Jak każdego innego wieczoru zwabiła małego Lucas’a do
swojego pokoju na miskę ciepłego mleka, po czym szybko z niego wyszła
upewniając się wcześniej że drzwi balkonowe są zamknięte. Zamknęła za sobą
drzwi i zeszła na dół, po raz kolejny podczas tych wakacji została sama na noc,
jednak jakoś nie miała ochoty wyprawiać imprezy z resztą z kim miałaby ją
wyprawiać? Sara z Dylan’em są nad jeziorem, a Elliot? Elliot tuła się gdzieś z
Rick’iem. Więc jak każdego innego wieczoru ubrana w hawajskie zielone szorty i
białą bokserkę wyszła z domu by pobiegać, włożyła do swoich uszu słuchawki i
puściła muzykę z telefonu który schowała w kieszeni szortów. Biegła na pół
szybkim i wolnym truchtem wzdłuż ulicy kiedy naprzeciwko zobaczyła Louis’a
który również biegł w jej strone z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Hej!- zawołał chłopak zatrzymując się przed nią.
-Cześć. – uśmiechnęła się lekko wyjmując słuchawki z uszu.
-Co porabiasz?- zapytał niebieskooki,
-Biegam, jak widać- zaśmiała się odpowiadając mu.
-Tak, tak. Chciałem jednak dodać co robisz później? – zaśmiał się ze swojego błędu.
-Prawdopodobnie będę chłodzić się w basenie.- zaśmiała się.
-Masz basen?- zapytał Lou, a jego oczy zrobiły się duże i zdziwione.
-Taak… jako jedyna tutaj. – zaśmiała się.- Rodzice się uparli- wytłumaczyła.
-A bardzo byś się obraziła gdybym zwalił Ci się dzisiaj na głowę? Sam… Ewentualnie z pozostałą czwórką ?- zapytał nieśmiało. –Strasznie lubię pływać, a nie mamy na razie sposobności wyrwania się stąd…- wytłumaczył szybko, wpadając w lekki słowotok.
-Okej, okej! Dobrze! Wpadnijcie!- zaśmiała się przerywając mu.- Jestem dzisiaj sama więc chętnie pobędę w waszym towarzystwie. – dopowiedziała po chwili.
-Więc do 20? –zapytał Louis uśmiechając się czarująco.
-Do 20 – odpowiedziała uśmiechając się lekko.
Kiedy chłopak zniknął za nią ruszyła w dalszy bieg, podczas którego zatrzymała się jeszcze przy panach z budki z telewizorem i poprosiła aby nie wpuszczali na teren dzielnicy blondyna przez którego miała ostatnio same problemy. Kiedy przekroczyła próg swojego domu usłyszała straszliwe ujadanie z sypialni, szybko pobiegła na górę po małego, trzęsącego się szczeniaczka.
-Przecież nie zostawiłam Cię na zawsze…- powiedziała czule podnosząc go i z powrotem schodząc na dół tym razem z zamiarem pójścia na spacer z pieskiem.
Po powrocie piesek słodko drzemał na jej łóżku a ona wzięła spokojnie prysznic… Który ostatnimi czasy brała nawet 2-3 razy dziennie bo gorące słońce, jak i gorące wieczory czasami ją wykańczały, szukała w tedy ukojenia w basenie lub pod prysznicem. Nie suszyła już włosów wiedząc że pewnie zostanie wrzucona do basenu, wciągnęła na siebie swoje czarne bikini i czerwone hawajskie szorty. Kiedy usłyszała dzwonek do drzwi, podniosła małego owczarka który na jej wysokim łóżku tylko na to czekał, będąc za małym na samodzielne skoki i posadziła go na podłodze, a ten z impentem i piskliwym szczekiem pobiegł pod drzwi. Zaśmiała się pod nosem i kilka sekund później otwierała już drzwi trzymając pieska na rękach by nigdzie nie uciekł.
-Cześć! – usłyszała miękki głos Niall’a który wchodząc do jej domu kiedy ich zaprosiła przy okazji zabrał jej z rąk małego owczarka.
Harry i Liam weszli zaraz za nim z trochę niepewnymi minami, zaraz po nich wszedł Louis który trzymał rękę na ramieniu jakiegoś mulata któremu nie przyjrzała się do póki nie zamknęła za nimi drzwi.
