Minął już tydzień od feralnego rozpoczęcia wakacji. Meg
spędzała praktycznie całe dnie w pustym domu z małym szczeniaczkiem któremu
ciągle robiła zdjęcia aparatem który dostała za dobre wyniki w nauce, spotykała
się również z Elliot’em i Sarą, wychodziła na spacery i zdążyła zostać
ulubienicą dwóch rosłych mężczyzn którzy pilnowali bramy wjazdowej na jej
dzielnice. Każdego dnia pogoda była coraz ładniejsza, Londyn oświetlany był
pięknym gorącym słońcem… Zapowiadało się najgorętsze lato od jakichś 15 lat. Siódmego
dnia lipca kiedy słońce było najwyżej wzięła małą butelkę wody i zapięła
Lucas’a na smycz wychodząc z nim w domu,
skręciła w lewo… W zupełnie przeciwnym kierunku niż brama i doszła do
samego końca dzielnicy, kiedy wracała miała zamiar zajść jeszcze do panów z
małej budki z telewizorem i zapytać jak tam praca… Robiła to codziennie, za
każdym razem usłyszawszy tą samą odpowiedź wracała do domu, jednak tego dnia
będąc już koło domu który nie dawno został sprzedany ktoś ją zaczął wołać…
Rozejrzała się dookoła i zobaczyła Chad’a idącego w jej stronę od jej domu,
zapewne dobijał się do jej drzwi kiedy jej nie było.
-Meg…- zaczął kiedy do niej podbiegł.
-Czy nie wyraziłam się jasno że to koniec kiedy rozkwasiłam twój nos o ścianę damskiej łazienki?- warknęła.
-Megan, kochanie! Porozmawiajmy… Muszę Ci opowiedzieć jak to było, to nie moja wina…- zaczął się tłumaczyć w tym samym łapiąc ją za rękę.
-Nie to nie była twoja wina, twój penis sam pchał się do jej cipki!- wykrzyczała próbując się wyrwać.
Jednak on nie chciał jej puścić, ciągle powtarzał że to nie jego wina, że przeprasza, że przecież ją kocha i ona musi dać mu jeszcze jedną szanse. A ona? Ona krzyczała w niebo głosy żeby dał jej spokój, mały owczarek niemiecki poszczekiwał ostrzegawczo i próbował złapać go za nogę. Kiedy nie dały nic krzyki że nie chce tego słuchać najzwyczajniej w świecie wykrzyczała na całe osiedle „POMOCY, NIECH MI KTOŚ POMOŻE”.
-Meg…- zaczął kiedy do niej podbiegł.
-Czy nie wyraziłam się jasno że to koniec kiedy rozkwasiłam twój nos o ścianę damskiej łazienki?- warknęła.
-Megan, kochanie! Porozmawiajmy… Muszę Ci opowiedzieć jak to było, to nie moja wina…- zaczął się tłumaczyć w tym samym łapiąc ją za rękę.
-Nie to nie była twoja wina, twój penis sam pchał się do jej cipki!- wykrzyczała próbując się wyrwać.
Jednak on nie chciał jej puścić, ciągle powtarzał że to nie jego wina, że przeprasza, że przecież ją kocha i ona musi dać mu jeszcze jedną szanse. A ona? Ona krzyczała w niebo głosy żeby dał jej spokój, mały owczarek niemiecki poszczekiwał ostrzegawczo i próbował złapać go za nogę. Kiedy nie dały nic krzyki że nie chce tego słuchać najzwyczajniej w świecie wykrzyczała na całe osiedle „POMOCY, NIECH MI KTOŚ POMOŻE”.
***
W nocy przyjechali z lotniska i od razu wszyscy położyli się
spać… Kiedy obudził się koło południa ze zdziwieniem stwierdził że Liam zasnął z
telefonem w ręku… prawdopodobnie dzwonił do matki , Niall spał klęcząc przy
łóżku na kolanach głowę mając wygodnie ułożoną na poduszce, Harry zawinięty
dokładnie w kołdrę zasłaniał swoją głowę poduszką chowając się przed
promieniami słonecznymi a Zayn był na tyle leniwy że nie zdjął nawet butów
kiedy rzucił się na swoje łóżko. Louis zszedł powoli na dół po chłodnych
schodach, ubrany tylko w dresowe spodnie, mając ledwo co otwarte oczy nalał
sobie do wysokiej szklanki zimnej wody i otworzył okno. Oparł się tyłem o zlew
i rozkoszował zimnym napojem który ukoił jego pragnienie, kiedy nagle usłyszał
krzyki na ulicy odwrócił się z powrotem do okna i zobaczył wysokiego blondyna
który szarpał niższą od siebie brunetkę. Odstawił szybko szklankę z wodą i nie
dbając o to że jest półnagi wybiegł przed dom.
***
Zaraz po tym kiedy zaczęła wołać o pomoc z domu który jakiś
czas temu został sprzedany wybiegł wysoki chłopak ubrany tylko w siwe dresy i
trampki, zbliżał się do nich coraz szybciej a ona czuła ulgę że ktoś zwrócił
uwagę na jej krzyki.
-Hej!- wrzasnął odpychając od niej blondyna i zasłaniając ją swoim ciałem.
-Nie wtrącaj się w to koleś!- krzyknął Chad.
Meg z ulgą schowała się za wybawcą opierając o jego nagie plecy czoło… Przez sekundę przez głowę przebiegła jej myśl skąd ten chłopak się tam wziął, ale przecież nie było to ważne… Ważne było to że się pojawił.
-Spadaj stąd, koleś!- odezwał się pewnym siebie głosem jej wybawca.
-To że jesteś nie wiadomo kim, nie znaczy że możesz mi mówić co mam robić, muszę sobie wyjaśnić jedną rzecz z moją dziewczyną, nic Ci do tego!- warknął blondyn.
-Jakiś problem?- usłyszała drugi głos… miękki głos który jak się okazało należał do blondyna w czerwonej koszulce i czarnych dżinsach, który pojawił się prawdopodobnie z tego samego domu zo brunet.
-Ten koleś nie przeszkodził mi w rozmowie z dziewczyną.- warknął Chad.
-Raczej w tym jak wołała pomoc na całe gardło. – prychnął chłopak za którym stała.
-Okej… W takim razie sądzę, że najrozsądniej będzie kiedy wszyscy się uspokoimy i ty…- zwrócił się blondyn do Chada- ruszysz w swoją stronę, a my…- wskazał na naszą trójkę- odprowadzimy ją do domu.- dokończył dyplomatycznym głosem.
Chad przez chwile stał tam z zaciśniętymi mocno pięśćmi, ale dobrze wiedział że po ostatniej bójce z Elliot’em nie da sobie rady z dwoma chłopakami naraz, zrobił więc wściekłą minę i minął ich powolnym krokiem wbijając w nią swoje oczy, jednak kiedy on ruszył chłopak który ją zasłaniał też się poruszał, tak aby zasłaniać ją przed napastnikiem cały czas.
-Wszystko w porządku?- usłyszała miękki głos blondyna który złapał ją za rękę chwilę po tym kiedy Chad od nich odszedł.
-Tak.- odpowiedziała twierdząco, po czym spojrzała w niebieskie oczy bruneta i bardzo mu podziękowała.
-Hej, nie ma sprawy. Sąsiadom powinno się pomagać – uśmiechnął się miło brunet.
-Tak wgl. Gdzie nasze maniery… Jestem Niall Horan. –powiedział blondyn wyciągając do niej swoją dłoń.
Wiedziała że skądś ich zna od kąt ich zobaczyła, nie wiedziała jednak że to członkowie ukochanego zespołu Sary, przez chwile stała lekko osłupiała wpatrując się w dłoń blondyna.
-Meg… Meg Collins… -odpowiedziała otrząsnowszy się z szoku i uścisnowszy jego dłoń.
-Ja jestem Louis – wyciągnął w jej stronę dłoń brunet.
Uścisnęła ją z lekkim uśmiechem i dyskretnie rozejrzała dookoła.
-Louis idź się ubrać, a ja odprowadzę Meg aby mieć pewność że nie spotka już tego typka. – powiedział nagle blondyn.
-Ale ja…- zaczęła Meg.
-Nie sprzeczaj się! Błagam nie sprzeczaj się, bo jak on Cię nie odprowadzi to cały dzień będzie marudził że na pewno coś Ci się stało.- powiedział brunet.
-Ale ja mieszkam zaraz obok. – szybko wyrzuciła z siebie tych kilka krótkich słów.
