Otworzyła powoli oczy kiedy jej telefon zaczął przeraźliwie
dzwonić, za sobą usłyszała cichy jęk i obejmująca ją ręka jeszcze bardziej
przyciągnęła ją do swojego ciała.
-Musimy się zbierać.- mruknęła do mulata który ostatnimi czasy lubił spędzać u niej noce, zamiast siedzieć z tyłkiem w swoim domu.
-Wiem . –jęknął cicho.
Nagle usłyszała jak ktoś powłuczając nogami kieruje się do jej pokoju, przerażenie pojawiło się w jej oczach jak i w brązowych tęczówkach chłopaka który jak najszybciej z turlał się z łóżka i schował się za nim.
-Megan.- usłyszała jęk swojego dwa lata młodszego brata który otworzył drzwi.
-Co jest? –zapytała szybko wstając kiedy zobaczyła jego minę.
-Źle się czuję- mruknął.
Zaśmiała się głośno podchodząc do niego i o dziwo wszystkim przytuliła go, ich stosunki ostatnimi czasy bardzo się ociepliły.
-Świrujesz przed pierwszym dniem w liceum.- powiedziała uśmiechając się delikatnie.
-A może zadzwoniłabyś do mamy że źle się czuje i nie pójdę dzisiaj do szkoły?- zapytał z nadzieją w głosie.
-O nie mój drogi . –zaśmiała się odwracając go do siebie tyłem i lekko popychając.- Idziesz do szkoły i nie ma marudzenia, a teraz już na śniadanie i się szykuj. –uśmiechnęła się delikatnie kiedy brat zniknął na schodach a ona poczuła na sobie ciepłe dłonie mulata.
-Może was zawieść? – wymruczał jej do ucha.
-Damy sobie rade.- uśmiechnęła się odwracając się do niego przodem i delikatnie całując.
-Musimy się zbierać.- mruknęła do mulata który ostatnimi czasy lubił spędzać u niej noce, zamiast siedzieć z tyłkiem w swoim domu.
-Wiem . –jęknął cicho.
Nagle usłyszała jak ktoś powłuczając nogami kieruje się do jej pokoju, przerażenie pojawiło się w jej oczach jak i w brązowych tęczówkach chłopaka który jak najszybciej z turlał się z łóżka i schował się za nim.
-Megan.- usłyszała jęk swojego dwa lata młodszego brata który otworzył drzwi.
-Co jest? –zapytała szybko wstając kiedy zobaczyła jego minę.
-Źle się czuję- mruknął.
Zaśmiała się głośno podchodząc do niego i o dziwo wszystkim przytuliła go, ich stosunki ostatnimi czasy bardzo się ociepliły.
-Świrujesz przed pierwszym dniem w liceum.- powiedziała uśmiechając się delikatnie.
-A może zadzwoniłabyś do mamy że źle się czuje i nie pójdę dzisiaj do szkoły?- zapytał z nadzieją w głosie.
-O nie mój drogi . –zaśmiała się odwracając go do siebie tyłem i lekko popychając.- Idziesz do szkoły i nie ma marudzenia, a teraz już na śniadanie i się szykuj. –uśmiechnęła się delikatnie kiedy brat zniknął na schodach a ona poczuła na sobie ciepłe dłonie mulata.
-Może was zawieść? – wymruczał jej do ucha.
-Damy sobie rade.- uśmiechnęła się odwracając się do niego przodem i delikatnie całując.
***
Po szybkim prysznicu i śniadaniu siedziała już w samochodzie
wraz z bratem, Sarą i Elliot’em. Jej przyjaciółka zaczęła marudzić że ten rok
już nie będzie taki sam jak poprzednie.
-Dylan wyjeżdża na studia za miesiąc a ty już marudzisz?- zaśmiała się prowadząc ostrożnie.
-Ty się nie odzywaj bo masz swojego przez siatkę i on nigdzie się na razie nie wybiera.- mruknęła.
