niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 2.



Aż podskoczyła kiedy w jej pokoju rozległ się nagle przeraźliwy pisk budzika stojącego na jej szafce nocnej, wzięła go do ręki mrużąc oczy by zobaczyć która godzina. 6:30, jęknęła cicho próbując wyłączyć mordujący jej uszy dźwięk jednak kiedy nie dawała sobie z tym rady zrezygnowana rzuciła przedmiotem o ścianę.
-Sobota… - powiedziała sama do siebie i przewróciła się na drugi bok naciągając na swoją głowę poduszkę.
-Megan skarbie!- usłyszała głos swojej matki, która właśnie otwierała jej drzwi by wejść do jej pokoju.
-Co?- powiedziała gwałtownie wstając święcie przekonana że nadal jest zaledwie 6:30.
-Wychodzimy.- powiedziała spokojnym głosem jej rodzicielka nie komentując widoku rozsypanego pd ścianą budzika.
-Okej. A o której będziecie w domu?- zapytała trochę zmęczonym głosem.
-Prawdopodobnie jutro.- odpowiedziała jej wysoka, elegancka kobieta, wychodząc z jej pokoju.
Dziewczyna wieści wyskoczyła z łóżka jak poparzona, potykając się o zrzuconą zapewne przez sen poduszkę wybiegła z pokoju goniąc za matką.
-Mogę zaprosić kilka osób na wieczór? – zapytała prosto z mostu uśmiechając się słodko do matki kiedy schodziły po schodach.
-Oczywiście że tak, ale macie nie pić i nie słuchać głośno muzyki, nie chcę być ściągana z drugiego końca miasta przez policję która aresztuję moją nieletnią córkę za zagłuszanie ciszy nocnej i spożywanie alkoholu.- usłyszała odpowiedź którą znała już doskonale na pamięć kiedy stały przy kuchennej wysepce, przy której również siedzieli jej ojciec i brat.
-Dziękuję.- ucałowała swoją matkę w policzek ruszyła do szafki w której były jej płatki, ubrana była w krótkie spodenki i luźną bluzeczkę odkrywającą jej płaski brzuch w których miała zwyczaj sypiać. Jedząc płatki przyglądała się jak jej rodzicielka ciągle zwraca uwagę jej bratu aby się pośpieszył.
-Derek. Długo jeszcze będziesz sprawdzał to co w tej chwili sprawdzasz?- usłyszała głos swojej matki która stała nad jej ojcem siedzącym obok niej z podpartymi o biodra dłońmi.
-Idźcie już do samochodu, odłożę te papiery i idę. –odpowiedział zielonooki mężczyzna po którym ona odziedziczyła oczy.
Kiedy pożegnała się z mamą i pacnęła w tył głowy swojego kilka lat młodszego brata zniknęli za drzwiami wejściowymi więc ona mogła w spokoju wrócić do posiłku. Jej ojciec schował w swoim gabinecie papiery które przeglądał po czym zamknął pomieszczenie na klucz.
-Posprzątajcie po sobie.- powiedział robiąc surową minę a raczej próbując ją zrobić.
-Dobrze tato. –zaśmiała się patrząc na jego nieudane próby.
-Baw się dobrze kochanie.- powiedział mężczyzna całując ją w czubek głowy i ruszając w stronę wyjścia.
-Wy też bawcie się dobrze.- krzyknęła za nim odkładając miskę po płatkach do zlewu.
Nie usłyszała odpowiedzi co świadczyło o tym że jej ojciec właśnie zamknął za sobą drzwi, umyła po sobie naczynia a kiedy usłyszała że samochód odjeżdża z ich podjazdu zamknęła drzwi na klucz i biegiem puściła się na górę gdzie w swojej sypialni z szafki nocnej wyciągnęła paczkę mentalowych, cienkich papierosów i zapalniczkę i udała się na balkon który był dodatkiem do jej pokoju, z którego miała widok na tyły domu i dość duży basen w którym uwielbiała się kąpać nawet w zimniejsze dni lata, ponieważ woda w nim była podgrzewana. Podpaliła papierosa i zaciągając się nim sięgnęła po telefon który leżał na parapecie zaraz przy drzwiach balkonowych. Wybrała szybko numer przy którym widniało zdjęcie śpiącej blondynki które zrobiła kiedy ta u niej nocowała.
-Ty wiesz która jest godzina?- usłyszała śpiący jęk przyjaciółki po kilku sygnałach oczekiwania.