-Megan!- zaczął poważnym tonem Louis czekając, aż zwróci na niego uwagę. – To jest właśnie Zayn.- uśmiechnął się lekko niebieskooki.
-Sam mogłem się przedstawić.- mruknął pod nosem mulat i wyciągnął w jej stronę swoją dłoń.- Jestem Zayn Malik.- przedstawił się uśmiechając lekko.
-Megan Collins- uśmiechnęła się lekko ściskając jego dłoń i patrząc w jego brązowe oczy, które wydawało się miały odcień gorącej czekolady.
Mogłaby przysiąc że stali tak w bezruchu kilka minut, jednak po kilku sekundach przerwał im Louis mówiąc że ma jakąś sprawę do załatwienia i pędem puścił się do basenu ściągając po drodze z siebie białą koszulkę w czarne cienkie paski. Po chwili w jej basenie byli już trzej półnadzy chłopacy, czwarty półnagi siedział na leżaku głaszcząc pieszczotliwie jej psa a piąty nadal ubrany, szedł za nią powoli korytarzem wprost do kuchni gdzie szykowała dla wszystkich lemoniadę i skąd doskonale widziała bawiących się chłopców.
-Przepraszam za nich… Są zbyt pewni siebie i czasami po prostu zachowują się trochę inaczej niż wymaga sytuacja.- zaczął nagle mulat wpatrując się dokładnie w każdy jej ruch.- Ugh, ja z resztą też nie jestem lepszy.- mruknął jakby trochę do siebie. – Pomóc Ci w czymś?- zapytał podchodząc do niej bliżej.
-Po pierwsze wszystko jest już gotowe, pizza też jest już zamówiona.- uśmiechnęła się lekko rozczulona jego chęcią pomocy.- A po drugie, dobrze że czują się swobodnie w moim domu, kiedy ja byłam u was skopałam im tyłki w bilard na którym z resztą również siedziałam, a Lucas pogryzł bile. – zaśmiała się.
-Więc dobrze że nie kazałem im być cicho i grzecznie… - zaśmiał się obserwując każdy jej ruch, co sądziła że spodowane jest tym że stoi przed nim w krótkich szortach i górze od bikini.
-Hej!- zawołał chłopak zatrzymując się przed nią.
-Cześć. – uśmiechnęła się lekko wyjmując słuchawki z uszu.
-Co porabiasz?- zapytał niebieskooki,
-Biegam, jak widać- zaśmiała się odpowiadając mu.
-Tak, tak. Chciałem jednak dodać co robisz później? – zaśmiał się ze swojego błędu.
-Prawdopodobnie będę chłodzić się w basenie.- zaśmiała się.
-Masz basen?- zapytał Lou, a jego oczy zrobiły się duże i zdziwione.
-Taak… jako jedyna tutaj. – zaśmiała się.- Rodzice się uparli- wytłumaczyła.
-A bardzo byś się obraziła gdybym zwalił Ci się dzisiaj na głowę? Sam… Ewentualnie z pozostałą czwórką ?- zapytał nieśmiało. –Strasznie lubię pływać, a nie mamy na razie sposobności wyrwania się stąd…- wytłumaczył szybko, wpadając w lekki słowotok.
-Okej, okej! Dobrze! Wpadnijcie!- zaśmiała się przerywając mu.- Jestem dzisiaj sama więc chętnie pobędę w waszym towarzystwie. – dopowiedziała po chwili.
-Więc do 20? –zapytał Louis uśmiechając się czarująco.
-Do 20 – odpowiedziała uśmiechając się lekko.
Kiedy chłopak zniknął za nią ruszyła w dalszy bieg, podczas którego zatrzymała się jeszcze przy panach z budki z telewizorem i poprosiła aby nie wpuszczali na teren dzielnicy blondyna przez którego miała ostatnio same problemy. Kiedy przekroczyła próg swojego domu usłyszała straszliwe ujadanie z sypialni, szybko pobiegła na górę po małego, trzęsącego się szczeniaczka.
-Przecież nie zostawiłam Cię na zawsze…- powiedziała czule podnosząc go i z powrotem schodząc na dół tym razem z zamiarem pójścia na spacer z pieskiem.
