wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 15.



Nadszedł dzień powrotu do Londynu, wszyscy cieszyli się z tej okazji jednak ona czuła jakąś obawę przed tym że gdy wrócą do domu wszystko po prostu się zmieni i nie będzie już tak kolorowo jak było kiedy byli w mieście aniołów. Bała się myśli że coś między nią i Zayn’em mogło by się popsuć, tym bardziej bała się myśli że niedługo zaczyna się szkoła i kiedy chłopcy będą mogli ponowić swoją trasę po Stanach nie będzie mogła do nich dołączyć chociażby na kilka dni. Tego dnia od rana w apartamencie panował zamęt, najpierw obudziła ją zażarta kłótnia o łazienkę która nie była już żartem tak jak w poprzednich dniach. Kiedy chłopcy dzięki jej interwencji przestali się kłócić i po prostu zgodzili się na jakąkolwiek kolejkę, miała dosłownie pięć minut spokoju ponieważ po tej kłótni nadszedł czas na krzyki „Kto mi wyniósł słuchawki z pokoju?!” albo „A skąd ja mam wiedzieć gdzie są twoje spodnie!”
-Totalny chaos co?- usłyszała za sobą głos Niall’a.
Siedziała akurat przy stole i kończyła swoją herbatę, słysząc jego delikatny, zachrypnięty głos uśmiechnęła się lekko.
-Taak.- zaśmiała się cicho.
Chłopak dosiadł się do niej najwyraźniej też lekko już zmęczony krzykami i uśmiechnął się lekko.  Posiedzieli chwilę i porozmawiali do póki nie przyszedł do nich Harry i nie zaczął wypytywać czy nie widzieli może gdzieś jego ładowarki do telefonu.
-Ja nie.- powiedziała szybko wstając od stołu.
Odniosła kubek do zlewu i wykorzystując sytuację wślizgnęła się przez uchylone drzwi wprost do pustej łazienki w której zamknęła się i odetchnęła cicho. Zayn w tym czasie szalał w swojej a raczej od kilku dni ich sypialni przekładając ubrania z szafek do walizek. Wzięła szybki zimny prysznic po czym owinięta dużym puszystym ręcznikiem przemknęła do sypialni w której spotkała chłopaka który widząc ją owiniętą jedynie ręcznikiem z mokrymi opadającymi na ramiona i plecy włosami zarumienił się.
-Dam Ci się ubrać…- powiedział zmieszany i sekundę później zamknął za sobą drzwi.
Uśmiechnęła się lekko i zaczęła wciągać na siebie powoli ubrania które przygotowała poprzedniego wieczoru.
***
Kiedy zamknął za sobą drzwi do sypialni odetchnął głęboko… Jego serce biło jak szalone a skóra aż piekła z podniecenia. Wiadome było to że dziewczyna w której coraz bardziej się zakochiwał go podniecała, wiele razy widywał ją w bikini z równie różowymi policzkami od gorąca jakie panowało wokół i mokrymi włosami opadającymi na jej wilgotną skórę jego organizm zawsze reagował tak samo. Jednak tym razem kiedy weszła do sypialni tak po prostu owinięta ręcznikiem pod którym kryła się jej naga sylwetka musiał jak najszybciej ulotnić się z pokoju. Bał się że nie wytrzyma i po prostu niczym jakiś jaskiniowiec rzuci się na nią. Do tej pory udawało mu się powstrzymywać ten odruch jednak to co poczuł w tej chwili dało mu do zrozumienia że długo już tak nie wytrzyma.
-A ty co taką spanikowaną minę masz?- usłyszał głos najmłodszego członka zespołu.
-Co? Wcale nie!- odpowiedział wyrwany z zamyślenia.
-Co? Podniecenie rośnie i myślisz ciągle co byś z nią w łóżku zrobił?- zaśmiał się Harry.
-Uważaj na słowa Harry.- warknął na swojego przyjaciela, zrobił to dokładnie chyba drugi raz od kąt się znali, pierwszy raz był kiedy w korytarzu gdzie czekali na przesłuchanie w X-Faktorze loczek nie chcący potrącił go śpiesząc się do łazienki.
-Okej, okej. Spokojnie nerwusie.- zaśmiał się jego przyjaciel chyba nie przejmując się za bardzo tonem jego głosu i wtargnął po chwili do sypialni Louis’a z głośnym śmiechem.
Po kilku minutach zapukał delikatnie w drzwi ich sypialni a kiedy usłyszał ciche „możesz już wejść” powoli uchylił drzwi. Zobaczył ją ubraną w granatowych lekko błyszczących się leginsach i kremowej luźnej tunice. Pakowała właśnie swoje ubrania i resztę rzeczy które miała ze sobą w La, więc zamknął za sobą drzwi i po tym jak delikatnie musnął jej policzek swoimi ustami wrócił do tej samej czynności którą przerwał kiedy pojawiła się w pokoju.
***
-Jemu to na prawdę nie można już nic powiedzieć… - zaśmiał się Harry kiedy zamknął za sobą drzwi do sypialni najstarszego z zespołu.
-Komu?- zapytał Louis nie zwracając na niego zbyt wielkiej uwagi i starannie składając swoje ubrania które lądowały w walizkach.
-Zayn’owi, chłopak żyje w napięciu seksualnym, nie daje ujścia emocjom i chodzi taki jakiś nerwowy. – zaśmiał się loczek.
-Dziwisz się?- zapytał niebieskooki zamykając pierwszą walizkę.
-Nie, jakbym był z taką Megan to też bym chodził cały czas poddenerwowany i napalony.- zaśmiał się kładąc na łóżku przyjaciela.
-A ty to nie masz nic lepszego do roboty niż fantazjowanie o dziewczynie przyjaciela na moim łóżku?- zaśmiał się Louis.
Nigdy nie przeszkadzało mu to jak najbardziej napalony z nich wszystkich i najmłodszy z resztą też Harry ciągle gada o jakichś dziewczynach, ale kiedy mowa była o dziewczynie którą traktuję jak siostrę, to już inna bajka.
-Jestem już spakowany, Liam znowu kłóci się przez telefon z Danielle, Niall gra na gitarze a Zayn stara się nie przelecieć Megan, więc przyszedłem do Ciebie.- uśmiechnął się cwaniacko.- Zastanawia mnie tylko czemu on jej nie chce przelecieć…- dodał jeszcze po chwili.
W Louis’ie aż się zagotowało, chyba pierwszy raz w życiu człowiek którego traktuje jak brata tak go zdenerwował.
-A może nie chce jej jak ty to poetycko nazwałeś przelecieć, bo na prawdę mu na niej zależy?- zapytał swoim wrednym głosem, składając czerwone spodnie.
-Przecież wiem że mu na niej zależy…- odpowiedział chłopak głosem w którym dało się wyczuć skruchę.
-No to wiesz też czemu się nie śpieszy…- dodał Louis łagodniejszym tonem
***
Chłopak wrzucał niedbale swoje rzeczy do walizek trzymając przy uchu telefon i wsłuchując się w lekko irytujący głos dziewczyny po drugiej stronie. Po raz kolejny kłócili się o jakiś banał oraz po raz kolejny wsłuchując się w jej słowa zastanawiał się czy warto to ciągnąć dalej, czy nie lepiej by było dla wszystkich gdyby on i Danielle po prostu się rozstali…
***
Spoglądając ukradkiem na dawno już spakowane walizki blondyn wygrywał na gitarze zupełnie inną melodię niż dotychczas, mimo iż nie mógł śpiewać to nadal gorączkowo myślał nad nowymi singlami które mogliby umieścić na nowym krążku. Układał w myślach kolejne słowa w zdania i kreślił je w zeszycie oprawionym skórą.
***
Po kilkunastu minutach wypisywania autografów, przytulania fanek i robienia sobie z nimi zdjęć chłopcy wsiedli do samochodu w którym już na nich czekała, dopiero w tedy na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech wcześniej gdy siedziała w tym samochodzie sama i w ciszy sączyła wodę nie było jej w głowie uśmiechanie się. Nie miała ochoty wracać do Londyn’u. Wpatrywała się w Louisa który wychylił się przez okno i wyciągał swoje dłonie w stronę fanek, kiedy poczuła na swojej drobnej zimnej dłoni dużą gorącą dłoń mulata. Uśmiechnęła się troszeczkę szerzej patrząc w jego brązowe tęczówki.
