środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 8.



Kiedy się przebudziła nie otwierając oczu przez chwile zastanawiała się na kim leży… Zastanawiała się chwilę nad tym kto był z nią kiedy zasypiała a kiedy uświadomiła sobie że to Zayn jej serce zabiło dwa razy szybciej, chwilę leżała wsłuchując się w jego miarowy oddech i wdychając jego zapach po czym powoli uniosła głowę i utonęła w jego brązowych tęczówkach.
-Cześć… -uśmiechnął się lekko brunet.
-Hej. – odwzajemniła uśmiech siadając w siadzie skrzyżnym.- Długo spałam?- zapytała rozglądając się.
-Jest jakoś po 21.- odpowiedział szybko.
Jęknęła cicho co lekko rozbawiło mulata puściła jego śmiech mimo uszu i zsunęła się z łóżka idąc prosto do łazienki , kiedy wróciła oboje zeszli do kuchni gdzie zrobili herbatę i usiedli przy kuchennym blacie, jakoś 30 minut później w domu rozległo się pukanie do drzwi.
-Nie odbieracie telefonu, nie dajecie znaku życia, myśleliśmy żeście się pozabijali!- zobaczyła przed sobą poważne miny Louis’a i Niall’a.
Których z resztą miny nie poprawiły się kiedy zobaczyli jej podkrążone oczy. Zaprosiła ich do środka w drodze do kuchni tłumacząc że po prostu zasnęła, Malik z kolei dopowiedział że skoro zasypiając zsunęła się na niego po prostu nie chciał jej przerywać snu więc w spokoju leżał aż w końcu sam usnął budząc się chwilę przed nią. W czwórkę siedzieli u niej w kuchni pijąc herbatę kiedy jej telefon rozdzwonił się gdzieś na górze, pobiegła szybko i odebrała, po drugiej stronie usłyszała zapłakany głos przyjaciółki.
-Co się stało?- zapytała przerażona schodząc powoli na dół jednak zamiast zatrzymać się w kuchni wyszła na taras.
Po usłyszeniu pytania jej przyjaciółka rozbeczała się jeszcze bardziej.
-Halo! Megan, słyszysz mnie?- usłyszała głos Elliot’a.
-Tak! Co się stało?- powtórzyła pytanie.
-Nie wiem, zadzwoniła żeby po nią przyjechać i płacze, nic nie mówi. Jedziemy do Ciebie, ok? – wyjaśnił zadając pytanie zarazem.
-Jasne.- odpowiedziała krótko.
-Uszykuj dużo wódki. – usłyszała zapłakany głos przyjaciółki która zapewne wyrwała chłopakowi telefon z ręki i rozłączyła się.
Weszła do domu nie za bardzo wiedząc jak wytłumaczyć chłopcom zaistniałą sytuację więc po prostu bez słowa poszła na górę i zniosła ze swojego pokoju 2 butelki wódki przy czym zobaczyła bardzo zdziwione miny chłopców. Zaśmiała się pod nosem stawiając butelki na ławie w salonie po czym przysunęła bliżej ukochany barek ojca w kształcie kuli ziemskiej który był na kółkach.
***
Obserwowali jak ich przyjaciółka znosi alkohol do salonu, rozejrzał się po kolegach i wiedział ze żaden z nich nie odważy się zapytać, przewrócił oczami i skierował swój wzrok z powrotem na dziewczynę.
-Że co się niby dzieje?- wydusił z siebie.
-Od czasu do czasu, kiedy jedno albo więcej z naszej trójki przeżywa jakiś kryzys spotykamy się i po prostu topimy smutki… Zostajecie czy wolicie nie?- zapytała patrząc na niego.
Spojrzał na Zayn’a i Niall’a po czym przytaknął że zostają ale muszą przynieść coś od siebie po czym zniknął za drzwiami wracając z Jack’iem Daniels’em.
***
Kilka chwil później jej ława zwalona była kieliszkami, różnymi alkoholami, papierosami, chipsami i innymi różnymi słodyczami, a po domu rozniósł się przeraźliwy dźwięk dzwonka.
-Co się stało?- zapytała kiedy siedzieli już w salonie, trzymając dłoń swojej przyjaciółki.
-Mój inteligentny chłopak, wymyślił sobie że na pewno zdradzam go z którymś pożal się boże gwiazdorem który obok Ciebie mieszka, po czym przeczytałam na jego telefonie sms’a od równie inteligętnego Chad’a o treści „olej ją jak woli jakiegoś gwiazdorzynę i wbijaj do mnie wyruszymy na dupy taj jak w zeszłym tygodniu”. – warknęła, nie zważając na to że mówi o zespole w ich obecności, już ie płakała teraz byłą tylko wściekła.
Nie wiedziała co odpowiedzieć słysząc słowa przyjaciółki.
-A wiesz co jest najlepsze?! Że w zeszłym tygodniu 3 razy „siedział u Chad’a i wysłuchiwał jak to za tobą okropnie tęskni” – warknęła ponownie po kilku minutach po czym bez słowa złapała pierwszą lepszą flaszkę i polała wszystkim.
 Nikt nie odważył się nawet odezwać a tym bardziej odmówić jej wypicia po prostu unieśli swoje kieliszki po chwili wypijając ich zawartość. Jej na pozór grzecznie wyglądająca przyjaciółka narzuciła zabójcze tempo, polewając co chwile każdem, ona od czasu do czasu stopowała i nie wypijając jednego z kieliszków odczekiwała kilka kolejek aby wypić ponownie, jednak po jakimś czasie kiedy zrobiło się nawet wesoło zaprzestała powstrzymywania się nie chcąc być jedyną trzeźwą w towarzystwie. Pili i pili a końca nie było widać kiedy wyszła na dwór by odetchnąć świeżym powietrzem i zapalić przy okazji papierosa wywlókł się za nią Louis który kiedy tylko zobaczył basen postanowił się wykąpać. Dobre 10 minut próbowała przemówić mu do rozsądku i zaciągnąć go z powrotem do domu. Już powoli traciła nadzieje że jej się uda kiedy z pomocą przyszedł jej Niall który przystopował z alkoholem jakąś godzinę wcześniej i był najtrzeźwiejszy z towarzystwa. Sytucja która omal nie przyprawiła jej o zawał serca teraz wydała się bardzo śmieszna i weszła do domu płacząc ze śmiechu trzymając się Louisa który z kolei trzymał Niall’a.