-Jest  11.30 i jestem tego w pełni świadoma.- zaśmiała się do telefonu.
-Więc co się stało że budzisz mnie w środku nocy?- usłyszała w końcu odpowiedź przyjaciółki.
-Moi rodzice pojechali do ciotki na urodziny i wzięli ze sobą Michael’a.- odpowiedziała entuzjastycznym głosem.
-No i co z tym?- zapytała blondynka nadal zaspany głosem.
-No i wracają dopiero jutro około południa.- powiedziała spokojnym głosem, ponieważ nie chciała krzyczeć do słuchawki.
-I co zamierzamy z tym zrobić?- usłyszała w słuchawce głos blondynki która najwyraźniej nie była już tak zaspana jak wcześniej.
-No a jak głupku myślisz? Bierz Dylan’a i wpadajcie dzisiaj- zaśmiała się.
-Ok, buziaki- usłyszała po drugiej stronie.
-Buziaki.- odpowiedziała rozłączając się i gasząc jednocześnie papierosa.
Po kilku chwilach namysłu stwierdziła że przez rozmowę z blondynką pół jej papierosa spaliło się samo więc podpaliła kolejnego pisząc jednocześnie wyczerpującego sms’a do Elliot’a informując go o imprezie i prosząc by zjawił się troszkę wcześniej, po czym w spokoju zaciągała się papierosem obserwując ptaki siedzące na drzewie sąsiada. Kiedy wypaliła już papierosa wróciła do swojego pokoju gdzie stwierdziła że jednak trochę chłodno jest ponieważ kiedy jej skóra spotkała się z ciepłem pojawiła się na niej gęsia skórka. Wzięła szybki prysznic i stojąc owinięta ręcznikiem przed dużym lustrem suszyła swoje długie ciemne włosy, w tle leciała jakaś szybka piosenka maroon 5, a ona podśpiewywała sobie jej słowa pod nosem starannie układając włosy. Kiedy skończyła odwinęła ręcznik i przewiesiła go przez drzwi prysznicowe. Powoli wciągnęła na siebie czarną bielizną i na boso weszła z powrotem do swojego pokoju, gdzie podchodząc do szafy wyciągnęła z niej krótkie dżinsowe spodenki i przylegającą do ciała jasną bluzkę na ramiączka. Ubrała się a kiedy usłyszała jak ktoś próbuje otworzyć drzwi a po nie udanej próbie sięga do dzwonka wsunęła swoje stopy w japonki i zbiegła na dół.
-Miałem być wcześniej.- usłyszała głos należący do jej najlepszego przyjaciela kiedy otworzyła drzwi.
-Wejdź.- zaśmiała się schodząc mu z drogi by mógł spokojnie wejść do środka, był wysoki szczupły, jego włosy były czarne jak smoła a oczy błękitne jak niebo. Zawsze uważała że gdyby nie to że zna go od małego i jest dla niej jak brat i to że on woli chłopców mogłaby się w nim zakochać. Tak jej najlepszy przyjaciel jest gejem co w nim bardzo kocha, bo nie boi się być sobą.
-Wiesz że Cię kocham? – uśmiechnęła się słodko.
-Mam nadzieje że tym razem nie będziesz przez prawie godzinę szukać prostownicy.- odpowiedział jej idąc powoli po schodach.
-Już uszykowałam. – zaśmiała się idąc za nim.
Z powrotem znalazła się w swoim pokoju tym razem wraz z towarzyszącym jej Elliot’em, pokazała mu pufę na której usiadł zaraz po tym jak ściągnął z siebie bluzę, miał na sobie kolorową koszule z podwiniętym rękawem i czarne rurki, na ręku miał szeroki skórzany pas a na nim zegarek. Wręczyła mu w ręce rozgrzaną już prostownicę i usiadła przed nim pisząc sms’a do Chad’a.
***
Około 17 pod jej drzwiami pojawiła się Sara wraz z Dylan’em, których przywitali oboje okrzykiem radości. Zaczęli przygotowywać wszystko, rozstawiać szklanki, kieliszki, butelki i jakieś przekąski na stole w salonie. W między czasie przebrała się jeszcze w długie ciemne rurki i czarną bluzkę na ramiączka, wyprostowane włosy puściła luźno na plecy i ramiona. Jej przyjaciółka ubrana była w czarne lekko błyszczące leginsy i ciemno fioletową tunikę która mimo iż dość luźna idealnie podkreślała jej kształty, chyba nawet zmówiła się ze swoim chłopakiem który ubrany był w fioletowo zieloną koszulę i ciemne spodnie. Około 18 usiedli razem w salonie i postanowili wznieść za ten wieczór toast. Mieli zamiar oczywiście poczekać z tym na Chad’a, ale ten jak zwykle się spóźniał.