Po krótkiej podróży samochodem dość mozolnym przejściu przez lotnisko pełne fanek w końcu znaleźli się w samolocie w którym pożałowała że nie założyła żadnego swetra ani bluzy ponieważ klimatyzacja była wyjątkowo podkręcona. Zajęła swoje miejsce zaraz przy oknie, obok niej usiadł Zayn,  obok niego Niall obok którego usiadł Liam. W rzędzie przed nimi siedział Harry i Louis, który siedział również przy oknie zaraz przed nią. Kiedy już mogli spokojnie po odpinać pasy ponieważ znajdowali się już w powietrzu, dwie małe bliźniaczki podeszły do Liam’a.
-Ty na prawdę jesteś Liam?- zapytała jedna z nich ta mniej onieśmielona.
-Tak .- odpowiedział chłopak z słodkim uśmiechem.
Dziewczynka zaśmiała się słodko pytając o autograf i ewentualne zdjęcie, jak na czterolatkę była na prawdę śmiała i odważna. Kiedy do ich rozmowy wtrącił się Niall wychylając się zza Liam’a nieśmiała bliźniaczka która do tej pory nie odzywała się ani słowem pisnęła ze szczęścia. Dwie małe dziewczynki wdrapały się na ich kolana zaraz po tym jak przyciągnęły do nich swoją mamę która miała im zrobić zdjęcia, których chyba z kilkadziesiąt zrobiły sobie najpierw z Liam’em i Niall’em, zamieniając się co chwila miejscami albo siadając na nich obie naraz, potem przepełzły jakoś na Zayn’a i do Megan którą również od razu bardzo polubiły ponieważ stwierdziły że one ją widziały w telewizji i ona ma ładny uśmiech. Kilka minut później z małą pomocą Louisa i Harry’ego znalazły się u nich i wraz z nimi śmiały się kiedy ci je łaskotali a ich mama robiła im nadal zdjęcie.  W końcu kobieta z miłym uśmiechem obiecując córką że będą mogły jeszcze później przyjść do zespołu poprowadziła je z powrotem na ich miejsca.
-Zimno Ci?- zapytał Zayn, widząc na jej skórze gęsią skórkę.
-Troszkę. – uśmiechnęła się lekko.
Chłopak ściągnął z siebie czerwoną beysbollówkę z literą M na lewej piersi i wyciągnął ją w jej stronę. Ona przez chwilę odmawiała przyjęcia bluzy mówiąc że teraz jemu będzie zimno, ale w końcu jakoś namówił ją do wciągnięcia jej na siebie, była na nią trochę za duża ale za to przyjemnie wygrzana jego ciałem. Chwilę później Zayn objął ją swoim ramieniem i przyciągnął bliżej siebie, uśmiechnęła się tylko lekko opierając głowę o jego klatkę piersiową po chwili widząc nad sobą Louis’a z jej aparatem w dłoniach. Nawet nie pytała skąd ma jej aparat, bo nawet nie chciała wiedzieć tego jakim sposobem przedostał się on z jej walizki do rąk najstarszego z zespołu. Louis porobił im kilka zdjęć przy niektórych chowała twarz w swojej dłoni i klatce piersiowej mulata czując jak ten chowa swoją twarz w jej rozpuszczonych włosach. Nie zauważyła nawet kiedy przysnęła czując delikatną dłoń chłopaka powoli gładzącą jej ciało.
***
Kiedy z powrotem otworzyła oczy nadal była w ramionach bruneta a na kolanach Niall’a i Liam’a ujrzała śmiejące się bliźniaczki które za nic w świecie nie chciały ujawnić swoich imion, każąc nazywać się Horanowa i Paynowa. Uśmiechnęła się lekko widząc ich urocze dołeczki w policzkach oraz czując na swojej skroni ciepłe usta Zayn’a. Mimo iż podróż powinna im minąć mozolnie i powinna niemiłosiernie się dłużyć, ta podróż wyjątkowo minęła szybko. Większość z resztą i tak przespała, a kiedy nie spała to robiła zdjęcia śpiącemu Louis’owi. Kiedy do końca podróży zostały dwie godziny wstała powoli przeciskając się do chodniczka między siedzeniami by rozprostować nogi w podróży do toalety, która jak się okazało była zajęta. Czekała więc cierpliwie na zwolnienie się którejkolwiek kabiny kiedy poczuła na swoim ramieniu czyjąś brode, kątem oka dostrzegając ułożone w idealny nieład włosy Louis’a.
-A ty co?- zapytała uśmiechając się lekko do zmęczonego przyjaciela.
-Harry zaczął chrapać to się ulotniłem. – zaśmiał się cicho po chwili prostując się i plecami opierając  o ścianę.
-Też mógłbyś się przespać, wyglądasz okropnie…- uśmiechnęła się troskliwie.
-Dzięki. –zaśmiali się oboje.
-Pokłóciłem się z Eleonor… zaraz przed wyjazdem…- westchnął.
-O co znowu?- zapytała krzyżując ręce na piersi.
-O jej kolegę  studiów.. Na tej jej socjologi to niezłe przyjemniaczki są…- westchnął.
-Zazdrosny jesteś? To słodkie.- uśmiechnęła się lekko, troszkę pocieszająco.
-Nie jestem zazdrosny…- zaprzeczał.- Po prostu jak jesteśmy blisko siebie, to na prawdę jest wspaniale… wręcz bajkowo. A kiedy ona wraca do siebie, nie mogę się z nią spotkać kiedy chce i co chwila widzę jakieś wzmianki o niej w gazecie typu „Czyżby Louis Tomlinson i jego dziewczyna- studentka zerwali. No cóż nawet jeśli nie to te zdjęcia idealnie pokazują jej zaangażowanie” i zdjęcie z tym całym Josh’em, nawet bym nie zwracał uwagi na te teksty w gazetach ale jej przyjaciółki dodają te same zdjęcia na facebook’a co świadczy samo przez się że to nie żaden fotomontaż, no i nie powiem klei się do niej na tych zdjęciach.- wytłumaczył jej szybko półgłosem.
-To co? Szybki numerek na poprawę humoru? Niech się tylko kabina zwolni.- zaśmiała się, próbując go rozweselić.
Uśmiechnął się lekko przez co na jej usta wstąpił jeszcze większy uśmiech, nie lubiła kiedy się smucił… Pamiętała jak pierwszy raz widziała go w złym humorze, w tedy przez cały dzień zastanawiała się jak to możliwe że najzabawniejszy człowiek na świecie może mieć zły humor, z resztą do tej pory tego nie rozumiała.
-Taki tam szybki numerek może być. –zaśmiał się cicho.
Zaśmiała się po czym między nimi zapadła cisza… Ale nie ta krępująca… Ta przyjemna cisza która nie przeszkadzała im nigdy i nigdzie. Kiedy w końcu z jednej z kabin wyszła mniej wiecej na oko wyglądająca dwunastolatka i zobaczyła Louis’a , stanęła jak wryta a jej oczy zrobiły się duże i okrągłe.
-Wow, na żywo na prawdę wyglądasz nawet, nawet.- powiedziała po chwili i z obojętną miną ruszyła dalej.
-To chyba nie była wasza fanka.- wybuchła śmiechem.
-Chyba nie.- zaśmiał się.
Nawet nie zorientowała się kiedy wciągnął ją do kabiny i zamknął za nimi drzwi, zrobiła pytającą i zszokowaną naraz minę.
-No co? Obiecałaś mi szybki numerek.- powiedział słodkim głosikiem.
Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć, jednak kiedy chłopak wybuchł śmiechem zrozumiałą że tylko żartował i również zaczęła się śmiać. 5 minut później kiedy wyszedł z kabiny i mogła w spokoju się załatwić i ochlapać twarz chłodną wodą wrócili na swoje miejsca. Małych bliźniaczek już tam nie było, zapewne znów przyszła po nie mama, Niall spał z głową wygodnie ułożoną na ramieniu Liam’a który w uszach miał słuchawki tak samo jak Zayn. A Harry? Harry chrapał.
-On faktycznie chrapie.- stwierdziła.
-No co ty nie powiesz…- jęknął Louis.
Usiadła na swoim miejscu i natychmiast poczuła jak mulat przyciąga ją do siebie, uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła mu słuchawki z uszu zaczynając rozmowę praktycznie o niczym. Resztę podróży po prostu rozmawiali, patrzyli na siebie i całowali się.