Kiedy nad ranem Sara wraz  z Elliot’em zasnei przykryła ich kocem gdyż blondynka zasnęła dosłownie na brunecie, trójka chłopców uparła się że nie będzie robiła jej problemów i pójdą do siebie się przespać po czym wróciła aby pomóc jej w sprzątaniu. Odprowadziła ich chwiejnym krokiem pod drzwi, żegnając się z Louis’em i Niall’em przewrócili się ponieważ zaczęli śmiać się i przytulać i całować po policzkach i nie wiadomo co jeszcze. Nawet nie zauważyła kiedy stojąc oparta o otwarte drzwi została przy nich sama z Zayn’em a śmiechy pozostałej dwójki zniknęły w murach ich domu.
Przybliżył się do niej odrobinę uśmiechając lekko i patrząc jej głęboko w oczy, śmiali się cicho z czegoś, sami nie wiedząc z czego. Nagle na swoich ustach poczuła ciepło jego ust, krótkie jedno razowe muśnięcie i zanim zdążyła jak kolwiek zareagować on znikał już w świetle wschodzącego słońca.
***
Wstała około południa z okropnym bólem głowy, suchością w gardle i poczuciem mrowienia na ustach, dopiero po chwili zrozumiała że mrowienie pojawia się za każdym razem kiedy pomyśli o tym że Zayn ją pocałował a raczej musnął jej usta. Stała oparta o szafki kuchenne pijąc powoli wodę kojąc tym swoje spragnione gardło a jedyne o czym mogła myśleć to brązowe tęczówki mulata, nie chciała jednak myśleć o tym non stop! Nie chciała by pochłonął każdą chwilę i myśl, tak było z Chad’em i nie zbyt dobrze się to skończyło, mimo iż wiedziała że Malik to nie Chad i tak bała się tego uczucia co rodziło się w jej sercu i powodowało motylki w brzuchu kiedy brunet był w pobliżu.
***
Kiedy weszła do salonu zobaczyła swoją przyjaciółkę okrytą szczelnie kocem i leżącą na plecach chłopaka który na brzuchu leżał na kanapie. Starała się jak najciszej i jak najszybciej ogarnąć w miarę salon. Kiedy schylała się po jakąś paczkę po cukierkach zauważyła że Elliot przypatruje się jej i mamrocze coś pod nosem.
-Ściągnij ją ze mnie.- usłyszała jego jęk kiedy się do niego zbliżyła.
Podniosła delikatnie swoją przyjaciółkę mówiąc jej że położy się na górze i zaprowadziła ją do swojej sypialni gdzie pomogła się jej położyć i przykryła ją pierzyną. Z pod łóżka wygramolił się owczarek niemiecki który schował się tam poprzedniego wieczoru, zszedł za nią na dół z położonymi ku sobie uszami, wypuściła go do ogrodu wpuszczając jednocześnie do środka ciepłe, świeże powietrze.
Elliot krzątał się po kuchni zmywając naczynia a ona złapała za niebieski worek i zaczęła wyrzucać do niego butelki, zawartości popielniczek i różne papiery po słodyczach. Kilka minut później kiedy łyknęli tabletki przeciwbólowe z butelkami wody w ręku runęli na kanapę.
-Jestem wykończony.- stwierdził Elliot.
-Dzisiaj mnie pocałował…- powiedziała nie słuchając przyjaciela.
-Na dodatek Rick dzwonił kilkadziesiąt razy…- mówił dalej nie zwracając na nią uwagi.
-Po prostu się zbliżył i mnie pocałował…- mówiła dalej dotykając opuszkami palców swoje usta.
-Co?!- spojrzał na nią chłopak kiedy usłyszał i zrozumiał jej słowa.
Jej oczy zrobiły się duże i okrągłe po czym opowiedziała przyjacielowi co zaszło podczas wschodu słońca kiedy chłopcy opuszczali jej dom.
-Nie wiedziałem że z niego taki cykor…- stwierdził Elliot chwile po tym kiedy skończyła opowiadać.
Zaśmiała się z interpretacji swojego przyjaciela, który po chwili zapytał ją co zamierza dalej. Odpowiedziała mu szczerze, że sama nie wie, że niby z jednej strony bardzo dobrze czuje się w towarzystwie mulata, z drugiej jednak strony stwierdziła, że to chyba za wcześnie by pakować się w kolejny związek, a zwłaszcza z kimś za kim ciągle biegają fotoreporterzy i fanki.
***

Kilka kolejnych dni minęło w miarę spokojnie, spędzała je z całą siódemką ponieważ dwójka wcześniej nie obecnych zdążyła wrócić. Dużo czasu spędzała z Zayn’em ale żadne z nich nie wspominało o tamtym zdarzeniu ani się to zdarzenie nie powtórzyło całował ją tylko w policzek za każdym razem kiedy się witali i żegnali. Media pisali o nich jak szalone co dziennie widziała w gazecie nagłówek typu „Czyżby Malik znalazł już nową partnerkę?” Jej zdjęć w gazecie było od groma… A wszystko przez to że wymyślili sobie że chcą wyrwać się z tej zamkniętej dzielnicy i po prostu połazić po mieście… kilka dni z rzędu… Tego dnia kiedy sięgnęła po gazetę widząc kolejny nagłówek o nich otworzyła ją na oznaczonej stronie pijąc sok pomarańczowy i aż opluła się kiedy przeczytała co tam yło napisane.
„Z tajnych i bardzo wiarygodnych źródeł wiemy już kim jest tajemnicza dziewczyna której żaden z boys bandu imienia nie chciał wyjawić. Megan Collins córka znanego producenta filmowego Derek’a Collins’a, ta słodka siedemnastoletnia dziewczyna to sąsiadka Malik’a i reszty chłopców. Czyżby była to miłość niczym z amerykańskiej komedii romantycznej dla nastolatków…” Na tym zakończyła swoją lekturę odrzucając gazetę na sam koniec kuchennego blatu.
-No to ojciec mnie zabije…- westchnęła pod nosem.
***
-Jesteś sławna… - powitał ją z szerokim uśmiechem Isaac kiedy otworzyła drzwi zaraz po tym kiedy otworzyła mu drzwi.
-Ciebie również dobrze widzieć…- powiedziała do swojego kuzyna taksówkarza i odeszła w głąb domu a ten poczłapał za nią, atakowany przez małego owczarka.
-Weź go.- powiedział odpychając go co chwila od swojej nogawki.
-Nie zna Cię, to atakuje. –powiedziała podnosząc pieska.
Pare godzin pogadała, pośmiała i powygłupiała się z kuzynem lądując w basenie kilkadziesiąt razy, a kiedy ten pojechał ogarnęła się i przebrała, wyprowadziła Lucas’a.