Po powrocie piesek słodko drzemał na jej łóżku a ona wzięła spokojnie prysznic… Który ostatnimi czasy brała nawet 2-3 razy dziennie bo gorące słońce, jak i gorące wieczory czasami ją wykańczały, szukała w tedy ukojenia w basenie lub pod prysznicem. Nie suszyła już włosów wiedząc że pewnie zostanie wrzucona do basenu, wciągnęła na siebie swoje czarne bikini i czerwone hawajskie szorty. Kiedy usłyszała dzwonek do drzwi, podniosła małego owczarka który na jej wysokim łóżku tylko na to czekał, będąc za małym na samodzielne skoki i posadziła go na podłodze, a ten z impentem i piskliwym szczekiem pobiegł pod drzwi. Zaśmiała się pod nosem i kilka sekund później otwierała już drzwi trzymając pieska na rękach by nigdzie nie uciekł.
-Cześć! – usłyszała miękki głos Niall’a który wchodząc do jej domu kiedy ich zaprosiła przy okazji zabrał jej z rąk małego owczarka.
Harry i Liam weszli zaraz za nim z trochę niepewnymi minami, zaraz po nich wszedł Louis który trzymał rękę na ramieniu jakiegoś mulata któremu nie przyjrzała się do póki nie zamknęła za nimi drzwi.
-Megan!- zaczął poważnym tonem Louis czekając, aż zwróci na niego uwagę. – To jest właśnie Zayn.- uśmiechnął się lekko niebieskooki.
-Sam mogłem się przedstawić.- mruknął pod nosem mulat i wyciągnął w jej stronę swoją dłoń.- Jestem Zayn Malik.- przedstawił się uśmiechając lekko.
-Megan Collins- uśmiechnęła się lekko ściskając jego dłoń i patrząc w jego brązowe oczy, które wydawało się miały odcień gorącej czekolady.
Mogłaby przysiąc że stali tak w bezruchu kilka minut, jednak po kilku sekundach przerwał im Louis mówiąc że ma jakąś sprawę do załatwienia i pędem puścił się do basenu ściągając po drodze z siebie białą koszulkę w czarne cienkie paski. Po chwili w jej basenie byli już trzej półnadzy chłopacy, czwarty półnagi siedział na leżaku głaszcząc pieszczotliwie jej psa a piąty nadal ubrany, szedł za nią powoli korytarzem wprost do kuchni gdzie szykowała dla wszystkich lemoniadę i skąd doskonale widziała bawiących się chłopców.
-Przepraszam za nich… Są zbyt pewni siebie i czasami po prostu zachowują się trochę inaczej niż wymaga sytuacja.- zaczął nagle mulat wpatrując się dokładnie w każdy jej ruch.- Ugh, ja z resztą też nie jestem lepszy.- mruknął jakby trochę do siebie. – Pomóc Ci w czymś?- zapytał podchodząc do niej bliżej.
-Po pierwsze wszystko jest już gotowe, pizza też jest już zamówiona.- uśmiechnęła się lekko rozczulona jego chęcią pomocy.- A po drugie, dobrze że czują się swobodnie w moim domu, kiedy ja byłam u was skopałam im tyłki w bilard na którym z resztą również siedziałam, a Lucas pogryzł bile. – zaśmiała się.
-Więc dobrze że nie kazałem im być cicho i grzecznie… - zaśmiał się obserwując każdy jej ruch, co sądziła że spodowane jest tym że stoi przed nim w krótkich szortach i górze od bikini.
***
Mimo iż zapierała się że wszystko jest gotowe, trzeba było
jeszcze zanieść na tyły domu wielką tacę z talerzami sztućcami i szklankami ,
za którą szybko złapał znowu oferując swoją pomoc. Od kąt wszedł do jej domu
nie mógł oderwać od niej wzroku, wiedział z opowiadań Louis’a i Niall’a, że
jest piękna, ale nie wiedział że aż tak… Kiedy ona złapała za dzbanek z
lemoniadą powoli ruszyli przez salon na taras. Całą drogę modlił się aby
blondyn nie przestał bawić się ze szczeniakiem który mógł w każdej chwili do
niego podbiec i plątać się pod nogami co spowodowałoby wielki upadek i wiele
szkła do pozbierania. Kiedy cało dotarli na taras porozstawiali naczynia i
porozkładali sztućce na dość dużym stole, porozmawiali kilka może kilkanaście
minut. Po czym bez żadnych skrupuł uniósł ją w swoich ramionach i ruszył w
stronę basenu śmiejąc się z żartu który przed chwilą opowiedziała.
-Co ty robisz? –zapytała zdziwiona, a raczej krzyczała.