-Aaaa tata kazał Ci powiedzieć żeby Zayn ciszej wdrapywał się na twój balkon, bo bardzo dokładnie słychać go u nich w sypialni i że masz szczęście że nie obudził mamy.- powiedział jakby od niechcenia siedzący obok niej jej brat.
-Nie wiem o czym on myślał… Przecież Zayn do mnie nie przychodzi.- mruknęła robiąc się lekko czerwona.
-Nie wcale.- zaśmiał się Elliot.
-No właśnie.- zawtórowała mu blondynka.
Przez resztę drogi nic nie mówiła czuła na sobie palący wzrok przyjaciół i brata ale twardo wpatrywała się w drogę przed sobą wsłuchując się w ciche melodie dobiegające z radia.
-Dylan wyjeżdża na studia za miesiąc a ty już marudzisz?- zaśmiała się prowadząc ostrożnie.
-Ty się nie odzywaj bo masz swojego przez siatkę i on nigdzie się na razie nie wybiera.- mruknęła.
-Aaaa tata kazał Ci powiedzieć żeby Zayn ciszej wdrapywał się na twój balkon, bo bardzo dokładnie słychać go u nich w sypialni i że masz szczęście że nie obudził mamy.- powiedział jakby od niechcenia siedzący obok niej jej brat.
-Nie wiem o czym on myślał… Przecież Zayn do mnie nie przychodzi.- mruknęła robiąc się lekko czerwona.
-Nie wcale.- zaśmiał się Elliot.
-No właśnie.- zawtórowała mu blondynka.
Przez resztę drogi nic nie mówiła czuła na sobie palący wzrok przyjaciół i brata ale twardo wpatrywała się w drogę przed sobą wsłuchując się w ciche melodie dobiegające z radia.
***
-Jak tam pierwsze lekcje?- zapytała z delikatnym uśmiechem
podchodząc do brata który upychał książki do swojej szafki.
-Nawet, nawet. Chemik tylko się na mnie chyba uwziął.- mruknął Michael.
-On jest taki zawsze dla pierwszaków, nie martw się.- zaśmiała się czochrając jego włosy.
-Hej Megan!- usłyszała za sobą dobrze jej znany głos Nathan’a.
-Hej Nate.- uśmiechnęła się miło.
-Idziesz z nami po szkole na basen?- zapytał uśmiechając się uroczo.
-Jasne czemu nie.- uśmiechnęła się szeroko.
-A jak ja wrócę do domu?- jęknął Michael.
-Zawiozę Cię głupku, a potem pojadę na basen.- zaśmiała się.
Chwilę potem była już w drodze na znienawidzoną matematykę na której siedziała w podłużnej ławce między Elliot’em i Sarą no i od tego roku również z Nathan’em, który przez całą lekcję zawzięcie się jej przyglądał. Nie była jeszcze tego świadoma że chłopak którego uważałą za jednego ze swoich przyjaciół planuje właśnie jak zniszczyć jej związek z znanym członkiem One Direction’u o którym nawet nie zdążył dowiedzieć się świat. Tak nadal to ukrywali, mimo iż tabloidy od początku opisywały ich domniemaną miłość oni wciąż nie ujawniali się ze swoim związkiem, wiedzieli o nich tylko CI najbliżsi…
-Nawet, nawet. Chemik tylko się na mnie chyba uwziął.- mruknął Michael.
-On jest taki zawsze dla pierwszaków, nie martw się.- zaśmiała się czochrając jego włosy.
-Hej Megan!- usłyszała za sobą dobrze jej znany głos Nathan’a.
-Hej Nate.- uśmiechnęła się miło.
-Idziesz z nami po szkole na basen?- zapytał uśmiechając się uroczo.
-Jasne czemu nie.- uśmiechnęła się szeroko.
-A jak ja wrócę do domu?- jęknął Michael.
-Zawiozę Cię głupku, a potem pojadę na basen.- zaśmiała się.
