocałunek zmienił się w namiętny pełen pasji… Ich języki walczyły o dominacje a dłonie zostawiały gęsią skórkę tam gdzie się pojawiały. Przez jej ciało przechodziły przyjemne dreszcze a serce biło niewyobrażalnie szybko.
***
Tej nocy kiedy już wszyscy chłopcy położyli się spać siedzieli parę godzin w jego sypialni i po prostu rozmawiali albo leżeli w ciszy… Sama nie wiedziała kiedy zasnęła w jego ramionach, budząc się dopiero w południe dnia następnego… Po raz pierwszy w życiu… była na prawdę szczęśliwa…
_____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję że się podobało i że zobaczę pod tym rozdziałem dużo długich komentarzy. <3

14 komentarzy:

  1. 'Sama nie wiedziała kiedy zasnęła w jego ramionach, budząc się dopiero w południe dnia następnego… Po raz pierwszy w życiu… była na prawdę szczęśliwa…' ojej kocham ten rozdział. < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rozdział jest zajebisty , najlepsza końcówka ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. w sumie nie wiem co mam ci napisać,więc napiszę że TO BYŁO GENIALNE! A Ian się jeszcze pojawi może ? :d ~@LuvHarreeh

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. ''Sama nie wiedziała kiedy zasnęła w jego ramionach, budząc się dopiero w południe dnia następnego… Po raz pierwszy w życiu… była na prawdę szczęśliwa…'' ten moment jest zajebisty ♥
    kocham to i czekam na nastęny rozdział!!!!!! ; *
    M.<3

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne! świetne! świetne! świetne! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwww.... Świetne !!!!!!!!!!
    Kocham to <33333333333333
    Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. turururu <3
    Genialne :3
    @whatyouown1D

    OdpowiedzUsuń
  9. zajebistyyy ^^ koleeeeeejny już chcę *o*
    - onexdirection / Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  10. *onexdirectionx

    OdpowiedzUsuń