-Skoro więc mieszkasz zaraz obok, a ja miałem po prostu nadzieje że poznam naszą sąsiedke, to zapraszam Cię do nas na coś do picia. – uśmiechnął się blondyn.
-Ja… ja nie powinnam… nie… może innym razem..- odpowiedziała lekko się uśmiechając.
No bo w końcu po co miała tam iść, by wysłuchiwać przez przynajmniej godzinę o ich zespole który nic jej nie obchodził i piosenkach których nigdy w życiu nie słyszała?
-Ale my nie przyjmujemy odmowy.- powiedział nadal stojący przy nich brunet.
-Ale jestem z Lucasem i… -zaczęła.
-A więc ten puszysty, słodki piesek wabi się Lucas…- zaczął blondyn kucając przed psem i wyciągając w jego stronę rękę.- A my się bardzo chętnie zaprzyjaźnimy z Lucasem.- uśmiechnął się do niej czarująco i prostując się pociągnął ją za rękę w stronę zostawionych przez niego otwartych drzwi.
-Tego jeszcze nie grali, dziewczyna została porwana przez swoich wybawicieli. – zaśmiał się Louis kiedy weszli już do salonu.
-Napisz o tym piosenkę.- zaśmiał się Niall.
-Czekaj tylko niech reszta wstanie i się bierzemy za to.- odpowiedział mu ze śmiechem brunet.
Nie wiedziała ile czasu tam jest, ale mimo iż że nie przepadała za bardzo za ich zespołem bardzo dobrze jej się z nimi rozmawiało i bardzo dobrze ogrywało jej się ich w bilarda w którego zaczęli grać jakieś 15 minut po tym jak się tam pojawili, nagle po schodach zeszło dwóch chłopaków, obaj dość wysocy i tak samo zaspani, jeden z dłuższymi prostymi włosami drugi z dłuższymi loczkami, obaj ubrani jedynie w spodenki za kolana. Kiedy zobaczyli ją przed stołem bilardowym na którym Louis posadził również małego owczarka niemieckiego by utrudnić jej wygrywanie zatrzymali się w szok i spojrzeli na nią pytająco.
-Meg… to właśnie mniej przystojna cześć One Direction, Liam i Harry. – powiedział śmiertelnie poważnym tonem rozczochrany Louis obejmując ją jednym ramieniem.
-Mniej przystojna częścio naszego zespołu, to jest właśnie nasza sąsiadka Meg.- dopowiedział Niall stając z jej drugiej strony i również ją obejmując.
Obaj chłopcy przez chwile popatrzyli na nią po czym po prostu przywitali się z uśmiechem i ruszyli do kuchni, a oni zaczęli dalej grać.
-Co robicie?- zapytał się po kilku minutach Harry wracając do nich.
-Nie widzisz kopie tyłki bardziej przystojnej części zespołu. –zaśmiał się Liam wchodząc do salonu i siadając na jakiejś komodzie z drugiej strony stołu bilardowego.
-Bardzo śmieszne.- mruknął Niall.
-Tak się zastanawiam…- zaczęła nagle trochę nieśmiało.
-Nad czym Meg?- zapytał Niall próbując idealnie wymierzyć w bile.
- Na plakatach zazwyczaj jesteście w piątkę…- wytłumaczyła.
-Ach tak… -westchnął Louis.
- Piąty z nas Zayn…- podchwycił smutny ton Liam.
- To właśnie przez niego kupiliśmy ten dom… -dodał Niall.
-Otóż nasz drogi kolega zapadł w niewyjaśnioną śpiączkę… - dodał Harry.
-Dlatego właśnie ukryliśmy się na razie tutaj, bo nie wiemy co powiedzieć naszym fanom…- zakończył Louis ze smutną miną.
Stała chwile z szokowaną miną nie wiedziała czy przepraszać ich za to że zaczęła ten temat czy nie… po kilku minutach chłopacy wybuchli śmiechem i wyjaśnili jej że Malik odsypia podróż, a to zazwyczaj zajmuje mu najwięcej czasu z nich wszystkich. Zrobiła oburzoną minę i zaczęła mówić że na prawdę ją nabrali. Porozmawiała z nimi jeszcze trochę tłumacząc również Harremu i Liam’owi jak poznała się z ich przyjaciółmi po czym wróciła do domu gdzie zamieniła swoje krótkie szorty i bluzkę na ramiączka na bikini i wyszła na tyły domu oraz zaczęła lenić się na leżaku obok basenu, kiedy jej mały piesek wyniósł z domu jakiegoś starego kapcia jej mamy, wzięła aparat który miała pod ręką i zaczęła robić mu zdjęcia.