Chwilę potem była już w drodze na znienawidzoną matematykę na której siedziała w podłużnej ławce między Elliot’em i Sarą no i od tego roku również z Nathan’em, który przez całą lekcję zawzięcie się jej przyglądał. Nie była jeszcze tego świadoma że chłopak którego uważałą za jednego ze swoich przyjaciół planuje właśnie jak zniszczyć jej związek z znanym członkiem One Direction’u o którym nawet nie zdążył dowiedzieć się świat. Tak nadal to ukrywali, mimo iż tabloidy od początku opisywały ich domniemaną miłość oni wciąż nie ujawniali się ze swoim związkiem, wiedzieli o nich tylko CI najbliżsi…
***
Liam równo o 14 zatrzymał swoje auto pod uczelnią do której
uczęszczała Caroline. Kilka dni wcześniej rozstał się z Dan o czym wszystkie
możliwe gazety pisały jak najwięcej. Po 10 minutach opierania się o maskę
swojego smukłego jasnego auta, zobaczył dziewczynę która uśmiechnięta od ucha
do ucha wychodziła z budynku wraz z jakimiś koleżankami.
-Co tu robisz?- zapytała podchodząc do niego kiedy koleżanki zniknęły idąc w swoją stronę.
-Pomyślałem sobie że może zgodzisz się pójść ze mną na obiad? –uśmiechnął się uroczo wyczekując jej odpowiedzi.
-Jasne.- odpowiedziała z uśmiechem po chwili namysłu.
-Co tu robisz?- zapytała podchodząc do niego kiedy koleżanki zniknęły idąc w swoją stronę.
-Pomyślałem sobie że może zgodzisz się pójść ze mną na obiad? –uśmiechnął się uroczo wyczekując jej odpowiedzi.
-Jasne.- odpowiedziała z uśmiechem po chwili namysłu.
***
Zayn kręcił się zupełnie bez celu przez cały dzień po
calutkim domu, Lou i Harry przyglądali mu się z rozbawieniem co jakiś czas
dogryzając mu tekstami o tęsknocie i miłości, na co reagował… zupełnie niczym,
po prostu zmieniał miejsce z salonu przechodził do kuchni a jeżeli poszli za
nim twardo szedł gdzieś indziej, w jego głowie pojawiało się tak wiele myśli na
raz że przestał już nadążać za nimi. Sam sobie dziwił się że aż tak bardzo
pokochał tą słodką brunetkę która jako jedyna z niewielu potrafiła zgasić
Tomlinson'a, dorównać w jedzeniu Horan’owi i skutecznie przeszkadzać Styles’owi
kiedy ten popadał w samozachwyt.
-Zakochałem się- szepnął sam do siebie uśmiechając się szeroko kiedy opadł plecami na swoje wielkie i wygodne łóżko.
Patrząc w biały sufit znów popadł w zamyślenie które przerwał dźwięk nieznośnie dzwoniącego telefonu. Zerwał się z łóżka orientując się że to właśnie jego telefon informuje go o połączeniu i czym prędzej zbiegł na dół sądząc że to właśnie ona do niego dzwoni. Jednak kiedy uniósł telefon ten momentalnie przestał dzwonić, z pomrukiem niezadowolenia wszedł w nieodebrane połączenia i zobaczył że ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Uniósł jedną brew wpatrując się w ekran telefonu, przecież nikt z jego bliskich nie zastrzegał numeru kiedy do niego dzwonił, no oprócz Louis’a który podczas robienia twitcama lubił dzwonić do niego z zastrzeżonego numeru i zmieniając głos udawał przed kamerą jedną z jego fanek. Telefon znów zaczął dzwonić a na ekranie znów wyświetlił się napis „Nieznany”.
-Halo? –odebrał szybko.
-Zayn?- usłyszał cichy szept… tak dobrze znany mu szept…
-Perrie? –zapytał zszokowany, nie kontaktowali się ze sobą od kąt oddał jej wszystkie jej rzeczy które zalegały w jego starym domu a sam odebrał od niej swoje. Ostatni raz widział i rozmawiał z nią właśnie w tedy, co było pod koniec kwietnia od którego minęły już 4 miesiące…
-Tak. Moglibyśmy się spotkać? –zapytała cicho.