***
Kiedy pojawili się na sali w której czekają rodziny na podróżników wpadła w ramiona mamy, chwilę później miażdżona była silnym uściskiem ojca, na Sali nie było fanek które jakimś cudem nie zostały wpuszczone na lotnisko. Rodzice wycałowali i wy tulili ją jakby nie widzieli jej przynajmniej rok ale jej to nie przeszkadzało chwilę później była już na Elliocie z owiniętymi wokół jego pasa nogami jedną  ręką trzymała się go frugą czochrając jego włosy, po czym niepozornie wyglądająca blondynka chciała ją udusić ze szczęścia. Kiedy już wszyscy mieli za sobą witanie się z płaczącymi matkami i siostrami które również przyjechały przywitać zespół znaleźli się w samochodach i ruszyli do domu. Jechała sama z rodzicami wychylając się przez okno i ogrzewając swoją skórę słońcem jakie ogrzewało Londyn… Mimo iż nie była brytyjką to właśnie Londyn uważała za swój prawdziwy dom i nie ważne jaki by nie był deszczowy i ponury ona zawsze by tu wróciła.
-Kochanie, usiądź musimy Ci coś powiedzieć.- powiedziała ciepłym głosem mama.
-Oddaliście Michael’a do adopcji i będę mogła zająć również jego pokój?- zaśmiała się z udawaną nadzieją w głosie, mimo iż nie lubiła za bardzo brata to nie oddałaby go za nic w świecie.
-Bardzo śmieszne, twój brat nadal wraca za kilka dni do domu.- zaśmiał się jej ojciec.
-Jakoś w tygodniu przyjeżdża wujek Logan z Caroline.- powiedziała mama odwracając się do niej.
-Wujek Logan?- zapiszczała
-Tak.- zaśmiała się jej mama spoglądając na jej ojca.
Wuj Logan był bratem jej mamy który kilka lat wcześniej stracił swoją żonę w wypadku samochodowym, od tamtej pory sam wychowywał Caroline… Jej kuzynkę która jest w wieku jej byłego chłopaka, oraz automatycznie rok starsza od niej.
-Wujek zapraszał Cie też na kilka dni do siebie do Włoch.- usłyszała głos ojca.
-Emmm.- zaczęła.
-Nie chcesz jechać?- zapytała zdziwiona mama.
-Chce, no pewnie że chce, ale kończą się wakacje. Niedługo urodziny Liam’a i w ogóle… A czemu przyjeżdżają?- zapytała szybko.
-Caroline zastanawia się czy nie przyjechać do Londynu na stałe i nie zacząć tu studiować.- usłyszała ojca.
Jakie miała stosunki z kuzynką? Chyba normalne… Nie rozmawiały zbyt często od śmierci jej matki mimo iż wcześniej były nie rozłączne… Kontakt po prostu się urwał i tyle, ale cieszyła się na tą wieść. Fajnie będzie mieć kogoś z kim będzie mogła dokuczać bratu, no i fajnie będzie mieć przez kilka dni blisko swojego ulubionego wujka. Podczas dalszej jazdy dowiedziała się również że całą noc będzie sama w domu… Jej rodzice musieli pojawić się tego wieczoru na gali rozdania jakichś tam nagród filmowych, prawdopodobnie musiałaby jechać z nimi ale ze względu na długa podróż po której była nawet jej tego nie proponowali wiec była bardzo zadowolona.
***
-Moje łóżko! –pisnęła niczym pięciolatka widząca słodkiego kotka rzucając się na swoje wielkie wygodne łóżko.
-No jak dziecko!- usłyszała nad sobą głos Elliot’a po czym poczuła uderzenia na swoim tyłku.
-A to za co?- krzyknęła przewracając się szybko na plecy.
-Za nie dawanie znaku życia przez kilka dni! –wytłumaczył kładąc się wraz z Sarą obok niej.
-No to opowiadaj…- domagała się gorącej opowieści blondynka.
-No ale co? Pojechałam tam, okazało się ze koncertu nie ma, połaziłam po mieście, wróciłam i tyle.- powiedziała ze słodkim uśmiechem.
-Obrażam się!- stwierdzili naraz oboje jej przyjaciół.
Przez kilka minut czekała aż się do niej odezwą aż w końcu sama zaczęła mówić, opowiadać im jak naprawdę było w LA. Kiedy odprowadziła ich do drzwi przy okazji pożegnała rodziców którzy również już wychodzili.
-Hej, to może zostaniemy. Wypijemy coś ? Pogadamy?- zaproponował Elliot .
-Jestem naprawdę bardzo zmęczona, innym razem.- uśmiechnęła się lekko.
-Zostaw ją nie widzisz że czeka na chłopaka.- zachichotała blondynka odciągając chłopaka w stronę drzwi.
***
Wyprowadziła Lucas’a który po spacerze zadowolony usnął na wielkim posłaniu jakie mu kupiła i zostawiła koło biurka. Wzięła szybki prysznic po czym wciągnęła na siebie szorty i luźną koszulkę odsłaniającą jedno jej ramie, odruchowo wysuszyła swoje długie włosy i zostawiła je rozpuszczone. Usiadła wygodnie na łóżku wsłuchując się w pochrapywanie psa i zaczynając czytać książkę. Było około 23 kiedy usłyszała delikatne pukanie do jej drzwi frontowych. Zbiegła szybko po schodach czując chłód podłogi pod stopami i otworzyła drzwi za którymi zobaczyła bruneta ubranego w czarne rurki i niebieską koszulę z podwiniętymi rękawami i odpiętymi dwoma górnymi guzikami.
-Hej.- uśmiechnął się lekko całując ją w policzek.
-Hej.- powiedziała lekko zaskoczona, myślała że będzie chciał odpocząć po podróży i nie przyjdzie już do niej.
-Pomyślałem że może pozwoliłabyś mi zrobić sobie kolacje.- uśmiechnął się jeszcze bardziej czarująco.
Bez słowa pociągnęła go w głąb domu zamykając oczywiście drzwi frontowe na klucz zrobili wspólnie jakąś sałatkę która okazała się bardzo dobra i szybko zniknęła, popijali posiłek czerwonym winem i było wprost idealnie dopóki nie poczuła na swojej nodze mokrego języka Lucas’a który zazdrosny domagał się spaceru. Wypuściła go do ogrodu i zamknęła drzwi tarasowe.
-Jedna noc na powietrzu mu nie zaszkodzi.- zaśmiała się.
Zanieśli brudne naczynia  do kuchni gdzie została posadzona na blacie kuchennym na wprost zlewu.
-A teraz możesz popatrzeć sobie na mnie zmywającego i nie przeszkadzać – powiedział muskając jej usta i zaczynając zmywanie. Cały czas był na wyciągnięcie ręki przez co uśmiechała się delikatnie. Zsunęła się z blatu opierając się o niego plecami i popijając wino. Kiedy skończył i odwrócił się do niej przodem odstawiła kieliszek i z lekkim niewinnie wyglądającym uśmiechem przyciągnęła go do siebie.
-Moim zdaniem , zmywający faceci są naprawdę podniecający.- wymruczała patrząc w jego oczy.
-Prowokujesz…- wymruczał.
-A nawet jeśli, to co?- zapytała cwaniackim głosem.
-Cały plan się sypnie… - zaczął mruczeć pod nosem jednak nie pozwoliła mu dokończyć po prostu go pocałowała.
Naparł na nią całym ciałem oddając pocałunek z równą namiętnością, ich dłonie wędrowały chaotycznie po ich ciałach a języki toczyły walkę o dominację, nawet nie zauważyła kiedy zaczęli przemierzać drogę do schodów a jej palce szybko rozpinały każdy jeden guzik jego koszuli. Sekundę później jej koszulka wisiała na antycznej lampie stojącej na komodzie a jego koszula leżała u podnóża schodów, kiedy postawiła pierwszy krok na schody ich usta nie stykały się, jego oczy były pełne namiętności, podniecenia i niepewności, uśmiechając się przyciągnęła go do siebie za pasek od spodni.