-Hej!- wrzasnął odpychając od niej blondyna i zasłaniając ją swoim ciałem.
-Nie wtrącaj się w to koleś!- krzyknął Chad.
Meg z ulgą schowała się za wybawcą opierając o jego nagie plecy czoło… Przez sekundę przez głowę przebiegła jej myśl skąd ten chłopak się tam wziął, ale przecież nie było to ważne… Ważne było to że się pojawił.
-Spadaj stąd, koleś!- odezwał się pewnym siebie głosem jej wybawca.
-To że jesteś nie wiadomo kim, nie znaczy że możesz mi mówić co mam robić, muszę sobie wyjaśnić jedną rzecz z moją dziewczyną, nic Ci do tego!- warknął blondyn.
-Jakiś problem?- usłyszała drugi głos… miękki głos który jak się okazało należał do blondyna w czerwonej koszulce i czarnych dżinsach, który pojawił się prawdopodobnie z tego samego domu zo brunet.
-Ten koleś nie przeszkodził mi w rozmowie z dziewczyną.- warknął Chad.
-Raczej w tym jak wołała pomoc na całe gardło. – prychnął chłopak za którym stała.
-Okej… W takim razie sądzę, że najrozsądniej będzie kiedy wszyscy się uspokoimy i ty…- zwrócił się blondyn do Chada- ruszysz w swoją stronę, a my…- wskazał na naszą trójkę- odprowadzimy ją do domu.- dokończył dyplomatycznym głosem.
Chad przez chwile stał tam z zaciśniętymi mocno pięśćmi, ale dobrze wiedział że po ostatniej bójce z Elliot’em nie da sobie rady z dwoma chłopakami naraz, zrobił więc wściekłą minę i minął ich powolnym krokiem wbijając w nią swoje oczy, jednak kiedy on ruszył chłopak który ją zasłaniał też się poruszał, tak aby zasłaniać ją przed napastnikiem cały czas.
-Wszystko w porządku?- usłyszała miękki głos blondyna który złapał ją za rękę chwilę po tym kiedy Chad od nich odszedł.
-Tak.- odpowiedziała twierdząco, po czym spojrzała w niebieskie oczy bruneta i bardzo mu podziękowała.
-Hej, nie ma sprawy. Sąsiadom powinno się pomagać – uśmiechnął się miło brunet.
-Tak wgl. Gdzie nasze maniery… Jestem Niall Horan. –powiedział blondyn wyciągając do niej swoją dłoń.
Wiedziała że skądś ich zna od kąt ich zobaczyła, nie wiedziała jednak że to członkowie ukochanego zespołu Sary, przez chwile stała lekko osłupiała wpatrując się w dłoń blondyna.
-Meg… Meg Collins… -odpowiedziała otrząsnowszy się z szoku i uścisnowszy jego dłoń.
-Ja jestem Louis – wyciągnął w jej stronę dłoń brunet.
Uścisnęła ją z lekkim uśmiechem i dyskretnie rozejrzała dookoła.
-Louis idź się ubrać, a ja odprowadzę Meg aby mieć pewność że nie spotka już tego typka. – powiedział nagle blondyn.
-Ale ja…- zaczęła Meg.
-Nie sprzeczaj się! Błagam nie sprzeczaj się, bo jak on Cię nie odprowadzi to cały dzień będzie marudził że na pewno coś Ci się stało.- powiedział brunet.
-Ale ja mieszkam zaraz obok. – szybko wyrzuciła z siebie tych kilka krótkich słów.
-Skoro więc mieszkasz zaraz obok, a ja miałem po prostu nadzieje że poznam naszą sąsiedke, to zapraszam Cię do nas na coś do picia. – uśmiechnął się blondyn.
-Ja… ja nie powinnam… nie… może innym razem..- odpowiedziała lekko się uśmiechając.
No bo w końcu po co miała tam iść, by wysłuchiwać przez przynajmniej godzinę o ich zespole który nic jej nie obchodził i piosenkach których nigdy w życiu nie słyszała?