***
-Jesteś sławna!- zobaczyła szeroki uśmiech Louis’a kiedy otworzył jej drzwi.
-Za często słyszę dzisiaj ten tekst!- powiedziała wchodząc do środka i przypominając sobie jak pięć minut wcześniej ojciec powitał ją dosłownie tymi samymi słowami przez telefon.
Naburmuszona usiadła między Harry’m a Liam’em i przysłuchiwała się im bez żadnego uśmiechu. W końcu wyciągnęli z niej co się stało i postanowili za wszelką cenę ją rozweselić.
Po dość długim czasie nawet im się to udało śmiała się do łez przyglądając się jak tarzają się po podłodze w walce o pilota, nagle poczuła jak ktoś popukał ją w prawe ramie kiedy odwróciła się poczuła na lewym policzku miękkie usta bruneta, roześmiała się i dalej przyglądała się reszcie tym razem z towarzystwem. Po ciężkiej walce o pilota którego ostatecznie zdobył Niall, ogłosił on że jadą po pizzę całą czwórką i wyłączył telewizor uśmiechając się lekko i jakby dodając tym uśmiechem otuchy brunetowi siedzącemu obok niej. Reszta nie protestowała, po prostu podnieśli się i wyszli.
A oni…? Zostali siedząc w zupełnej i krępującej ciszy siedząc przed wyłączonym telewizorem nie widząc co mają zrobić.
-Muszę Ci coś powiedzieć…- przerwał jako pierwszy tą krępującą ciszę brunet.
Jej serce zabiło trzy razy szybciej, mogła myśleć tylko o tym że zaczną rozmowę o uczuciach na którą chyba nie była gotowa, mimo iż uwielbiała spędzać z nim czas to było za wcześnie dla niej.
-Słucham…- powiedziała i usiadła wygodniej przodem do niego by móc patrzeć mu w oczy.
-Jedziemy do stanów na jakiś miesiąc…- wykrztusił z siebie po 5 długich minutach ciszy.
-Po co?- zapytała mrużąc swoje kocie oczy.
-Robimy turne po stanach… Koncerty, spotkania z fanami i tak dalej…- wyjaśnił.
Starała się szczerze mu gratulować, no bo to w końcu kolejny krok do rozwijania ich kariery, ale w cale nie cieszyła się z ich wyjazdu, zdążyła przywiązać się do nich tak bardzo że nie wyobrażała sobie już nawet jednego dnia kiedy ich nie ma w pobliżu.
Przytuliła się do niego gratulując mu jeszcze raz… Zrobiła to chyba tylko dla tego aby ukryć smutek swoich oczu w nim … Nie chciała by widział ją smutną kiedy powinna cieszyć się z ich sukcesów… Kilkanaście minut wrócili chłopcy i śmiech do tego wielkiego domu, śmiała się razem z nimi ale już nie tak jak wcześniej… Jej śmiech był trochę inny.
***
Do domu wróciła późnym wieczorem, weszła powoli na góre wcześniej nakładając Lucas’owi jedzenie. Usiadła na swoim wielkim łóżku i wyciągnęła swój pamiętnik w którym zaczęła o ich zbliżającym się wyjeździe, nawet nie zauważyła kiedy na kartki pamiętnika zaczęły kapać małe słone krople łez… Płakała sama nie wiedząc czemu… Po północy kiedy wyprowadziła swojego domagajaceg się o spacer psa zasnęła wyłączając wcześniej  wszystkie możliwe telefony które mogły rano zadzwonić…
___________________________________________________________________________________________
Taki tam rozdział tak trochę dla Maniszy. <33

Ludzie! 12 kom = następny rozdział . ;)
Miłego czytania . <33

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Rozdział 7.



Lipiec powoli dobiegał końca jej skóra była już idealnie brązowa a uśmiech nie schodził jej z twarzy nawet na minute, była ciągle zaczepiana na ulicy i pytana o Louis’a z którym lubiła włóczyć się po ulicach Londynu, kilka dni wstecz poznała rówierz jego dziewczynę i jego ukochaną mamę które okazały się bardzo miłe i kochane. Każdy dzień wakacji spędzała albo z Elliot’em i Sarą, albo z chłopakami, albo z chłopakami Elliotem i Sarą, która przez wakacje trochę kłóciła się ze swoim chłopakiem. Tego dnia wstała bardzo wcześnie, miała błogi spokój ponieważ jej brat wyjechał na miesięczny obóz a rodzice pracowali całymi dniami, tego dnia jednak zaczynał im się urlop i bała się trochę że będą chcieli wyciągnąć ją gdzieś na parę dni, czego ona pierwszy raz w życiu szczerze nie chciała.
-Kochanie…- usłyszała wołanie swojej mamy kiedy weszła do kuchni, za głosem rodzicielki dotarła do salonu gdzie usiadła na fotelu obserwowana uważnie przez rodziców.
-Jak wiesz zbliża się moja i mamy rocznica ślubu…- zaczął jej ojciec.
-Na tą okazje chcieliśmy wyjechać do miejsca gdzie się poznaliśmy.- dokończyła mama.
-Fajny pomysł, takie romantyczne. – powiedziała uśmiechając się szeroko.
-Zostawiamy Cię samą na kilka dni, dlatego chcielibyśmy Cię prosić, żebyś na siebie uważała, nie organizowała wielkich imprez i żebyśmy nie musieli o tobie czytać w gazetach każdego dnia.- powiedział tata próbując zrobić surową minę.
-Tak jest panie kapitanie! – zaśmiała się.
Chwilę jeszcze posłuchała zastrzeżeń rodziców i jak każdego dnia wyszła pobiegać z czekającym już na nią Louis’em, tak teraz biegali rano bo wieczorami najnormalniej w świecie im się już nie chciało .
Opowiedziała przyjacielowi o planach rodziców i porozmawiali trochę o Malik’u, z którym spędzała dużo czasu, ale unikała zbliżeń. Mimo iż już dawno nie pamiętała o Chad’zie nadal nie chciała z nikim się spotykać czego nie rozumiał Louis który przyjaźniąc się z nią i z nim naraz tłumaczył jej jak dziecku że Malik jej w żaden sposób nie skrzywdzi bo będzie miał do czynienia z resztą zespołu która zdążyła ja bardzo pokochać.  Z resztą tak samo jak ona ich. Uwielbiała spacery z Niall’em i wojny na jedzenie z Harry’m, Liam’em i Louis’em. Lubiła też zakupy z Liam’em i jego dziewczyną która jest przesympatyczna.