-Miałem się czuć swobodnie…- przypomniał jej słowa które wypowiedziała dosłownie 2 minuty temu kiedy stwierdził że czuje się trochę nieswojo ponieważ dopiero ją poznał.- Wiec to robię. – dokończył wskakując z nią na rękach do basenu.
-Co ty robisz? –zapytała zdziwiona, a raczej krzyczała.
-Miałem się czuć swobodnie…- przypomniał jej słowa które wypowiedziała dosłownie 2 minuty temu kiedy stwierdził że czuje się trochę nieswojo ponieważ dopiero ją poznał.- Wiec to robię. – dokończył wskakując z nią na rękach do basenu.
***
Krzyczała, śmiejąc się na przemian i podtapiając chłopców.
Ściągnęła tylko z siebie szorty aby jej nie przeszkadzały i zostawiła gdzieś na
brzegu skąd przeniósł je gdzieś na ogródek Lucas, o czym dowiedziała się kiedy
usłyszała dzwonek do drzwi i wyszła z basenu z zamiarem odebrania i zapłacenia
za pizze, jednakowoż nie mogąc znaleźć swoich szortów ruszyła do drzwi w samym
bikini, za nią z basenu wyskoczył Louis który oczywiście wtrącił się podczas
płacenia rachunku i wcisnął zszokowanemu młodemu dostawcy pieniądze i zamknął
drzwi, by nie mogła się sprzeciwić, stała z złą miną trzymając 6 pudeł dużej
pizzy.
-Oddam Ci te pieniądze! Jesteście moimi gośćmi! Nie powinieneś płacić- mówiła oburzona kiedy zabierał od niej cztery pudła pizzy.
-Co ja na to poradzę, że mama wychowała mnie tak, aby nigdy nie pozwolić kobiecie za siebie płacić, ponieważ tak zachowuje się każdy gentelman- powiedział robiąc słodką minkę.
-I tak Ci oddam tą kasę!-powiedziała kiedy wychodzili na taras gdzie przy stole już wszyscy czekali.
-Każda jest inna, bo nie wiedziałam jakie lubicie- wytłumaczyła im kładąc pudła na stół.
Po chwili już wszyscy siedzieli i śmiejąc się zajadali się pizzą. Kiedy już skończyli i nie zostało dosłownie nic… Nawet nie spodziewała się że w tak chudych chłopakach może się pomieścić aż tyle… Siedzieli żartując sobie i popijając colę albo lemoniadę, wstała na chwilę i weszła do domu wracając po chwili i wyciągając do Louis’a dłoń z pieniędzmi i miną nie znoszącą sprzeciwu.
-Ekhm.- odkaszlnął próbując ją przebłagać wzrokiem.- Kurde! Właśnie mi się przypomniało!- powiedział i palnął się w czoło.
-Co takiego?- zapytał Niall widząc co jego przyjaciel chce zrobić.
-Byłem dzisiaj umówiony z Eleonor, że do niej zadzwonię… Która to już godzina?- spojrzał na telefon który obok niego leżał.- To już ta godzina? Nie no ona mnie udusi, ja muszę iść i błagać o wybaczenie. – powiedział teatralnym głosem wstając szybko od stołu.
-Bierz to!- stanęła mu na drodze kiedy chciał odejść.
-Obiecuje że rozliczymy się przy następnym spotkaniu!- obiecał i pocałował ją w policzek na pożegnanie po czym zmył się.
Chwilę później chłopcy pomogli jej pozanosić naczynia i sztućce do kuchni. Chwilę po tym trójka z nich żegnając się z nią i wychodząc wzięła worek z pudłami od pizzy i resztą śmieci, aby je wywalić. Zayn w tym czasie był w ogrodzie ponieważ poprosiła go by zawołał Lucas’a do domu.
-Oddam Ci te pieniądze! Jesteście moimi gośćmi! Nie powinieneś płacić- mówiła oburzona kiedy zabierał od niej cztery pudła pizzy.
-Co ja na to poradzę, że mama wychowała mnie tak, aby nigdy nie pozwolić kobiecie za siebie płacić, ponieważ tak zachowuje się każdy gentelman- powiedział robiąc słodką minkę.
-I tak Ci oddam tą kasę!-powiedziała kiedy wychodzili na taras gdzie przy stole już wszyscy czekali.
-Każda jest inna, bo nie wiedziałam jakie lubicie- wytłumaczyła im kładąc pudła na stół.
Po chwili już wszyscy siedzieli i śmiejąc się zajadali się pizzą. Kiedy już skończyli i nie zostało dosłownie nic… Nawet nie spodziewała się że w tak chudych chłopakach może się pomieścić aż tyle… Siedzieli żartując sobie i popijając colę albo lemoniadę, wstała na chwilę i weszła do domu wracając po chwili i wyciągając do Louis’a dłoń z pieniędzmi i miną nie znoszącą sprzeciwu.
-Ekhm.- odkaszlnął próbując ją przebłagać wzrokiem.- Kurde! Właśnie mi się przypomniało!- powiedział i palnął się w czoło.
-Co takiego?- zapytał Niall widząc co jego przyjaciel chce zrobić.
-Byłem dzisiaj umówiony z Eleonor, że do niej zadzwonię… Która to już godzina?- spojrzał na telefon który obok niego leżał.- To już ta godzina? Nie no ona mnie udusi, ja muszę iść i błagać o wybaczenie. – powiedział teatralnym głosem wstając szybko od stołu.
-Bierz to!- stanęła mu na drodze kiedy chciał odejść.
-Obiecuje że rozliczymy się przy następnym spotkaniu!- obiecał i pocałował ją w policzek na pożegnanie po czym zmył się.
Chwilę później chłopcy pomogli jej pozanosić naczynia i sztućce do kuchni. Chwilę po tym trójka z nich żegnając się z nią i wychodząc wzięła worek z pudłami od pizzy i resztą śmieci, aby je wywalić. Zayn w tym czasie był w ogrodzie ponieważ poprosiła go by zawołał Lucas’a do domu.
***
Kiedy wszedł do domu z owczarkiem na rękach i zamknął drzwi
tarasowe puszczając pieska wrócił do niej do kuchni. Widząc ją jak zmywa naczynia
podszedł szybko do niej i złapał za suchą ścierkę z zamiarem pomocy.
-A gdzie reszta? – zapytał po chwili kiedy wszystko co mógł usłyszeć w całym domu to Lucas który gryzł piszczałkę.
-Zmyli się do domu, twierdząc że okropnie chce im się spać. – wytłumaczyła.
Zaśmiał się pod nosem zabierając z jej rąk talerz i wycierając go, w pewnym momencie kiedy dotknął ją swoim ramieniem poczuł jak zimna jest jej skóra. Mimo iż lato było ciepłe nadal o tej porze nocy było zimno.
-Zmarzłaś…- stwierdził fakt.
-Wcale że nie… - odpowiedziała dalej uparcie zmywając naczynia.
-Widzę gęsią skórkę na twoim ramieniu- powiedział uśmiechając się lekko.- Idź się ubrać a ja wstawię wodę na herbatę, żebyś się rozgrzała.- powiedział zabierając jej kolejny brudny talerz który podniosła z zamiarem umycia.
-A gdzie reszta? – zapytał po chwili kiedy wszystko co mógł usłyszeć w całym domu to Lucas który gryzł piszczałkę.
-Zmyli się do domu, twierdząc że okropnie chce im się spać. – wytłumaczyła.
Zaśmiał się pod nosem zabierając z jej rąk talerz i wycierając go, w pewnym momencie kiedy dotknął ją swoim ramieniem poczuł jak zimna jest jej skóra. Mimo iż lato było ciepłe nadal o tej porze nocy było zimno.
-Zmarzłaś…- stwierdził fakt.
-Wcale że nie… - odpowiedziała dalej uparcie zmywając naczynia.
-Widzę gęsią skórkę na twoim ramieniu- powiedział uśmiechając się lekko.- Idź się ubrać a ja wstawię wodę na herbatę, żebyś się rozgrzała.- powiedział zabierając jej kolejny brudny talerz który podniosła z zamiarem umycia.