-Ale po co? – zapytał mulat, nie uśmiechała mu się perspektywa spotkania z byłą o czym automatycznie napiszą wszystkie możliwe gazety.
-Musimy porozmawiać. – usłyszał po chwili.
-Mam czas dopiero pod koniec następnego tygodnia.- skłamał szybko, miał nadzieje że w ciągu tych prawie dwóch tygodni dziewczyna zmieni zdanie albo wydarzy się coś przez co nie będą mogli się jednak spotkać.
-Więc spotkaj się ze mną w następny piątek o 9 rano w naszej kawiarence . –usłyszał a sekunde później połączenie się przerwało.
-Czego chciała?- usłyszał za sobą ciekawski głos Louis’a.
-Chce się spotkać w naszej kawiarni.- mruknął opadając na fotel i unosząc wzrok na przyjaciela.
-W tej samej kawiarni w której pierwszy raz wziąłeś ja na randkę, wyznałeś miłość ? W tej samej w której powiedziała Ci że zdradzała Cię od początku i była z tobą tylko dlatego bo byłeś sławniejszy od niej i chciała się wybić? –mruknął Lou opadając na kanapę, chyba jako jedyny z całej czwórki jego przyjaciół reagował na Perrie jak na najbardziej znienawidzoną osobę na świecie... Nie ma się co dziwić, tylko on znał całą prawdę co do zerwania…
-Dokładnie w tej.- mruknął brunet.
-I masz zamiar się z nią spotkać? –zapytał Tommo unosząc jedną brew.
-Jeżeli jej się do tego czasu nie odwidzi to tak, wysłucham czego ode mnie chce i powiem aby się ze mną więcej razy nie kontaktowała.- mruknął mulat.
-Zakochałem się- szepnął sam do siebie uśmiechając się szeroko kiedy opadł plecami na swoje wielkie i wygodne łóżko.
Patrząc w biały sufit znów popadł w zamyślenie które przerwał dźwięk nieznośnie dzwoniącego telefonu. Zerwał się z łóżka orientując się że to właśnie jego telefon informuje go o połączeniu i czym prędzej zbiegł na dół sądząc że to właśnie ona do niego dzwoni. Jednak kiedy uniósł telefon ten momentalnie przestał dzwonić, z pomrukiem niezadowolenia wszedł w nieodebrane połączenia i zobaczył że ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Uniósł jedną brew wpatrując się w ekran telefonu, przecież nikt z jego bliskich nie zastrzegał numeru kiedy do niego dzwonił, no oprócz Louis’a który podczas robienia twitcama lubił dzwonić do niego z zastrzeżonego numeru i zmieniając głos udawał przed kamerą jedną z jego fanek. Telefon znów zaczął dzwonić a na ekranie znów wyświetlił się napis „Nieznany”.
-Halo? –odebrał szybko.
-Zayn?- usłyszał cichy szept… tak dobrze znany mu szept…
-Perrie? –zapytał zszokowany, nie kontaktowali się ze sobą od kąt oddał jej wszystkie jej rzeczy które zalegały w jego starym domu a sam odebrał od niej swoje. Ostatni raz widział i rozmawiał z nią właśnie w tedy, co było pod koniec kwietnia od którego minęły już 4 miesiące…
-Tak. Moglibyśmy się spotkać? –zapytała cicho.
-Ale po co? – zapytał mulat, nie uśmiechała mu się perspektywa spotkania z byłą o czym automatycznie napiszą wszystkie możliwe gazety.
-Musimy porozmawiać. – usłyszał po chwili.
-Mam czas dopiero pod koniec następnego tygodnia.- skłamał szybko, miał nadzieje że w ciągu tych prawie dwóch tygodni dziewczyna zmieni zdanie albo wydarzy się coś przez co nie będą mogli się jednak spotkać.
-Więc spotkaj się ze mną w następny piątek o 9 rano w naszej kawiarence . –usłyszał a sekunde później połączenie się przerwało.
-Czego chciała?- usłyszał za sobą ciekawski głos Louis’a.
-Chce się spotkać w naszej kawiarni.- mruknął opadając na fotel i unosząc wzrok na przyjaciela.
-W tej samej kawiarni w której pierwszy raz wziąłeś ja na randkę, wyznałeś miłość ? W tej samej w której powiedziała Ci że zdradzała Cię od początku i była z tobą tylko dlatego bo byłeś sławniejszy od niej i chciała się wybić? –mruknął Lou opadając na kanapę, chyba jako jedyny z całej czwórki jego przyjaciół reagował na Perrie jak na najbardziej znienawidzoną osobę na świecie... Nie ma się co dziwić, tylko on znał całą prawdę co do zerwania…
-Dokładnie w tej.- mruknął brunet.
-I masz zamiar się z nią spotkać? –zapytał Tommo unosząc jedną brew.
-Jeżeli jej się do tego czasu nie odwidzi to tak, wysłucham czego ode mnie chce i powiem aby się ze mną więcej razy nie kontaktowała.- mruknął mulat.
***
Kiedy przyjechała do domu aby wziąć swój kostium kąpielowy
nie zauważyła żadnego samochodu pod domem chłopców, więc stwierdziła że
pojechali pewnie coś załatwić. 10 minut później była już na basenie i pisała do
Zayn’a czy spotkają się wieczorem.”Jasne, wpadnę do Ciebie o której tylko
chcesz ;*” odczytała odpowiedź i odłożyła telefon do torby wychodząc z
przyjaciółką z szatni.
***
-Dziękuję za miły dzień.- uśmiechnęła się kiedy stanęli pod
ich domem.
Liam uśmiechnął się delikatnie patrząc w jej niesamowite oczy które mogło się wydawać przeszywały go na wylot .
-To ja dziękuję.- szepnął odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka i zbliżając się do niej odrobinę.
Dziewczyna automatycznie stanęła na palcach próbując dosięgnąć jego ust jednak nie pocałowała go zatrzymała się może milimetr może dwa od jego ust i spojrzała w jego błyszczące oczy. On uśmiechnął się delikatnie i złączył ich usta w delikatnym pocałunku, może nie trwał on zbyt długo i nie był zbyt namiętny ale dla nich był wyjątkowy. Z bijącymi jak oszalałe sercami każde z nich wróciło do swojego domu, aby pomyśleć w ciszy i spokoju o tym co właśnie zaczęło się między nimi.
Liam uśmiechnął się delikatnie patrząc w jej niesamowite oczy które mogło się wydawać przeszywały go na wylot .
-To ja dziękuję.- szepnął odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka i zbliżając się do niej odrobinę.
Dziewczyna automatycznie stanęła na palcach próbując dosięgnąć jego ust jednak nie pocałowała go zatrzymała się może milimetr może dwa od jego ust i spojrzała w jego błyszczące oczy. On uśmiechnął się delikatnie i złączył ich usta w delikatnym pocałunku, może nie trwał on zbyt długo i nie był zbyt namiętny ale dla nich był wyjątkowy. Z bijącymi jak oszalałe sercami każde z nich wróciło do swojego domu, aby pomyśleć w ciszy i spokoju o tym co właśnie zaczęło się między nimi.
***
W domu była dopiero wieczorem, przywitała się z kuzynką,
bratem i rodzicami. Jej tato patrzył na nią podejrzliwie uśmiechając się przy
tym troszeczkę złośliwie ale nie zwróciła na to uwagi taki właśnie był i nie
przeszkadzało jej to, dla niej był najlepszym ojcem na świecie. Porywając z
jego talerza jedną kanapkę pobiegła na górę z zamiarem szybkiego ogarnięcia
książek na następny dzień, wzięcia szybkiego prysznica i napisania do Zayn’a
aby przyszedł, jednak kiedy otworzyła zeszyt od chemii i zobaczyła że ma
zapisaną pracę domową załamała się.
-Człowieku kim ty jesteś, to był dopiero pierwszy dzień.- jęknęła.