-Za ten wieczór i za wakacje które są coraz bliżej- rozporządziła ciemnooka blondyneczka unosząc swój kieliszek.
Wszyscy unieśli z uśmiechem swoje kieliszki i stuknęli się nimi nawzajem po czym trunek znalazł się w ich gardłach.
***
Kiedy ludzie powoli zaczęli się zbierać blondynka dorwała w swoje ręce jej aparat i w przerwach robienia zdjęć swojemu chłopakowi robiła zdjęcia jej i Elliot’owi od czasu do czasu wręczając mu aparat by po pozować wraz z przyjaciółką do zdjęć. Kiedy wszyscy ich znajomi których zaprosiła byli już na miejscu i impreza zaczęła się na dobre pod jej dom przyjechał nie kto inny jak Chad, za którym z samochodu wysypało się chyba z tuzin osób których albo nie znała albo za nimi nie przepadała.
Jednak kiedy zobaczyła Naomi wysiadającą z samochodu, miarka się przebrała.
-Co ty niby wyprawiasz?- wściekła podeszła do niego, za nim zdążył wraz z towarzystwem wejść do domu, do którego w drzwiach stała Sara która patrzyła się na Chad’a wręcz z obrzydzeniem i Dylan który kręcił głową na to jak jego przyjaciel przesadził.
-Jak to co kochanie? Zapraszałaś na imprezę.- powiedział pijanym już głosem próbując ją do siebie przygwoździć.
-Nie! Zapraszałam Ciebie, a nie dziwkę i jej alfonsów! – wrzasnęła mając namyśli puszczalską Naomi i jej grupę adoratorów.
-Hej kotek, nie denerwuj się! Wypij trochę, rozluźnisz się.- powiedział wciskając jej do połowy pustą butelkę piwa.
-No właśnie kochana, wypij! Rozluźnisz się. – włączyła się Naomi która najwidoczniej nie przejęła się za bardzo tym że nazwała ją dziwką.
-Mam inny pomysł. – uśmiechnęła się wrednie.
-Tak? Jaki kotku?- zapytał pijany Chad.
-Użyje tego piwa, aby usunęło gładź szpachlową z twojej ulubionej Naomi.- powiedziała wylewając na dziewczynę w krótkiej prześwitującej sukience połowę butelkę piwa.
-Co do…?- zaczął Chad kiedy Naomi zaczęła histerycznie krzyczeć.
-A teraz możesz zabrać stąd tą dziwkę i wszystkich jej kochasiów i alfonsów.- powiedziała opanowanym, zimnym głosem.
Nie spodziewała się tego ale on faktycznie poszedł… Zamiast kazać im wszystkim wypierdalać i błagać o wybaczenie za swój błąd, on wsiadł do samochodu i odjechał…
***
Po tym co wydarzyło się przed jej domu przepłakała w ramionach Elliot’a sama nie wiedziała ile. Wiedziała tylko że leży z nim w swoim łóżku, a kilka minut po tym jak się tam znaleźli dołączyła do nich Sara, która była tym razem bez Dylan’a który dostał zadanie zabawiania gości. Kiedy jej gruczoły łzowe wyczerpały się a koszula Elliot’a była całkowicie mokra i brudna od tuszu którym miała pomalowane rzęsy, bez słowa wstała i weszła do łazienki, umyła tam twarz i wróciła do pokoju gdzie na łóżku siedzieli zdziwieni Sara i Elliot. Z szafy wyciągnęła szarą koszulę którą kiedyś niechcący zostawił u niej Elliot, który od razu się przebrał i podwinął rękawy nowej koszuli. Kiedy Elliot był już ubrany a ona całkowicie spokojna zeszli na dół i zaczęli się bawić, no może Sara i Elliot nie nazwaliby tego na początku zabawą, ponieważ obserwowali jak ich przyjaciółka pochłania kolejne i kolejne kieliszki alkoholu. Dopiero po jakimś czasie gdy i na nich wpłynęły procenty zaczęli razem śmiać się do aparatu który trzymał niepijący tego dnia Dylan, oraz w pewnym momencie również tańczyć na stole w jadalni. Zabawa trwała dość długo, jakoś nad ranem wszyscy znajomi zebrali się do domu a oni w czwórkę zostali leżąc na kanapie i złączonych ze sobą