Kiedy runęli oboje na jej wielkie łóżko byli już całkowicie nadzy, gdyby nie to że nadal nie dawał jej spokojnie głęboko oddychać cały czas pieszcząc jej usta swoimi jej jęki pod wpływem dotyku jego rąk roznosiły by się echem po całym domu. Kochali się wręcz brutalnie próbując nasycić się swoim wzajemnym dotykiem, w jego ramionach zobaczyła gwiazdy już nie grawitacja trzymała ją w tym miejscu, to był on… Po domu rozniosły się ostatnie jęki rozkoszy a oni ciężko dysząc wpatrywali się w swoje oczy…
Nie zmarnowali ani minuty tej jakże pięknej nocy… Kochali się brutalni, delikatnie, szybko i powoli… Nasycali się swoimi ciałami i dotykiem by po chwili znów mieć tego mało. Usnęli dopiero nad ranem, otulona jego ramionami czując ciepło jego skóry na swoim nagim ciele uśmiechała się delikatnie zapadając w krótki sen by obudzić się i znów nasycić się jego dotykiem.
_____________________________________________________________________________________

NOWA POSTAĆ:

Caroline Walker osiemnastoletnia kuzynka Megan która wraz z ojcem (bratem matki Megan) mieszka w gorącej Italii, przyjeżdża do Londynu na krótkie wakacje oraz aby złożyć swoje papiery na uniwersytet w Londynie. Dziewczyna od zawsze chciała zostać projektantką mody a teraz jej marzenie miało się spełnić. Jest świeżo po rozstaniu z jednym z włoskich chłopaków z jej licealnej klasy.
______________________________________________________________________________________

Mam nadzieje że się podoba ;*
Pamiętaj! Jak Ci się podoba to napisz o tym w komentarzu bo mobilizuje to do dalszej pracy, jeżeli masz jakieś zastrzeżenia ? Też mi o tym napisz ; )

 

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 14.



O poranku obudził ją telewizor który nadawał na cały regulator jakąś reklamę, uchyliła powoli swoje powieki tylko po to by dostrzec pustkę w miejscu gdzie leżeć powinien mulat. Kiedy nie chętnie zaczęła wyplątywać się z kołdry z salonu do szedł do niej dźwięk ciężkiego kaszlu, opuściła swoje stopy na przyjemnie chłodną podłogę i związując włosy ruszyła do drugiego pomieszczenia.
-A ty co tutaj robisz?- zapytała widząc owiniętego kocem blondyna który siedział na kanapie wpatrując się uparcie w telewizor.
-Cicho zaraz się zacznie.- odpowiedział i skinął by usiadła obok niego.
-Ale co się zacznie?- zapytała siadając i podciągając kolana pod brodę.
Nie uzyskała odpowiedzi na swoje pytanie więc spojrzała na ekran wielkiego telewizora i czekała sama nie wiedząc na co.
-Dzień dobry państwu! Dziś w swoim porannym programie goszczę jakże znany brytyjsko-irlandzki zespół One Direction, z nieznanych nam jednak powodów zespół nie pojawił się dzisiaj cały, brakuje nam Niall’a Horan’a. – powiedziała czarnoskóra prezenterka zaraz po tym kiedy program się zaczął.
Już wiedziała na co jej przyjaciel tak wyczekiwał. Prawdopodobnie chłopcy za chwile oznajmią światu że najbliższe koncerty zostały odwołane, na ekranie pojawił się teraz obraz całej czwórki lekko uśmiechającej się do kamery.
-Witajcie chłopcy.- uśmiechnęła się szeroko prezenterka.
-Witamy.- odpowiedzieli jej zgodnie.
Przysłuchiwała się z uwagą wywiadowi który nie miał żadnego składu… Dziennikarka żartowała sobie i pytała o jakieś głupie rzeczy, aż w końcu po prosiła o wyjaśnienie czemu Horan’a nie ma z nimi.
-Otóż…- zaczął Liam po krótkiej chwili ciszy- nasz przyjaciel Niall zachorował wczoraj i nie może dzisiaj z nami tu być.- odpowiedział jej szybko.
-Czy to coś poważnego?- zapytała na pozur przejętym i zmartwionym głosem dziennikarka.
-Zapalenie strun głosowych…- odpowiedział tym razem Harry bardzo poważnym tonem.
-W takim razie co z koncertem który mieliście dzisiaj zagrać?- ponownie zabrała głos czarnoskóra kobieta.
-Niestety odwołujemy ten i kilka najbliższych koncertów, zapalenie jest dość poważne i Niall nie może tymczasowo śpiewać, a my nie możemy śpiewać bez niego.- tłumaczył Liam.
-Chcielibyśmy przeprosić wszystkie fanki i fanów którzy wyczekiwali na ten koncert.- wtrącił się Zayn.
-I zapewnić że jeżeli powrócicie z biletami w miejsca gdzie zostały zakupione to z całą pewnością pieniądze zostaną wam oddane.- dodał Louis.
Przez dłuższą część programu rozmawiali na temat odwołanego koncertu i o tym że chłopcy mają zamiar wynagrodzić jakoś swoim fanom to że ich tak po prostu wystawili.  W tym czasie Megan wstała i poszła do kuchni aby wstawić wodę na herbatę, przestała już zwracać uwagę na program kiedy dziennikarka ponownie zaczęła zadawać głupie pytania.
-Zayn…- wyrwał ją z zamyślenia głos prezenterki- Megan Collins i ty, wakacyjny romans czy może jednak miłość?- zapytała wścibsko czarnoskóra kobieta.
Przy tym pytaniu dziewczyna szybko wróciła na swoje miejsce koło blondyna a na ekranie telewizora zobaczyła ich zdjęcia które zostały zrobione przez kogoś dzień wcześniej.
-Wczoraj widziany byłeś z nią na ulicach Los Angeles, a przecież nie tak dawno temu dziewczyna jeszcze w Londynie imprezowała z przyjaciółmi gdzie zrobiono jej zdjęcia w dwuznacznej pozycji z jakimś chłopakiem a zaledwie dwa dni później okazały się zdjęcia młodej córki znanego producenta jak ta całuje się z dość wysokim blondynem na ulicach Londynu.- mówiła dalej dziennikarka.
Zayn ze stoickim spokojem wymalowanym na twarzy poczekał aż kobieta powtórzy pytanie co go z nią łączy i uśmiechnął się lekko cichutko śmiejąc się pod nosem, Louis dotknął jego ramienia swoją dłonią również się uśmiechając jednak nie delikatnie, pokazał za to rząd swoich białych zębów.
-Megan to moja przyjaciółka…- zaczął Louis.- I mogę się pochwalić że to dzięki mnie ta dwójka chociażby ze sobą rozmawia- zaśmiał się kiedy zobaczył lekko oburzoną minę Zayn’a.
-Tak na prawdę jednak…- zaczął Harry –Megan spotyka się ze mną, z nim również tylko się przyjaźni.- dokończył ze śmiechem co rozśmieszyło również ją.
-Te zdjęcia…- zaczęła kobieta w chwili kiedy na ekranie za nimi pojawiły się zdjęcia z tego jak ganiali się po drewnianym pomoście brudząc się nawzajem lodami czekoladowymi a później jak całują się.- Mówią same za siebie że coś jest na rzeczy…- uśmiechnęła się jak to zwykle robiła  w swoim porannym programie.
-Można powiedzieć że…- zaczął mulat jednak nie dane było mu skończyć.
-Że nie tęsknisz już za Perrie Edwards?- przerwała mu kobieta.
-Zdecydowanie nie tęsknie za Perrie Edwarda.- odpowiedział z delikatnym śmiechem.
Po kilku minutach i kilku dodatkowych pytaniach na jej temat w końcu nieśmiało przyznał że się spotykają. Siedziała z Horan’em przed telewizorem nie zwracając uwagi na gwiżdżący w kuchni czajnik, po chwili ktoś w dłonie wcisnął jej kubek z parującą herbatą, kiedy uniosła swój wzrok zobaczyła delikatnie uśmiechniętego blondyna który z powrotem usiadł obok niej. Kiedy skrzyżował nogi siadając po turecku odstawiła kubek na niską ławę i przełączyła na jakiś muzyczny program ponieważ poranny program właśnie dobiegł końca, ułożyła głowę na kolanach blondyna i rzuciła się w wir rozmowy z nim.
-Sara nadal jest z Dylan’em?- zapytał nagle blondyn nawet na nią nie zerkając.
-Tak, a co?- przymrużyła oczy przyglądając mu się uważnie.