***
Chwile wpatrywała się w jego oczy czekając na słowa typu
„przepraszam, zapędziłem się w końcu nie jestem u siebie, rób co chcesz” jednak
jedyne czego się doczekała to mina nieznosząca sprzeciwu i lekki uśmiech na
ustach mulata, więc posłusznie puściła brudny talerz, wytarła mokre ręce o
ręcznik kuchenny i ruszyła do swojego pokoju. Wciągnęła na siebie czarne leginsy
i szary luźny nie za cienki nie za gruby sweter, po czym z powrotem zeszła na
dół po drodze zabierając Lucas’owi japonka którego szukała i wciągając go razem
z drugim na swoje stopy, w kuchni zastała dwie parujące herbaty na blacie i
mulata zmywającego już szklanki. Stanęła obok niego i złapała za suchą ścierkę
którą jej podał i czekała aż poba jej kolejne mokre ale czyste już naczynie do
wytarcia. Nie rozmawiali… Stali w ciszy wsłuchując się w ciche pobrzmiewanie
piosenki w radiu które Zayn włączył kiedy była się ubrać… Całkowicie swobodnie
czuli się przy sobie po prostu stojąc w ciszy. Zastanawiała się przez chwilę
czy czuła się tak przy którymś ze swoich przyjaciół… oczywiście że tak, przy
Elliot’cie i Sar’ze czuła się bardzo swobodnie w ciszy, jednak chyba nigdy nie
czuła się tak przy swoim byłym chłopaku, oczywiście spędzali czasami czas w
zupełnej ciszy leżąc na jej łóżku czy siedząc u niego… ale ta cisza była
bardziej krępująca niż ta cisza… Kiedy skończyli zadowolona opadła na krzesło
przy blacie kuchennym i złapała za kubek z jej imieniem z zamiarem napicia się
jednak kiedy spróbowała napoju jej mina mówiła sama za siebie że nie jest on
idealny.
-Tak wiem, gorzka. Ale nie zdążyłem się Ciebie zapytać ile słodzisz- powiedział mulat podsuwając jej cukier.
Złapała za łyżeczkę i wsypała ich trzy do kubka po czym wymieszała dokładnie, widząc jego minę zaśmiała się cicho.
-Uwielbiam na prawdę słodką herbatę- wyjaśniła…
Rozmawiali później na różne tematy… od jej historii jak znalazła się w Londynie po ich historię jak znaleźli się na tym strzeżonym osiedlu przedmieścia. Po jakiejś godzinie odprowadziła mulata do drzwi i pożegnała delikatnym uśmiechem trzymając psa na rękach by nie wyszedł z domu. Kiedy Zayn wyszedł oczywiście najpierw upewniając się czy kubki i łyżeczki po ich herbacie są już suche w szafce, zamknęła drzwi na klucz i poszła na górę… Ledwo co ściągnęła z siebie sweter i leginsy już w samym bikini leżała pod kołdrą i przysypiała.
-Tak wiem, gorzka. Ale nie zdążyłem się Ciebie zapytać ile słodzisz- powiedział mulat podsuwając jej cukier.
Złapała za łyżeczkę i wsypała ich trzy do kubka po czym wymieszała dokładnie, widząc jego minę zaśmiała się cicho.
-Uwielbiam na prawdę słodką herbatę- wyjaśniła…
Rozmawiali później na różne tematy… od jej historii jak znalazła się w Londynie po ich historię jak znaleźli się na tym strzeżonym osiedlu przedmieścia. Po jakiejś godzinie odprowadziła mulata do drzwi i pożegnała delikatnym uśmiechem trzymając psa na rękach by nie wyszedł z domu. Kiedy Zayn wyszedł oczywiście najpierw upewniając się czy kubki i łyżeczki po ich herbacie są już suche w szafce, zamknęła drzwi na klucz i poszła na górę… Ledwo co ściągnęła z siebie sweter i leginsy już w samym bikini leżała pod kołdrą i przysypiała.
***
Wszedł do domu nawet nie starając się być cicho, dobrze
wiedział dlaczego Louis wymyślił tą historyjkę o rozmowie telefonicznej z
Eleonor która w tym momencie była na wieczorze panieńskim swojej kuzynki i
domyślał się również czemu reszta chłopaków tak szybko zmyła się od Meg.
Czwórkę swoich przyjaciół zastał w salonie… Rozwalonych na kanapie i poduszkach
które leżały na podłodze, Niall siedząc na jednej z poduszek i opierając się
plecami o kanapę trzymał w dłoniach gitarę, grając cicho do delikatnego śpiewu
reszty chłopaków…
-Malik wrócił już do domu…- zaśpiewał Horan mocniej uderzając w struny kiedy zauważył mulata.
-Oczy jego się świecą niczym świeczki…- zaczął Louis, śmiejąc się.
-Czyżby jego serce zadrżało gdy poznało urok pięknej Megi? – dośpiewał Liam.