Żaden nauczyciel nie zadawał prac domowych pierwszego dnia szkoły… Oprócz chemika. Napisała szybko do mulata, twierdząc że najwyżej weźmie prysznic jak chłopak już wyjdzie i tyle.
Była w trakcie drugiego zadania kiedy usłyszała przeraźliwy szczek Lucas’a zwiastujący przyjście gościa, jednak zanim zdążyła chodź by wstać usłyszała głos ojca witającego przybysza.
-Jest na górze.- powiedział miło mężczyzna .
I już po sekundzie słyszała jak Zayn wita się ze wszystkimi zgromadzonymi w kuchni i szybko wchodzi po schodach.
-Cześć. –szepnął i pocałował ją delikatnie kiedy już zamknął za sobą drzwi jej sypialni.
-Tak wiem śmierdzę chlorem i tak musisz chwilę poczekać bo odrabiam lekcje… Cześć.-uśmiechnęła się uroczo i za nim wycofał się do jej łóżka aby najnormalniej się na nim położyć pocałowała go jeszcze szybko.
-Ładnie wyglądasz jak jesteś taka skupiona.- zaśmiał się cicho nie wytrzymując zbyt długo w ciszy.
Nie skomentowała jego słów tylko uśmiechnęła się delikatnie dalej twardo studiując podręcznik od chemii. Po kilkunastu pozornie krótkich jednak bardzo długich minutach zamknęła z hukiem podręcznik i zeszyt i wrzuciła je do torby szybko znajdując się obok rozłożonego na jej łóżku bruneta.
-Tęskniłem dzisiaj za tobą.- wyszeptał chłopak patrząc jej w oczy i bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Ja za tobą też.- uśmiechnęła się delikatnie i delikatnie pocałowała jego usta.
Ten wieczór spędzili bardzo leniwie, leżeli oglądając jakąś komedie z Adam’em Sandler’em. Co chwile wybuchała śmiechem albo rozśmieszona filmem albo tym jak chłopak wodząc dłonią po jej boku łaskotał ją. O dziwo jej rodzice nie powiedzieli nic kiedy wychodził z jej domu przed północą, pamiętała jeszcze jak nie znosili kiedy Chad wychodził od niej tak późno.
-Zobaczymy się jutro?-zapytał cicho kiedy stali już przy drzwiach.
-Codziennie zadajesz to głupie pytanie jakbyś nie znał odpowiedzi na pamięć.- zaśmiała się cicho.
-Lubię jak mówisz mi że tak.- uśmiechnął się uroczo.
-Głupek…- szepnęła obejmując dłońmi jego policzki i pocałowała go delikatnie.
-Dobranoc.- krzyknął jeszcze do jej rodziców którzy byli w kuchni i powtórzył to samo słowo tym razem szeptem patrząc jej w oczy.
Pocałował ją jeszcze szybko i już po chwili zamykał za sobą drzwi do swojego domu gdzie chłopcy wciągnęli go w swoją kłótnie o pilota.
Megan zmęczona jednak bardzo szczęśliwa pobiegła z powrotem na górę aby wziąć szybki prysznic po którym położyła się do swojego wielkiego łóżka, pościel przyjaźnie nosiła jego zapach przez co usnęła z delikatnym uśmiechem na ustach.
-Człowieku kim ty jesteś, to był dopiero pierwszy dzień.- jęknęła.
Żaden nauczyciel nie zadawał prac domowych pierwszego dnia szkoły… Oprócz chemika. Napisała szybko do mulata, twierdząc że najwyżej weźmie prysznic jak chłopak już wyjdzie i tyle.
Była w trakcie drugiego zadania kiedy usłyszała przeraźliwy szczek Lucas’a zwiastujący przyjście gościa, jednak zanim zdążyła chodź by wstać usłyszała głos ojca witającego przybysza.
-Jest na górze.- powiedział miło mężczyzna .
I już po sekundzie słyszała jak Zayn wita się ze wszystkimi zgromadzonymi w kuchni i szybko wchodzi po schodach.