-Ale my nie przyjmujemy odmowy.- powiedział nadal stojący przy nich brunet.
-Ale jestem z Lucasem i… -zaczęła.
-A więc ten puszysty, słodki piesek wabi się Lucas…- zaczął blondyn kucając przed psem i wyciągając w jego stronę rękę.- A my się bardzo chętnie zaprzyjaźnimy z Lucasem.- uśmiechnął się do niej czarująco i prostując się pociągnął ją za rękę w stronę zostawionych przez niego otwartych drzwi.
-Tego jeszcze nie grali, dziewczyna została porwana przez swoich wybawicieli. – zaśmiał się Louis kiedy weszli już do salonu.
-Napisz o tym piosenkę.- zaśmiał się Niall.
-Czekaj tylko niech reszta wstanie i się bierzemy za to.- odpowiedział mu ze śmiechem brunet.
Nie wiedziała ile czasu tam jest, ale mimo iż że nie przepadała za bardzo za ich zespołem bardzo dobrze jej się z nimi rozmawiało i bardzo dobrze ogrywało jej się ich w bilarda w którego zaczęli grać jakieś 15 minut po tym jak się tam pojawili, nagle po schodach zeszło dwóch chłopaków, obaj dość wysocy i tak samo zaspani, jeden z dłuższymi prostymi włosami drugi z dłuższymi loczkami, obaj ubrani jedynie w spodenki za kolana. Kiedy zobaczyli ją przed stołem bilardowym na którym Louis posadził również małego owczarka niemieckiego by utrudnić jej wygrywanie zatrzymali się w szok i spojrzeli na nią pytająco.
-Meg… to właśnie mniej przystojna cześć One Direction, Liam i Harry. – powiedział śmiertelnie poważnym tonem rozczochrany Louis obejmując ją jednym ramieniem.
-Mniej przystojna częścio naszego zespołu, to jest właśnie nasza sąsiadka Meg.- dopowiedział Niall stając z jej drugiej strony i również ją obejmując.
Obaj chłopcy przez chwile popatrzyli na nią po czym po prostu przywitali się z uśmiechem i ruszyli do kuchni, a oni zaczęli dalej grać.
-Co robicie?- zapytał się po kilku minutach Harry wracając do nich.
-Nie widzisz kopie tyłki bardziej przystojnej części zespołu. –zaśmiał się Liam wchodząc do salonu i siadając na jakiejś komodzie z drugiej strony stołu bilardowego.
-Bardzo śmieszne.- mruknął Niall.
-Tak się zastanawiam…- zaczęła nagle trochę nieśmiało.
-Nad czym Meg?- zapytał Niall próbując idealnie wymierzyć w bile.
- Na plakatach zazwyczaj jesteście w piątkę…- wytłumaczyła.
-Ach tak… -westchnął Louis.
- Piąty z nas Zayn…- podchwycił smutny ton Liam.
- To właśnie przez niego kupiliśmy ten dom… -dodał Niall.
-Otóż nasz drogi kolega zapadł w niewyjaśnioną śpiączkę… - dodał Harry.
-Dlatego właśnie ukryliśmy się na razie tutaj, bo nie wiemy co powiedzieć naszym fanom…- zakończył Louis ze smutną miną.
Stała chwile z szokowaną miną nie wiedziała czy przepraszać ich za to że zaczęła ten temat czy nie… po kilku minutach chłopacy wybuchli śmiechem i wyjaśnili jej że Malik odsypia podróż, a to zazwyczaj zajmuje mu najwięcej czasu z nich wszystkich. Zrobiła oburzoną minę i zaczęła mówić że na prawdę ją nabrali. Porozmawiała z nimi jeszcze trochę tłumacząc również Harremu i Liam’owi jak poznała się z ich przyjaciółmi po czym wróciła do domu gdzie zamieniła swoje krótkie szorty i bluzkę na ramiączka na bikini i wyszła na tyły domu oraz zaczęła lenić się na leżaku obok basenu, kiedy jej mały piesek wyniósł z domu jakiegoś starego kapcia jej mamy, wzięła aparat który miała pod ręką i zaczęła robić mu zdjęcia.