-Nic…- odpowiedział oglądając się na okno gdy poczuł jej wzrok na sobie.
-Czyżby Ci się spodobała?- zapytała uśmiechając się szeroko.
-Ty i te twoje mongolskie teorie.- prychnął blondyn.
-Jakie teorie? –zaśmiała się.
-Mongolskie.- powiedział zachrypniętym głosem, po czym zacisnął usta co było oznaką bólu jaki sprawia mu dłuższe mówienie.
-Może się położysz?- zaproponowała wracając do pozycji siedzącej.
-Dobry pomysł.- wychrypiał chłopak wstając z kanapy i idąc do swojej sypialni w której po kilku sekundach zamknął się by w spokoju posłuchać muzyki.
***
-Kto wyszedł rewelacyjnie w telewizji? – zapytał Harry kiedy weszli do apartamentu i porwał ją do tańca bez żadnej muzyki. Obkręcił nią parę razy i przyciągnął do siebie dalej tańcząc.- No kto?- zapytał ponownie.
-No raczej że ja.- zaśmiał się Liam sięgając do lodówki po sok.
-Chcielibyście!- krzyknął Louis porywając ją z ramion Harry’ego wprost w swoje.- Powiedz im że to ja jestem najprzystojniejszy żeby mogli już popaść w rozpacz a ja osobiście w samozachwyt – wyszczerzył się.
Zaśmiała się nie mogąc wydobyć z siebie słowa, zauważyła jak Zayn przygląda im się z delikatnym uśmiechem opierając się plecami o szafkę kuchenną.
-Dobra, dobra. Po jutrze wracamy do Londynu i trzeba się ogarnąć. Louis idź zacząć się pakować!- zarządził Liam.
-Co, dlaczego ja?- zapytał chłopak unosząc swoje brwi.
-Daj spokój Lou…- zaczęła uwieszając się na nim- przecież i tak wszyscy wiemy że tobie to zajmie najwięcej.- zaśmiała się.
-Dobra, dobra.- chłopak zrobił obrażoną minę i ruszył do swojej sypialni.- I nawet nie próbujcie przyjść do mnie z marchewkami.- krzyknął jeszcze zanim zamknął drzwi co wywołało u nich nie pohamowany śmiech.
Chwilę później Harry stwierdził że idzie na miasto by popaść w samozachwyt przy piskach dziewczyn na jego widok.
-Liam?- zapytała niepewnie podchodząc do chłopaka, który od kilku minut stał przed otwartą lodówką i wpatrywał się w nią w zamyśleniu.
-Wszystko w porządku stary?- usłyszała za sobą głos Zayn’a.
-Myślę…- odpowiedział po kilku minutach Liam.
-A możemy wiedzieć nad czym?- zapytała uśmiechając się lekko.
-Nad tym że nie ma wystarczającej ilości marchewek abym mógł zrobić sałatkę a później pójść z paroma do Louis’a…- odpowiedział po chwili.
Nie wytrzymała, najnormalniej w świecie wybuchła głośnym śmiechem razem z chłopcami. Uwielbiała te głębokie przemyślenia Liam’a który zawsze chciał wszystkim dogodzić.
-Trudno, Louis się obędzie …- zaśmiał się chłopak wyjmując z lodówki produkty potrzebne mu do sałatki.
-Pomóc Ci?- zapytała opierając dłonie na blat na który wyjmował wszystkie rzeczy.
-Nie musisz, dam sobie rade.- odpowiedział miło się uśmiechając.
-Ale ja na prawdę mogę pomóc…- uśmiechnęła się szeroko.
-Słyszałaś, Liam nie potrzebuje pomocy.- wymruczał mulat po czym pociągnął ją za rękę w strone sypialni.
-Czyżbyś był zazdrosny?- zapytała ze śmiechem kiedy zamknął za nimi drzwi.
-Zawsze i wszędzie.- odpowiedział przypierając ją do zamkniętych drzwi i całując namiętnie.
-Mmm a to za co?- wymruczała zadowolona kiedy oderwali się od siebie by zaczerpnąć powietrza.
-Od samego rana chciałem to zrobić, ale jakoś nie było okazji. – wyszeptał chłopak delikatnie muskając jej usta swoimi.
***
Cały dzień spędzili leżąc na łóżku i po prostu rozmawiając, przytulając się… będąc przy sobie… Kiedy dorwała się do swojego aparatu który jej zabrał i zaczął robić jej zdjęcia twierdząc że jest śliczna i że powinna stać przed obiektywem a nie za odpłaciła się tym samym, zrobiła mu pełno zdjęć, jak jego oczy były przymknięte kiedy powoli zasypiał jak szukał czegoś w swoich rzeczach by jej pokazać, sfotografowała chyba każdy jego tatuaż z osobna i każdy jeden uśmiech jakim ją obdarzał. Kiedy ponownie aparat znalazł się w jego dłoniach najnormalniej w świecie przysunął się do niej i wyciągając dłoń z aparatem zaczął robić jej zdjęcia… Kiedy całował ją w policzek, kiedy łaskotał ją w szyje swoim lekkim zarostem kiedy dla żartu obraziła się na niego i nie chciała go pocałować , chowała w tedy swoją twarz w dłoniach a on włączył funkcję kiedy aparat sam robi serie zdjęć i odkładając go na szafkę nocną zaczął atakować ją łaskotkami i swoimi ustami, aż w końcu uległa i najnormalniej w świecie leżąc na łóżku wciągnął ją na siebie i zaczął całować. Po czym obejrzeli dokładnie każde zdjęcie które aparat zdążył im zrobić i z niektórych śmiała się do łez a przy niektórych po prostu jeszcze bardziej wtulała się w jego klatkę piersiową.
***
Kiedy w końcu wyłonili się z sypialni wołani przez Liam’a na kolację którą własnoręcznie przyrządził i usiedli przy stole przy którym o dziwo siedział również Niall który nabrał trochę siły Louis zaczął śmiać się wraz z Harry’m z ich zarumienionych policzków.
-Daj im spokój Ciebie i Eleonor nawet na kolacje nie można było wyciągnąć z pokoju.- zaśmiał się Liam siadając po jej lewej stronie.
Louis najwyraźniej zrezygnował z dalszych komentarzy bo najnormalniej w świecie ucichł co nie było u niego normalne i przez co pozostali po prostu wybuchli śmiechem.
-Wiecie co?- zaczął nagle Harry pod koniec kolacji.- Ja to chyba sobie dzisiaj pójdę na dół na siłownie.- zaczął przemyślać tą decyzję na głos.
-A wiesz że może przejdę się z tobą…- stwierdził siedzący obok niej mulat splątując razem ich dłonie pod stołem.
-Ja to dzisiaj idę popływać…- stwierdził z poważną miną Louis.
-W sumie to ja chyba też się przejdę na siłownie…- wychrypiał Niall.
Z lekkim szokiem rozejrzała się po nich aż jej wzrok padł na Liam’a na któ®ego tylko czekała aż wypali że też idzie na basen albo siłownie.
-Na mnie nie patrz, ja pozmywam naczynia i idę lenić się przed telewizorem.- zaśmiał się Liam.
-Chociaż jeden normalny który dotrzyma mi dzisiaj towarzystwa.- zaśmiała się przybijając z nim żółwika.
-A wyobrażasz sobie jaki będzie krzyk jak wrócą? Który pierwszy ma wziąć prysznic i tak dalej?- zaśmiał się Liam.
Zaśmiała się pod nosem i rozejrzała po chłopcach którzy zdawało się nie brali do siebie tych słów.
Kiedy tylko zjedli kolacje i pozanosili naczynia do małego zlewu w małej kuchni czwórka chłopców zniknęła na chwilę w swoich sypialniach po czym ruszyli już grupą do drzwi z zamiarem dostania się do siłowni i na basen, ona tym czasem brała się powoli za pomoc Liam’owi przy zmywaniu naczyń, nagle poczuła na swoich biodrach ciepłe dłonie i gorący oddech na swoim odsłoniętym karku.
-Niedługo wracam…- wyszeptał jej do ucha obietnicę Zayn i musnął delikatnie jej policzek swoimi ustami.
***
-Ciekawa jestem co oni takiego knują… - powiedziała kiedy pewna była że już żadne z nich nie wróci się po coś do apartamentu.
-Co masz na myśli?- zapytał Liam jak zwykle swoim bardzo spokojnym głosem.