-Cześć. –szepnął i pocałował ją delikatnie kiedy już zamknął za sobą drzwi jej sypialni.
-Tak wiem śmierdzę chlorem i tak musisz chwilę poczekać bo odrabiam lekcje… Cześć.-uśmiechnęła się uroczo i za nim wycofał się do jej łóżka aby najnormalniej się na nim położyć pocałowała go jeszcze szybko.
-Ładnie wyglądasz jak jesteś taka skupiona.- zaśmiał się cicho nie wytrzymując zbyt długo w ciszy.
Nie skomentowała jego słów tylko uśmiechnęła się delikatnie dalej twardo studiując podręcznik od chemii. Po kilkunastu pozornie krótkich jednak bardzo długich minutach zamknęła z hukiem podręcznik i zeszyt i wrzuciła je do torby szybko znajdując się obok rozłożonego na jej łóżku bruneta.
-Tęskniłem dzisiaj za tobą.- wyszeptał chłopak patrząc jej w oczy i bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Ja za tobą też.- uśmiechnęła się delikatnie i delikatnie pocałowała jego usta.
Ten wieczór spędzili bardzo leniwie, leżeli oglądając jakąś komedie z Adam’em Sandler’em. Co chwile wybuchała śmiechem albo rozśmieszona filmem albo tym jak chłopak wodząc dłonią po jej boku łaskotał ją. O dziwo jej rodzice nie powiedzieli nic kiedy wychodził z jej domu przed północą, pamiętała jeszcze jak nie znosili kiedy Chad wychodził od niej tak późno.
-Zobaczymy się jutro?-zapytał cicho kiedy stali już przy drzwiach.
-Codziennie zadajesz to głupie pytanie jakbyś nie znał odpowiedzi na pamięć.- zaśmiała się cicho.
-Lubię jak mówisz mi że tak.- uśmiechnął się uroczo.
-Głupek…- szepnęła obejmując dłońmi jego policzki i pocałowała go delikatnie.
-Dobranoc.- krzyknął jeszcze do jej rodziców którzy byli w kuchni i powtórzył to samo słowo tym razem szeptem patrząc jej w oczy.
Pocałował ją jeszcze szybko i już po chwili zamykał za sobą drzwi do swojego domu gdzie chłopcy wciągnęli go w swoją kłótnie o pilota.
Megan zmęczona jednak bardzo szczęśliwa pobiegła z powrotem na górę aby wziąć szybki prysznic po którym położyła się do swojego wielkiego łóżka, pościel przyjaźnie nosiła jego zapach przez co usnęła z delikatnym uśmiechem na ustach.
____________________________________________________________________________________
Taki tam rozdział dla Karoliny ;* dzięki której z resztą tutaj teraz częściej bywam, więc dziękować jej ;p
Mam nadzieję że się podoba ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I pamiętaj komentarze to mobilizacja do dalszej pracy : * Jeżeli coś Ci się nie podoba to również o tym napisz, postaram się w tedy poprawić ;*
Mam nadzieję że się podoba ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I pamiętaj komentarze to mobilizacja do dalszej pracy : * Jeżeli coś Ci się nie podoba to również o tym napisz, postaram się w tedy poprawić ;*
dziękuje za dedykacje.A rozdział nic dodać nic ująć tylko za krótki.
OdpowiedzUsuńświetne / Mania : )
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Karoliną rozdział stanowczo za krótki <3 cieszę się że nie musiałam tak długo na niego czekać :) bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńświetnee <3
OdpowiedzUsuń/@AnnYurisistable
Genialny ! Nic dodać nic ująć, uwielbiam <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział !!!
OdpowiedzUsuńJestem strasznie ciekawa, co będzie z Perrie... Nie moge się doczekać <3
cudnyy :D dodawaj następny :D
OdpowiedzUsuńŚWIETNY!;3
OdpowiedzUsuń*.* świetne czekam na nexta
OdpowiedzUsuńUWIELBIAM TWOJE OPOWIADANIE.~!
OdpowiedzUsuń