***
Po tym jak Megan opuściła ich dom rozwalili się w czwórkę na
dwóch kanapach w swoim salonie i zaczęli gadać bez ładu i składu jak dobrze
posiedzieć w domu w ciszy i spokoju. Rozmawiali również chwile o Chad’zie i
Megan. Niall usłyszał również pochwałę od Louis’a, ponieważ mimo iż blondyn
wyglądał niewinnie zawsze gdy chodziło o kobiety rzucał się z pięściami na ich
napastników. Louis podświadomie cieszył się z tego że to on pierwszy zauważył
tą szarpaninę, bo nie chciał by jego przyjaciel miał jakieś problemy z jakimś
gnojkiem z bogatego domu który myśli że wszystko może. Godzinę później dołączył
do nich zaspany Malik ubrany w biały podkoszulek na ramiączka i czarne spodenki
za kolano.
-Ooo wstała śpiąca królewna! –zaśmiał się Louis.
-Mhm…- mruknął zaspany, rozczochrany chłopak szurając nogami kiedy szedł do kuchni.
Kiedy młody mulat wrócił do salonu ze szklanką mleka w ręku usłyszał imię „Megan” jego przyjaciele rozmawiali o niej bardzo entuzjastycznie.
-Co to za Megan?- zapytał się siadając między Louis’em a Niall’em.
No i się zaczęło… Louis i Niall nawzajem sobie przerywając opowiedzieli koledze pełną emocji przygodę którą przeżyli zaledwie parę godzin wcześniej. Wsłuchiwał się w ich słowa ze skupieniem, większą uwagę zwracając na opisy dziewczyny jakie mu przedstawiali. Jakiś czas później zaszło słońce a mulat z powrotem rzucił się na swoje łóżko nawet nie racząc ściągnąć z siebie chociażby jednej warstwy swojej garderoby.
-Ooo wstała śpiąca królewna! –zaśmiał się Louis.
-Mhm…- mruknął zaspany, rozczochrany chłopak szurając nogami kiedy szedł do kuchni.
Kiedy młody mulat wrócił do salonu ze szklanką mleka w ręku usłyszał imię „Megan” jego przyjaciele rozmawiali o niej bardzo entuzjastycznie.
-Co to za Megan?- zapytał się siadając między Louis’em a Niall’em.
No i się zaczęło… Louis i Niall nawzajem sobie przerywając opowiedzieli koledze pełną emocji przygodę którą przeżyli zaledwie parę godzin wcześniej. Wsłuchiwał się w ich słowa ze skupieniem, większą uwagę zwracając na opisy dziewczyny jakie mu przedstawiali. Jakiś czas później zaszło słońce a mulat z powrotem rzucił się na swoje łóżko nawet nie racząc ściągnąć z siebie chociażby jednej warstwy swojej garderoby.
***
W tym czasie kiedy oni rozmawiali o dziewczynie rozwaleni na
kanapach, Megan pomagała swojej mamie w przygotowaniu obiadu ubrana w bikini i
krótkie szorty, żartowała sobie z ojcem i pokłóciła się z bratem, uratowała też
swojego pieska który ciekawy wody prawie wpadł do głębokiego basenu.
Wieczorem opisała cały ten dzień w pamiętniku który prowadziła od kąt pamięta, a kiedy skończyła, położyła się spać i od razu zasnęła, zmęczona tym wszystkim co się działo.
4 kom, ewentualnie więcej = nowy rozdział
Cieszyć mnie będzie kiedy zobaczę tutaj dużo komentarzy <3 || czytasz? komentujesz!
Wieczorem opisała cały ten dzień w pamiętniku który prowadziła od kąt pamięta, a kiedy skończyła, położyła się spać i od razu zasnęła, zmęczona tym wszystkim co się działo.
4 kom, ewentualnie więcej = nowy rozdział
Cieszyć mnie będzie kiedy zobaczę tutaj dużo komentarzy <3 || czytasz? komentujesz!
ohhh jaki waleczny Niall i Louis.Świetnie.
OdpowiedzUsuńświetne *__*
OdpowiedzUsuńfjbdsbfhjb, świetne *_*
OdpowiedzUsuńmój tt: @AnnYurisistable
Omg! To jest świetne! Wiecej poprosze! <3
OdpowiedzUsuńTo z którym będzie Megan? ;p
OdpowiedzUsuńŚwietne ;**