-Czy wy na prawdę tego nie widzicie że do siebie pasujecie?- usłyszała pytanie Louisa.
***
Jak to miał w zwyczaju wstał jako ostatni obudzony przez Horan’a który skoczył mu na plecy.
-Odejdź…- jęknął.
-Wstawaj śpiąca królewno! Louis już wyszedł biegać, Liam pojechał do Danielle a Harry pojechał już do rodziców a ty nadal śpisz.- krzyknął Niall siadając obok niego na łóżku.
-I będę spał dalej…- mruknął pod nosem.
-A wcale że nie! –krzyknął blondyn. – Bo w tym momencie zwlekasz się z tego łóżka, ogarniasz się i dzwonisz do kogo tylko możesz bo organizujemy sobie małą imprezę.- wytłumaczył mu.
-Daj sobie spokój z imprezą, człowieku… - jęknął Mulat.
-Ty daj sobie spokój z lenistwem! – krzyknął blondyn wychodząc z jego sypialni widząc że krzyki nie zwleką go z łóżka.
Kiedy był pewny że Zayn dalej śpi uszykował w kuchni 3 duże butelki zimnej wody.
***
Kiedy skończyli swój codzienny trening jak każdego innego dnia udali się do domu chłopaków aby pograć na bilardzie i wypić coś zimnego. Kiedy jednak weszli do środka w kuchni spotkali blondyna który pokazywał im by byli cicho po czym wręczył każdemu po jednej butelce zimnej wody i kazał ruszyć za sobą. Po cichu weszli do sypialni Mulata, aby zobaczyć go śpiącego na brzuchu z odkrytymi plecami, stanęli nad nim ona wchodząc na łóżko a Niall delikatnie ściągnął z niego kołdrę. Chwilę później po willi rozniósł się przeraźliwy krzyk chłopaka którego polewali zimną wodą, dosłownie sekundę później uciekali przed nim korytarzem a on będąc mokrym ślizgał się na płytkach. Mokry Malik jako pierwszego dorwał Louis’a, kolejny był Niall a na końcu ona, błąd popełniła w tym że schowała się za drzwiami w sypialni Louis’a bo gdy brunet ją złapał pierwsze co zrobił to zaniósł ją do łazienki niebieskookiego i wchodząc z nią pod prysznic i tak już cały mokry puścił wodę na ful. Przez chwile zszokowana zimnem wody krzyczała i wyrywała się kiedy jednak jej skóra przyzwyczaiła się po prostu stała przygwożdżona przez niego do ściany i śmiała się głośno razem z nim.
***
Stał przypierając ją do ściany prysznica a po ich ciałach spływały zimne krople wody, patrzył jej w oczy wsłuchując się w perlisty śmiech, zaczynał do niej coś czuć… Wystarczył mu zaledwie niecały miesiąc a już całymi dniami mógł myśleć tylko o niej… Nigdy nie było tak z Perrie którą oczywiście kochał przynajmniej tak mu się wydawało. Zblirzył się do niej kiedy jej śmiech zrobił się cichszy po chwili słyszał już tylko wodę uderzającą o szklane drzwi prysznicowe. Przybliżył się do niej jeszcze troszeczkę z zamiarem pocałowania jej ust… Nie uciekała… Na prawdę nie uciekała, co robiła za każdym razem do tej pory kiedy chciał się do niej zbliżyć. Na tym się skończyło… Louis i Niall wbiegli do łazienki z ratunkiem dla niej przez co on odsunął się od niej szybko. Kilka sekund później stał sam pod strumieniem wody a ona była owinięta suchym ręcznikiem i prowadzona przez Louis’a do salonu.
-Na prawdę chciałeś to zrobić. – stwierdził z szerokim uśmiechem Niall.
-Niby co chciałem zrobić?- zapytał naburmuszony, wychodząc z kabiny prysznicowej najpierw zakręcając wodę.
-Chciałeś ją pocałować…- stwierdził ze śmiechem jego przyjaciel.
-Oszalałeś…- stwierdził wychodząc na korytarz ze śledzącym go blondynem.
Chwile po tym przebierał się w własnej łazience w suche ubrania po czym ściągał z łóżka mokrą pościel słysząc pogwizdującego wesoło blondyna na schodach.
***
Chciał ją pocałować! Miał zamiar ją pocałować! Teraz tylko o tym mogła myśleć siedząc na kanapie między Louis’em i Niall’em. Kiedy wróciła do domu również myślała praktycznie tylko o tym więc zadzwoniła do Sary i zapytała ją czy ma jakieś plany na noc i czy nie przyszła by do niej nocować. Blondynka pokłócona ostatnio ze swoim chłopakiem zgodziła się z entuzjazmem powiedziała jej że będzie u niej około 18 i żeby do niej nie dzwoniła bo wyłącza telefon. Kiedy się rozłączyła związała swoje długie włosy i zabrała się za sprzątanie pokoju co chwila wyciągając siłą jakąś jej rzecz z pyszczka szczeniaka który od kąt troszeczkę urósł i zrobił się bardziej pewny skakał z łóżka na podłogę i na odwrót. Kiedy jej przyjaciółka przyszłą siedziały w jej pokoju który oświetlany był jedynie przez fioletową lampkę wcinały ciastka i popijały piwem które blondynka przyniosła, gadały o głupotach śmiejąc się głośno. Obgadywały Dylan’a, Chad’a, chłopaków z zespołu… Taaak, obgadały ich wszystkich po kolei, wcale się tego nie wstydząc. Grubo po północy zgasiły światło i wślizgnęły się pod kołdrę. Pokój oświetlało tylko światło księżyca padające przez otwarte okno, a jedyny dźwięk jaki był słyszalny to picie wody przez Lucas’a. Sara szeptem opowiadała jaki jej zdaniem zgrabny tyłek ma Zayn a ona śmiała się cicho wsłuchując w te słowa.
-Prawie mnie dzisiaj pocałował…- powiedziała szeptem po chwili ciszy patrząc się w sufit.
-Co?- podskoczyła blondynka siadając do niej przodem aby ją obserwować.
-No to…- odpowiedziała niepewnie.
-I na co czekałaś? Czemu wcześniej nie powiedziałaś? Jak to prawie? I dlaczego tylko prawie?- zasypała ją pytaniami blondynka.
Ostrożnie podciągnęła się i oparła o za głowie siedząc ze skrzyżowanymi nogami, chwile siedziała tak w ciszy nie wiedząc jak zacząć i czując na sobie wyczekujący wzrok przyjaciółki. Kiedy owczarek ułożył jej się na kolanach spokojnie opowiedziała blondynce całą sytuację jaka zaistniała w domu chłopców.