Czwórce chłopców leciały łzy ze śmiechu kiedy widzieli jego minę. Po chwili jednak potrząsnął lekko głową i powolnym krokiem udał się w stronę schodów.
-Dobranoc. – powiedział kiedy jego stopa spoczęła na pierwszym schodku i usłyszał jak chłopcy wracają do cichych brzmień Little Things.
-Hej kochasiu.- wszedł za nim do pokoju Lou.
-Ty tak na poważnie co nie? – zapytał młody Malik otwierając szufladę i szukając czegoś w czym mógłby pójść spać.
-Ale o co Ci chodzi?- zapytał niebieskooki padając na plecy na wielkie łóżko mulata.
-Ta cała akcja ze „swataniem”?- wytłumaczył a raczej zapytał Zayn.
-Ty to powiedziałeś…- zaczął jego przyjaciel- Szczerze mówiąc? Nawet o tym nie pomyślałem…- zamyślił się na chwilę po czym wzruszył ramionami i wbił swój wzrok w sufit.
Otóż po ciężkim zerwaniu z Perrie jego jeden z najlepszych przyjaciół stwierdził że on mu nie pozwoli cierpieć i odczekawszy odpowiednią ilość czasu zeswata go z kimś. A że Louis uwielbiał Party Hard jakie wyprawiał Zayn, oraz których nie organizował od rozstania z dziewczyną, przyjął jako priorytet sprawić aby dzielnica na której mieszkali nie przespała wielu nocy dzięki ich imprezom, a wystarczyło tylko skleić Zayn’a odrobiną kleju i miłości.
-Z góry Ci mówię że twój plan nie wypali.- wypalił nagle mulat.
-Co?- zapytał wyrwany z zamyślenia Louis.
-Nie stwarza wrażenia zainteresowanej.- odpowiedział mu.
-A co chciałeś zaproszenia do łóżka pięć minut po przedstawieniu się?- zaśmiał się niebieskooki.
-Nie, po prostu chwilami sprawia wrażenie niedostępnej… - stwierdził mulat kiedy przypomniało mu się każde jej cofnięcie dłoni kiedy jej dotknął i inne tego typu zdarzenia.
-Dopiero co o mało nie pobiliśmy z Niall’em jej byłego faceta, który nieźle nią szarpał, więc… jest ostrożna…- wytłumaczył przyjacielowi niebieskooki.- Czyli jednak Ci się spodobała!- wrzasnął siadając wyprostowany i wpatrując się w przyjaciela.
-Nie jestem ślepy!- stwierdził mulat.- Jest bardzo ładna i inteligentna, dobrze mi się z nią rozmawiało i tyle.- wyjaśnił wracając do poszukiwania jakiejś koszulki spodenki mając już przewieszone przez ramie.
-Malik się zakochał, Malik się zakochał, Malik się zakochał.- przyśpiewywał Louis wykonując swój ulubiony ruch taneczny.
-Aw!- krzyknął odwracając się szybko na piętach- Tomlinson oszalał.- przy śpiewał mu śmiejąc się.- Jest po prostu bardzo miła.- powiedział kiedy obaj przestali się śmiać.
W milczeniu poszedł do łazienki by się przebrać , wciągnął na siebie spodenki stwierdzając że jest zbyt duszno by spać w koszulce kiedy usłyszał grzmot. Wrócił do sypialni gdzie w jego łóżku siedzieli już wszyscy chłopcy…
-Macie po 20 lat i nadal boicie się małej błyskawicy?- zapytał śmiejąc się.
-Mamy po 19 lat i wcale nie boimy się małej błyskawicy.- odpowiedzieli hardym głosem trzęsąc się jednak kiedy usłyszeli kolejny grzmot.
Wcisnął się w miejsce na środku które pozostawili dla niego i kilka chwil później spał smacznie pośród trzęsących się sylwetek jego przyjaciół.
-Malik wrócił już do domu…- zaśpiewał Horan mocniej uderzając w struny kiedy zauważył mulata.
-Oczy jego się świecą niczym świeczki…- zaczął Louis, śmiejąc się.
-Czyżby jego serce zadrżało gdy poznało urok pięknej Megi? – dośpiewał Liam.
Czwórce chłopców leciały łzy ze śmiechu kiedy widzieli jego minę. Po chwili jednak potrząsnął lekko głową i powolnym krokiem udał się w stronę schodów.
-Dobranoc. – powiedział kiedy jego stopa spoczęła na pierwszym schodku i usłyszał jak chłopcy wracają do cichych brzmień Little Things.
-Hej kochasiu.- wszedł za nim do pokoju Lou.
-Ty tak na poważnie co nie? – zapytał młody Malik otwierając szufladę i szukając czegoś w czym mógłby pójść spać.
-Ale o co Ci chodzi?- zapytał niebieskooki padając na plecy na wielkie łóżko mulata.
-Ta cała akcja ze „swataniem”?- wytłumaczył a raczej zapytał Zayn.
-Ty to powiedziałeś…- zaczął jego przyjaciel- Szczerze mówiąc? Nawet o tym nie pomyślałem…- zamyślił się na chwilę po czym wzruszył ramionami i wbił swój wzrok w sufit.
Otóż po ciężkim zerwaniu z Perrie jego jeden z najlepszych przyjaciół stwierdził że on mu nie pozwoli cierpieć i odczekawszy odpowiednią ilość czasu zeswata go z kimś. A że Louis uwielbiał Party Hard jakie wyprawiał Zayn, oraz których nie organizował od rozstania z dziewczyną, przyjął jako priorytet sprawić aby dzielnica na której mieszkali nie przespała wielu nocy dzięki ich imprezom, a wystarczyło tylko skleić Zayn’a odrobiną kleju i miłości.
-Z góry Ci mówię że twój plan nie wypali.- wypalił nagle mulat.
-Co?- zapytał wyrwany z zamyślenia Louis.
-Nie stwarza wrażenia zainteresowanej.- odpowiedział mu.
-A co chciałeś zaproszenia do łóżka pięć minut po przedstawieniu się?- zaśmiał się niebieskooki.
-Nie, po prostu chwilami sprawia wrażenie niedostępnej… - stwierdził mulat kiedy przypomniało mu się każde jej cofnięcie dłoni kiedy jej dotknął i inne tego typu zdarzenia.
-Dopiero co o mało nie pobiliśmy z Niall’em jej byłego faceta, który nieźle nią szarpał, więc… jest ostrożna…- wytłumaczył przyjacielowi niebieskooki.- Czyli jednak Ci się spodobała!- wrzasnął siadając wyprostowany i wpatrując się w przyjaciela.
-Nie jestem ślepy!- stwierdził mulat.- Jest bardzo ładna i inteligentna, dobrze mi się z nią rozmawiało i tyle.- wyjaśnił wracając do poszukiwania jakiejś koszulki spodenki mając już przewieszone przez ramie.
-Malik się zakochał, Malik się zakochał, Malik się zakochał.- przyśpiewywał Louis wykonując swój ulubiony ruch taneczny.
-Aw!- krzyknął odwracając się szybko na piętach- Tomlinson oszalał.- przy śpiewał mu śmiejąc się.- Jest po prostu bardzo miła.- powiedział kiedy obaj przestali się śmiać.
W milczeniu poszedł do łazienki by się przebrać , wciągnął na siebie spodenki stwierdzając że jest zbyt duszno by spać w koszulce kiedy usłyszał grzmot. Wrócił do sypialni gdzie w jego łóżku siedzieli już wszyscy chłopcy…
-Macie po 20 lat i nadal boicie się małej błyskawicy?- zapytał śmiejąc się.
-Mamy po 19 lat i wcale nie boimy się małej błyskawicy.- odpowiedzieli hardym głosem trzęsąc się jednak kiedy usłyszeli kolejny grzmot.
Wcisnął się w miejsce na środku które pozostawili dla niego i kilka chwil później spał smacznie pośród trzęsących się sylwetek jego przyjaciół.
Ey! Wyzwanie! minimum od 6 do 10 komentarzy i dowiecie się co Megan myśli o chłopcach! Czytacie? Komentujecie!
uwielbiam to < 3
OdpowiedzUsuńfajneee <3
OdpowiedzUsuńsuper ! xd
OdpowiedzUsuńsuperturboświetne :3
OdpowiedzUsuńpozdrawiam @whatyouown1D
Super ;D
OdpowiedzUsuńDalej !!! <3
Boskie! Kocham to! <3
OdpowiedzUsuńfajneee <3
OdpowiedzUsuńZajebiste <333
OdpowiedzUsuńświetnee ;*
OdpowiedzUsuń