-Normalnie nie chce im się nawet przebrać bo nie ma po co… A dzisiaj nagle na siłownie idą? Muszą coś kombinować.- zaśmiała się wycierając kolejny talerz który jej podał, tak kuchnia w apartamencie nie była wyposażona w zmywarkę no bo kto by pomyślał aby zmywać jak można odesłać talerze na dół do kuchni gdzie umyją je pracownicy.
-Mają tak czasami… Kilka dni ledwo ich z łóżek wyciągam a  tu nagły przypływ energii i latają po siłowniach i basenach – zaśmiał się Liam.
Kilkanaście minut później z kubkiem gorącego kaka dołączyła do niego na kanapie przed telewizorem, akurat leciał jakiś łzawy film którego żadne z nich tak praktycznie to nie oglądało tylko zajęło się rozmową.
-Na prawdę zawróciłaś mu w głowie…- wypalił nagle Liam.
-Co?- zapytała nie do końca z początku rozumiejąc jego słowa.
-Zayn, on na prawdę wpatruje się w Ciebie jak w obrazek.- powiedział obdarzając ja swoim uroczym uśmiechem.
-Taaa, za dwa dni znajdzie inną.- zażartowała nie wiedząc do końca co ma mu odpowiedzieć.
Chłopak zaśmiał się cicho po czym znów wrócił do swojego uroczego uśmiechu i poważnych oczu.
-Wiem że prawdopodobnie nie powinnaś słyszeć tego ode mnie, ale na początku myślałem że podmienili go marsjanie…- zaczął powoli śmiejąc się cicho przy wspomnieniu o małych zielonych ludkach z kosmosu- Na prawdę, się zmienił… Nie starał się tak chyba dla nikogo, no może ewentualnie dla swojej rodziny i w ostateczności dla zespołu ale nie w takim stopniu.- dokończył.
-Pewnie tylko przesadzasz.- uśmiechnęła się lekko.
-Wcale nie… Jak była cała ta akcja z tymi zdjęciami? Nie dało się z nim wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Niall i Louis skakali przewracali się rozśmieszali wszystkich a on pozostawał niewzruszony. Próbowałem z nim porozmawiać ale jego wzrok mówił sam za siebie że nie chce widzieć w swoim pobliżu nikogo. Moim zdaniem ten sam cwaniaczek który co chwila robi sobie nowe tatuaże i pali po kątach najzwyczajniej w świecie się zakochał, tyle że nie chce się jeszcze do tego przyznać.- Mówił z lekkim uroczym uśmiechem.
Uśmiechnęła się lekko, nic nie mówiła… No bo co by miała powiedzieć? Że też jak jakaś głupia małolata zakochała się w członku zespołu którego piosenek nigdy nie słuchała, że oczarował ją pierwszego wieczoru kiedy go zobaczyła? Że zniewoliły ją jego oczy? Że najnormalniej w świecie znając go trochę ponad miesiąc zakochała się tak jak nigdy dotąd? Liam nie zadawał pytań ani nie mówił już nic więcej, po prostu siedział tam z nią w ciszy wpatrując się w telewizor i pozwalając jej w pewnym momencie filmu położyć głowę na swoich kolanach.
***
Kiedy chłopcy wrócili rozpętała się prawdziwa wojna pod drzwiami łazienki, stała z Liam’em w kuchni przyglądając się scenie ze śmiechem i dziękować w myślach chłopakowi który stał przy niej że przypomniał jej pół godziny wcześniej kiedy sam wyszedł z pod prysznica żeby się spieszyła bo później do łazienki się nie dopcha.
-Nawet nie próbuj!- zaśmiała się zatrzymując mulata który chciał ją przytulić.- Śmierdzisz potem a ja dopiero co brałam prysznic.- zaśmiała się ponownie.
Zayn zaśmiał się tylko i sięgnął po wodę do lodówki, stając przy niej i nalewając sobie napoju do wysokiej szklanki.
-Hej mała! Idziesz ze mną rano pobiegać?- usłyszała głos Louis’a który przyszedł do nich po tym jak przegrał walkę o łazienkę z Harry’m.
- Jasne, czemu nie.- uśmiechnęła się lekko.
Chwilę po tym zaparzyła sobię herbatę w wysokim kubku i poszła do sypialni Zayn’a do której dziwnym trafem prze transportowała się z sypialni Louisa jej walizka. Cały dzień chodziła w szortach i koszulce których używała jako swoją piżamę więc nie przebierając się już w wciąż wilgotnych włosach usiadła wygodnie na łóżku i sięgnęła po laptopa którego zostawili włączonego parę godzin wcześniej sprawdziła wszystkie możliwe portale i podłączyła telefon do ładowania który po włączeniu poinformował ją o dużej ilości sms’ów które dostała. Widząc sms’a od Elliota o treści „Żebyś wiedziała skopie Ci tyłek jak tylko wrócisz! Wyjechałaś i jedyne informacje na twój temat to te które przeczytam w gazecie? Masz kopa!” i od ojca który brzmiał troszkę łagodniej „Jak już przestaniecie pozować z Zayn’em do nowych numerów gazet wszelkiego typu to oddzwoń do mnie córciu bo chcielibyśmy się z mamą dowiedzieć czy wszystko w porządku”. Uśmiechnęła się lekko dobrze wiedziała że jeżeli nawet ojciec jest zły z powodów tych artykułów to nie okaże tego, woli wszystko obrócić w żart zamiast wszczynać awanturę, to samo robił za każdym razem gdy wrócili z mamą za wcześnie z jakiejś imprezy czy od znajomych a ona nie zdążyła posprzątać po imprezie, to samo robił za każdym innym razem. Odpisała po kolei na każdego sms’a i wyciszając telefon odłożyła go na szafkę zagłębiając się w treści wiadomości od Sary która wysłała jej ją parę godzin wcześniej na e-maila. Szybko odpisała jej na tą wiadomość i wyłączyła komputer odkładając go na bok kiedy poczuła jak jej powieki zaczynają jej ciążyć.  Zgasiła światło i kiedy owinęła się dokładnie pierzyną zamknęła oczy leżąc na bok. Kiedy już zapadała w sen usłyszała jak drzwi otwierają się i zamykają po czym dało się słyszeć ciche ostrożne kroki aż w końcu materac za nią ugiął się pod ciężarem drugiego ciała. Po chwili poczuła jak otula ją ciepłe ramie a na jej karku odbija się gorący oddech chłopaka. Uśmiechnęła się delikatnie i usnęła na dobre.
______________________________________________________________________________________

Mam nadzieje że się podoba ; *

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 13.



Kiedy w końcu po kilkunastu minutach po obudzeniu się Zayn wypuścił ją ze swojej sypialni aby mogła pójść się przebrać i umyć, po cichu przemknęła przez krótki korytarz, reszta chłopców nadal spała.
Po cicho otworzyła drzwi do sypialni Louisa i wślizgnęła się do środka zamykając za sobą drzwi. Chłopak leżał z twarzą ukrytą w poduszkach jedną nogą przykrytą a drugą odkrytą zadowolony coś mruczał pod nosem co ją rozczuliło. Na prawdę wyglądał słodko kiedy spał. Po kilku minutach przyglądania mu się podeszła do swojej walizki i powoli ją otworzyła, z środka wyciągnęła swoją kosmetyczkę krótkie dżinsowe spodenki i fioletową bokserkę, łapiąc jeszcze za świeżą bieliznę przemknęła korytarzem do łazienki którą w apartamencie mieli niestety tylko jedną. Kiedy już wysuszyła swoje długie włosy i mniej więcej doprowadziła je do porządku puszczając luźno na plecy i ramiona powoli wyszła z łazienki przed którą zobaczyła czwórkę chłopców z minami jakby chcieli ją pogryźć.
-No co?- zapytała śmiejąc się.
-Dłużej się nie dało? Ja naprawdę muszę.- mówił Liam, wręcz podskakując.
Zeszła im z drogi i po sekundzie drzwi do łazienki zamykały się za Liam’em.
-Macie dzisiaj jakieś próby?- zapytała kiedy odniosła swoje rzeczy do walizki i przyszłą do kuchni gdzie siedzieli Louis i Zayn.
-Nie.- odpowiedział Louis upijając łyk kawy której zapach roznosił się po całej kuchni.