-Kurde jeszcze trochę i skopie im te zgrabne tyłki.- westchnęła Sara kiedy powiedziała jej kto im przeszkodził.
Resztę nocy przegadały na temat tego co czuje do przystojnego Malik’a, jak to można nazwać i jak można to postrzegać oraz o tym jak Dylan dziwnie zaczął się zachowywać od kiedy jej przyjaciółka zaczęła spędzać trochę czasu z nią i przystojnymi piosenkarzami. Zasnęły nad ranem i nie dane jej było spać długo ponieważ zaledwie dwie godziny później obudził ją jej pies który domagał się wyjścia na dwór i dzwonek do drzwi zwiastujący Louis’a czekającego na nią by mogli pójść pobiegać.
Jęknęła cicho protestując przed wyciągnięciem jej z domu, nawet proponowała by posiedzieli przy basenie jednak niebieskooki uparł się i żaden argument nie zdołał go przekonać. Więc zostawiła śpiącej blondynce kartkę z informacją gdzie jest szczerze wątpiąc w to że jej przyjaciółka obudzi się przed jej powrotem i wyszła ubrana w luźne dresy trzy czwarte i czerwony t-shirt, związała swoje długie nie ogarniete włosy i ruszyła za chłopakiem wolnym truchtem jednak już po chwili po prostu spacerowali rozmawiając o wszystkim i o niczym. W końcu chłopak zaczął wypytywać co działo się pod jego prysznicem ponieważ pozycja w jakiej im przeszkodził była lekko mówiąc dwuznaczna.
Powiedziała mu że w tej pozycji wcale nie było nic dwuznacznego, że tylko stali pod tą wodą i się śmiali nic więcej, jednak sądząc po jego minie najnormalniej w świecie jej nie wierzył. Godzinę później była już w domu kiedy wchodziła jej rodzice akurat wychodzili, a raczej wyjeżdżali na swoją wycieczkę, pożegnała się z nimi obiecała być grzeczna i wróciła do swojej sypialni gdzie zastała zdenerwowaną Sarę.
-Dylan dzwonił. –powiedziała i machnęła swoim telefonem.- Chce się spotkać i porozmawiać… Znowu się nasłucham o tych orgiach co je urządzamy z chłopakami.- burknęła.
-A może chce przeprosić? –zapytała siadając koło blondynki.
-Prędzej znowu będzie gadał głupoty. – zaśmiała się ironicznie.
Godzinę po tym blondynki nie było już w jej domu, miała ciszę i spokój co chciała w pełni wykorzystać, kładąc się na dwuosobowym leżaku z zamiarem przespania się pod parasolem, jednak kiedy tylko przymknęła oczy dzwonek do jej drzwi znów się rozdzwonił. Z workami pod oczami i wojowniczą miną ruszyła do drzwi za którymi jak się okazało stał z uroczym uśmiechem powód jej nieprzespanej nocy.
-Zayn.-jęknęła.
-Coś się stało?- z lekko przerażoną miną złapał w dłonie jej twarz i przyjrzał się jej oczom.
-Chce spać…- jęknęła odsuwając się od niego i nawet nie sprawdzając czy idzie za nią ruszyła w stronę salonu po drodze zmieniając zdanie i ruszając do swojej sypialni.
-Ale co się stało?- zapytał ponownie idąc za nią i uważnie się jej przyglądając.
-Nasz ukochany Louis Tomlinson się stał…- powiedziała czując ulgę kiedy zobaczyła że zasłony w jej pokoju są zasłonięte i po prostu padła na łóżko.
-Jak to?- zaśmiał się cicho.
-Obudził mnie dokładnie godzinę po tym jak udało mi się uśpić Sarę i samej zasnąć…- jęknęła i wpełzła na środek łóżka kładąc się na jego środku.
-Czy on zawsze musi psuć mi moje plany? – zaśmiał się brunet- miałem nadzieje że spędzisz ze mną parę godzin.- dodał widząc jej pytający wzrok kiedy usiadł obok niej.
-Ale mogę spędzić… odechciało mi się chyba spać…- powiedział podnosząc się lekko i teraz w pół leżąc.
Przez chwilę dzielnie pokonywała zmęczenie jednak kiedy przyszło jej siedzieć cicho i wysłuchać tego co on ma do powiedzenia po prostu mrugnęła powiekami i już ich nie uniosła…
-Wiesz w tedy pod prysznicem… Ja… ja chyba…- mówił plącząc się troszeczkę kiedy poczuł na swoim ramieniu lekki ciężar.
Spojrzał na nią, a ona po prostu uśmiechała się delikatnie będąc już głęboko w krainie snów. Nie ruszał się by mogła w spokoju się wyspać, a ona chyba wyczuwając jakoś kiedy ścierpło mu ramie przysnęła się automatycznie bliżej i ułożyła swoją głową na jego klatce piersiowej pozwalając się zarazem objąć.

 ____________________________________________________________________________________
Tak miękkie mam serduszko i dodałam nowy rozdział mimo iż pod poprzednim nie ma 10 komentarzy na które nadal liczę, tutaj powiedzmy oczekuję powyżej 10 komentarzy ponieważ nie wiem kiedy pojawi się rozdział 8 więc macie dużo czasu na czytanie i komentowanie.
Czytasz? Czytaj! Ale skomentuj również i poleć znajomym jeżeli Ci się spodobało. ;)
Mam nadzieje że się podoba . <3

niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 6.



Powoli jej życie wracało do całkowitej normy, częściej się uśmiechała a w jej domu roznosiło się znów echo jej śmiechu kiedy siedzieli u niej przyjaciele. Codziennie o tej samej porze do jej drzwi pukał również niebieskooki brunet z którym biegała i z którym również bardzo się zaprzyjaźniła.  Mogła się przy nim czuć tak samo swobodnie jak przy Elliocie i Sarze o co byli troszkę zazdrośni twierdząc że jeszcze trochę i wymienię ich na dwójkę gwiazdorów Louis’a i Niall’a z którymi spędzała równie dużo czasu co z nimi, śmiała się z tego do łez mówiąc że nikt jej ich nie zastąpi.
-Dzisiaj wychodzę na imprezę…- zaczęła jednego popołudnia kiedy zatrzymali się na chwilę podczas codziennego joggingu aby napić się wody.
-Duży krok…- powiedział z lekkim uśmiechem Louis.
-Tak… -przytaknęła kiedy wrócili do powolnego truchtu.
