Kochane!
Blog zostaje zawieszony na czas bliżej nie określony, nie wiem czy wgl. warto mi go nadal prowadzić ... Oczywiście szkoda mi go zostawiać ponieważ pisząc tą historię byłam w swoim lepszym świecie , jednak w tym momencie nie jestem w stanie go ciągnąć. Jeżeli pojawi się tutaj jakikolwiek odzew od was to podejrzewam że kiedy tylko będę mogła to wrócę do pisania historii Megan i Zayn'a. Na dzień dzisiejszy jednak muszę się z wami pożegnać.
Do następnego razu.
środa, 8 maja 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Rozdział 19.
-No i ? – usłyszał za sobą głos przyjaciela kiedy powolnym
krokiem wchodził po schodach na piętro.
-Co no i ? – odburknął dobrze wiedząc o co chodzi śledzącemu go chłopakowi.
-No czego chciała. –mruknął tamten wchodząc za nim do jego sypialni.
-A czego mogła chcieć? Zaczęła gadać jak to mnie bardzo kocha i jak żałuje wszystkiego co zrobiła. – mruknął.
-A ty co na to? –zapytał ponownie jego przyjaciel.
-Wyszedłem… - odpowiedział mu krótko i po kilku sekundach w samych bokserkach schował się pod kołdrą dając tym samym do zrozumienia że to już koniec ich rozmowy.
Louis grzecznie wyszedł z jego sypialni próbując domyśleć się jaki to misterny plan wymyśliła była dziewczyna jego przyjaciela.
-Co no i ? – odburknął dobrze wiedząc o co chodzi śledzącemu go chłopakowi.
-No czego chciała. –mruknął tamten wchodząc za nim do jego sypialni.
-A czego mogła chcieć? Zaczęła gadać jak to mnie bardzo kocha i jak żałuje wszystkiego co zrobiła. – mruknął.
-A ty co na to? –zapytał ponownie jego przyjaciel.
-Wyszedłem… - odpowiedział mu krótko i po kilku sekundach w samych bokserkach schował się pod kołdrą dając tym samym do zrozumienia że to już koniec ich rozmowy.
Louis grzecznie wyszedł z jego sypialni próbując domyśleć się jaki to misterny plan wymyśliła była dziewczyna jego przyjaciela.
***
-Dzisiaj już piątek, rozumiesz to? Piątek!. – podbiegła do niej rozradowana blondynka.
-Tak piątek… jak zwykle nastąpił po czwartku przed sobotą, zwiastuje dwa dni błogiego lenistwa przed kolejnymi pięcioma katorgi w szkole. – zaśmiała się odpowiadając błyskotliwie.
-Dałabyś jej już spokój. Nie widzisz że usycha z tęsknoty? - zaśmiał się Elliot.
-Tak piątek… jak zwykle nastąpił po czwartku przed sobotą, zwiastuje dwa dni błogiego lenistwa przed kolejnymi pięcioma katorgi w szkole. – zaśmiała się odpowiadając błyskotliwie.
-Dałabyś jej już spokój. Nie widzisz że usycha z tęsknoty? - zaśmiał się Elliot.
***
Wróciła do domu późnym popołudniem, na lodówce wisiała
kartka od rodziców którzy wyrwali się do znajomych, Michael grał w jakąś grę w
salonie a Caroline jak zwykle nie było co oznaczało że kręci się gdzieś z Liam’em.
Odgrzała sobie obiad zostawiając swoją torbę na kuchennej podłodze z talerzem
jedzenia poszła do salonu wyganiając psa z kanapy o którą plecami oparty był
jej brat siedząc na podłodze.
-Znowu grasz w te zabijanki.- mruknęła łapiąc zapiekankę co skończyło się tylko sykiem bólu i lekkim oparzeniem palców.
-Bo nie mam z kim grac to gram w byle co.- odpowiedział jej krótko.- Chcesz zagrać w jakieś wyścigi?- zapytał po chwili.
-Nie dzięki . – zaśmiała się cicho.- Może później, teraz muszę zjeść i iść z psem na spacer.- wytłumaczyła szybko.
-Jasne. – mruknął.
-Hej młody, dzieje się coś? – zapytała przyglądając mu się podejrzliwie.
-Nie no, jasne że nie. Co miałoby się dziać.- odpowiedział jej szybko, zdecydowanie za szybko.
-Pamiętaj że jakby coś się działo to możesz do mnie z tym przyjść .- powiedziała czochrając mu włosy i wstając z pustym już talerzem w dłoni.
-Jasne.- powiedział automatycznie poprawiając włosy.
Po chwili szła już uliczkami okolicy z plączącym się na długiej smyczy owczarkiem i słuchawkami w uszach. Kompletnie nie zwracała uwagi na nic i nikogo wokół siebie dopóki nie poczuła lekkiego szarpnięcia które spowodowało że mimowolnie odwróciła się w stronę oprawcy.
-Wołam Cię i wołam. – usłyszała głos Nathan’a kiedy wyciągnęła słuchawki.
-Przepraszam, zamyśliłam się no i miałam słuchawki . –zaśmiała się.
-No właśnie widziałem. Gdzie lecisz? –zapytał z uroczym uśmiechem.
-A tak wyszłam przejść się z Lucas’em chcesz nam potowarzyszyć?- sama nie wiedziała czemu mu to zaproponowała.
-Martwisz się czymś.- powiedział chłopak po kilku minutach ciszy jaka zapadła kiedy podjęli wędrówkę.
-Wydaje Ci się. – mruknęła bez przekonania.
-No mów, jestem dobrym słuchaczem i daje dobre rady.- przekonywał ją przez kilka minut.
-Chodzi o mojego brata, inaczej się ostatnio zachowuje, boje się że coś się dzieje a on mi o tym nie mówi.- wytłumaczyła w końcu.
-Ale że coś się dzieje w szkole?- zapytał Nate.
-Boje się ze tak, jego najlepsi przyjaciele poszli do innego liceum, a ja nie potrafię ciągle mieć go w zasięgu wzroku . – mruknęła.
-Będę miał na niego oko jeżeli to cię uspokoi. – uśmiechnął się delikatnie.
-Dziękuję.- zaśmiała się cicho.
Reszta spaceru minęła im bardzo miło śmiali się, wygłupiali, łaskotali. Nathan coraz bardziej nabierał pewności w swoim postanowieniu co do zdobycia Megan.
Kiedy w końcu postanowili wracać chłopak uparł się jak osioł że odprowadzi ją pod same drzwi ponieważ tak mu nakazuje jego dobre wychowanie i gentelmeńska natura. Kiedy podeszli pod jej dom pod drzwiami dojrzała sylwetkę Zayn’a który obudziwszy się godzinę wcześniej zjadł coś i postanowił ją odwiedzić. Odwrócił się do nich i lekko jej pomachał opierając się z uroczym uśmiechem o kolumnę.
-No dalej już chyba sama dojdziesz i nikt cię nie porwie.- Nate zwrócił na siebie jej uwagę.
-Chyba tylko kosmici – zaśmiała się.
-Zadzwonię później żeby sprawdzić. – zaśmiał się i pocałował ją w policzek kątem oka spoglądając na mulata który mrużył złowieszczo oczy.
Przez chwilę otępiała z zaskoczenia przyglądała się jego znikającej w ciemności sylwetce dopiero Lucas ciągnący ją w stronę do domu wyrwał ją z zamyślenia. Widząc minę Zayn’a nawet się nie odezwała wolała nie robić scen przy rodzicach którzy siedzieli już w kuchni. Przywitali się z nimi szybko i poszli w milczeniu na górę śledzeni przez włochatego psa który ciężko dyszał po długim spacerze. Zamknęła za nimi drzwi i widząc jak chłopak siada na jej łóżku i głaszcze psa usiadła bez słowa przy biurku i wyciągnęła książki od matematyki mając zamiar odrobić lekcje. Zayn przez dłuższy czas nie odzywał się tylko przyglądał zawzięcie jej plecom, miała już tego szczerze dość, wiedziała że pewnie będzie się wściekał.
-Nie lubię tego Nathan’a. – powiedział w końcu poważnym głosem.
-Ty nie lubisz żadnego chłopaka który okazuje mi czułość i troskę –mruknęła odwracając się do niego przodem.
-Wcale nie, nie mam nic do tego jak Lou i reszta z zespołu okazuje ci czułość , albo Elliot. –powiedział patrząc jej w oczy.
-Nie masz, bo chłopacy z zespołu , mają dziewczyny i tylko się wygłupiamy a do Elliot’a nic nie masz bo jest gejem.- powiedziała krzyżując ręce na piersi.
-Co nie zmienia faktu że nie lubię sposobu w jaki zachowuje się Nathan i tego jak na Ciebie patrzy. – mówił wstając.
-Jeżeli masz mi tu zgrywać zazdrosnego pacana to wyjdź. Nie dam się zdominować i zamknąć w domu bo się podobam innym chłopakom albo bo przyjaźnie się z chłopakami ze swojej szkoły. – warknęła również wstając.
-Nie podoba mi się ten koleś i nie chce go widzieć w twoim otoczeniu.- warknął.
-Nie będziesz mi dobierał przyjaciół.- powiedziała twardo.
-Znowu grasz w te zabijanki.- mruknęła łapiąc zapiekankę co skończyło się tylko sykiem bólu i lekkim oparzeniem palców.
-Bo nie mam z kim grac to gram w byle co.- odpowiedział jej krótko.- Chcesz zagrać w jakieś wyścigi?- zapytał po chwili.
-Nie dzięki . – zaśmiała się cicho.- Może później, teraz muszę zjeść i iść z psem na spacer.- wytłumaczyła szybko.
-Jasne. – mruknął.
-Hej młody, dzieje się coś? – zapytała przyglądając mu się podejrzliwie.
-Nie no, jasne że nie. Co miałoby się dziać.- odpowiedział jej szybko, zdecydowanie za szybko.
-Pamiętaj że jakby coś się działo to możesz do mnie z tym przyjść .- powiedziała czochrając mu włosy i wstając z pustym już talerzem w dłoni.
-Jasne.- powiedział automatycznie poprawiając włosy.
Po chwili szła już uliczkami okolicy z plączącym się na długiej smyczy owczarkiem i słuchawkami w uszach. Kompletnie nie zwracała uwagi na nic i nikogo wokół siebie dopóki nie poczuła lekkiego szarpnięcia które spowodowało że mimowolnie odwróciła się w stronę oprawcy.
-Wołam Cię i wołam. – usłyszała głos Nathan’a kiedy wyciągnęła słuchawki.
-Przepraszam, zamyśliłam się no i miałam słuchawki . –zaśmiała się.
-No właśnie widziałem. Gdzie lecisz? –zapytał z uroczym uśmiechem.
-A tak wyszłam przejść się z Lucas’em chcesz nam potowarzyszyć?- sama nie wiedziała czemu mu to zaproponowała.
-Martwisz się czymś.- powiedział chłopak po kilku minutach ciszy jaka zapadła kiedy podjęli wędrówkę.
-Wydaje Ci się. – mruknęła bez przekonania.
-No mów, jestem dobrym słuchaczem i daje dobre rady.- przekonywał ją przez kilka minut.
-Chodzi o mojego brata, inaczej się ostatnio zachowuje, boje się że coś się dzieje a on mi o tym nie mówi.- wytłumaczyła w końcu.
-Ale że coś się dzieje w szkole?- zapytał Nate.
-Boje się ze tak, jego najlepsi przyjaciele poszli do innego liceum, a ja nie potrafię ciągle mieć go w zasięgu wzroku . – mruknęła.
-Będę miał na niego oko jeżeli to cię uspokoi. – uśmiechnął się delikatnie.
-Dziękuję.- zaśmiała się cicho.
Reszta spaceru minęła im bardzo miło śmiali się, wygłupiali, łaskotali. Nathan coraz bardziej nabierał pewności w swoim postanowieniu co do zdobycia Megan.
Kiedy w końcu postanowili wracać chłopak uparł się jak osioł że odprowadzi ją pod same drzwi ponieważ tak mu nakazuje jego dobre wychowanie i gentelmeńska natura. Kiedy podeszli pod jej dom pod drzwiami dojrzała sylwetkę Zayn’a który obudziwszy się godzinę wcześniej zjadł coś i postanowił ją odwiedzić. Odwrócił się do nich i lekko jej pomachał opierając się z uroczym uśmiechem o kolumnę.
-No dalej już chyba sama dojdziesz i nikt cię nie porwie.- Nate zwrócił na siebie jej uwagę.
-Chyba tylko kosmici – zaśmiała się.
-Zadzwonię później żeby sprawdzić. – zaśmiał się i pocałował ją w policzek kątem oka spoglądając na mulata który mrużył złowieszczo oczy.
Przez chwilę otępiała z zaskoczenia przyglądała się jego znikającej w ciemności sylwetce dopiero Lucas ciągnący ją w stronę do domu wyrwał ją z zamyślenia. Widząc minę Zayn’a nawet się nie odezwała wolała nie robić scen przy rodzicach którzy siedzieli już w kuchni. Przywitali się z nimi szybko i poszli w milczeniu na górę śledzeni przez włochatego psa który ciężko dyszał po długim spacerze. Zamknęła za nimi drzwi i widząc jak chłopak siada na jej łóżku i głaszcze psa usiadła bez słowa przy biurku i wyciągnęła książki od matematyki mając zamiar odrobić lekcje. Zayn przez dłuższy czas nie odzywał się tylko przyglądał zawzięcie jej plecom, miała już tego szczerze dość, wiedziała że pewnie będzie się wściekał.
-Nie lubię tego Nathan’a. – powiedział w końcu poważnym głosem.
-Ty nie lubisz żadnego chłopaka który okazuje mi czułość i troskę –mruknęła odwracając się do niego przodem.
-Wcale nie, nie mam nic do tego jak Lou i reszta z zespołu okazuje ci czułość , albo Elliot. –powiedział patrząc jej w oczy.
-Nie masz, bo chłopacy z zespołu , mają dziewczyny i tylko się wygłupiamy a do Elliot’a nic nie masz bo jest gejem.- powiedziała krzyżując ręce na piersi.
-Co nie zmienia faktu że nie lubię sposobu w jaki zachowuje się Nathan i tego jak na Ciebie patrzy. – mówił wstając.
-Jeżeli masz mi tu zgrywać zazdrosnego pacana to wyjdź. Nie dam się zdominować i zamknąć w domu bo się podobam innym chłopakom albo bo przyjaźnie się z chłopakami ze swojej szkoły. – warknęła również wstając.
-Nie podoba mi się ten koleś i nie chce go widzieć w twoim otoczeniu.- warknął.
-Nie będziesz mi dobierał przyjaciół.- powiedziała twardo.
***
Po tym jak mulat wyszedł z jej domu wściekła tylko spakowała
książki na następny dzień do szkoły nawet do nich nie zaglądając i zeszła na
kolacje po której zaczęła grać z bratem w jakąś głupią ale zmuszającą do
racjonalnego myślenia grę.
***
Wtorkowy dzień był naprawdę bardzo ponury i deszczowy.
-Możemy pogadać?- usłyszała ten sam zachrypnięty głos kiedy wyszła do auta w którym czekał już na nią brat.
-A zmądrzałeś i zrozumiałeś to co miałeś zrozumieć?- zapytała z poważną miną
-Nadal nie chce Cię z nim widzieć.- powiedział krótko.
-Więc nie zrozumiałeś. – powiedziała wsiadając do auta.
-Co miał zrozumieć? –zapytał jej brat kiedy wyjeżdżali już z osiedla.
-Że mnie nie obchodzi to że podobam się innym chłopakom, bo jestem z nim i tylko z nim chce być. –powiedziała spoglądając na brata.
-Możemy pogadać?- usłyszała ten sam zachrypnięty głos kiedy wyszła do auta w którym czekał już na nią brat.
-A zmądrzałeś i zrozumiałeś to co miałeś zrozumieć?- zapytała z poważną miną
-Nadal nie chce Cię z nim widzieć.- powiedział krótko.
-Więc nie zrozumiałeś. – powiedziała wsiadając do auta.
-Co miał zrozumieć? –zapytał jej brat kiedy wyjeżdżali już z osiedla.
-Że mnie nie obchodzi to że podobam się innym chłopakom, bo jestem z nim i tylko z nim chce być. –powiedziała spoglądając na brata.
***
Z przewieszoną przez ramie dość lekką torbą, w towarzystwie
Elliot'a, Sary i Nathan’a kierowała się do stołówki gdzie jak zwykle podczas
długiej przerwy gromadzili się wszyscy uczniowie. Sara opowiadała z rozradowaną
miną o idealnym weekend’zie który spędziła ze swoim chłopakiem, Elliot co chwila
przerywał jej wtrącając swoje 3 grosze a Nathan szedł jak zwykle w milczeniu.
Cicho śmiała się słuchając jak jej przyjaciele kłócą się o coś głupiego.
-Megan! –zwrócił jej uwagę spanikowany krzyk pierwszoklasistki która biegła do nich od strony stołówki. –Michael… – powiedziała zdyszana kiedy do nich dobiegła i to wystarczyło.
Nie za wysoka brunetka z warkoczem opadającym jej na ramie przez które miała przewieszoną torbę rzuciła się biegiem do stołówki w której usłyszała odgłosy bójki za wielkim murem ludzi, przez chwile przepychała się zawzięcie aby zobaczyć jak dwóch drugoklasistów okłada jej brata z głośnym śmiechem.
-Mike! –krzyknęła zrzucając torbę z zamiarem z zamiarem rzucenia się na jego oprawców, ale długie silne ramiona jej przyjaciela zamknęły się wokół niej.
Szarpała się próbując wydostać się z uścisku Elliot’a, uspokajając się kiedy zobaczyła że między trójkę kotłujących się chłopaków wpadł Nathan i zasłonił sobą jej brata.
-Zabije ich jak tylko będę miała okazje.- powiedziała wściekła kiedy była już u pielęgniarki z bratem a dwójka oprawców i Nathan zostali zaprowadzeni do dyrektora.
-Spokojnie dziewczyno – powiedziała spokojnym miłym głosem szkolna pielęgniarka.
-Jak mam być spokojna, jakieś gnojki pobiły mi brata?- warknęła.
-Nic mi nie jest. –mruknął Michael sycząc z bólu kiedy rozciętą wargę pielęgniarka polała wodą utlenioną.
-No właśnie widzę.- mruknęła odruchowo łapiąc dłoń brata.
-Megan! –zwrócił jej uwagę spanikowany krzyk pierwszoklasistki która biegła do nich od strony stołówki. –Michael… – powiedziała zdyszana kiedy do nich dobiegła i to wystarczyło.
Nie za wysoka brunetka z warkoczem opadającym jej na ramie przez które miała przewieszoną torbę rzuciła się biegiem do stołówki w której usłyszała odgłosy bójki za wielkim murem ludzi, przez chwile przepychała się zawzięcie aby zobaczyć jak dwóch drugoklasistów okłada jej brata z głośnym śmiechem.
-Mike! –krzyknęła zrzucając torbę z zamiarem z zamiarem rzucenia się na jego oprawców, ale długie silne ramiona jej przyjaciela zamknęły się wokół niej.
Szarpała się próbując wydostać się z uścisku Elliot’a, uspokajając się kiedy zobaczyła że między trójkę kotłujących się chłopaków wpadł Nathan i zasłonił sobą jej brata.
-Zabije ich jak tylko będę miała okazje.- powiedziała wściekła kiedy była już u pielęgniarki z bratem a dwójka oprawców i Nathan zostali zaprowadzeni do dyrektora.
-Spokojnie dziewczyno – powiedziała spokojnym miłym głosem szkolna pielęgniarka.
-Jak mam być spokojna, jakieś gnojki pobiły mi brata?- warknęła.
-Nic mi nie jest. –mruknął Michael sycząc z bólu kiedy rozciętą wargę pielęgniarka polała wodą utlenioną.
-No właśnie widzę.- mruknęła odruchowo łapiąc dłoń brata.
***
Zawiadomieni rodzice szybko pojawili się w szkole i zabrali
ją jak i jej brata do domu, obiecując sobie że zrobią wszystko aby wywalili ze
szkoły oprawców ich syna. Kluczyki od auta dała Elliot’owi prosząc go aby
odstawił jej samochód bo wraca do domu z rodzicami. Przyjaciel tylko uśmiechnął
się delikatnie i przytulił ją mocno kiedy stali przy czarnym dużym aucie jej
ojca. Resztę dnia spędziła ze swoją rodziną.
Zawsze cieszyło ją to jaki dobry mają ze sobą kontakt mimo trudnego wieku jej i
jej brata jak i wymagającej pracy rodziców. Przed wieczorem wpadł do niej na
chwile Louis po którego wyjściu w drzwiach pojawił się Zayn zaalarmowany całą
sytuacją.
-Ale co się stało? –zapytał cicho przytulając ją delikatnie.
-Nie wiem, Mike nie chce nic powiedzieć . Całe szczęście że Nathan ich rozdzielił bo by go tam chyba zabili –mówiła cicho nie zdając sobie sprawy z tego że płacze.
Tulił ją mocno do siebie próbując uspokoić i nie reagować w żaden sposób na to że to właśnie Nathan pomógł jej bratu. Posiedział z nimi trochę i pograł w gry którymi zajmowała się z bratem cały dzień.
-Chciałbym zostać, ale ta głupia gala. Muszę na niej być. – mruknął trzymając jej dłonie i patrząc jej w oczy kiedy stali przy drzwiach.
-Wiem, rozumiem. –szepnęła.
Pocałował ją czule i wyszedł w drzwiach spotykając Nathan’a który przyszedł aby sprawdzić co z Michael’em.
-Ale co się stało? –zapytał cicho przytulając ją delikatnie.
-Nie wiem, Mike nie chce nic powiedzieć . Całe szczęście że Nathan ich rozdzielił bo by go tam chyba zabili –mówiła cicho nie zdając sobie sprawy z tego że płacze.
Tulił ją mocno do siebie próbując uspokoić i nie reagować w żaden sposób na to że to właśnie Nathan pomógł jej bratu. Posiedział z nimi trochę i pograł w gry którymi zajmowała się z bratem cały dzień.
-Chciałbym zostać, ale ta głupia gala. Muszę na niej być. – mruknął trzymając jej dłonie i patrząc jej w oczy kiedy stali przy drzwiach.
-Wiem, rozumiem. –szepnęła.
Pocałował ją czule i wyszedł w drzwiach spotykając Nathan’a który przyszedł aby sprawdzić co z Michael’em.
***
Po tym jak jej brat usnął na kanapie i ojciec zaniósł go do
jego pokoju siedziała jeszcze trochę z mamą i Caroline w kuchni i rozmawiała z
nimi. Obiecała mamie że nie ruszy się następnego dnia z domu i będzie siedziała
z bratem. W sumie to pasował jej taki układ, dyrektor zwolnił ich do końca
tygodnia z lekcji co było dla niej nawet wygodne, no i martwiła się o brata
więc chciała z nim posiedzieć. Późną nocą położyła się spać, ale zasnęła
dopiero nad ranem…
***
Gala jak zwykle była nudnawa, snuł się najpierw po wielkiej Sali
za czwórką swoich przyjaciół i uśmiechał się do aparatów, odpowiedział na kilka
pytań dziennikarzy, ruszyli na rozdanie nagród po czym impreza w końcu się
zaczęła. Tak co jak co ale kiedy tylu ludzi z branży spotyka się w jednym
miejscu raz na jakiś czas to piją i to równo. Jego przyjaciele zniknęli gdzieś
na parkiecie zostawiając go z mocnym drinkiem. Nawet nie zauważył kiedy jeden
drink zamienił się w któryś z kolei a wysoka blondynka zaczęła go wyciągać na
parkiet. Pod wpływem alkoholu całkowicie wyłączył myślenie i po prostu wstał
idąc z nią na parkiet. Tańczyli, pili, bawili się. A kiedy przyszło
otrzeźwienie było już za późno. Obudził się rano w jednym z pokoi hotelu w
którym odbywała się impreza po gali. Ból głowy był przerażająco wielki a suche
gardło nie dawało mu spokoju, przekręcił głowę w bok i zobaczył nagie zgrabne
plecy i bląd włosy rozrzucone na poduszce gwałtownie podniósł się do pozycji
siedzącej i uniósł kołdrę odkrywając że on jak i blondynka jest bez ubrań.
Spanikowany, roztrzęsiony a zarazem wściekły na siebie jak najciszej wciągnął
na siebie ubrania i uciekł jak szybko
tylko potrafił.
-Gdzie żeś zniknął podczas imprezy?- zapytał go Lou kiedy siedzieli w aucie jadąc do domu.
-Byłem zalany i zmęczony, poszedłem się położyć. – mruknął masując dłonią skroń i gorączkowo myśląc o tym co ma teraz zrobić.
-Gdzie żeś zniknął podczas imprezy?- zapytał go Lou kiedy siedzieli w aucie jadąc do domu.
-Byłem zalany i zmęczony, poszedłem się położyć. – mruknął masując dłonią skroń i gorączkowo myśląc o tym co ma teraz zrobić.
____________________________________________________________________________________
Cześć miśki <3 Tak wiem dawno mnie nie było, przepraszam ; * Macie tutaj takie coś co pisałam nocą, mam nadzieje że się podoba. A dedykuję specjalnie Karolinie ; )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Napisz do mnie na tt : /@GosiaMT
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział 18.
Otworzyła powoli oczy kiedy jej telefon zaczął przeraźliwie
dzwonić, za sobą usłyszała cichy jęk i obejmująca ją ręka jeszcze bardziej
przyciągnęła ją do swojego ciała.
-Musimy się zbierać.- mruknęła do mulata który ostatnimi czasy lubił spędzać u niej noce, zamiast siedzieć z tyłkiem w swoim domu.
-Wiem . –jęknął cicho.
Nagle usłyszała jak ktoś powłuczając nogami kieruje się do jej pokoju, przerażenie pojawiło się w jej oczach jak i w brązowych tęczówkach chłopaka który jak najszybciej z turlał się z łóżka i schował się za nim.
-Megan.- usłyszała jęk swojego dwa lata młodszego brata który otworzył drzwi.
-Co jest? –zapytała szybko wstając kiedy zobaczyła jego minę.
-Źle się czuję- mruknął.
Zaśmiała się głośno podchodząc do niego i o dziwo wszystkim przytuliła go, ich stosunki ostatnimi czasy bardzo się ociepliły.
-Świrujesz przed pierwszym dniem w liceum.- powiedziała uśmiechając się delikatnie.
-A może zadzwoniłabyś do mamy że źle się czuje i nie pójdę dzisiaj do szkoły?- zapytał z nadzieją w głosie.
-O nie mój drogi . –zaśmiała się odwracając go do siebie tyłem i lekko popychając.- Idziesz do szkoły i nie ma marudzenia, a teraz już na śniadanie i się szykuj. –uśmiechnęła się delikatnie kiedy brat zniknął na schodach a ona poczuła na sobie ciepłe dłonie mulata.
-Może was zawieść? – wymruczał jej do ucha.
-Damy sobie rade.- uśmiechnęła się odwracając się do niego przodem i delikatnie całując.
-Musimy się zbierać.- mruknęła do mulata który ostatnimi czasy lubił spędzać u niej noce, zamiast siedzieć z tyłkiem w swoim domu.
-Wiem . –jęknął cicho.
Nagle usłyszała jak ktoś powłuczając nogami kieruje się do jej pokoju, przerażenie pojawiło się w jej oczach jak i w brązowych tęczówkach chłopaka który jak najszybciej z turlał się z łóżka i schował się za nim.
-Megan.- usłyszała jęk swojego dwa lata młodszego brata który otworzył drzwi.
-Co jest? –zapytała szybko wstając kiedy zobaczyła jego minę.
-Źle się czuję- mruknął.
Zaśmiała się głośno podchodząc do niego i o dziwo wszystkim przytuliła go, ich stosunki ostatnimi czasy bardzo się ociepliły.
-Świrujesz przed pierwszym dniem w liceum.- powiedziała uśmiechając się delikatnie.
-A może zadzwoniłabyś do mamy że źle się czuje i nie pójdę dzisiaj do szkoły?- zapytał z nadzieją w głosie.
-O nie mój drogi . –zaśmiała się odwracając go do siebie tyłem i lekko popychając.- Idziesz do szkoły i nie ma marudzenia, a teraz już na śniadanie i się szykuj. –uśmiechnęła się delikatnie kiedy brat zniknął na schodach a ona poczuła na sobie ciepłe dłonie mulata.
-Może was zawieść? – wymruczał jej do ucha.
-Damy sobie rade.- uśmiechnęła się odwracając się do niego przodem i delikatnie całując.
***
Po szybkim prysznicu i śniadaniu siedziała już w samochodzie
wraz z bratem, Sarą i Elliot’em. Jej przyjaciółka zaczęła marudzić że ten rok
już nie będzie taki sam jak poprzednie.
-Dylan wyjeżdża na studia za miesiąc a ty już marudzisz?- zaśmiała się prowadząc ostrożnie.
-Ty się nie odzywaj bo masz swojego przez siatkę i on nigdzie się na razie nie wybiera.- mruknęła.
-Aaaa tata kazał Ci powiedzieć żeby Zayn ciszej wdrapywał się na twój balkon, bo bardzo dokładnie słychać go u nich w sypialni i że masz szczęście że nie obudził mamy.- powiedział jakby od niechcenia siedzący obok niej jej brat.
-Nie wiem o czym on myślał… Przecież Zayn do mnie nie przychodzi.- mruknęła robiąc się lekko czerwona.
-Nie wcale.- zaśmiał się Elliot.
-No właśnie.- zawtórowała mu blondynka.
Przez resztę drogi nic nie mówiła czuła na sobie palący wzrok przyjaciół i brata ale twardo wpatrywała się w drogę przed sobą wsłuchując się w ciche melodie dobiegające z radia.
-Dylan wyjeżdża na studia za miesiąc a ty już marudzisz?- zaśmiała się prowadząc ostrożnie.
-Ty się nie odzywaj bo masz swojego przez siatkę i on nigdzie się na razie nie wybiera.- mruknęła.
-Aaaa tata kazał Ci powiedzieć żeby Zayn ciszej wdrapywał się na twój balkon, bo bardzo dokładnie słychać go u nich w sypialni i że masz szczęście że nie obudził mamy.- powiedział jakby od niechcenia siedzący obok niej jej brat.
-Nie wiem o czym on myślał… Przecież Zayn do mnie nie przychodzi.- mruknęła robiąc się lekko czerwona.
-Nie wcale.- zaśmiał się Elliot.
-No właśnie.- zawtórowała mu blondynka.
Przez resztę drogi nic nie mówiła czuła na sobie palący wzrok przyjaciół i brata ale twardo wpatrywała się w drogę przed sobą wsłuchując się w ciche melodie dobiegające z radia.
***
-Jak tam pierwsze lekcje?- zapytała z delikatnym uśmiechem
podchodząc do brata który upychał książki do swojej szafki.
-Nawet, nawet. Chemik tylko się na mnie chyba uwziął.- mruknął Michael.
-On jest taki zawsze dla pierwszaków, nie martw się.- zaśmiała się czochrając jego włosy.
-Hej Megan!- usłyszała za sobą dobrze jej znany głos Nathan’a.
-Hej Nate.- uśmiechnęła się miło.
-Idziesz z nami po szkole na basen?- zapytał uśmiechając się uroczo.
-Jasne czemu nie.- uśmiechnęła się szeroko.
-A jak ja wrócę do domu?- jęknął Michael.
-Zawiozę Cię głupku, a potem pojadę na basen.- zaśmiała się.
Chwilę potem była już w drodze na znienawidzoną matematykę na której siedziała w podłużnej ławce między Elliot’em i Sarą no i od tego roku również z Nathan’em, który przez całą lekcję zawzięcie się jej przyglądał. Nie była jeszcze tego świadoma że chłopak którego uważałą za jednego ze swoich przyjaciół planuje właśnie jak zniszczyć jej związek z znanym członkiem One Direction’u o którym nawet nie zdążył dowiedzieć się świat. Tak nadal to ukrywali, mimo iż tabloidy od początku opisywały ich domniemaną miłość oni wciąż nie ujawniali się ze swoim związkiem, wiedzieli o nich tylko CI najbliżsi…
-Nawet, nawet. Chemik tylko się na mnie chyba uwziął.- mruknął Michael.
-On jest taki zawsze dla pierwszaków, nie martw się.- zaśmiała się czochrając jego włosy.
-Hej Megan!- usłyszała za sobą dobrze jej znany głos Nathan’a.
-Hej Nate.- uśmiechnęła się miło.
-Idziesz z nami po szkole na basen?- zapytał uśmiechając się uroczo.
-Jasne czemu nie.- uśmiechnęła się szeroko.
-A jak ja wrócę do domu?- jęknął Michael.
-Zawiozę Cię głupku, a potem pojadę na basen.- zaśmiała się.
Chwilę potem była już w drodze na znienawidzoną matematykę na której siedziała w podłużnej ławce między Elliot’em i Sarą no i od tego roku również z Nathan’em, który przez całą lekcję zawzięcie się jej przyglądał. Nie była jeszcze tego świadoma że chłopak którego uważałą za jednego ze swoich przyjaciół planuje właśnie jak zniszczyć jej związek z znanym członkiem One Direction’u o którym nawet nie zdążył dowiedzieć się świat. Tak nadal to ukrywali, mimo iż tabloidy od początku opisywały ich domniemaną miłość oni wciąż nie ujawniali się ze swoim związkiem, wiedzieli o nich tylko CI najbliżsi…
***
Liam równo o 14 zatrzymał swoje auto pod uczelnią do której
uczęszczała Caroline. Kilka dni wcześniej rozstał się z Dan o czym wszystkie
możliwe gazety pisały jak najwięcej. Po 10 minutach opierania się o maskę
swojego smukłego jasnego auta, zobaczył dziewczynę która uśmiechnięta od ucha
do ucha wychodziła z budynku wraz z jakimiś koleżankami.
-Co tu robisz?- zapytała podchodząc do niego kiedy koleżanki zniknęły idąc w swoją stronę.
-Pomyślałem sobie że może zgodzisz się pójść ze mną na obiad? –uśmiechnął się uroczo wyczekując jej odpowiedzi.
-Jasne.- odpowiedziała z uśmiechem po chwili namysłu.
-Co tu robisz?- zapytała podchodząc do niego kiedy koleżanki zniknęły idąc w swoją stronę.
-Pomyślałem sobie że może zgodzisz się pójść ze mną na obiad? –uśmiechnął się uroczo wyczekując jej odpowiedzi.
-Jasne.- odpowiedziała z uśmiechem po chwili namysłu.
***
Zayn kręcił się zupełnie bez celu przez cały dzień po
calutkim domu, Lou i Harry przyglądali mu się z rozbawieniem co jakiś czas
dogryzając mu tekstami o tęsknocie i miłości, na co reagował… zupełnie niczym,
po prostu zmieniał miejsce z salonu przechodził do kuchni a jeżeli poszli za
nim twardo szedł gdzieś indziej, w jego głowie pojawiało się tak wiele myśli na
raz że przestał już nadążać za nimi. Sam sobie dziwił się że aż tak bardzo
pokochał tą słodką brunetkę która jako jedyna z niewielu potrafiła zgasić
Tomlinson'a, dorównać w jedzeniu Horan’owi i skutecznie przeszkadzać Styles’owi
kiedy ten popadał w samozachwyt.
-Zakochałem się- szepnął sam do siebie uśmiechając się szeroko kiedy opadł plecami na swoje wielkie i wygodne łóżko.
Patrząc w biały sufit znów popadł w zamyślenie które przerwał dźwięk nieznośnie dzwoniącego telefonu. Zerwał się z łóżka orientując się że to właśnie jego telefon informuje go o połączeniu i czym prędzej zbiegł na dół sądząc że to właśnie ona do niego dzwoni. Jednak kiedy uniósł telefon ten momentalnie przestał dzwonić, z pomrukiem niezadowolenia wszedł w nieodebrane połączenia i zobaczył że ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Uniósł jedną brew wpatrując się w ekran telefonu, przecież nikt z jego bliskich nie zastrzegał numeru kiedy do niego dzwonił, no oprócz Louis’a który podczas robienia twitcama lubił dzwonić do niego z zastrzeżonego numeru i zmieniając głos udawał przed kamerą jedną z jego fanek. Telefon znów zaczął dzwonić a na ekranie znów wyświetlił się napis „Nieznany”.
-Halo? –odebrał szybko.
-Zayn?- usłyszał cichy szept… tak dobrze znany mu szept…
-Perrie? –zapytał zszokowany, nie kontaktowali się ze sobą od kąt oddał jej wszystkie jej rzeczy które zalegały w jego starym domu a sam odebrał od niej swoje. Ostatni raz widział i rozmawiał z nią właśnie w tedy, co było pod koniec kwietnia od którego minęły już 4 miesiące…
-Tak. Moglibyśmy się spotkać? –zapytała cicho.
-Ale po co? – zapytał mulat, nie uśmiechała mu się perspektywa spotkania z byłą o czym automatycznie napiszą wszystkie możliwe gazety.
-Musimy porozmawiać. – usłyszał po chwili.
-Mam czas dopiero pod koniec następnego tygodnia.- skłamał szybko, miał nadzieje że w ciągu tych prawie dwóch tygodni dziewczyna zmieni zdanie albo wydarzy się coś przez co nie będą mogli się jednak spotkać.
-Więc spotkaj się ze mną w następny piątek o 9 rano w naszej kawiarence . –usłyszał a sekunde później połączenie się przerwało.
-Czego chciała?- usłyszał za sobą ciekawski głos Louis’a.
-Chce się spotkać w naszej kawiarni.- mruknął opadając na fotel i unosząc wzrok na przyjaciela.
-W tej samej kawiarni w której pierwszy raz wziąłeś ja na randkę, wyznałeś miłość ? W tej samej w której powiedziała Ci że zdradzała Cię od początku i była z tobą tylko dlatego bo byłeś sławniejszy od niej i chciała się wybić? –mruknął Lou opadając na kanapę, chyba jako jedyny z całej czwórki jego przyjaciół reagował na Perrie jak na najbardziej znienawidzoną osobę na świecie... Nie ma się co dziwić, tylko on znał całą prawdę co do zerwania…
-Dokładnie w tej.- mruknął brunet.
-I masz zamiar się z nią spotkać? –zapytał Tommo unosząc jedną brew.
-Jeżeli jej się do tego czasu nie odwidzi to tak, wysłucham czego ode mnie chce i powiem aby się ze mną więcej razy nie kontaktowała.- mruknął mulat.
-Zakochałem się- szepnął sam do siebie uśmiechając się szeroko kiedy opadł plecami na swoje wielkie i wygodne łóżko.
Patrząc w biały sufit znów popadł w zamyślenie które przerwał dźwięk nieznośnie dzwoniącego telefonu. Zerwał się z łóżka orientując się że to właśnie jego telefon informuje go o połączeniu i czym prędzej zbiegł na dół sądząc że to właśnie ona do niego dzwoni. Jednak kiedy uniósł telefon ten momentalnie przestał dzwonić, z pomrukiem niezadowolenia wszedł w nieodebrane połączenia i zobaczył że ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Uniósł jedną brew wpatrując się w ekran telefonu, przecież nikt z jego bliskich nie zastrzegał numeru kiedy do niego dzwonił, no oprócz Louis’a który podczas robienia twitcama lubił dzwonić do niego z zastrzeżonego numeru i zmieniając głos udawał przed kamerą jedną z jego fanek. Telefon znów zaczął dzwonić a na ekranie znów wyświetlił się napis „Nieznany”.
-Halo? –odebrał szybko.
-Zayn?- usłyszał cichy szept… tak dobrze znany mu szept…
-Perrie? –zapytał zszokowany, nie kontaktowali się ze sobą od kąt oddał jej wszystkie jej rzeczy które zalegały w jego starym domu a sam odebrał od niej swoje. Ostatni raz widział i rozmawiał z nią właśnie w tedy, co było pod koniec kwietnia od którego minęły już 4 miesiące…
-Tak. Moglibyśmy się spotkać? –zapytała cicho.
-Ale po co? – zapytał mulat, nie uśmiechała mu się perspektywa spotkania z byłą o czym automatycznie napiszą wszystkie możliwe gazety.
-Musimy porozmawiać. – usłyszał po chwili.
-Mam czas dopiero pod koniec następnego tygodnia.- skłamał szybko, miał nadzieje że w ciągu tych prawie dwóch tygodni dziewczyna zmieni zdanie albo wydarzy się coś przez co nie będą mogli się jednak spotkać.
-Więc spotkaj się ze mną w następny piątek o 9 rano w naszej kawiarence . –usłyszał a sekunde później połączenie się przerwało.
-Czego chciała?- usłyszał za sobą ciekawski głos Louis’a.
-Chce się spotkać w naszej kawiarni.- mruknął opadając na fotel i unosząc wzrok na przyjaciela.
-W tej samej kawiarni w której pierwszy raz wziąłeś ja na randkę, wyznałeś miłość ? W tej samej w której powiedziała Ci że zdradzała Cię od początku i była z tobą tylko dlatego bo byłeś sławniejszy od niej i chciała się wybić? –mruknął Lou opadając na kanapę, chyba jako jedyny z całej czwórki jego przyjaciół reagował na Perrie jak na najbardziej znienawidzoną osobę na świecie... Nie ma się co dziwić, tylko on znał całą prawdę co do zerwania…
-Dokładnie w tej.- mruknął brunet.
-I masz zamiar się z nią spotkać? –zapytał Tommo unosząc jedną brew.
-Jeżeli jej się do tego czasu nie odwidzi to tak, wysłucham czego ode mnie chce i powiem aby się ze mną więcej razy nie kontaktowała.- mruknął mulat.
***
Kiedy przyjechała do domu aby wziąć swój kostium kąpielowy
nie zauważyła żadnego samochodu pod domem chłopców, więc stwierdziła że
pojechali pewnie coś załatwić. 10 minut później była już na basenie i pisała do
Zayn’a czy spotkają się wieczorem.”Jasne, wpadnę do Ciebie o której tylko
chcesz ;*” odczytała odpowiedź i odłożyła telefon do torby wychodząc z
przyjaciółką z szatni.
***
-Dziękuję za miły dzień.- uśmiechnęła się kiedy stanęli pod
ich domem.
Liam uśmiechnął się delikatnie patrząc w jej niesamowite oczy które mogło się wydawać przeszywały go na wylot .
-To ja dziękuję.- szepnął odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka i zbliżając się do niej odrobinę.
Dziewczyna automatycznie stanęła na palcach próbując dosięgnąć jego ust jednak nie pocałowała go zatrzymała się może milimetr może dwa od jego ust i spojrzała w jego błyszczące oczy. On uśmiechnął się delikatnie i złączył ich usta w delikatnym pocałunku, może nie trwał on zbyt długo i nie był zbyt namiętny ale dla nich był wyjątkowy. Z bijącymi jak oszalałe sercami każde z nich wróciło do swojego domu, aby pomyśleć w ciszy i spokoju o tym co właśnie zaczęło się między nimi.
Liam uśmiechnął się delikatnie patrząc w jej niesamowite oczy które mogło się wydawać przeszywały go na wylot .
-To ja dziękuję.- szepnął odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka i zbliżając się do niej odrobinę.
Dziewczyna automatycznie stanęła na palcach próbując dosięgnąć jego ust jednak nie pocałowała go zatrzymała się może milimetr może dwa od jego ust i spojrzała w jego błyszczące oczy. On uśmiechnął się delikatnie i złączył ich usta w delikatnym pocałunku, może nie trwał on zbyt długo i nie był zbyt namiętny ale dla nich był wyjątkowy. Z bijącymi jak oszalałe sercami każde z nich wróciło do swojego domu, aby pomyśleć w ciszy i spokoju o tym co właśnie zaczęło się między nimi.
***
W domu była dopiero wieczorem, przywitała się z kuzynką,
bratem i rodzicami. Jej tato patrzył na nią podejrzliwie uśmiechając się przy
tym troszeczkę złośliwie ale nie zwróciła na to uwagi taki właśnie był i nie
przeszkadzało jej to, dla niej był najlepszym ojcem na świecie. Porywając z
jego talerza jedną kanapkę pobiegła na górę z zamiarem szybkiego ogarnięcia
książek na następny dzień, wzięcia szybkiego prysznica i napisania do Zayn’a
aby przyszedł, jednak kiedy otworzyła zeszyt od chemii i zobaczyła że ma
zapisaną pracę domową załamała się.
-Człowieku kim ty jesteś, to był dopiero pierwszy dzień.- jęknęła.
Żaden nauczyciel nie zadawał prac domowych pierwszego dnia szkoły… Oprócz chemika. Napisała szybko do mulata, twierdząc że najwyżej weźmie prysznic jak chłopak już wyjdzie i tyle.
Była w trakcie drugiego zadania kiedy usłyszała przeraźliwy szczek Lucas’a zwiastujący przyjście gościa, jednak zanim zdążyła chodź by wstać usłyszała głos ojca witającego przybysza.
-Jest na górze.- powiedział miło mężczyzna .
I już po sekundzie słyszała jak Zayn wita się ze wszystkimi zgromadzonymi w kuchni i szybko wchodzi po schodach.
-Cześć. –szepnął i pocałował ją delikatnie kiedy już zamknął za sobą drzwi jej sypialni.
-Tak wiem śmierdzę chlorem i tak musisz chwilę poczekać bo odrabiam lekcje… Cześć.-uśmiechnęła się uroczo i za nim wycofał się do jej łóżka aby najnormalniej się na nim położyć pocałowała go jeszcze szybko.
-Ładnie wyglądasz jak jesteś taka skupiona.- zaśmiał się cicho nie wytrzymując zbyt długo w ciszy.
Nie skomentowała jego słów tylko uśmiechnęła się delikatnie dalej twardo studiując podręcznik od chemii. Po kilkunastu pozornie krótkich jednak bardzo długich minutach zamknęła z hukiem podręcznik i zeszyt i wrzuciła je do torby szybko znajdując się obok rozłożonego na jej łóżku bruneta.
-Tęskniłem dzisiaj za tobą.- wyszeptał chłopak patrząc jej w oczy i bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Ja za tobą też.- uśmiechnęła się delikatnie i delikatnie pocałowała jego usta.
Ten wieczór spędzili bardzo leniwie, leżeli oglądając jakąś komedie z Adam’em Sandler’em. Co chwile wybuchała śmiechem albo rozśmieszona filmem albo tym jak chłopak wodząc dłonią po jej boku łaskotał ją. O dziwo jej rodzice nie powiedzieli nic kiedy wychodził z jej domu przed północą, pamiętała jeszcze jak nie znosili kiedy Chad wychodził od niej tak późno.
-Zobaczymy się jutro?-zapytał cicho kiedy stali już przy drzwiach.
-Codziennie zadajesz to głupie pytanie jakbyś nie znał odpowiedzi na pamięć.- zaśmiała się cicho.
-Lubię jak mówisz mi że tak.- uśmiechnął się uroczo.
-Głupek…- szepnęła obejmując dłońmi jego policzki i pocałowała go delikatnie.
-Dobranoc.- krzyknął jeszcze do jej rodziców którzy byli w kuchni i powtórzył to samo słowo tym razem szeptem patrząc jej w oczy.
Pocałował ją jeszcze szybko i już po chwili zamykał za sobą drzwi do swojego domu gdzie chłopcy wciągnęli go w swoją kłótnie o pilota.
Megan zmęczona jednak bardzo szczęśliwa pobiegła z powrotem na górę aby wziąć szybki prysznic po którym położyła się do swojego wielkiego łóżka, pościel przyjaźnie nosiła jego zapach przez co usnęła z delikatnym uśmiechem na ustach.
-Człowieku kim ty jesteś, to był dopiero pierwszy dzień.- jęknęła.
Żaden nauczyciel nie zadawał prac domowych pierwszego dnia szkoły… Oprócz chemika. Napisała szybko do mulata, twierdząc że najwyżej weźmie prysznic jak chłopak już wyjdzie i tyle.
Była w trakcie drugiego zadania kiedy usłyszała przeraźliwy szczek Lucas’a zwiastujący przyjście gościa, jednak zanim zdążyła chodź by wstać usłyszała głos ojca witającego przybysza.
-Jest na górze.- powiedział miło mężczyzna .
I już po sekundzie słyszała jak Zayn wita się ze wszystkimi zgromadzonymi w kuchni i szybko wchodzi po schodach.
-Cześć. –szepnął i pocałował ją delikatnie kiedy już zamknął za sobą drzwi jej sypialni.
-Tak wiem śmierdzę chlorem i tak musisz chwilę poczekać bo odrabiam lekcje… Cześć.-uśmiechnęła się uroczo i za nim wycofał się do jej łóżka aby najnormalniej się na nim położyć pocałowała go jeszcze szybko.
-Ładnie wyglądasz jak jesteś taka skupiona.- zaśmiał się cicho nie wytrzymując zbyt długo w ciszy.
Nie skomentowała jego słów tylko uśmiechnęła się delikatnie dalej twardo studiując podręcznik od chemii. Po kilkunastu pozornie krótkich jednak bardzo długich minutach zamknęła z hukiem podręcznik i zeszyt i wrzuciła je do torby szybko znajdując się obok rozłożonego na jej łóżku bruneta.
-Tęskniłem dzisiaj za tobą.- wyszeptał chłopak patrząc jej w oczy i bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Ja za tobą też.- uśmiechnęła się delikatnie i delikatnie pocałowała jego usta.
Ten wieczór spędzili bardzo leniwie, leżeli oglądając jakąś komedie z Adam’em Sandler’em. Co chwile wybuchała śmiechem albo rozśmieszona filmem albo tym jak chłopak wodząc dłonią po jej boku łaskotał ją. O dziwo jej rodzice nie powiedzieli nic kiedy wychodził z jej domu przed północą, pamiętała jeszcze jak nie znosili kiedy Chad wychodził od niej tak późno.
-Zobaczymy się jutro?-zapytał cicho kiedy stali już przy drzwiach.
-Codziennie zadajesz to głupie pytanie jakbyś nie znał odpowiedzi na pamięć.- zaśmiała się cicho.
-Lubię jak mówisz mi że tak.- uśmiechnął się uroczo.
-Głupek…- szepnęła obejmując dłońmi jego policzki i pocałowała go delikatnie.
-Dobranoc.- krzyknął jeszcze do jej rodziców którzy byli w kuchni i powtórzył to samo słowo tym razem szeptem patrząc jej w oczy.
Pocałował ją jeszcze szybko i już po chwili zamykał za sobą drzwi do swojego domu gdzie chłopcy wciągnęli go w swoją kłótnie o pilota.
Megan zmęczona jednak bardzo szczęśliwa pobiegła z powrotem na górę aby wziąć szybki prysznic po którym położyła się do swojego wielkiego łóżka, pościel przyjaźnie nosiła jego zapach przez co usnęła z delikatnym uśmiechem na ustach.
____________________________________________________________________________________
Taki tam rozdział dla Karoliny ;* dzięki której z resztą tutaj teraz częściej bywam, więc dziękować jej ;p
Mam nadzieję że się podoba ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I pamiętaj komentarze to mobilizacja do dalszej pracy : * Jeżeli coś Ci się nie podoba to również o tym napisz, postaram się w tedy poprawić ;*
Mam nadzieję że się podoba ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I pamiętaj komentarze to mobilizacja do dalszej pracy : * Jeżeli coś Ci się nie podoba to również o tym napisz, postaram się w tedy poprawić ;*
czwartek, 21 marca 2013
Rozdział 17.
Ubrana w krótką fioletową sukienkę kołysała swoimi
kształtnymi biodrami gdzieś na środku opróżnionego z mebli salonu, na swoim
ciele czuła przyjemny dotyk dłoni chłopaka który stał tuż za nią i kołysał się
z nią w rytm muzyki. W całym domu słychać było śmiechy i wesołe krzyki ludzi z
których większości nawet nie znała, na swojej szyi poczuła ciepły oddech zaraz
przed tym jak chłopak złożył na niej delikatny pocałunek. Uśmiechnęła się
uwodzicielsko odwracając się do niego przodem i przylegając do niego idealnie
swoim ciałem. Tańczyli, pili i bawili się już od dobrych paru godzin jednak nie
czuła zmęczenia wręcz przeciwnie, energia rozpierała ją jak nigdy dotąd.
-Chodź ze mną na górę.- usłyszała cichą prośbę zaraz przy swoim uchu.
Jednak zamiast odpowiedzieć mu po prostu pocałowała go namiętnie, będąc po chwili prowadzona za rękę w stronę schodów.
-Chodź ze mną na górę.- usłyszała cichą prośbę zaraz przy swoim uchu.
Jednak zamiast odpowiedzieć mu po prostu pocałowała go namiętnie, będąc po chwili prowadzona za rękę w stronę schodów.
***
Jej kuzynka stała w tym momencie w kuchni z trójką
wariujących chłopców i opanowanym ale szeroko uśmiechniętym i głośno śmiejącym
się solenizantem. Mimo iż była nieśmiałą osobą, kiedy Megan poznała ją z
chłopakami z zespołu już po kilku minutach byłą z nimi w wspaniałych
stosunkach. Solenizant przypatrywał jej się ukradkiem nie zdając sobie sprawy z
tego że ona doskonale to zauważa.
-Liaś! –krzyknął podpity już Tomlinson znów rzucając się przyjacielowi na szyję.- Wszystkiego najlepszego!- krzyknął wesoło.
Kiedy pozostała dwójka zobaczyła tulących się Liam’a i Louis’a od razu do nich dołączyła również krzycząc życzenia solenizantowi.
Nie za wysoka jasnooka dziewczyna ubrana w beżową krótką sukienkę uśmiechała się szeroko widząc tą sytuację.
-Liaś! –krzyknął podpity już Tomlinson znów rzucając się przyjacielowi na szyję.- Wszystkiego najlepszego!- krzyknął wesoło.
Kiedy pozostała dwójka zobaczyła tulących się Liam’a i Louis’a od razu do nich dołączyła również krzycząc życzenia solenizantowi.
Nie za wysoka jasnooka dziewczyna ubrana w beżową krótką sukienkę uśmiechała się szeroko widząc tą sytuację.
***
-Nathan! Napij się, od razu poprawi Ci się humor!- krzyknęła
blondynka ubrana w czarną sukienkę wciskając kuzynowi butelkę piwa, kiedy
zobaczyła jak chłopak przygląda się wysokiemu brunetowi który ciągnie jej
przyjaciółkę w stronę schodów.
-Daj mu spokój, nie chce pić to nie.- zaśmiał się jej chłopak który o dziwo był jeszcze względnie trzeźwy i zachowywał trzeźwe myślenie.
Blondynka przyjrzała się chwile swojemu kuzynowi który miał minę jakby chciał co najmniej pogryźć wytatuowanego bruneta i stwierdziła że błędem było chodź by pomyślenie o tym aby zabrać go na tą imprezę. Miała nadzieje na dobrą zabawę z przyjaciółmi i chłopakiem a skończy pilnując swojego porywistego kuzyna aby nie przyłożył komuś w złości.
Naglę w oczy wpadła jej jasna koszula przyjaciela i już po chwili widziała jego zadowoloną minę kiedy szedł w jej kierunku z butelką piwa w ręku.
-Elliot! – zaśmiała się głośno.- Mówiłam ci już kiedyś że najpierw idzie twój uśmiech a dopiero potem ty sam? –zaśmiewała się czując jak procenty powodują lekkie kołysanie się ziemi.
-Tego wieczoru chyba z 10 razy!- zaśmiał się brunet upijając łyk piwa.
Po kilku sekundach siedzieli w czwórkę na dość długiej kanapie i śmiali się kiedy blondynka dorwała w swoje ręce aparat i zaczęła robić tysiące zdjęć przyjacielowi i swojemu chłopakowi.
-Idę na dwór zajarać.- burknął nagle jej kuzyn i za nim zdążyła jakoś zareagować widziała już jego znikający w tłumie tyłek.
-Daj mu spokój, nie chce pić to nie.- zaśmiał się jej chłopak który o dziwo był jeszcze względnie trzeźwy i zachowywał trzeźwe myślenie.
Blondynka przyjrzała się chwile swojemu kuzynowi który miał minę jakby chciał co najmniej pogryźć wytatuowanego bruneta i stwierdziła że błędem było chodź by pomyślenie o tym aby zabrać go na tą imprezę. Miała nadzieje na dobrą zabawę z przyjaciółmi i chłopakiem a skończy pilnując swojego porywistego kuzyna aby nie przyłożył komuś w złości.
Naglę w oczy wpadła jej jasna koszula przyjaciela i już po chwili widziała jego zadowoloną minę kiedy szedł w jej kierunku z butelką piwa w ręku.
-Elliot! – zaśmiała się głośno.- Mówiłam ci już kiedyś że najpierw idzie twój uśmiech a dopiero potem ty sam? –zaśmiewała się czując jak procenty powodują lekkie kołysanie się ziemi.
-Tego wieczoru chyba z 10 razy!- zaśmiał się brunet upijając łyk piwa.
Po kilku sekundach siedzieli w czwórkę na dość długiej kanapie i śmiali się kiedy blondynka dorwała w swoje ręce aparat i zaczęła robić tysiące zdjęć przyjacielowi i swojemu chłopakowi.
-Idę na dwór zajarać.- burknął nagle jej kuzyn i za nim zdążyła jakoś zareagować widziała już jego znikający w tłumie tyłek.
***
Wpadli ze śmiechem do jego sypialni gdzie po zamknięciu
drzwi zaczęli się namiętnie całować. Przez chwilę czuła na plecach chłód
drewnianych drzwi jednak nie przeszkadzało jej to bo bardziej zajęta była
miękkimi ustami mulata i jego gorącymi dłońmi które wędrowały po jej ciele. W
końcu chłopak uniósł ją trochę a ona oplotła go w pasie nogami kiedy ruszył w
stronę łóżka na które runęli po sekundzie próbując jak najszybciej pozbyć się
swoich ubrań.
-Przestaje lubić ten pasek.- mruknęła z cichym śmiechem kiedy nie udawało jej się rozpiąć jego paska od spodni.
Zayn szybko pomógł jej i już po chwili jego spodnie dołączyły do jego koszuli leżącej już na podłodze. Po kilku chwilach jej krótka sukienka również została odrzucona gdzieś za łóżko a ona wiła się pod wpływem dotyku jego dłoni na swoim ciele, popchnęła go delikatnie na plecy i wdrapała się na niego co wywołało u niego cichy pomruk zadowolenia. Całując go namiętnie czuła jak próbuje odnaleźć zapięcie jej stanika.
-Ten rozpina się z przodu.- wymruczała mu do ucha przygryzając jego płatek.
-Nie mogłaś tak od razu? – mruknął przemieszczając swoje dłonie i rozpinając szybko jej stanik.
Zaśmiała się cichutko po czym zamruczała z zadowolenia czując jak pieści jej piersi. Kilka sekund później znów leżała pod nim i była namiętnie całowana, czuła jak jedną dłonią pozbywa jej ciało dołu od bielizny więc sama nie zostając dłużna zaczęła zsuwać z jego bioder bokserki. Kiedy pozbyli się już ostatnich części garderoby patrząc jej głęboko w oczy i co jakiś czas muskając delikatnie jej usta wsunął powoli dłoń między jej nogi które automatycznie rozchyliła troszeczkę co wywołało pomruk zadowolenia z jego strony. Zaczął delikatnie pieścić ją swoją dłonią co wywołało u niej ciche jęki roznoszące się po pomieszczeniu w którym jak jej się wydawało było bardzo gorąco.
-Przestaje lubić ten pasek.- mruknęła z cichym śmiechem kiedy nie udawało jej się rozpiąć jego paska od spodni.
Zayn szybko pomógł jej i już po chwili jego spodnie dołączyły do jego koszuli leżącej już na podłodze. Po kilku chwilach jej krótka sukienka również została odrzucona gdzieś za łóżko a ona wiła się pod wpływem dotyku jego dłoni na swoim ciele, popchnęła go delikatnie na plecy i wdrapała się na niego co wywołało u niego cichy pomruk zadowolenia. Całując go namiętnie czuła jak próbuje odnaleźć zapięcie jej stanika.
-Ten rozpina się z przodu.- wymruczała mu do ucha przygryzając jego płatek.
-Nie mogłaś tak od razu? – mruknął przemieszczając swoje dłonie i rozpinając szybko jej stanik.
Zaśmiała się cichutko po czym zamruczała z zadowolenia czując jak pieści jej piersi. Kilka sekund później znów leżała pod nim i była namiętnie całowana, czuła jak jedną dłonią pozbywa jej ciało dołu od bielizny więc sama nie zostając dłużna zaczęła zsuwać z jego bioder bokserki. Kiedy pozbyli się już ostatnich części garderoby patrząc jej głęboko w oczy i co jakiś czas muskając delikatnie jej usta wsunął powoli dłoń między jej nogi które automatycznie rozchyliła troszeczkę co wywołało pomruk zadowolenia z jego strony. Zaczął delikatnie pieścić ją swoją dłonią co wywołało u niej ciche jęki roznoszące się po pomieszczeniu w którym jak jej się wydawało było bardzo gorąco.
***
Liam przyglądał się tańczącej z Louis’em dziewczynie w
beżowej sukience. Od kąt tylko ją poznał nawet na chwilę kiedy była w pobliżu
nie mógł oderwać od niej wzroku, przez co trochę się obwiniał bo mimo iż nie
układało mu się od dawna z jego dziewczyną to nadal był z Dan i nie chciał jej
skrzywdzić zdradzając chodź by psychicznie z inną dziewczyną. Wciąż jednak nie
mógł spojrzeć w inną stronę i obserwował kołyszącą się w rytm muzyki dziewczynę
po chwili dołączając jej w tańcu.
***
Dylan zniknął jej z oczu mówiąc że idzie po coś do picia a
Nathan napisał krótkiego sms’a że wraca do domu.
-Stało się coś? –zapytał Elliot widząc minę przyjaciółki kiedy odczytywała sms’a.
-Nathan się zmył do domu, jak matka zobaczy że wrócił wcześniej, beze mnie i to jeszcze w złym humorze to będę miała niezłe gadane.- mruknęła prostując nogi i kładąc je na jego kolanach.
-Co się w ogóle z nim stało? Wcześniej go widziałem to był cały w skowronkach.- zapytał jej przyjaciel.
-No był, był. Do póki nie zobaczył Malika klejącego się do Meg. –mruknęła trochę ciszej.
-Nathan do Megan…? –zapytał lekko zaskoczony.
-Tak mi się wydaje bo jak szła gdzieś z Zayn’em to myślałam że go zabije samym wzrokiem.- odpowiedziała szybko.
-No to się porobiło.- skomentował Elliot.
-No.- mruknęła krótko.
Jednak ponura atmosfera nie trzymała się długo, nie ich. Kiedy wrócił Dylan z butelką wysoko procentowego alkoholu i trzema kieliszkami które opróżnili kilka razu humory od razu im się poprawiły i od nowa zaczęli się bawić.
-Stało się coś? –zapytał Elliot widząc minę przyjaciółki kiedy odczytywała sms’a.
-Nathan się zmył do domu, jak matka zobaczy że wrócił wcześniej, beze mnie i to jeszcze w złym humorze to będę miała niezłe gadane.- mruknęła prostując nogi i kładąc je na jego kolanach.
-Co się w ogóle z nim stało? Wcześniej go widziałem to był cały w skowronkach.- zapytał jej przyjaciel.
-No był, był. Do póki nie zobaczył Malika klejącego się do Meg. –mruknęła trochę ciszej.
-Nathan do Megan…? –zapytał lekko zaskoczony.
-Tak mi się wydaje bo jak szła gdzieś z Zayn’em to myślałam że go zabije samym wzrokiem.- odpowiedziała szybko.
-No to się porobiło.- skomentował Elliot.
-No.- mruknęła krótko.
Jednak ponura atmosfera nie trzymała się długo, nie ich. Kiedy wrócił Dylan z butelką wysoko procentowego alkoholu i trzema kieliszkami które opróżnili kilka razu humory od razu im się poprawiły i od nowa zaczęli się bawić.
***
Po kilkunastu minutach tańczenia bez minimalnej przerwy w
końcu wpadła znów do kuchni z Liam’em który dorównywał jej dzielnie kroku mimo
iż był zdyszany i już lekko zmęczony. Dorwali dwie puszki pepsi ponieważ chyba
jako jedyni wypili tylko trochę szampana na samym początku i więcej nic.
-Chodźmy na dwór, gorąco tu.- mruknął Liam.
I bez słowa ruszyli do drzwi prowadzących do ogrodu w którym z powodu braku basenu nie było ludzi. Usiedli na drewnianej ławeczce która stała przy dość dużym okręgu który służył do rozpalania ognisk które wymyślił sobie Tommo z Harry’m i odetchnęli głęboko świeżym i chłodnym powietrzem. Przez chwilę siedzieli w zupełnej ciszy ale w końcu zajęli się bardzo interesującą rozmową o wszystkim i o niczym.
-Czyli już wiem co oznacza party hard w ustach Zayn’a i Louis’a.- zaśmiała się w pewnej chwili.
-Taak, można tak powiedzieć, chociaż czasami bywało gorzej.- zaśmiał się Liam.
Dziewczyna wpatrywała się w niesamowicie brązowe oczy gwiazdora uśmiechając się delikatnie, był taki… zwyczajny? Tak to jest to słowo, zwyczajny. Nie robił z siebie nie wiadomo kogo z tego powodu że śpiewa i rozpoznają go na ulicy, martwił się o swoich przyjaciół co również zdążyła zauważyć przez ostatnich kilka dni, był słodki i kochany… Spuściła wzrok czerwieniąc się delikatnie przez swoje myśli, na szczęście było na tyle ciemno by nie mógł dostrzec jej rumieńców. Jednak żaden wiatr nie ukrył jej delikatnego szczękania zębami.
-Zimno Ci, wracajmy do środka.- powiedział przejęty Payne.
-Za chwilkę dobrze? –zapytała cichutko.
-Dobrze. –westchnął chłopak i po prostu ją objął, dając jej tym troszkę własnego ciepła.
-Chodźmy na dwór, gorąco tu.- mruknął Liam.
I bez słowa ruszyli do drzwi prowadzących do ogrodu w którym z powodu braku basenu nie było ludzi. Usiedli na drewnianej ławeczce która stała przy dość dużym okręgu który służył do rozpalania ognisk które wymyślił sobie Tommo z Harry’m i odetchnęli głęboko świeżym i chłodnym powietrzem. Przez chwilę siedzieli w zupełnej ciszy ale w końcu zajęli się bardzo interesującą rozmową o wszystkim i o niczym.
-Czyli już wiem co oznacza party hard w ustach Zayn’a i Louis’a.- zaśmiała się w pewnej chwili.
-Taak, można tak powiedzieć, chociaż czasami bywało gorzej.- zaśmiał się Liam.
Dziewczyna wpatrywała się w niesamowicie brązowe oczy gwiazdora uśmiechając się delikatnie, był taki… zwyczajny? Tak to jest to słowo, zwyczajny. Nie robił z siebie nie wiadomo kogo z tego powodu że śpiewa i rozpoznają go na ulicy, martwił się o swoich przyjaciół co również zdążyła zauważyć przez ostatnich kilka dni, był słodki i kochany… Spuściła wzrok czerwieniąc się delikatnie przez swoje myśli, na szczęście było na tyle ciemno by nie mógł dostrzec jej rumieńców. Jednak żaden wiatr nie ukrył jej delikatnego szczękania zębami.
-Zimno Ci, wracajmy do środka.- powiedział przejęty Payne.
-Za chwilkę dobrze? –zapytała cichutko.
-Dobrze. –westchnął chłopak i po prostu ją objął, dając jej tym troszkę własnego ciepła.
***
Nathan palił kolejnego papierosa siedząc na balkonie który
łączył jego pokój i pokój jego kuzynki. Był wściekły chociaż nie powinien,
przecież nie powinien sobie robić jakichkolwiek nadziei jeżeli jakaś
dziewczyna tylko z nim rozmawiała… No właśnie jakaś… Uważał Megan za bardzo
wyjątkową, wartą zachodu i starań i nie mógł pojąć jak mogła dać dotykać się
temu pożal się boże gwiazdorowi który był bożyszczem nastolatek bo zaśpiewał
dwa wersy o miłości dobrze przy tym wyglądając. Dobrze pamiętał każdy
poszczególny moment spotkań z dziewczyną, każdą imprezę którą prze bawił z nią i
swoją kuzynką. Pamiętał jak na samym początku obiecał sobie że zdobędzie tą
słodką buntowniczą brunetkę i nie miał zamiaru z tego rezygnować… O nie! Jeżeli
on Nathan Scott bardzo mocno czegoś pragnął, to zawsze to dostawał, tym razem
nie mogło być inaczej.
***
Masowała dłonią jego przyjaciela patrząc mu w oczy i widząc
w nich niewyobrażalnie wielkie pożądanie. Uśmiechała się delikatnie i
zadziornie doprowadzając go do szału swoim delikatnym dotykiem.
-Mam błagać?- jęknął kiedy próbując rozłożyć jej nogi napotkał opór.
-Ale o co Ci chodzi? – zapytała uśmiechając się łobuzersko.
-Już ty dobrze wiesz o co… -jęknął.
Zaśmiała się widząc w jego oczach wielkie podniecenie z odrobiną desperacji, jakże radosne iskierki pojawiły się w jego brązowych tęczówkach kiedy w końcu delikatnie rozłożyła nogi dając mu do siebie dostęp i już po chwili po pokoju roznosiły się ich ciche jęki kiedy poruszał się w niej powoli i delikatnie.
-Mam błagać?- jęknął kiedy próbując rozłożyć jej nogi napotkał opór.
-Ale o co Ci chodzi? – zapytała uśmiechając się łobuzersko.
-Już ty dobrze wiesz o co… -jęknął.
Zaśmiała się widząc w jego oczach wielkie podniecenie z odrobiną desperacji, jakże radosne iskierki pojawiły się w jego brązowych tęczówkach kiedy w końcu delikatnie rozłożyła nogi dając mu do siebie dostęp i już po chwili po pokoju roznosiły się ich ciche jęki kiedy poruszał się w niej powoli i delikatnie.
***
Dopiero nad ranem kiedy już powoli zaczęło świtać zdołali
jakoś we trójkę wyjść z domu w mniej więcej pionie, blondynka trzymała się
mocno swojego dużo trzeźwiejszego od niej chłopaka a z kolei jej przyjaciel
kurczowo trzymał się jej, odprowadzili go pod jego dom po czym skierowali się
pod dom blondynki do którego weszli powoli i po cichu skierowali się do jej
sypialni gdzie zasłaniając rolety runęli zmęczeni na łóżko i zasnęli. Chłopak śpiąc odruchowo przyciągnął ją do
siebie i przytulił mocno.
***
-Ja… Ja muszę już iść.- usłyszał gdy pochylał się nad nią z zamiarem
pocałowania jej ust.
Zanim zdążył zareagować drzwi domu młodej Collins już się przed nim zamykały, westchnął cicho i odwrócił się do nich plecami z zamiarem powrotu do swojego domu, promienie wschodzącego słońca przyjemnie ogrzewały jego skórę.
-Liam ciszej.- jęknął śpiący na kanapie Harry kiedy ten niechcący przewrócił jakąś butelkę chcąc dostać się do schodów i do sypialni w której runął na łóżko i zasnął praktycznie momentalnie.
Zanim zdążył zareagować drzwi domu młodej Collins już się przed nim zamykały, westchnął cicho i odwrócił się do nich plecami z zamiarem powrotu do swojego domu, promienie wschodzącego słońca przyjemnie ogrzewały jego skórę.
-Liam ciszej.- jęknął śpiący na kanapie Harry kiedy ten niechcący przewrócił jakąś butelkę chcąc dostać się do schodów i do sypialni w której runął na łóżko i zasnął praktycznie momentalnie.
***
Caroline oparła się o drzwi które właśnie zamknęła i
oddychała głęboko, chciał ją pocałować a ona mu zwiała… ZWIAŁA MU!! Jak mogła
być tak głupia i zwiać temu słodkiemu chłopakowi? Westchnęła cicho i zamiast
wyskoczyć z powrotem na dwór aby go pocałować powłóczyła nogami do sypialni
jaką zajmowała w domu wujostwa.
***
Jęknęła cicho zakrywając swoją twarz kiedy nieznośne
promienie słoneczne wpadające przez okno zaczęły ją razić, po kilku minutach
jednak zrezygnowała z dalszego snu i uniosła powoli głowę uchylając delikatnie
powieki i czując okropny ból przeszywający jej ciało, a raczej głowę. Jęknęła
cicho drapiąc się po głowie i podnosząc się do pozycji siedzącej, rozejrzała
się na około orientując się że nie jest u siebie w pokoju i usilnie próbując
cobie przypomnieć skąd kojarzy jej się ten pokój i do kogo on należy.
Uśmiechnęła się delikatnie orientując się że jest naga, w tym momencie
wspomnienia z poprzedniej nocy uderzyły w jej umysł wielką falą przez co
jeszcze bardziej rozbolała ją głowa. Z cichym jękiem opadła z powrotem na
poduszki i zamknęła oczy wsłuchując się w całkowitą ciszę która została raz
przerwana przez dźwięk przewracanej się butelki. Po kilku minutach drzwi do
sypialni powoli się otworzyły a ona uchyliła oczy aby dostrzec kto przyszedł.
-Już nie śpisz?- usłyszała delikatny szept bruneta.
-Od kilku minut.- jęknęła.
-Mam dla Ciebie coś na żołądek i na głowę.- powiedział uśmiechając się uroczo i stawiając przed nią tacę z parującą zupą , szklanką wody i jakimiś tabletkami.
Dopiero teraz zorientowała się że jej żołądek trochę wariuję więc dla jego stabilizacji zjadła trochę zupy po czym opróżniła wysoką szklankę wody łykając tabletki i znów opadła na poduszki.
-Która godzina?- zapytała cicho kiedy chłopak delikatnie odstawił tacę na podłogę i położył się obok niej przytulając ją jednocześnie do siebie.
-14. –odpowiedział krótko szeptem.
-Za trzy godziny wracają rodzice z Michael’em..- jęknęła wtulając się w jego przyjemnie ciepłe ciało.
-Prześpij się jeszcze chwilę.- szepnął czule całując jej usta.
-Dobrze.- mruknęła przymykając oczy.
Po chwili poczuła jak czule całuje jej usta i przytula troszeczkę mocniej, wdychając zapach jego żelu pod prysznic mieszającego się z zapachem dymu papierosowego usnęła w końcu, a on leżał spokojnie gładząc delikatnie dłonią jej włosy i plecy i przyglądając się jej z delikatnym uśmiechem.
-Już nie śpisz?- usłyszała delikatny szept bruneta.
-Od kilku minut.- jęknęła.
-Mam dla Ciebie coś na żołądek i na głowę.- powiedział uśmiechając się uroczo i stawiając przed nią tacę z parującą zupą , szklanką wody i jakimiś tabletkami.
Dopiero teraz zorientowała się że jej żołądek trochę wariuję więc dla jego stabilizacji zjadła trochę zupy po czym opróżniła wysoką szklankę wody łykając tabletki i znów opadła na poduszki.
-Która godzina?- zapytała cicho kiedy chłopak delikatnie odstawił tacę na podłogę i położył się obok niej przytulając ją jednocześnie do siebie.
-14. –odpowiedział krótko szeptem.
-Za trzy godziny wracają rodzice z Michael’em..- jęknęła wtulając się w jego przyjemnie ciepłe ciało.
-Prześpij się jeszcze chwilę.- szepnął czule całując jej usta.
-Dobrze.- mruknęła przymykając oczy.
Po chwili poczuła jak czule całuje jej usta i przytula troszeczkę mocniej, wdychając zapach jego żelu pod prysznic mieszającego się z zapachem dymu papierosowego usnęła w końcu, a on leżał spokojnie gładząc delikatnie dłonią jej włosy i plecy i przyglądając się jej z delikatnym uśmiechem.
______________________________________________________________________________________
Szybciej niż ostatnio ;*
Miłego czytania ;)
I pamiętaj czytasz=komentujesz. Bo komentarz to dobra mobilizacja do dalszego pisania. <3
Miłego czytania ;)
I pamiętaj czytasz=komentujesz. Bo komentarz to dobra mobilizacja do dalszego pisania. <3
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 16.
Ze snu wyrwało go przeraźliwe wycie psa, uchylił swoje
powieki i spojrzał w okno na horyzoncie pojawiały się właśnie pierwsze
promienie słoneczne… Delikatnie odsunął od siebie dziewczynę i wstając powoli
okrył ją kołdrą, wyszedł z pokoju wciągając na siebie znalezione na korytarzu
bokserki. Zbierając po drodze ich ubrania zszedł na dół i wpuścił psa do domu,
który zadowolony popędził na górę jak się po chwili okazało by ułożyć się obok
swojej właścicielki na łóżku.
-Nawet się nie wygłupiaj Lucas. – szepnął do psa który mimo iż był czteromiesięcznym psiakiem warknął ostrzegawczo kiedy ten miał zamiar położyć się z powrotem do łóżka.
Westchnął i cicho gwiżdżąc wyszedł z sypialni kierując się znów do kuchni. Rozejrzał się po niej aż w końcu znalazł to czego szukał. Metalową psią miskę wypełnił jedzeniem i postawił przed ciekawskim psem który zszedł za nim. Kiedy tylko zwierzak przestał zwracać na niego uwagę szybko wbiegł na górę i wchodząc do sypialni zamknął za sobą drzwi. Po sekundzie leżał już w łóżku przytulając się do gołych pleców dziewczyny i splatając swoje palce z jej zasypiał powoli.
-Nawet się nie wygłupiaj Lucas. – szepnął do psa który mimo iż był czteromiesięcznym psiakiem warknął ostrzegawczo kiedy ten miał zamiar położyć się z powrotem do łóżka.
Westchnął i cicho gwiżdżąc wyszedł z sypialni kierując się znów do kuchni. Rozejrzał się po niej aż w końcu znalazł to czego szukał. Metalową psią miskę wypełnił jedzeniem i postawił przed ciekawskim psem który zszedł za nim. Kiedy tylko zwierzak przestał zwracać na niego uwagę szybko wbiegł na górę i wchodząc do sypialni zamknął za sobą drzwi. Po sekundzie leżał już w łóżku przytulając się do gołych pleców dziewczyny i splatając swoje palce z jej zasypiał powoli.
***
Obudziły ją krople deszczu odbijające się o szyby, na swoich
plecach czuła przyjemne ciepło, jego oddech odbijał się o jej odsłonięty kart,
ich dłonie były splecione a wokół roznosił się ich wymieszany razem zapach,
mimo iż słyszała przygnębiającą melodie deszczu na jej ustach kwitł piękny
uśmiech. Puszczając jego dłoń usiadła powoli i rozejrzała się po pokoju
przeczesując włosy dłonią. W nogach łóżka leżały ich ubrania które zapewne
pozbierał, jednak nie wiedziała kiedy. Poczuła jak materac ugina się kiedy
chłopak przewraca się na plecy, spojrzała na niego i uśmiechnęła się
delikatnie. Zsunęła się ostrożnie z
łóżka, wciągając na siebie dół bielizny i jego koszule której zapięła dwa
guziki, zanim wyszła z sypialni nachyliła się nad nim i złożyła delikatny
pocałunek na jego słodkich ustach. Zeszła powoli na dół gdzie została powitana
przez szczęśliwego domagającego się spaceru psa, uśmiechnęła się jeszcze
szerzej.
-No i zagadka się rozwiązała, pozbierał ubrania przez Ciebie co?- powiedziała kucając przy nim i głaszcząc go.
Prostując się i podchodząc do szafki kuchennej spojrzała na zegarek. 9 a jej rodziców jeszcze nie było… Nalała sobie wody którą szybko wypiła i już miała wracać do łóżka kiedy dźwięk samochodu wydał jej się zbyt podejrzany i podeszła do okna. Czarne auto jej ojca.
-Już po nas…- jęknęła z wielkimi wystraszonymi oczami ruszając biegiem na górę.
-Wstawaj! Wstawaj.- zaczęła budzić Zayn’a.
-Co jest?- jęknął próbując przykryć twarz kołdrą.
-Moi rodzice właśnie wchodzą do domu.- wytłumaczyła szeptem.
-Co?- chłopak automatycznie powstał do pozycji siedzącej i z wystraszonym spojrzeniem próbował wyplątać się z pościeli.
-Rusz się.- powiedziała ściągając z siebie jego koszulę i rzucając ją na łóżko obok niego.
I to był chyba błąd z jej strony, chłopak wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany z miną która świadczyła o tym że przypomina sobie każdą sekundę tej nocy.
-Zayn.- jęknęła wciągając na siebie stanik i jakąś koszulkę która leżała na krześle przy biurku.
-Megan! Jesteśmy! – usłyszała krzyk ojca z kuchni.
-Cześć.- odkrzyknęła mu.
Wciągnęła na siebie szybko jakieś szorty i jeszcze raz ponagliła chłopaka który trzęsącymi dłońmi próbował zapiąć koszulę.
Zderzyli się ze sobą kiedy oboje naraz próbowali przejść przez próg pokoju, przez co wybuchli troche histerycznym śmiechem.
-No i zagadka się rozwiązała, pozbierał ubrania przez Ciebie co?- powiedziała kucając przy nim i głaszcząc go.
Prostując się i podchodząc do szafki kuchennej spojrzała na zegarek. 9 a jej rodziców jeszcze nie było… Nalała sobie wody którą szybko wypiła i już miała wracać do łóżka kiedy dźwięk samochodu wydał jej się zbyt podejrzany i podeszła do okna. Czarne auto jej ojca.
-Już po nas…- jęknęła z wielkimi wystraszonymi oczami ruszając biegiem na górę.
-Wstawaj! Wstawaj.- zaczęła budzić Zayn’a.
-Co jest?- jęknął próbując przykryć twarz kołdrą.
-Moi rodzice właśnie wchodzą do domu.- wytłumaczyła szeptem.
-Co?- chłopak automatycznie powstał do pozycji siedzącej i z wystraszonym spojrzeniem próbował wyplątać się z pościeli.
-Rusz się.- powiedziała ściągając z siebie jego koszulę i rzucając ją na łóżko obok niego.
I to był chyba błąd z jej strony, chłopak wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany z miną która świadczyła o tym że przypomina sobie każdą sekundę tej nocy.
-Zayn.- jęknęła wciągając na siebie stanik i jakąś koszulkę która leżała na krześle przy biurku.
-Megan! Jesteśmy! – usłyszała krzyk ojca z kuchni.
-Cześć.- odkrzyknęła mu.
Wciągnęła na siebie szybko jakieś szorty i jeszcze raz ponagliła chłopaka który trzęsącymi dłońmi próbował zapiąć koszulę.
Zderzyli się ze sobą kiedy oboje naraz próbowali przejść przez próg pokoju, przez co wybuchli troche histerycznym śmiechem.
***
-Dzień dobry.- powiedział mulat kiedy razem weszli do kuchni
z przestraszonymi jak cholera minami.
-Dzień dobry.- odpowiedzieli jej zdezorientowani rodzice.
-Więc, ja idę biegać. A on przyszedł dzisiaj żeby omówić sprawę urodzin Liam’a.- wymyśliła na poczekaniu kiedy rodzice zwrócili ku niej swój pytający wzrok.
-Do widzenia. – powiedział mulat kiedy wychodzili.
Jej rodzice odpowiedzieli tym samym … Kiedy byli już po za domem wybuchli trochę histerycznym śmiechem.
-Idziesz do nas? – zapytał przyciągając ją do siebie.
-Idę po Louis’a i idziemy biegać. – powiedziała uśmiechając się uroczo.
-Dzień dobry.- odpowiedzieli jej zdezorientowani rodzice.
-Więc, ja idę biegać. A on przyszedł dzisiaj żeby omówić sprawę urodzin Liam’a.- wymyśliła na poczekaniu kiedy rodzice zwrócili ku niej swój pytający wzrok.
-Do widzenia. – powiedział mulat kiedy wychodzili.
Jej rodzice odpowiedzieli tym samym … Kiedy byli już po za domem wybuchli trochę histerycznym śmiechem.
-Idziesz do nas? – zapytał przyciągając ją do siebie.
-Idę po Louis’a i idziemy biegać. – powiedziała uśmiechając się uroczo.
***
Po wyczerpującym bieganiu została siłą wciągnięta do domu
chłopców przez najstarszego z nich, Lucas zadowolony wbiegł do domu jako
pierwszy i zwinął Niall’owi kanapkę z talerza, chwilę później ona i Louis
siedzieli już na kanapie z puszkami pepsi w ręku, kiedy mulat usłyszał jak
wchodzą do domu, szybko zszedł na dół i zajął miejsce obok niej obejmując ją
nieśmiało. Kiedy Liam ulotnił się mówiąc
że jedzie do miasta, do salonu przyszedł również Harry.
-Niedługo urodziny naszego świętoszka.- zaczął dyplomatycznym głosem Louis.
I tak właśnie spędziła kolejne dwie godziny… Na planowaniu urodzin i wysłuchiwaniu sprzeczek chłopaków. Na szczęście udało jej się zapytać czy będą mieli coś przeciwko jeżeli weźmie ze sobą swoją kuzynkę która przyjeżdża do Londyn’u. Kiedy Harry z Louis’em obrazili się na siebie ponieważ każde z nich miało inny pomysł a Niall stwierdził że jest głodny i poszedł zamawiać pizze, odruchowo spojrzała na zegarek i zamarła.
-O Boże, ja zaraz mam być na lotnisku.- wstała gwałtownie z kanapy szukając wzrokiem smyczy którą ostatnio bawił się Louis.
-Tego szukasz?- zapytał mulat trzymając w ręku czerwoną smycz.
-Co ja bym bez Ciebie zrobiła? – uśmiechnęła się uroczo odbierając od niego swoją własność.
-Zginęła byś marnie. – zaśmiał się odprowadzając ją do drzwi.- Zobaczymy się później?- wyszeptał pytanie przy drzwiach.
- Nie wiem… - mruknęła. – Chce posiedzieć trochę z rodzicami, wujkiem i kuzynką.- uśmiechnęła się przepraszająco.
-To do zobaczenia.- uśmiechnął się lekko pochylając nad nią.
-Do zobaczenia.- szepnęła całując jego usta.
Kilka minut później brała już szybki prysznic po którym wysuszyła i związała w warkocz swoje długie brązowe włosy i wciągnęła na siebie jasne rurki, granatową bluzkę i jasną kurtkę dżinsową. Po czym znalazła się w samochodzie, w drodze na lotnisko.
-Niedługo urodziny naszego świętoszka.- zaczął dyplomatycznym głosem Louis.
I tak właśnie spędziła kolejne dwie godziny… Na planowaniu urodzin i wysłuchiwaniu sprzeczek chłopaków. Na szczęście udało jej się zapytać czy będą mieli coś przeciwko jeżeli weźmie ze sobą swoją kuzynkę która przyjeżdża do Londyn’u. Kiedy Harry z Louis’em obrazili się na siebie ponieważ każde z nich miało inny pomysł a Niall stwierdził że jest głodny i poszedł zamawiać pizze, odruchowo spojrzała na zegarek i zamarła.
-O Boże, ja zaraz mam być na lotnisku.- wstała gwałtownie z kanapy szukając wzrokiem smyczy którą ostatnio bawił się Louis.
-Tego szukasz?- zapytał mulat trzymając w ręku czerwoną smycz.
-Co ja bym bez Ciebie zrobiła? – uśmiechnęła się uroczo odbierając od niego swoją własność.
-Zginęła byś marnie. – zaśmiał się odprowadzając ją do drzwi.- Zobaczymy się później?- wyszeptał pytanie przy drzwiach.
- Nie wiem… - mruknęła. – Chce posiedzieć trochę z rodzicami, wujkiem i kuzynką.- uśmiechnęła się przepraszająco.
-To do zobaczenia.- uśmiechnął się lekko pochylając nad nią.
-Do zobaczenia.- szepnęła całując jego usta.
Kilka minut później brała już szybki prysznic po którym wysuszyła i związała w warkocz swoje długie brązowe włosy i wciągnęła na siebie jasne rurki, granatową bluzkę i jasną kurtkę dżinsową. Po czym znalazła się w samochodzie, w drodze na lotnisko.
***
Po krótkim ale wylewnym przywitaniu z wujem i jego córką
całą piątką wrócili do domu gdzie usiedli w ogrodzie. Megan wraz z 38 letnim
wujem wygłupiali się bawiąc z psem a Caroline próbowała zachowywać się
naturalnie.
-Czyli mówisz że spotykasz się z tym całym gwiazdorem? –usłyszała pytanie wuja kiedy próbowała zabrać mu piłkę.
-Ten gwiazdor ma imię. – zauważyła wypychając mu z rąk okrągły przedmiot.
-Tak wiem, Zayn Malik. Tylko zastanawia mnie jedno? Czy to nie aby ty krzyczałaś najgłośniej jaką tandetną muzykę grają i że są gwiazdkami dla dwunastolatek? –zapytał z rozbrajającą miną.
-Co najwyżej powiedziałam że ich muzyka nie jest w moim typie, więc pa nie przekręca panie starszy – zaśmiała się.
-No dobra powiedzmy że zmyśliłem .-zaśmiał się kiedy przewróciła go na zieloną trawę.
-Czyli mówisz że spotykasz się z tym całym gwiazdorem? –usłyszała pytanie wuja kiedy próbowała zabrać mu piłkę.
-Ten gwiazdor ma imię. – zauważyła wypychając mu z rąk okrągły przedmiot.
-Tak wiem, Zayn Malik. Tylko zastanawia mnie jedno? Czy to nie aby ty krzyczałaś najgłośniej jaką tandetną muzykę grają i że są gwiazdkami dla dwunastolatek? –zapytał z rozbrajającą miną.
-Co najwyżej powiedziałam że ich muzyka nie jest w moim typie, więc pa nie przekręca panie starszy – zaśmiała się.
-No dobra powiedzmy że zmyśliłem .-zaśmiał się kiedy przewróciła go na zieloną trawę.
***
Kiedy tylko późnym wieczorem jej kuzynka oznajmiła że jest
zmęczona po podróży i idzie spać, rodzice zajęli się rozmową z bratem jej mamy
a ona miała wolną rękę. Wyszła do nich na taras razem z Lucas’em.
-Potrzymasz go bo wychodzę? –zapytała ojca słodko się do niego uśmiechając.
-No i gdzie ty młoda tak pędzisz? –zapytał wujek trzymając w ręku butelkę jakiegoś piwa i uśmiechając się delikatnie.
-Idę do chłopaków. Wymyślili sobie jakiś maraton horrorów z tego co pisali mi przed chwilą przynajmniej. – zaśmiała się cicho.
Chwile potem ucałowała rodziców pożegnała się z wujem i wyszła z domu przeczesując włosy palcami. Drzwi otworzył jej rozczochrany i lekko czerwony blondyn który natychmiastowo pociągnął ją do salonu gdzie na dużej rozłożonej kanapie leżeli już wygodnie wszyscy.
-No w końcu! Czekaliśmy tylko na Ciebie ! –zaśmiał się Lou z głową opartą o brzuch loczka.
Brunetka wygodnie ułożyła się nogi kładąc na kolanach blondyna a głowę na kolanach mulata który z lekkim uśmiechem bawił się jej włosami. Obejrzeli kilka filmów, jakiś horror, dramat i komedie i nagle okazało się że większość z nich śpi. Wpatrywała się w śpiące twarze chłopców którzy podczas snu wyglądali niczym dziesięciolatkowie i czuła jak Zayn nadal bawi się jej włosami.
-Potrzymasz go bo wychodzę? –zapytała ojca słodko się do niego uśmiechając.
-No i gdzie ty młoda tak pędzisz? –zapytał wujek trzymając w ręku butelkę jakiegoś piwa i uśmiechając się delikatnie.
-Idę do chłopaków. Wymyślili sobie jakiś maraton horrorów z tego co pisali mi przed chwilą przynajmniej. – zaśmiała się cicho.
Chwile potem ucałowała rodziców pożegnała się z wujem i wyszła z domu przeczesując włosy palcami. Drzwi otworzył jej rozczochrany i lekko czerwony blondyn który natychmiastowo pociągnął ją do salonu gdzie na dużej rozłożonej kanapie leżeli już wygodnie wszyscy.
-No w końcu! Czekaliśmy tylko na Ciebie ! –zaśmiał się Lou z głową opartą o brzuch loczka.
Brunetka wygodnie ułożyła się nogi kładąc na kolanach blondyna a głowę na kolanach mulata który z lekkim uśmiechem bawił się jej włosami. Obejrzeli kilka filmów, jakiś horror, dramat i komedie i nagle okazało się że większość z nich śpi. Wpatrywała się w śpiące twarze chłopców którzy podczas snu wyglądali niczym dziesięciolatkowie i czuła jak Zayn nadal bawi się jej włosami.
***
-Naprawdę muszę już iść.- szepnęła kiedy oderwali się od
swoich ust.
Stała pod swoimi drzwiami wejściowymi patrząc w jego czekoladowe tęczówki co chwila łącząc swoje usta z jego miękkimi i pełnymi wargami.
-Tak, tak . –wychrypiał cicho i znów ją pocałował przyciągając ją do siebie mocno.
Nie chciała go tam tak po prostu zostawiać , czując jego usta i dłonie na swoim ciele miała ochotę zabrać go do swojego pokoju i nie wypuścić go stamtąd przez kolejnych kilka lub kilkanaście godzin, dobrze wiedziała że rodzice już dawno śpią i nawet nie zauważyli by gdyby przemknęli szybko do jej sypialni, jednak rzeczywistość nie była tak kolorowa. Kiedy miała już zamiar przerwać pocałunek i zaproponować mu zmianę otoczenia z ganku na jej sypialnię usłyszeli ciche kaszlnięcie.
-Wiem że dzielnica jest strzeżona abyście czuli się swobodnie, ale nie musicie chyba pół nocy obściskiwać się przed drzwiami ? –zapytał jej wujek z rozbrajającym uśmieszkiem.
-Dobry wieczór . –powiedział szybko trochę spięty mulat i wyciągnął do niego swoją dłoń.- Jestem… - zaczął powoli.
-Wiem kim jesteś. –Logan uścisnął jego dłoń.- A ja jestem wujem chrzestnym tej młodej damy którą jeśli pozwolisz porwę teraz do domu, aby mogła zażyć jeszcze odrobiny snu tej nocy.- uśmiechnął się słodko mężczyzna.
Zayn nie wiedząc co powiedzieć pokiwał tylko twierdząco głową.
-Do zobaczenia. – powiedziała przewracając oczami i szybko jeszcze muskając jego usta. – Jesteś okropny . –zaśmiała się kiedy już stała z wujkiem w korytarzu i głaskała Lucas’a.
-No co? Jeżeli odprowadza Cię tak późno to znaczy że ewidętnie nie boi się twojego ojca to po boi się przez chwile mnie. – zaśmiał się kierując do salonu.
-A czemu ty w ogóle jeszcze nie śpisz? –zapytała ignorując jego wypowiedź.
-Próbuję nacieszyć się ciszą, za nim twój brat jutro wróci i zaczniecie się kłócić. –zaśmiał się siadając na kanapie – No i Lucas strasznie domagał się towarzystwa a twoi rodzice odcięli mu dostęp do swojej sypialni.- zaśmiał się cicho.
-No to wujaszku już od jutra przekonasz się co moi rodzice przeżywają na co dzień.- zaśmiała się cicho.-Nie lubi jak nie ma mnie w nocy więc szuka towarzysz.- powiedziała bawiąc się uchem owczarka.
Kilka minut później pożegnała się z bratem swojej mamy i powoli weszła na górę zamykając za sobą i owczarkiem drzwi do sypialni. Napisała kilka zdań w swoim pamiętniku uśmiechając się przy tym delikatnie i położyła się przykrywając ciepłą kołdrą, przymknęła oczy które po chwili otworzyła szeroko z powodu sms’a którego dostała.
„Mam nadzieje że Cię nie obudziłem. Chciałem Ci tylko życzyć kolorowych snów ;*” przeczytała przy czym uśmiechała się delikatnie „Kolorowych snów ;*” odpisała szybko i już po kilku minutach słodko spała.
Stała pod swoimi drzwiami wejściowymi patrząc w jego czekoladowe tęczówki co chwila łącząc swoje usta z jego miękkimi i pełnymi wargami.
-Tak, tak . –wychrypiał cicho i znów ją pocałował przyciągając ją do siebie mocno.
Nie chciała go tam tak po prostu zostawiać , czując jego usta i dłonie na swoim ciele miała ochotę zabrać go do swojego pokoju i nie wypuścić go stamtąd przez kolejnych kilka lub kilkanaście godzin, dobrze wiedziała że rodzice już dawno śpią i nawet nie zauważyli by gdyby przemknęli szybko do jej sypialni, jednak rzeczywistość nie była tak kolorowa. Kiedy miała już zamiar przerwać pocałunek i zaproponować mu zmianę otoczenia z ganku na jej sypialnię usłyszeli ciche kaszlnięcie.
-Wiem że dzielnica jest strzeżona abyście czuli się swobodnie, ale nie musicie chyba pół nocy obściskiwać się przed drzwiami ? –zapytał jej wujek z rozbrajającym uśmieszkiem.
-Dobry wieczór . –powiedział szybko trochę spięty mulat i wyciągnął do niego swoją dłoń.- Jestem… - zaczął powoli.
-Wiem kim jesteś. –Logan uścisnął jego dłoń.- A ja jestem wujem chrzestnym tej młodej damy którą jeśli pozwolisz porwę teraz do domu, aby mogła zażyć jeszcze odrobiny snu tej nocy.- uśmiechnął się słodko mężczyzna.
Zayn nie wiedząc co powiedzieć pokiwał tylko twierdząco głową.
-Do zobaczenia. – powiedziała przewracając oczami i szybko jeszcze muskając jego usta. – Jesteś okropny . –zaśmiała się kiedy już stała z wujkiem w korytarzu i głaskała Lucas’a.
-No co? Jeżeli odprowadza Cię tak późno to znaczy że ewidętnie nie boi się twojego ojca to po boi się przez chwile mnie. – zaśmiał się kierując do salonu.
-A czemu ty w ogóle jeszcze nie śpisz? –zapytała ignorując jego wypowiedź.
-Próbuję nacieszyć się ciszą, za nim twój brat jutro wróci i zaczniecie się kłócić. –zaśmiał się siadając na kanapie – No i Lucas strasznie domagał się towarzystwa a twoi rodzice odcięli mu dostęp do swojej sypialni.- zaśmiał się cicho.
-No to wujaszku już od jutra przekonasz się co moi rodzice przeżywają na co dzień.- zaśmiała się cicho.-Nie lubi jak nie ma mnie w nocy więc szuka towarzysz.- powiedziała bawiąc się uchem owczarka.
Kilka minut później pożegnała się z bratem swojej mamy i powoli weszła na górę zamykając za sobą i owczarkiem drzwi do sypialni. Napisała kilka zdań w swoim pamiętniku uśmiechając się przy tym delikatnie i położyła się przykrywając ciepłą kołdrą, przymknęła oczy które po chwili otworzyła szeroko z powodu sms’a którego dostała.
„Mam nadzieje że Cię nie obudziłem. Chciałem Ci tylko życzyć kolorowych snów ;*” przeczytała przy czym uśmiechała się delikatnie „Kolorowych snów ;*” odpisała szybko i już po kilku minutach słodko spała.
______________________________________________________________________________________
Tak, ten rozdział wydaje mi się dość nudny i leniwy ; ) Ale już tak czasami musi być, mogę wam jedynie obiecać dużo wrażeń w następnym rozdziale. ; * I przepraszam że tak długo zwlekałam z dodaniem tego ;*
Miłego czytania i pamiętajcie komentarze to mobilizacja do dalszego pisania <3
Miłego czytania i pamiętajcie komentarze to mobilizacja do dalszego pisania <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)