Kiedy już cała czwórka zakończyła szczęśliwie swoją poranną toaletę ze słodkim uśmiechem wręczyła im noże, położyła na stole chleb i różne dodatki po czym zabrali się do robienia kanapek.
-Wiesz że ty nas w cale nie rozpieszczasz.- powiedział śmiejąc się Harry.
-Trochę normalności wam nie zaszkodzi.- odpowiedziała ze śmiechem.
-Normalność… brrrr to ja już wole coś normalnie zamówić.- zaśmiał się Louis.
Siedzieli tak w piątkę śmiejąc się i żartując, kiedy kanapki były już gotowe i przy każdym miejscu stała herbata lub kawa postanowiła iść obudzić blondyna który nie wyszedł ze swojej sypialni ani razu przez cały ranek. Chłopcy stwierdzili że pewnie wyszedł gdzieś albo śpi jak zabity i nie przejęli się tym bardzo. Ona kręcąc głową ruszyła w stronę drzwi Horan’a.
-Niall?- zapytała pukając i powoli otwierając drzwi.
-Wejdź.- usłyszała zachrypnięty głos chłopaka.
-Stało się coś? Czemu nie wychodzisz do nas?- zapytała zamykając za sobą drzwi i siadając na brzegu łóżka chłopaka.
-Nie czuje się za dobrze.- odparł chłopak pociągając cicho nosem.
Zmartwiona położyła swoją dłoń na jego czole które było rozpalone.
-No ładnie… Masz gorączkę, człowieku.- powiedziała zmartwionym głosem.
-Jutro koncert- jęknął chowając twarz w poduszkach.
-Zaraz Ci ktoś przyniesie śniadanie- pogładziła jego plecy.
-Nie chce, nie przełknę nic…- jęknął jeszcze za nim wyszła.
***
-Mamy problem, a raczej wy macie problem.- powiedziała wracając do reszty chłopców.
-Stało się coś?- zapytał Zayn kiedy każde z nich zwróciło na nią uwagę.
Nie odpowiedziała, poszła szybko do kuchni skąd przyniosła drewniany taco-stoliczek. Na którym postawiła ciepłą herbatę talerzyk z kilkoma kanapkami  i malutki talerzyk z polopiryną.
-Niall jest przeziębiony…- powiedziała kiedy taca była już gotowa.
Każdy z chłopców spojrzał na nią wręcz przerażony, każde z nich dobrze pamiętało o koncercie który miał się odbyć następnego dnia. Nic nie mówiąc po prostu stali i przenieśli się do saloniku a ona zaniosła blondynowi jedzenie, przypilnowała go by zjadł chociaż jedną kanapkę i łyknął tabletki po czym wróciła do reszty chłopców którzy właśnie rozmawiali przez telefon z menadżerem. Złapała swój kubek z herbatą i ruszyła do sypialni Louis’a gdzie miała wszystkie swoje rzeczy, po uchyleniu okna złapała za paczkę mentalowych papierosów i podpaliła jednego. Po kilku chwilach poczuła jak ktoś obejmuje ją od tyłu. Oparła się plecami o jego ciało i głowę o jego ramie zaciągając się papierosem który z resztą po chwili wylądował w jego dłoni, kiedy już zgasił go i jego dłoń powróciła na swoje miejsce na jej ciele do sypialni wszedł Louis.
-Co to jest? Miejsce waszych schadzek?- zapytał ze śmiechem niebieskooki rzucając się na łóżko z zamiarem odpoczynku po wyczerpującej walce o łazienkę z Harry’m.
Zaśmiała się słysząc słowa przyjaciela już po kilku sekundach będąc ciągnięta w strone wyjścia z sypialni.
-Chodźmy na spacer…- powiedział mulat patrząc jej w oczy.
-Okej…- zgodziła się cichutko.
Wróciła jeszcze do sypialni Louisa po małą torebkę do której włożyła telefon i portfel oraz po aparat mając nadzieje że zrobi parę fajnych zdjęć, wciągnęła na siebie fioletowe baleriny i już po chwili byli w windzie w której chłopak nieśmiało z niemym pytaniem w oczach chwycił jej dłoń, uśmiechnęła się tylko tym samym dając mu przyzwolenie kiedy drzwi winy otworzyły się i zobaczyli wyjście z hotelu, który z resztą ogrodzony był przez stalowe barierki ponieważ oblegały go fanki. Kiedy przez szklane drzwi zobaczyła tłum który można było usłyszeć krzyczał nazwę zespołu lub imiona chłopców aż zbladła, no bo przecież te wszystkie fanki ją zadręczą kiedy zobaczą jak Zayn trzyma jej rękę, dobrze pamiętała historię którą opowiedział jej jakiś aktor którego nazwiska nie pamiętała bo nie był zbyt znany i który pracował z jej ojcem. Opowiedział jej jak jego fanki nienawidziły dziewczyny z którą się spotykał. Zayn chyba zauważył jej niepewność w oczach bo pociągnął ją w zupełnie inną stronę niż szklane drzwi. Kiwnął na jednego z pracowników hotelu który ruszył w tą samą stronę co oni będąc kilka kroków przed nimi. W końcu znaleźli się przy wielkich stalowych drzwiach które właśnie otwierał dla nich pracownik.
-Ma się te wtyki…- zaśmiał się kiedy już byli po za murami hotelu.
-Wczoraj pod tym hotelem nie było praktycznie nikogo…- zaczęła .
-Przyjechałaś wieczorem, kiedy już się rozchodzą, z resztą wczoraj i tak nie było ich dużo.- wytłumaczył jej uśmiechając się przy tym uroczo.
Chwilę po tym byli już na jednej z zatłoczonych ulic anielskiego miasta, słońce przebijając się między wysokimi budynkami ogrzewało przyjemnie jej twarz i ciało. Zrobiła kilka bardzo podobających się jej zdjęć mulatowi po czym ten zabrał jej aparat i zaczął z kolei robić zdjęcia jej. Śmiała się głośno kiedy przed zrobieniem zdjęcia prosił o powtórzenie za nim „Zayn Malik jest najseksowniejszym mężczyzną na świecie”.
Kiedy w końcu odzyskała aparat i ruszyli w dalszą podróż chłopak nieśmiało objął ją ramieniem, kiedy odwzajemniła gest wyprostował się trochę bardziej i uśmiechnął delikatnie pod nosem.
Oczywiście szczęście nie towarzyszyło im zbyt długo i kiedy zatrzymali się przy budce z lodami z zamiarem zakupienia ukochane przez wszystkich w gorące dni lody, grupa na oko wyglądających piętnasto może szesnasto latek rozpoznały mulata który uprany był w dżinsowe spodenki za kolano i luźną koszulkę bez rękawów. Kiedy usłyszała przepełniony radością pisk dziewczyn zaledwie troszkę młodszych od niej odsunęła się szybko by nie zostać zdeptaną przez dziewczyny które oblężyły mulata z każdej strony. Uśmiechała się szeroko obserwując jak chłopak próbował odpowiedzieć na raz na wszystkie zadawane mu pytania, jak próbował podpisać naraz jak najwięcej kartek i uśmiechnąć się do każdego zdjęcia które dziewczyny mu robiły.
-Na prawdę chciałbym z wami tutaj postać dłużej i pogadać, może nawet iść do jakiejś kawiarni…- zaczął mulat, a kiedy wspomniał o kawiarni dziewczyny zapiszczały z radością.- Ale na prawdę się śpieszę, czeka ktoś na mnie.- dokończył szybko z przepraszającą miną.
Dziewczyny zrezygnowane i zawiedzione próbowały jeszcze przez chwilę go zagadać jednak on przystawał przy swoim co je jeszcze bardziej zasmuciło, jednak już po kilku minutach odeszły w swoją stronę szczęśliwe z tego powodu że rozmawiały z tym Zayn’em Malik’iem.
-O Jezu, to na prawdę ty! Dasz mi swój autograf? Mogę prosić o zdjęcie? A gdzie reszta chłopaków?- zaczęła piskliwym głosikiem kiedy do niej podszedł.
-Bardzo śmieszne.- zaśmiał się przerywając jej i idąc w końcu do okienka po upragnione lody.
-Żebyś wiedział że śmieszne.- zaśmiała się kiedy wrócił do niej i wręczył jej czekoladowego loda.
Wrócili do swojej podróży przez miasto znajdując się po kilku minutach na wielkiej obleganej przez tłumy plaży, śmiali się i żartowali sobie ze wszystkiego idąc wzdłóż drewnianego pomostu. W końcu zatrzymali się na jego końcu a ona wdrapała się na drewnianą barierkę siadając na niej tyłem do oceanu, on stanął przed nią zwracając jej uwagę aby uważała żeby nie spaść, puściła jego uwagę mimo uszu zaśmiewając się znowu z jego miny zagubionego szczeniaczka kiedy nie wiedział której dziewczynie najpierw dać autograf. Zaczęli się troszkę wygłupiać i tym właśnie sposobem ubrudziła jego twarz lodem którego nadal trzymała w ręku, ten chcąc zemsty zeskrobał trochę zimnej mazi ze swojej twarzy i wytarł dłoń o jej twarz, nie wiedziała dokładnie jak długo ganiali się po małym fragmencie pomostu z zamiarem pobrudzenia się jeszcze bardziej ale kiedy w końcu złapał ją i przyparł do barierki spojrzał w jej oczy i najnormalniej w świecie pocałował… Jej serce zabiło mocniej kiedy poczuła jego usta, tak była na prawdę  szczęśliwa.
***
Po kilku godzinach bezcelowego chodzenia po mieście, uciekania przed tłumami fanek i starannego unikania fotoreporterów postanowili wracać do hotelu.
-Co będzie z jutrzejszym koncertem?- zapytała.
-Co masz na myśli?- odpowiedział jej pytaniem na pytanie.
-Niall się rozchorował, wątpię żeby mógł jutro śpiewać chociaż mam nadzieje że wszystko będzie w porządku.- odpowiedziała.
-Nie wiem…- westchnął.- Za jakąś godzinę powinien przyjechać Paul z lekarzem w tedy wszystko obgadamy i podejmiemy decyzję.- dokończył bawiąc się jej dłonią.
Widząc jej lekki uśmiech i pełne zmartwienia oczy chłopak przyciągnął ją do siebie i czule objął.  Prawdopodobnie to on powinien się martwić bardziej ponieważ to jego koncert zostanie odwołany, ale ona na prawdę martwiła się o chorego blondyna, chłopcy byli dla niej jak bracie i chciała dla nich zawsze jak najlepiej.
Po około trzydziestu minutach byli już z powrotem pod hotelem tym razem przepychając się do głównego wejścia już przez dużo mniejszy tłum fanek, wszystkie piszczały i krzyczały ze szczęścia. Za swoimi plecami słyszała tylko jak dziewczyny krzyczą „Powiedz chłopakom że ich kochamy  i Ciebie też kochamy” albo „Nie możemy doczekać się jutrzejszego koncertu”. Było jej ich na prawdę szkoda, ponieważ wątpliwy był ich występ. Kiedy weszli już do wielkiego holu hotelu zostali poinfomowani przez dziewczynę z recepcji że menadżer chłopców już jest na górze więc szybkim krokiem ruszyli do windy do której weszli w ostatniej chwili. Po kilku minutach siedzieli już w saloniku apartamentu wraz z resztą chłopców od których dowiedzieli się że menadżer wraz z lekarzem są u blondyna. Kiedy drzwi do jego sypialni otworzyły się a do nich dołączyli dwaj mężczyźni nie chcąc im przeszkadzać wraz z kubkiem ciepłej herbaty dla Niall’a wycofała się do jego sypialni, zapukała delikatnie i otworzyła drzwi i zobaczyła chłopaka siedzącego pod kołdrą opartego plecami o ścianę i ukrytą twarzą w dłoniach.
-Hej… Co się stało?- zapytała odstawiając kubek na szafeczkę nocną i siadając obok niego.
-Mam zapalenie gardła i strun głosowych…- wychrypiał po chwili.- Przez najbliższych kilka tygodni nie mogę śpiewać…- dodał po chwili.
-Nawet nie zauważysz jak ten czas szybko zleci…- zaczęła pocieszać przyjaciela dotykając delikatnie jego ramienia.
-Ale jutrzejszy koncert…- za protestował.- I każdy inny który miał być w tym miesiącu…- dodał.
-Będą inne następne koncerty…- pocieszała go tym razem obejmując go aby się uspokoił ponieważ był na prawdę  roztrzęsiony.
-Ale zawiodę, zawiedziemy fanów…- jęknął.
-Zawsze możecie im to wynagrodzić za parę miesięcy…- uśmiechnęła się lekko, pocieszająco.
Przez następną godzinę pocieszała blondyna którego smuciło to że zawiedzie swoich fanów, po tej godzinie dołączyli do nich pozostali chłopcy oznajmiając że najbliższe koncerty zostały odwołane bo nie zamierzają śpiewać bez niego. Posiedzieli z nim przez dłuższy czas wychodząc z jego sypialni dopiero kiedy ten zmęczony przysnął wsłuchując się w ich rozmowę. Zamknęła powoli drzwi spoglądając jeszcze chwilę na śpiącego gwiazdora i wróciła do kuchni gdzie Liam zmusił resztę by pomogli mu w robieniu kolacji, nawet nie zorientowała się kiedy rozpoczął się wieczór i słońce zaczęło zachodzić.
***
Po kolacji wzięła szybki prysznic, dobrze wiedząc że pod drzwiami łazienki czeka w gotowości cała czwórka by pierwszemu wejść po niej do pomieszczenia. Kiedy wyszła z łazienki pierwszy do drzwi rzucił się oczywiście Louis szybko wymijając ją i sekundę później z śmiechem satysfakcji zamykając się w niej na klucz, ona zaśmiała się tylko i z mokrymi włosami w czerwonych szortach i brązowej bokserce ułożyła się wygodnie na kanapie na której prawdopodobnie czekało ją spędzenie nocy. Kiedy reszta chłopców czekała pod drzwiami łazienki, wsłuchując się w ich ciche śmiechy i pośpieszające Louis’a krzyki przysnęła. Jednak nie zbyt długo dane jej było spać ponieważ Zayn zaraz po tym kiedy wyszedł z łazienki i zobaczył ją śpiącą na kanapie podszedł do niej i delikatnie zaczął ją budzić.
-Nie będziesz spała na kanapie, chodź.- powiedział kiedy otworzyła oczy ciągnąc ją za rękę do swojej sypialni.
Kiedy zamknął za nimi drzwi pociągnął ja delikatnie na łóżko gdzie położyli się wygodnie przodem do siebie, patrząc sobie w oczy.
-Wygląda na to że wracamy do Londynu razem z tobą…- westchnął chłopak.
-Szkoda mi tych wszystkich zawiedzionych fanek, ale też cieszę się że wracacie do domu ze mną… -uśmiechnęła się lekko.
***
Chłopak położył się na plecach i przyciągnął ją do siebie oplatając jej ciało swoimi ramionami i wdychając truskawkowy zapach jej jeszcze trochę wilgotnych długich włosów dziewczyny. Kiedy ta usnęła wpatrywał się w sufit myśląc o tym wszystkim co spotkało go tego roku i tego lata, owszem rozstanie z Perrie było dla niego w pewien sposób ciężkie, ale w porównaniu z tym co zaczynał czuć do wtulonej w jego ciało brunetki, uczucie do jednej z Little Mix było niczym, w pewnym momencie telefon który dziewczyna położyła na jego szafce nocnej zaczął przeraźliwie dzwonić.
- Halo?- odebrał szybko nie chcąc wyrywać jej ze snu.
-Kto mówi?- usłyszał dobrze mu znany głos jej ojca.
-Zayn…- odpowiedział cicho.
-Witaj Zayn…- usłyszał ponownie roześmiany głos.- Mógłby prosić Megan?- zapytał mężczyzna.
-Przed chwilą zasnęła, przykro mi.- odpowiedział jak najciszej.
-Ach szkoda. No nic… Skoro u was jest noc to się nie dziwię, dobranoc.- Pożegnał się mężczyzna.
-Do widzenia.- odpowiedział mulat rozłączając się i odkładając telefon wcześniej wyciszając go.
Kilka minut później z delikatnym uśmiechem na ustach sam zapadł w sen cały czas czując delikatny zapach jej truskawkowego szamponu.
_____________________________________________________________________________________
Mam nadzieję że się rozdział podobał <33
Jak zwykle 10 komentarzy = nowy rozdział. Komentarze mogą być długie i może ich być więcej niż 10 ja się wcale nie obrażę <33