-A jak spotkasz Chad’a?- zapytał po chwili ciszy niebieskooki.
-Louis’ie Tomlinson, czyżbyś się o mnie martwił?- zapytała mrużąc lekko swoje zielone oczy.
-Możliwe że tak… Spotkałem raz tego gościa i nie spodobało mi się jego zachowanie względem Ciebie, nie chciałbym by się to powtórzyło…- wyjaśnił, kiedy usiedli na tej samej ławce co każdego dni by po prostu pogadać i odpocząć chwilę.- Zwłaszcza kiedy nie będzie Cię miał kto przed nim zasłonić…- dokończył.
-Zawsze możesz iść ze mną, albo pamiętać że nie będę sama. –uśmiechnęła się lekko.
-To było zaproszenie? –zapytał po chwili ciszy kiedy uważnie się jej przyglądał.
-No raczej. –zaśmiała się.- Już myślałam że się nie domyślisz.- dokończyła.
-Ewentualnie, aby mieć pewność że jesteś cała mogę jechać – zaśmiał się.
Do domu wrócili już spacerkiem po drodze rozmawiając o tym że następnego dnia Liam i Niall wyjeżdżają do rodziny, Harry jedzie za kilka dni również spotkać się z rodziną a Zayn prawdopodobnie zostaje całe lato w tym domu… Dowiedziała się również że pod koniec miesiąca chłopców odwiedzi mama Louis’a którą jak chłopak stwierdził koniecznie musi poznać.
Kiedy dotarła do domu poprosiła swojego ojca by wyszedł na spacer z psem na co ojciec przystał z wielką chęcią namawiając  swoją żonę by mu towarzyszyła, która szybko się zgodziła. Kiedy więc jej rodzice wyszli a jej brat całkowicie zajął się jakąś grą spokojnie poszła do siebie i wzięła chłodny prysznic, po czym wysuszyła dokładnie swoje długie ciemne włosy i postanowiła nie prostować ich tylko zostawić delikatne fale. Na swoje lekko opalone ciało wciągnęła czerwoną bieliznę, krótkie dżinsowe spodenki i dopasowaną czerwoną bluzkę bez ramiączek. Właśnie wciągała na swoje stopy czerwone baleriny kiedy zadzwonił dzwonek do jej drzwi i mały owczarek niemiecki narobił hałasu.
-Dobry wieczór panie Collins, Megan już gotowa? – usłyszała głos Elliot’a iedy schodziła po schodach.
-Tak. – odpowiedziała za ojca, który tylko odszedł od drzwi całując ją delikatnie w czoło i życząc dobrej zabawy.
Powiedziała mu jeszcze że nie bierze telefonu więc jakby co to niech dzwoni do Elliot’a i sprawdzając czy ma w kieszeni pieniądze wyszła z domu. Nie potrzebowała niczego innego, wchodziła do klubu bez sprawdzania dokumentów więc nie musiała brać ze sobą całego portfela z czym wiąże się wzięcie całej torebki.
-Sara pojechała z Dylan’em a jak widzę twój tata nas nie zawozi więc wzywamy taksówkę tak?- zapytał Elliot.
-Tak nie do końca… - odpowiedziała przypominając sobie że nie powiedziała przyjacielowi o dodatkowym imprezowiczu.
-Jak to? –zapytał brunet robiąc pytającą minę.
-Mamy kierowcę….- zaczęła…- Mój sąsiad jest naszym kierowcą…- dokończyła.
-Ten cały Louis z tego całego boy bandu? – zapytał jej zszokowany przyjaciel kiedy już wszystko mu wyjaśniła.
-Nie przeżywaj tak bardzo, nie poznałeś go jeszcze, więc nie wiesz jaki jest.- tłumaczyła mu spokojnie idąc z nim pod drzwi wcześniej wspomnianego chłopaka.
Kiedy stanęli pod drzwiami Elliot chciał jeszcze coś powiedzieć jednak ona szybko zapukała do drzwi. Mimo iż spędzili razem dużo czasu i często widywał ją biegającą z gwiazdorem nigdy nie było okazji by ich ze sobą poznać, aż do teraz. Drzwi tworzył im blondyn o niebieskich oczach i szerokim uśmiechu.
-Megan, kochanie… Musisz przyprawiać mnie o zawał dzień przed wyjazdem do rodziny?- zapytał teatralnym głosem Niall.
-To jest Elliot…- zaśmiała się, wskazując na chłopaka obok siebie.- A to jest…- zaczęła wskazując na Niall’a.
-Niall Horan.- przerwał jej chłopak wyciągając swoją dłoń do bruneta.- Miło mi poznać. –dokończył i zaprosił ich do środka. – Louis się jeszcze mizdrzy przed lustrem wiec zapraszam do salonu.- dodał zamykając za nimi drzwi.
Elliot miał niepewną minę więc po prostu pociągnęła go za rękę do wymienionego przez blondyna pomieszczenia gdzie siedzieli wszyscy chłopcy oprócz tego który miał im tej nocy towarzyszyć oraz ciemnookiego mulata.
Poznała swojego przyjaciela z resztą zespołu i zaczęła lekko niecierpliwić się.
-To idź go pośpieszyć.- zauważył jej lekkie zdenerwowanie Harry.
-Jak go  stamtąd siłą nie wyciągniesz to dotrzecie na miejsce po północy.- zauważył Liam.
Co wystarczająco ją sprowokowało i zostawiając w salonie Elliot’a z lekko przerażoną miną ruszyła po schodach na górę, oczywiście nie pytając się wcześniej która sypialnia jest Louis’a.. No bo po co, przecież lepiej się  zgubić… Weszła do pierwszej lepszej sypialni w której znalazła tylko gitarę która oparta była o ścianę zaraz przy spakowanej już walizce.
-Nie, nie szukałaś pokoju Horan’a.- mruknęła pod nosem wycofując się.
Idąc wzdłuż korytarza w końcu za jednymi z drzwi usłyszała głos przyjaciele i weszła do sypialni z impentem bez pukania z resztą.
-Ile można się mizdrzyć? – zapytała widząc Zayn’a siedzącego na dużym łóżku i Louisa stojącego przy komodzie w samych bordowych spodniach i opowiadającego coś z entuzjazmem.
-Megan, ty już tu?- zapytał zwracając na nią swoją uwagę.
-Już dawno.- mruknęła w odpowiedzi.
-Jestem już prawie gotowy.- odpowiedział Se śmiechem wciągając na siebie białą koszulę, szelki zostawiając wiszące przy jego nogach.
-Prawię?- jęknęła.
-Gotowy! Idziemy?- zapytał ze śmiechem praktycznie wybiegając z pokoju i schodząc na dół.
Ręce dosłownie jej opadły… Mulat w tym czasie wstał powoli z łóżka i podszedł do niej.
-Ładnie wyglądasz.- powiedział uśmiechając się lekko.
-Dziękuję.- odpowiedziała.
Kiedy spojrzała w jego oczy zobaczyła w nich pewien błysk… Od razu skojarzyło jej się to z Chad’em, który miał inny  jednak podobny błysk w oczach kiedy go poznała. Więc po prostu wycofała się z sypialni i ruszyła do salonu a kilka kroków za nią szedł mulat.
-Jesteście pewni że nie chcecie iść z nami?- zapytał Louis czwórkę pozostałych chłopców siedzących na kanapie przed którą stanął kiedy mieli już wychodzić.
-Ja jutro wyjeżdżam, muszę odpocząć.- powiedział Liam.
-Ja też.- zawtórował mu Niall.
-Mi najzwyczajniej w świecie się nie chce.- dodał Harry.
-A mi się chcę spać.- zakończył Zayn.
-Wasza strata!- krzyknął Louis kiedy już wychodzili.
Wsiedli do błyszczącego, czarnego auta z przyciemnianymi szybami i ruszyli wyjeżdżając po chwili z osiedla. Po kilku minutach byli już w klubie, gdzie stwierdziła że jeżeli Louis nie chce przyjąć pieniędzy z pizzę po prostu odda mu je stawiając mu kilka drinków. Pili i bawili się długo i intensywnie, nie zwracali uwagi na tłum ludzi otaczających ich z powodu Louis’a bawili się dalej, siadając od czasu do czasu w loży by odpocząć i porozmawiać. W domu była dopiero po wschodzie słońca ponieważ wracając zachciało im się obejrzeć wschód słońca z jakiegoś przypadkowego budynku, na którego dachu siedzieli pijani i roześmiani. Oczywiście Dylan nie pił nic i całe szczęście że przyjechali z Sarą taksówką na imprezę bo musieliby w innym przypadku zostawić samochód gwiazdora pod klubem, a tak to mógł ich spokojnie odwieźć do domu i zostać u Sary.
Pierwsze co zrobiła po wejściu do swojego pokoju, to zasłonięcie okien czarnymi zasłonami po czym ściągnęła z siebie spodenki, baleriny i bluzkę i nie dbając o nic innego położyła się spać.
***
-Słysząc około południa odgłosy jakie dochodziły z łazienki jego przyjaciela stwierdził ze ona musi być w równie opłakanym stanie, więc jak na dobrego kolegę przystało zaopatrzył termos w zupę którą Harry przygotował dla Louis’a na kaca i w butelkę wody po czym wyszedł z domu przechodząc przez trawniki wprost do jej drzwi, które otworzył mu niski brunet o zielonych oczach, jej brat.
Młody Collins wpuścił go i poczekał aż postawi termos na blacie kuchennym.
-A teraz trzymaj tego pchlarza. – powiedział wręczając mu psa którego trzymał na rękach.- Megan śpi, albo umiera na podłodze łazienki, ja w każdym bądź razie wychodzę.- dodał.- Miłej zabawy.- krzyknął jeszcze za nim zatrzasnął za sobą drzwi.
-Młody nas olał. – powiedział z lekko zszokowaną miną do owczarka niemieckiego po czym puścił go.
Przygotował drewnianą tacę i ustawił na niej miskę i mały talerzyk na którym położył aspirynę. Odgrzał słynną zupę Harry’ego i wlał ją do miski łapiąc jeszcze za łyżkę i nalewając do mniejszej miseczki mleka by zająć czymś szczeniaka. Po czym złapał za mały drewniany taco-stoliczek i ruszył na górę, kiedy wszedł do jej pokoju zobaczył ją ubraną w za durzy fioletowy t-shirt z głową opartą o dłonie których łokcie oparte były o skrzyżowane na łóżku nogi.
***
-Michael, daj mi spokój. –warknęła z zamkniętymi oczami słysząc jak ktoś się do niej zbliża.
-Nie dam Ci spokoju.- usłyszała miękki głos przez co gwałtownie uniosła głowę co nie było najlepszym posunięciem.
-Co tu robisz? – zapytała zszokowana kiedy mulat postawił przed nią drewniany stoliczek z jakąś zupą i talerzykiem na którym były jakieś proszki.
-Zajmuje się tobą… Po tym jak zobaczyłem w jak opłakanym stanie jest Louis którym opiekuje się w tym Momocie Harry pomyślałem, że skoro mój przyjaciel Cię struł alkoholem wypadałoby przyjść i się tobą zająć.- wytłumaczył siadając na brzegu łóżka
-Sama mogę się sobą zająć.- warknęła.
-Nie sprzeczaj się tylko daj sobie pomóc.- usłyszała miękki głos Malik’a.
Przez chwilę patrzyła mu gniewnie w oczy, nie chyba nie chciała być dla niego miła… Chyba czuła że gdyby była miła mogłaby do niego coś poczuć czego nie chciała… Chciała na razie odpocząć od chłopaków, randek i całego tego szajsu, ale on patrzył na nią z łagodną miną i prawdziwą chęcią pomocy w oczach. Więc po kilku minutach ciszy wysłuchała go i zgodnie z jego poleceniem najpierw zjadła zupę która miała uspokoić jej żołądek by już nie fikał co faktycznie się stało po czym wypiła proszki które jej podsunął, kiedy to zrobiła kazał jej odpoczywać a sam zostawiając z nią butelkę wody  i małego owczarka niemieckiego wziął brudne naczynia i zszedł na dół jak się po chwili okazało by je pozmywać. Leżała przez kilka minut w łóżku wsłuchując się w to jak porusza się po kuchni po czym wstała i nie przejmując się że jest w samej koszulce która ledwo co zasłania jej pupę ściągnęła pieska z łóżka i zeszła powoli na dół czując pod stopami przyjemny chłód płytek.
-Miałaś leżeć.- zwrócił jej uwagę kiedy przechodziła przez kuchnię.
-I nadal mam taki zamiar.- odpowiedziała znikając za oparciem kanapy, pod miękkim kocem.
Kiedy chłopak zakończył zmywanie naczyń podał jej wysoką szklankę z wodą samemu popijając kawę którą zrobił sobie wcześniej i unosząc jej nogi do góry usiadł na kanapie kładąc jej nogi na swoich kolanach.
-Dlaczego to robisz?- zapytała nagle. – Dlaczego się o mnie troszczysz? – bardziej sprecyzowała pytanie.
-Prawdopodobnie siedziałby tutaj Niall, gdyby oczywiście był w pobliżu.- zaśmiał się mulat.- Ale nie o to pytałaś… Po prostu wiem jak Louis umie zabalować więc nie było co liczyć na to że zaopiekuje się tobą Elliot czy Sara zważając na to że Lou rozpija wszystkich wokół. – zażartował.
Zaśmiała się cicho i upiła łyk wody po czym odstawiła ją na niski stoliczek sięgając przy okazji po gazetę ponieważ przyciągnęło ją jej zdjęcie na pierwszej stronie.
-Czyżby letni romans?- przeczytała na głos nagłówek.
-Konsekfencję wyjścia z nami na miasto.- skomentował popijający kawę mulat.
Nawet nie chciało jej się czytać artykułu więc przyjrzała się tylko zdjęciu na którym tańczy z Louis’em i odłożyła gazetą na stolik i opadając na miękkie poduszki.

***
Zayn spędził z nią cały dzień rozmawiając, śmiejąc się i oglądając telewizję, nie zbliżał się do niej zbytnio by jej nie spłoszyć czy nie zdenerwować, po prostu dotrzymywał jej towarzystwie ledwo powstrzymując pokusę dotknięcia jej… Tak. Znał ją tak krótko, a czuł się jakby znał ją całe życie, chciał tylko spędzać czas w jej towarzystwie i nie ważne było co by robili…  Z drugiej strony bał się że jego przyjaciel miał rację mówiąc że się w niej zakochał… Bał się że powoli to robi… zakochuje się w niej, bardziej chyba bał się odrzucenia niż uczucia jakim mógł ją obdarzyć. Wyszedł od niej kiedy późnym wieczorem a raczej już praktycznie nocą do domu wpadł przerażony czternastoletni Michael z pytaniem czy rodzice już wrócili.
-Dzięki za dotrzymywanie towarzystwa i za pomoc.-  usłyszał kiedy żegnał się z Megan.
Po kilku minutach siedział już w swoim salonie z bladym Louis’em który położył głowę na jego kolanach i kazał się głaskać ponieważ go boli.
***
Kilka sekund po tym  jak drzwi zamknęły się za mulatem otworzyły się ponownie i już chwilę później siedziała w swoim pokoju z Elliot’em.
-Wydawało mi się czy na prawdę mijałem się z Zayn’em Malik’iem przed twoimi drzwiami?- zapytał jej przyjaciel kiedy wygodnie rozłożyli się na łóżku.- A no i drugie pytanie, widziałaś dzisiejszą gazetę? Cała szkoła o tym gada.- dodał po chwili.
-Tak mijałeś Malik’a, dzisiaj był moją niańką i tak widziałam to głupie zdjęcie w gazecie. – uśmiechnęła się lekko. – I nie nie łączy mnie z Louis’em nic oprócz przyjaźni. – dodała wyprzedzając jego pytanie.
-A z Zayn’em?- zapytał po chwili z na prawdę poważną miną.
-Co z Zayn’em?- zapytała patrząc mu w oczy.
-No co łączy Cię z nim? – zapytał. – Chyba bez przyczyny dzisiaj  Ciebie nie niańczył. – dodał po chwili.
-Zapewne Niall by dzisiaj wpadł ale wyjechał do rodziny, a że Louis’em zajmował się Harry to Zayn po prostu pomyślał że sprawdzi co ze mną i dotrzymał mi towarzystwa. – wyjaśniła szybko.
-Z taką miną nie wychodzi od Ciebie tylko przyjaciel…- zauważył Elliot.
-Jaką znowu miną co ty wygadujesz?- zapytała popijając herbatę którą zrobił dla niej wcześniej mulat.
-Czy na prawdę uważasz mnie, swoją najlepszą przyjaciółkę za taką głupią aby wiązać się z kimkolwiek niedługi czas po zerwaniu z Chad’em, a zwłaszcza z jakimś sławnym kolesiem?-zapytała unosząc jedną brew.
-No nie…- zaczął Elliot.
-No właśnie! Na razie nie chce randek, kwiatów i czekoladek, a zwłaszcza jeżeli przeczytam na drugi dzień w gazecie jakie czekoladki i jakie kwiaty od kogo dostałam. Mogą się z nim przyjaźnić, jest fajny i go lubie tak samo jak pozostałą czwórkę, ale nic z tego nie będzie.  –stwierdziła.
-Masz świeczki w oczach –zaśmiał się Elliot.- To znaczy że Ci się jednak podoba. – dodał ze śmiechem.
-Mam świeczki w oczach, bo jego najlepszy przyjaciel narzucił wczoraj spore tempo z alkoholem i głowa mnie boli. – wyparła się szybko.
-Jasne, jasne. – zaśmiał się Elliot.
Chwilę później zmienili temat, powiedziała mu że za kilka dni przyjdą bilety na koncert i pogadali jeszcze o totalnej poraszcę Rick’u z któ®ym Elliot ostatnimi czasy się spotykał.
Jej przyjaciel wyszedł od niej bardzo późnym wieczorem a ona siedząc jedynie przy świetle fioletowej lampki sięgnęła po zeszyt w twardej oprawce, w którym po środku na brzegu zrobiona była dziura specjalnie na kłódkę, to której kluczyk miała zawsze w tym samym miejscu. Otworzyła powoli pamiętnik i natrafiła na wpis ze zdjęciem Chad’a. Po kilku minutach zbiegła szybko na dół i łapiąc gazetę wróciła do swojej sypialni gdzie przeczytała artykuł i wycięła starannie zdjęcie które przedstawiało ją i Louis’a wklejając je do pamiętnika i podpisując „Ja i Louis na imprezie (data). Chyba znalazłam kolejnego najlepszego przyjaciela”  Napisała jeszcze kilka zdań o Malik’u, które były zupełnie bez ładu i składu, po czym schowała pamiętnik i wyszła na spacer z Lucas’em w którym towarzyszyła jej Sara, która również dowiadując się o mulacie który dzisiaj ją niańczył zaczęła śnić jakieś niestworzone scenariusze tych wakacji . W domu była bardzo późno, praktycznie zderzyła się w drzwiach z rodzicami którzy również wrócili bardzo późno, po czym położyła się spać. Całą noc zasypiała się i budziła co chwile widząc w snie te brązowe tęczówki jej sąsiada…


10 kom? Nowy rozdział! Miłego czytania! || czytasz? komentujesz!! <3