fotelach w salonie. Obudziła się pierwsza, a raczej obudził ją jej telefon dzwoniący gdzieś w pobliżu, leżała wraz z Elliot'em na dwóch złączonych razem fotelach. Niezgrabnie wygramoliła się z objęć przyjaciela i zaczęła szukać swojego telefonu. Kiedy już go znalazła i odebrała usłyszała głos ojca informujący że za dwie godziny będą z powrotem w domu. Kiedy się rozłączyła narobiła niezłego krzyku, całą czwórką zaczęli chaotycznie sprzątać cały dom, a kiedy jej telefon po raz kolejny zaczął dzwonić a na ekranie zobaczyła zdjęcie jej z Chad’em odrzuciła połączenie i wyłączyła komórkę. Kiedy jej rodzice dotarli na miejsce, dom lśnił a ona była przebrana w czyste ciuchy oraz udawała szczęśliwą i wyspaną. Ojciec tylko znalazł pod poduszką sofy paczkę fajek ale ukradkiem oddał ją jej za co przeprosiła, ale wiedziała że jej ojciec zrozumie. Zawsze rozumiał… Cały dzień nie włączała telefonu, z tego też powodu Sara i Elliot zamiast zadzwonić osobiście zkacowani przyszli zapytać czy wszystko w porządku, gadała z nimi parę godzin po czym odprowadziła i wróciła do domu. Wyczekiwała kiedy jej brat pójdzie się kąpać by móc podprowadzić mu telefon i ustawić sobie budzik, ponieważ nie chciała włączać swojego telefonu. Bardzo wcześnie położyła się tego dnia spać, w końcu była nieźle wykończona, a przed nią była perspektywa ciężkiego tygodnia w szkole, na szczęście ostatniego tygodnia przed wakacjami.
***
O 6.30 obudził ją przeraźliwy dźwięk budzika, powoli z czołgała się z łóżka i wyłączyła budzik, po czym cicho z telefonem brata w ręku przemknęła do jego sypialni i zostawiła jego komórkę pod ubraniami na krześle. Wróciła szybko do siebie i wzięła zimny prysznic po czym wysuszyła włosy, umalowała się lekko i wciągnęła na siebie zielone rurki i żółtą dość luźną bluzkę i o 7.30 zamknęła za sobą swoje drzwi wejściowe i ruszyła do samochodu przy którym czekała na nią jej przyjaciółka.
Bez słowa wsiadły i ruszyły do szkoły. Jechały bardzo powoli więc droga zajęła im trochę dłużej niż zwykle. Kiedy już zaparkowały pod szkołą dołączył do nich Elliot i w ciszy we trójkę ruszyli do wejścia, przed którym oraz na korytarzu wiele uśmiechniętych osób witało się z nimi entuzjastycznie i mówiło jak bardzo podobało im się na jej imprezie, ona jak i jej przyjaciele uśmiechali się lekko i kiwali głową na potwierdzenie i po prostu szli dalej. Kiedy zbliżała się do swojej szafki nad tłumem ludzi zobaczyła znajomą blond czuprynę, westchnęła cicho i dumnie wyprostowana podeszła do chłopaka.
-Przepraszam… - usłyszała jego głos.
-Naomi już przeprosiłeś?- zapytała swoim wrednym głosikiem.
-Nie zależy mi na tym by ona mi wybaczyła tylko żebyś ty to zrobiła.- odpowiedział.
-Trzeba było nie dopuścić do sytuacji w której cokolwiek muszę Ci wybaczać.- powiedziała wyciągając jakąś książkę i zeszyt z szafki którą zatrzasnęła i po prostu wraz z czekającymi kawałek dalej przyjaciółmi ruszyła zupełnie nie zwracając na niego uwagi pod salę w której miała odbywać się jej kolejna lekcja.

4 komu= kolejny rozdział, jak będzie więcej to się nie pogniewam. Mam nadzieje że się podoba ; )

5 komentarzy:

  1. Kocham to czytać ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. no i są 4 a raczej już 5 komentarzy i domagamy się nowego rozdziału ! :D
    Pisz pisz kochana :)
    i zapraszam do siebie http://to-make-dreams-were-real.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń