piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 1.



Stała przy swojej szafce, chowając w niej książki. Ubrana w jasne rurki i granatową bluzkę z rękawem trzy czwarte, przez ramie zawieszoną miała dżinsową kurteczkę, jej włosy zwinięte w niedbały, luźny warkocz spoczywały na jej prawym ramieniu a nieznośna grzywka co chwilę wpadała do oczy, właśnie sięgała po książkę od chemii którą miała mieć po przerwie kiedy usłyszała za sobą dźwięczny głos swojej przyjaciółki.
-Niech te wakacje już się zaczynają...- jęknęła brązowooka blondyneczka opierając się plecami o szafki zaraz obok niej.
-Znowu matematyk?- zapytała przeglądając swoje notatki.
-A jak myślisz? Ten człowiek jest jakiś chory, dzisiaj zatrzymał mnie po lekcji tylko po to aby oznajmić mi że jeżeli moje zachowanie i zaangażowanie na jego lekcjach nie poprawi się będzie zmuszony oblać mnie w następnej klasie- oburzała się blondynka.
-Ty zazwyczaj śpisz na jego lekcjach, to się facet wkurzył – odparła brunetka zamykając swoją szafkę i opierając się o nią prawym bokiem.
-Nie powinno mu to jednak przeszkadzać zważając na moje dobre wyniki.- odpowiedziała jej swoim wrednym głosikiem przyjaciółka.
-O czym plotkujecie?- przeszkodził jej w wypowiedzeniu się na ten temat miękki głos należący do dłoni które właśnie ją obejmowały.
-Matematyk przyczepił się do tego że śpi u niego na lekcjach, a że Dylan’a dzisiaj w szkole nie ma to musi trochę pomarudzić- zaśmiała się brunetka opierając swoją głowę o klatkę piersiową chłopaka stojącego za nią.
-Bardzo śmieszne- skomentowała jej przyjaciółka zaraz po czym usłyszeli dzwonek na lekcje i ruszyły w stronę klasy od chemii odprowadzone przez wysokiego blondyna.
***
-Idziecie z Chad’em na tą imprezę na rozpoczęcie wakacji?- usłyszała pytanie kiedy siedziały w jej samochodzie w drodze powrotnej do domu.
-Sama nie wiem… myślałam żeby na rozpoczęcie wakacji wziąć Elliot’a i pójść na miasto, zamiast siedzieć u znajomych Chad’a, znasz ich znowu coś odwalą. Ostatnio prawie nie wpadłyśmy, pamiętasz jak musiałyśmy zwiewać przed policją…- odpowiedziała po chwili namysłu.
-Chad nie będzie zadowolony…- skomentowała jej przyjaciółka patrząc na mijane przez nich domy.
-Mnie też nie zadowala czasami jego zachowanie – odgryzła się brunetka kiedy wjeżdżały na swoje osiedle.
Taaa… Osiedle bogaczy w Londynie, czasami wydawało jej się że wygląda jeszcze bardziej ponuro niż reszta miasta kiedy pogoda nie dopisuje. Mimo iż nie musiała martwić się o pieniądze, ponieważ jej rodzice byli dobrze zarabiającymi ludźmi nie była najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem… Wysadziła swoją przyjaciółkę przy średniej wielkości białej willi i ruszyła dalej. Po drodze pomachała swojemu przyjacielowi który właśnie wysiadał ze swojego auta, które było przyczyną dlaczego nie wracał do domu z nimi i w końcu znalazła się na swoim podjeździe. Zaparkowała samochód przed wjazdem do garażu i zebrała swoje rzeczy. Kiedy wysiadała z niego zauważyła tablicę „NA SPRZEDAŻ” przed domem zaraz obok jej domu. Kiedy snuła domysły dlaczego poprzedni właściciele sprzedają dom jej telefon zaczął natarczywie wibrować w jej kieszeni. Wyciągnęła go i nie sprawdzając kto dzwoni wcisnęła zieloną słuchawkę przykładając go do ucha.
-Nie stój tak, zaraz zacznie padać… - usłyszała miękki głos swojego przyjaciela.
Rozejrzała się dookoła i dostrzegła go kilka domów dalej uśmiechającego się szeroko i lekko jej machającego. Odmachała mu rozłączając się i chowając telefon z powrotem do kieszeni. Tak wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Sarą i najlepszym przyjacielem Elliot’em mieszkali na tym samym osiedla. To właśnie tam zaczęła się ich przyjaźń. Weszła powoli do swojego wielkiego i pustego domu i zamknęła za sobą drzwi. Szurając nogami wdrapała się po schodach na pierwsze piętro i odnalazła drogę do swojego pokoju w którym w końcu mogła się zamknąć i odpocząć od świata… Runęła na łóżko i próbowała zasnąć jednak jej telefon po raz kolejny się rozdzwonił.
-Cześć kociaku- usłyszała po odebraniu.
-Hej. –odpowiedziała delikatnie się uśmiechając.
-Masz jakieś plany na wieczór? Zbieramy ekipę i jedziemy na miasto i zastanawiałem się czy nie wybrałabyś się z nami.- usłyszała propozycję.
-Jest środek tygodnia…- zaczęła.
-Nie daj się prosić, odwieziemy cię przed północą.- przerwał jej próbując ją przekonać.
-Obiecałam Elliot’owi, że się z nim spotkam.- nie było to do końca kłamstwem bo miała się spotkać z przyjacielem ale tylko po to by wziąć od niego kasę na bilety na koncert które próbowała załatwić, rodzice pewnie spokojnie by ją wypuścili, ponieważ miała dobre wyniki w nauce dzięki czemu nie miała problemu z nocnym wychodzeniem jednak po prostu nie miała ochoty znosić przez pare godzin pijanych i prostackich kolegów swojego chłopaka.
-Znowu ten pe…. Znowu z nim? – poprawił się w połowie zdania.
-Tak znowu, przepraszam cię ale muszę kończyć bo się śpieszę. Na razie. – powiedziała ironicznym głosem i rozłączyła się nie czekając na odpowiedź.
Wiedziała że Chad nie lubi jej przyjaciela ale nienawidziła kiedy nie chcący przy niej go obrażał.
Resztę dnia spędziła śpiąc. Dopiero dość późnym wieczorem wyczołgała się z łóżka by pójść do swojego przyjaciela po pieniądze na bilet, które póżniej wylądowały w dłoni jej ojca który obiecał jej załatwić najlepsze wejściówki na koncert Nickielback’a . Kiedy znów położyła się w łóżku ponownie zaczęła się zastanawiać nad powodem sprzedaży sąsiadującego z nią domu. Jednak po chwili zrezygnowała z tego i  wkładając słuchawki do uszu zamknęła się w swoim świecie.



Ja pierdziele udało mi się napisać pierwszy rozdział, który moim zdaniem jest tragedią  ; o Piszcie jak wam się podoba a kiedy pojawią się minimum 3 komentarze, dodam kolejny rozdział.

6 komentarzy: