sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 20

Siedział w po ciemku w miękkim fotelu opierając brodę o dłonie, czując jednocześnie jak jego łokcie wbijają się w jego kolana. Na bosych stopach czuł zimy wiatr dostający się do pokoju poprzez otwarte drzwi balkonowe. Obserwował z delikatnym uśmiechem śpiącą brunetkę której twarz oświetlało światło księżyca, próbował jednocześnie przypomnieć sobie cokolwiek z nocy sprzed kilku dni. Do tej pory nie wiedział jak udało mu się wybrnąć z całej sytuacji kiedy dzień po gali w gazetach i internecie pojawiły się jego zdjęcia z blondynką. Megan była naprawdę wściekła i zraniona kiedy zobaczyła te zdjęcia. Jednak jemu udało się ją przekonać że te zdjęcia nic nie znaczą, że po prostu postanowili być przyjaciółmi i dobrze się ze sobą bawili, nic więcej... Nie wiedział tylko co powiedzieć chłopakom którzy przyglądali mu się podejrzliwie, wiedział że coś podejrzewają przecież nie są idiotami. Około 3 nad ranem stwierdził że i tak nie zaśnie więc postanowił bezszelestnie ubrać się i wymknąć do swojego domu. Kiedy stał już całkowicie ubrany pochylił się jeszcze nad śpiącą w łóżku postacią i pocałował ją w policzek.
-Co się dzieje?- mruknęła wybudzając się ze snu.
-Nic, nie mogę spać, idę do siebie. Śpij dalej.- powiedział cicho łagodnym głosem.
-Mhm- mruknęła szybko zasypiając i przewracając się na drugi bok.
Nie chcąc narażać się na radosne powitanie przez psa i obudzenie całego domu i dzielnicy postanowił wyjść oknem, zgrabnie wylądował na trawniku pod balkonem i szybko przedostał się na własną posiadłość. Przebrał się w dresy i o wpół do 4 nad ranem ze słuchawkami w uszach zaczął biegać po osiedlu, jego płuca napełniały się co chwila zimnym powietrzem co można było porównać do miliona szpileczek wbijanych w tkankę płucną za każdym razem gdy brał oddech, ale było to jednocześnie orzeźwiające... Kiedy wrócił do domu słońce już budziło do życia świat, wziął szybki prysznic i położył się na łóżku mając nadzieje, że zaśnie chociażby na chwilę.
***
Wstała około 10 w ogóle nie czując się wyspana, jęknęła cicho widząc swoje odbicie w lustrze i szybko doprowadziła się do jakiegokolwiek porządku. Ubrała się w leginsy i luźny sweterek po czym wyszła z pokoju wiążąc swoje długie włosy w luźnego koka. Na dole w salonie siedział jej brat z nadal lekkim sińcem pod okiem.
-Co tam?- zapytała nalewając sobie soku.
-Idź z psem.- mruknął.
-A Ty nie  byłeś?- zapytała upijając troszkę trunku.
-Nie.- odpowiedział krótko.
Szybko wypiła do końca sok i wciągnęła na siebie buty i kurtkę, po czym wyszła przed dom ze smyczą w ręku nie zapinając na nią nawet psa który posłusznie wędrował blisko niej.
-Jednak ja to mam szczęście- usłyszała po kilku minutach uroczy śmiech. Odwróciła się aby dojrzeć kilka metrów za sobą Nathan'a.
-Cześć Nate.- uśmiechnęła się lekko.
-Nie zapytałaś dlaczego mam szczęście - zaśmiał się- cześć.
-I tak zapewne mi powiesz- zaśmiałam się.
-Racja, otóż zawsze jak ruszę się z domu, spotykam Ciebie- uśmiechnął się uroczo.
Zaśmiała się cicho i zaczęła z nim spacerować po okolicy co jakiś czas oglądając się za swoim czworonogiem.
-A jak tam Michael?- zapytał w końcu chłopak.
-Martwię się o niego, im bliżej poniedziałku tym bardziej widzę w nim jak boi się wracać do szkoły.- mruknęła.
-Wiesz, że nie pozwolę na to by coś mu się stało, prawda?- zapytał cicho zatrzymując ją i patrząc jej w oczy.
-Wiem... Dziękuję, za to co dla nas robisz.- powiedziała równie cicho.
-Nie ma za co- uśmiechnął się lekko i przytulił ją mocno.
Po kilku chwilach kiedy zaczęło kropić skłamała że ma coś ważnego do zrobienia i wróciła do domu, nie miała ochoty myśleć o tym co by było gdyby Zayn miał przyjemność widzieć jak chłopak ją przytulił, po ostatniej kłótni którą ona wywołała nie chciała powodować kolejnych. Sprawdziła swój telefon na którym znalazła nową wiadomość od przyjaciela który zapowiadał swoje odwiedziny, odpisała mu szybko i krótko po czym z powrotem zeszła na dół i dała psu wody, po czym wylądowała w salonie dotrzymując bratu towarzystwa.
Około drugiej dołączył do nich Louis który swoją pogodną osobą potrafił wszystkich wybić z złego nastroju i działał ostatnimi dniami jak lekarstwo na niej jak i na jej bracie. Lubiła nazywać go swoim prywatnym słońcem, ponieważ nawet najbardziej ponure dni dzięki niemu stawały się bardziej pogodne.
-Nie wiesz co się dzieje z Zayn'em?- zapytała kiedy jej brat wyszedł do łazienki.
-Co ma się dziać?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Dziwnie się ostatnio zachowuje.- mruknęła.
-W tym Ci przyznam rację bo całe noce chodzi z kąta w kąt, zaczął biegać i czasami prześpi kilka godzin w dzień, co na niego jest bardzo dziwne, ale to jest Zayn, on zawsze miał te swoje dziwne odchyły niedługo mu przejdzie.- uśmiechnął się lekko.
-Mhm- mruknęła lekko się uśmiechając.
-No nie martw się.- powiedział dźgając ją delikatnie w bok palcem.
-Staram się.- powiedziała cicho.
***
Przed wieczorem w jej domu pojawił się Elliot z delikatnym uśmiechem na ustach i lekko przyciętymi włosami.
-I tak pierwsza Twoja fryzura bardziej mi się podobała - zaśmiała się witając go.
-Oj tam- zaśmiał się.
Przegadali parę godzin w między czasie chłopak próbował namówić ją na imprezę jednak ona nie miała ostatnio ochoty na imprezowanie i zabawę.
-Pamiętaj, że to przedostatnia impreza przed świętami.- zaczął znów chłopak.
-Nie mam ochoty- powiedziała po raz kolejny.
-No dobrze dobrze.- mruknął.
***
Obudził się dopiero wieczorem jeszcze bardziej zmęczony niż był gdy kładł się spać, ogolił się i ogarnął jakoś szybko po czym zszedł na dół aby coś zjeść. Gdzieś między robieniem kanapek a herbaty usłyszał że gdzieś w głębi domu zaczął dzwonić jego telefon, odnalazł go dopiero gdy osoba próbująca się do niego dodzwonić dzwoniła już 3 raz, spojrzał z lekkim szokiem na ekran telefonu widząc zastrzeżony numer i po kilku chwilach w końcu odebrał.
-Musimy porozmawiać.- usłyszał w słuchawce dobrze znany mu głos blondynki.
-Nie mamy o czym.- powiedział krótko.
-Mamy...- zaczęła jednak nie dał jej dokończyć.
-Nie mamy, nie dzwoń już do mnie.- powiedział szybko i rozłączył się.
"Naprawdę musimy porozmawiać" odczytał po chwili smsa od nieznanego numeru.
"Nie mamy o czym, nie pozwolę Ci zniszczyć mi życia, co było to było nigdy więcej się ie powtórzy" odpisał po chwili i odłożył telefon na szafkę nocną wracając do kuchni i w końcu biorąc się za jedzenie. Dopiero godzinę później znów podniósł swój telefon nie znajdując na nim nowych wiadomości, skasował smsy i wsunął telefon do kieszeni ciemnych spodni na podkoszulek wciągnął jeszcze koszulę z podwiniętymi rękawami i poprawiając dłonią włosy złapał kurtkę i wyszedł z domu aby po chwili mijać się w drzwiach swojej dziewczyny z jej najlepszym przyjacielem.
-Cześć - uśmiechnął się uroczo całując ją czule.
-Hej.- uśmiechnęła się.
-Ej a może wyskoczymy gdzieś na miasto we trójkę?- zapytał kiedy siedzieli w salonie z jej bratem.
-Jakieś konkretne pomysły?- zapytała podając mu szklankę z sokiem.
-No właśnie nie wiem, powłóczymy się.- uśmiechnął się lekko.
-Ja nie mam ochoty.- powiedział jej brat stopując grę i wstając.- Pójdę z psem na spacer i idę spać.- powiedział jeszcze znikając na schodach.
-A Ty co na to?- zapytał obejmując Megan.- Jakieś kino, może kolacja i spacer?- zapytał bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Okej - uśmiechnęła się lekko.
***
Wrócili bardzo późno, była dosyć zmarznięta po spacerze jaki sobie zafundowali ale jednocześnie była bardzo szczęśliwa bo mogła w końcu chociaż na chwilę oderwać się od tych wszystkich myśli jakie nią targały przez ostatni czas.
-Dobranoc - powiedział uśmiechając się delikatnie kiedy żegnali się przy jej drzwiach frontowych.
-Nie wchodzisz?- zapytała cicho.
-Musimy się czasami zachowywać jak normalna para wiesz?- zaśmiał się cicho.- Jeszcze trochę i bezkarnie ze sobą zamieszkamy zobaczysz- odgarnął jej włosy za ucho.- Kocham Cię.- powiedział cicho.
-Ja Ciebie też.- odpowiedziała cicho zanim poczuła dotyk jego miękkich ust na swoich.
Po chwili już zamykała za sobą drzwi uśmiechając się delikatnie, jak najciszej ściągnęła buty i powiesiła kurtkę na wieszaku wsuwając stopy w miękkie klapki , wzięła z kuchni wodę i poszła powoli na górę śledzona przez psa który zasnął w salonie i obudził się kiedy weszła do domu. Po drodze zajrzała jeszcze do pokoju brata którego drzwi były otwarte. Spał oczywiście rozwalony na całym łóżku trzęsąc się z zimna ponieważ jego kołdra leżała na ziemi obok łóżka, podeszła do niego i okryła go znów zaczynając się martwić. Poszła do siebie wzięła szybki prysznic i położyła się do łóżka bardzo szybko zasypiając.
***
Wziął szybki prysznic, zjadł coś i usiadł z chłopakami przed telewizorem, w końcu po kilku godzinach został w salonie tylko on i Lou.
-Człowieku ledwo co siedzisz.- zauważył przyglądając się przyjacielowi.- Idź spać.
-Mhm zaraz.- mruknął ziewając.- Chciałem z Tobą pogadać
-Tak? O czym?- zapytał zaskoczony.
-Gdzie naprawdę zniknąłeś podczas imprezy? Mieliśmy razem pokój, pamiętasz? A w łóżku Cię nie było.- powiedział wystarczająco cicho aby tylko on usłyszał, a nie kręcący się jeszcze po górnym korytarzu chłopcy.
-Ja...- zaczął niepewnie i umilkł na kilka minut.- Byłem z Perrie, ale nikt rozumiesz, NIKT! nie może się o tym dowiedzieć- powiedział wręcz płaczliwym głosem.
-Co Ty odwaliłeś znowu?- zapytał zaskoczony Lou.
-Nie wiem... Nic nie pamiętam z tamtego wieczoru i raczej nic nie odwaliłem bo nie byłem nawet w stanie no - mruknął.
-Ja pierdole.- szepnął pod nosem.- Ciebie naprawdę trzeba pilnować człowieku.
Po kilku godzinach rozmowy z przyjacielem poszedł do siebie, wziął po raz kolejny zimny prysznic i jeszcze z mokrymi włosami w samych bokserkach położył się do łóżka, kiedy już powoli przysypiał jego telefon zaczął zawzięcie wibrować. Nie patrząc nawet kto dzwoni odebrał.
-Jestem w ciąży- usłyszał w słuchawce tak bardzo znienawidzony w tym momencie głos.- Z Tobą.

Siemka miśki ! Tak wiem minął prawie rok od ostatniego rozdziału, przepraszam że kazałam na siebie tak długo czekać! Mam nadzieję że mi wybaczycie i że jeszcze pamiętacie o mnie i o tej historii, zastanawiam się czy nie zakończyć jej w następnym rozdziale więc piszcie jakbyście woleli ! Miłego czytania :*
Gdybyście mieli do mnie jakieś pytania, śmiało ! : http://ask.fm/GosiaMT

środa, 8 maja 2013

INFORMACJE

Kochane!
Blog zostaje zawieszony na czas bliżej nie określony, nie wiem czy wgl. warto mi go nadal prowadzić ... Oczywiście szkoda mi go zostawiać ponieważ pisząc tą historię byłam w swoim lepszym świecie , jednak w tym momencie nie jestem w stanie go ciągnąć. Jeżeli pojawi się tutaj jakikolwiek odzew od was to podejrzewam że kiedy tylko będę mogła to wrócę do pisania historii Megan i Zayn'a. Na dzień dzisiejszy jednak muszę się z wami pożegnać.
Do następnego razu.

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 19.



-No i ? – usłyszał za sobą głos przyjaciela kiedy powolnym krokiem wchodził po schodach na piętro.
-Co no i ? – odburknął dobrze wiedząc o co chodzi śledzącemu go chłopakowi.
-No czego chciała. –mruknął tamten wchodząc za nim do jego sypialni.
-A czego mogła chcieć? Zaczęła gadać jak to mnie bardzo kocha i jak żałuje wszystkiego co zrobiła. – mruknął.
-A ty co na to? –zapytał ponownie jego przyjaciel.
-Wyszedłem… - odpowiedział mu krótko i po kilku sekundach w samych bokserkach schował się pod kołdrą dając tym samym do zrozumienia że to już koniec ich rozmowy.
Louis grzecznie wyszedł z jego sypialni próbując domyśleć się jaki to misterny plan wymyśliła była dziewczyna jego przyjaciela.
***
-Dzisiaj już piątek, rozumiesz to? Piątek!. –  podbiegła do niej rozradowana blondynka.
-Tak piątek… jak zwykle nastąpił po czwartku przed sobotą, zwiastuje dwa dni błogiego lenistwa przed kolejnymi pięcioma katorgi w szkole. – zaśmiała się odpowiadając błyskotliwie.
-Dałabyś jej już spokój. Nie widzisz że usycha z tęsknoty? -  zaśmiał się Elliot.
***
Wróciła do domu późnym popołudniem, na lodówce wisiała kartka od rodziców którzy wyrwali się do znajomych, Michael grał w jakąś grę w salonie a Caroline jak zwykle nie było co oznaczało że kręci się gdzieś z Liam’em. Odgrzała sobie obiad zostawiając swoją torbę na kuchennej podłodze z talerzem jedzenia poszła do salonu wyganiając psa z kanapy o którą plecami oparty był jej brat siedząc na podłodze.
-Znowu grasz w te zabijanki.- mruknęła łapiąc zapiekankę co skończyło się tylko sykiem bólu i lekkim oparzeniem palców.
-Bo nie mam z kim grac to gram w byle co.- odpowiedział jej krótko.- Chcesz zagrać w jakieś wyścigi?- zapytał po chwili.
-Nie dzięki . – zaśmiała się cicho.- Może później, teraz muszę zjeść i iść z psem na spacer.- wytłumaczyła szybko.
-Jasne. – mruknął.
-Hej młody, dzieje się coś? – zapytała przyglądając mu się podejrzliwie.
-Nie no, jasne że nie. Co miałoby się dziać.- odpowiedział jej szybko, zdecydowanie za szybko.
-Pamiętaj że jakby coś się działo to możesz do mnie z tym przyjść .- powiedziała czochrając mu włosy i wstając z pustym już talerzem w dłoni.
-Jasne.- powiedział automatycznie poprawiając włosy.
Po chwili szła już uliczkami okolicy z plączącym się na długiej smyczy owczarkiem i słuchawkami w uszach. Kompletnie nie zwracała uwagi na nic i nikogo wokół siebie dopóki nie poczuła lekkiego szarpnięcia które spowodowało że mimowolnie odwróciła się w stronę oprawcy.
-Wołam Cię i wołam. – usłyszała głos Nathan’a kiedy wyciągnęła słuchawki.
-Przepraszam, zamyśliłam się no i miałam słuchawki . –zaśmiała się.
-No właśnie widziałem. Gdzie lecisz? –zapytał z uroczym uśmiechem.
-A tak wyszłam przejść się z Lucas’em chcesz nam potowarzyszyć?- sama nie wiedziała czemu mu to zaproponowała.
-Martwisz się czymś.- powiedział chłopak po kilku minutach ciszy jaka zapadła kiedy podjęli wędrówkę.
-Wydaje Ci się. – mruknęła bez przekonania.
-No mów, jestem dobrym słuchaczem i daje dobre rady.- przekonywał ją przez kilka minut.
-Chodzi o mojego brata, inaczej się ostatnio zachowuje, boje się że coś się dzieje a on mi o tym nie mówi.- wytłumaczyła w końcu.
-Ale że coś się dzieje w szkole?- zapytał Nate.
-Boje się ze tak, jego najlepsi przyjaciele poszli do innego liceum, a ja nie potrafię ciągle mieć go w zasięgu wzroku . – mruknęła.
-Będę miał na niego oko jeżeli to cię uspokoi.  – uśmiechnął się delikatnie.
-Dziękuję.- zaśmiała się cicho.
Reszta spaceru minęła im bardzo miło śmiali się, wygłupiali, łaskotali. Nathan coraz bardziej nabierał pewności w swoim postanowieniu co do zdobycia Megan.
Kiedy w końcu postanowili wracać chłopak uparł się jak osioł że odprowadzi ją pod same drzwi ponieważ tak mu nakazuje jego dobre wychowanie i gentelmeńska natura. Kiedy podeszli pod jej dom pod drzwiami dojrzała sylwetkę Zayn’a który obudziwszy się godzinę wcześniej zjadł coś i postanowił ją odwiedzić. Odwrócił się do nich i lekko jej pomachał opierając się z uroczym uśmiechem o kolumnę.
-No dalej już chyba sama dojdziesz i nikt cię nie porwie.- Nate zwrócił na siebie jej uwagę.
-Chyba tylko kosmici – zaśmiała się.
-Zadzwonię później żeby sprawdzić. – zaśmiał się i pocałował ją w policzek kątem oka spoglądając na mulata który mrużył złowieszczo oczy.
Przez chwilę otępiała z zaskoczenia przyglądała się jego znikającej w ciemności sylwetce dopiero Lucas ciągnący ją w stronę do domu wyrwał ją z zamyślenia. Widząc minę Zayn’a nawet się nie odezwała wolała nie robić scen przy rodzicach którzy siedzieli już w kuchni.  Przywitali się z nimi szybko i poszli w milczeniu na górę śledzeni przez włochatego psa który ciężko dyszał po długim spacerze. Zamknęła za nimi drzwi i widząc jak chłopak siada na jej łóżku i głaszcze psa usiadła bez słowa przy biurku i wyciągnęła książki od matematyki mając zamiar odrobić lekcje. Zayn przez dłuższy czas nie odzywał się tylko przyglądał zawzięcie jej plecom, miała już tego szczerze dość, wiedziała że pewnie będzie się wściekał.
-Nie lubię tego Nathan’a. – powiedział w końcu poważnym głosem.
-Ty nie lubisz żadnego chłopaka który okazuje mi czułość i troskę –mruknęła odwracając się do niego przodem.
-Wcale nie, nie mam nic do tego jak Lou i reszta z zespołu okazuje ci czułość , albo Elliot. –powiedział patrząc jej w oczy.
-Nie masz, bo chłopacy z zespołu , mają dziewczyny i tylko się wygłupiamy a do Elliot’a nic nie masz bo jest gejem.- powiedziała krzyżując ręce na piersi.
-Co nie zmienia faktu że nie lubię sposobu w jaki zachowuje się Nathan i tego jak na Ciebie patrzy. – mówił wstając.
-Jeżeli masz mi tu zgrywać zazdrosnego pacana to wyjdź. Nie dam się zdominować i zamknąć w domu bo się podobam innym chłopakom albo bo przyjaźnie się z chłopakami ze swojej szkoły. – warknęła również wstając.
-Nie podoba mi się ten koleś i nie chce go widzieć w twoim otoczeniu.- warknął.
-Nie będziesz mi dobierał przyjaciół.- powiedziała twardo.
***
Po tym jak mulat wyszedł z jej domu wściekła tylko spakowała książki na następny dzień do szkoły nawet do nich nie zaglądając i zeszła na kolacje po której zaczęła grać z bratem w jakąś głupią ale zmuszającą do racjonalnego myślenia grę.
***
Wtorkowy dzień był naprawdę bardzo ponury i deszczowy.
-Możemy pogadać?- usłyszała ten sam zachrypnięty głos kiedy wyszła do auta w którym czekał już na nią brat.
-A zmądrzałeś i zrozumiałeś to co miałeś zrozumieć?- zapytała z poważną miną
-Nadal nie chce Cię z nim widzieć.- powiedział krótko.
-Więc nie zrozumiałeś. – powiedziała wsiadając do auta.
-Co miał zrozumieć? –zapytał jej brat kiedy wyjeżdżali już z osiedla.
-Że mnie nie obchodzi to że podobam się innym chłopakom, bo jestem z nim i tylko z nim chce być. –powiedziała spoglądając na brata.
***
Z przewieszoną przez ramie dość lekką torbą, w towarzystwie Elliot'a, Sary i Nathan’a kierowała się do stołówki gdzie jak zwykle podczas długiej przerwy gromadzili się wszyscy uczniowie. Sara opowiadała z rozradowaną miną o idealnym weekend’zie który spędziła ze swoim chłopakiem, Elliot co chwila przerywał jej wtrącając swoje 3 grosze a Nathan szedł jak zwykle w milczeniu. Cicho śmiała się słuchając jak jej przyjaciele kłócą się o coś głupiego.
-Megan! –zwrócił jej uwagę spanikowany krzyk pierwszoklasistki która biegła do nich od strony stołówki. –Michael… – powiedziała zdyszana kiedy do nich dobiegła i to wystarczyło.
Nie za wysoka brunetka z warkoczem opadającym jej na ramie przez które miała przewieszoną torbę rzuciła się biegiem do stołówki w której usłyszała odgłosy bójki za wielkim murem ludzi, przez chwile przepychała się zawzięcie aby zobaczyć jak dwóch drugoklasistów okłada jej brata z głośnym śmiechem.
-Mike! –krzyknęła zrzucając torbę z zamiarem z zamiarem rzucenia się na jego oprawców, ale długie silne ramiona jej przyjaciela zamknęły się wokół niej.
Szarpała się próbując wydostać się z uścisku Elliot’a, uspokajając się kiedy zobaczyła że między trójkę kotłujących się chłopaków wpadł Nathan i zasłonił sobą jej brata.
-Zabije ich jak tylko będę miała okazje.- powiedziała wściekła kiedy była już u pielęgniarki z bratem a dwójka oprawców i Nathan zostali zaprowadzeni do dyrektora.
-Spokojnie dziewczyno – powiedziała spokojnym miłym głosem szkolna pielęgniarka.
-Jak mam być spokojna, jakieś gnojki pobiły mi brata?- warknęła.
-Nic mi nie jest. –mruknął Michael sycząc z bólu kiedy rozciętą wargę pielęgniarka polała wodą utlenioną.
-No właśnie widzę.- mruknęła odruchowo łapiąc dłoń brata.
***
Zawiadomieni rodzice szybko pojawili się w szkole i zabrali ją jak i jej brata do domu, obiecując sobie że zrobią wszystko aby wywalili ze szkoły oprawców ich syna. Kluczyki od auta dała Elliot’owi prosząc go aby odstawił jej samochód bo wraca do domu z rodzicami. Przyjaciel tylko uśmiechnął się delikatnie i przytulił ją mocno kiedy stali przy czarnym dużym aucie jej ojca.  Resztę dnia spędziła ze swoją rodziną. Zawsze cieszyło ją to jaki dobry mają ze sobą kontakt mimo trudnego wieku jej i jej brata jak i wymagającej pracy rodziców. Przed wieczorem wpadł do niej na chwile Louis po którego wyjściu w drzwiach pojawił się Zayn zaalarmowany całą sytuacją.
-Ale co się stało? –zapytał cicho przytulając ją delikatnie.
-Nie wiem, Mike nie chce nic powiedzieć . Całe szczęście że Nathan ich rozdzielił bo by go tam chyba zabili –mówiła cicho nie zdając sobie sprawy z tego że płacze.
Tulił ją mocno do siebie próbując uspokoić i nie reagować w żaden sposób na to że to właśnie Nathan pomógł jej bratu. Posiedział z nimi trochę i pograł w gry którymi zajmowała się z bratem cały dzień.
-Chciałbym zostać, ale ta głupia gala. Muszę na niej być. – mruknął trzymając jej dłonie i patrząc jej w oczy kiedy stali przy drzwiach.
-Wiem, rozumiem. –szepnęła.
Pocałował ją czule i wyszedł w drzwiach spotykając Nathan’a który przyszedł aby sprawdzić co z Michael’em.
***
Po tym jak jej brat usnął na kanapie i ojciec zaniósł go do jego pokoju siedziała jeszcze trochę z mamą i Caroline w kuchni i rozmawiała z nimi. Obiecała mamie że nie ruszy się następnego dnia z domu i będzie siedziała z bratem. W sumie to pasował jej taki układ, dyrektor zwolnił ich do końca tygodnia z lekcji co było dla niej nawet wygodne, no i martwiła się o brata więc chciała z nim posiedzieć. Późną nocą położyła się spać, ale zasnęła dopiero nad ranem…
***
Gala jak zwykle była nudnawa, snuł się najpierw po wielkiej Sali za czwórką swoich przyjaciół i uśmiechał się do aparatów, odpowiedział na kilka pytań dziennikarzy, ruszyli na rozdanie nagród po czym impreza w końcu się zaczęła. Tak co jak co ale kiedy tylu ludzi z branży spotyka się w jednym miejscu raz na jakiś czas to piją i to równo. Jego przyjaciele zniknęli gdzieś na parkiecie zostawiając go z mocnym drinkiem. Nawet nie zauważył kiedy jeden drink zamienił się w któryś z kolei a wysoka blondynka zaczęła go wyciągać na parkiet. Pod wpływem alkoholu całkowicie wyłączył myślenie i po prostu wstał idąc z nią na parkiet. Tańczyli, pili, bawili się. A kiedy przyszło otrzeźwienie było już za późno. Obudził się rano w jednym z pokoi hotelu w którym odbywała się impreza po gali. Ból głowy był przerażająco wielki a suche gardło nie dawało mu spokoju, przekręcił głowę w bok i zobaczył nagie zgrabne plecy i bląd włosy rozrzucone na poduszce gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej i uniósł kołdrę odkrywając że on jak i blondynka jest bez ubrań. Spanikowany, roztrzęsiony a zarazem wściekły na siebie jak najciszej wciągnął na siebie ubrania i uciekł  jak szybko tylko potrafił.
-Gdzie żeś zniknął podczas imprezy?- zapytał go Lou kiedy siedzieli w aucie jadąc do domu.
-Byłem zalany i zmęczony, poszedłem się położyć. – mruknął masując dłonią skroń i gorączkowo myśląc o tym co ma teraz zrobić.
 ____________________________________________________________________________________
Cześć miśki <3 Tak wiem dawno mnie nie było, przepraszam ; * Macie tutaj takie coś co pisałam nocą, mam nadzieje że się podoba. A dedykuję specjalnie Karolinie ; )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Napisz do mnie na tt : /@GosiaMT

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 18.



Otworzyła powoli oczy kiedy jej telefon zaczął przeraźliwie dzwonić, za sobą usłyszała cichy jęk i obejmująca ją ręka jeszcze bardziej przyciągnęła ją do swojego ciała.
-Musimy się zbierać.- mruknęła do mulata który ostatnimi czasy lubił spędzać u niej noce, zamiast siedzieć z tyłkiem w swoim domu.
-Wiem . –jęknął cicho.
Nagle usłyszała jak ktoś powłuczając nogami kieruje się do jej pokoju, przerażenie pojawiło się w jej oczach jak i w brązowych tęczówkach chłopaka który jak najszybciej z turlał się z łóżka i schował się za nim.
-Megan.- usłyszała jęk swojego dwa lata młodszego brata który otworzył drzwi.
-Co jest? –zapytała szybko wstając kiedy zobaczyła jego minę.
-Źle się czuję- mruknął.
Zaśmiała się głośno podchodząc do niego i o dziwo wszystkim przytuliła go, ich stosunki ostatnimi czasy bardzo się ociepliły.
-Świrujesz przed pierwszym dniem w liceum.- powiedziała uśmiechając się delikatnie.
-A może zadzwoniłabyś do mamy że źle się czuje i nie pójdę dzisiaj do szkoły?- zapytał z nadzieją w głosie.
-O nie mój drogi . –zaśmiała się odwracając go do siebie tyłem i lekko popychając.- Idziesz do szkoły i nie ma marudzenia, a teraz już na śniadanie i się szykuj. –uśmiechnęła się delikatnie kiedy brat zniknął na schodach a ona poczuła na sobie ciepłe dłonie mulata.
-Może was zawieść? – wymruczał jej do ucha.
-Damy sobie rade.- uśmiechnęła się odwracając się do niego przodem i delikatnie całując.
***
Po szybkim prysznicu i śniadaniu siedziała już w samochodzie wraz z bratem, Sarą i Elliot’em. Jej przyjaciółka zaczęła marudzić że ten rok już nie będzie taki sam jak poprzednie.
-Dylan wyjeżdża na studia za miesiąc a ty już marudzisz?- zaśmiała się prowadząc ostrożnie.
-Ty się nie odzywaj bo masz swojego przez siatkę i on nigdzie się na razie nie wybiera.- mruknęła.
-Aaaa tata kazał Ci powiedzieć żeby Zayn ciszej wdrapywał się na twój balkon, bo bardzo dokładnie słychać go u nich w sypialni i że masz szczęście że nie obudził mamy.- powiedział jakby od niechcenia siedzący obok niej jej brat.
-Nie wiem o czym on myślał… Przecież Zayn do mnie nie przychodzi.- mruknęła robiąc się lekko czerwona.
-Nie wcale.- zaśmiał się Elliot.
-No właśnie.- zawtórowała mu blondynka.
Przez resztę drogi nic nie mówiła czuła na sobie palący wzrok przyjaciół i brata ale twardo wpatrywała się w drogę przed sobą wsłuchując się w ciche melodie dobiegające z radia.
***
-Jak tam pierwsze lekcje?- zapytała z delikatnym uśmiechem podchodząc do brata który upychał książki do swojej szafki.
-Nawet, nawet. Chemik tylko się na mnie chyba uwziął.- mruknął Michael.
-On jest taki zawsze dla pierwszaków, nie martw się.- zaśmiała się czochrając jego włosy.
-Hej Megan!- usłyszała za sobą dobrze jej znany głos Nathan’a.
-Hej Nate.- uśmiechnęła się miło.
-Idziesz z nami po szkole na basen?- zapytał uśmiechając się uroczo.
-Jasne czemu nie.- uśmiechnęła się szeroko.
-A jak ja wrócę do domu?- jęknął Michael.
-Zawiozę Cię głupku, a potem pojadę na basen.- zaśmiała się.
Chwilę potem była już w drodze na znienawidzoną matematykę na której siedziała w podłużnej ławce między Elliot’em i Sarą no i od tego roku również z Nathan’em, który przez całą lekcję zawzięcie się jej przyglądał. Nie była jeszcze tego świadoma że chłopak którego uważałą za jednego ze swoich przyjaciół planuje właśnie jak zniszczyć jej związek z znanym członkiem One Direction’u o którym nawet nie zdążył dowiedzieć się świat. Tak nadal to ukrywali, mimo iż tabloidy od początku opisywały ich domniemaną miłość oni wciąż nie ujawniali się ze swoim związkiem, wiedzieli o nich tylko CI najbliżsi…
***
Liam równo o 14 zatrzymał swoje auto pod uczelnią do której uczęszczała Caroline. Kilka dni wcześniej rozstał się z Dan o czym wszystkie możliwe gazety pisały jak najwięcej. Po 10 minutach opierania się o maskę swojego smukłego jasnego auta, zobaczył dziewczynę która uśmiechnięta od ucha do ucha wychodziła z budynku wraz z jakimiś koleżankami.
-Co tu robisz?- zapytała podchodząc do niego kiedy koleżanki zniknęły idąc w swoją stronę.
-Pomyślałem sobie że może zgodzisz się pójść ze mną na obiad? –uśmiechnął się uroczo wyczekując jej odpowiedzi.
-Jasne.- odpowiedziała z uśmiechem po chwili namysłu.
***
Zayn kręcił się zupełnie bez celu przez cały dzień po calutkim domu, Lou i Harry przyglądali mu się z rozbawieniem co jakiś czas dogryzając mu tekstami o tęsknocie i miłości, na co reagował… zupełnie niczym, po prostu zmieniał miejsce z salonu przechodził do kuchni a jeżeli poszli za nim twardo szedł gdzieś indziej, w jego głowie pojawiało się tak wiele myśli na raz że przestał już nadążać za nimi. Sam sobie dziwił się że aż tak bardzo pokochał tą słodką brunetkę która jako jedyna z niewielu potrafiła zgasić Tomlinson'a, dorównać w jedzeniu Horan’owi i skutecznie przeszkadzać Styles’owi kiedy ten popadał w samozachwyt.
-Zakochałem się- szepnął sam do siebie uśmiechając się szeroko kiedy opadł plecami na swoje wielkie i wygodne łóżko.
Patrząc w biały sufit znów popadł w zamyślenie które przerwał dźwięk nieznośnie dzwoniącego telefonu. Zerwał się z łóżka orientując się że to właśnie jego telefon informuje go o połączeniu i czym prędzej zbiegł na dół sądząc że to właśnie ona do niego dzwoni. Jednak kiedy uniósł telefon ten momentalnie przestał dzwonić, z pomrukiem niezadowolenia wszedł w nieodebrane połączenia i zobaczył że ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru. Uniósł jedną brew wpatrując się w ekran telefonu, przecież nikt z jego bliskich nie zastrzegał numeru kiedy do niego dzwonił, no oprócz Louis’a który podczas robienia twitcama lubił dzwonić do niego z zastrzeżonego numeru i zmieniając głos udawał przed kamerą jedną z jego fanek. Telefon znów zaczął dzwonić a na ekranie znów wyświetlił się napis „Nieznany”.
-Halo? –odebrał szybko.
-Zayn?- usłyszał cichy szept… tak dobrze znany mu szept…
-Perrie? –zapytał zszokowany, nie kontaktowali się ze sobą od kąt oddał jej wszystkie jej rzeczy które zalegały w jego starym domu a sam odebrał od niej swoje. Ostatni raz widział i rozmawiał z nią właśnie w tedy, co było pod koniec kwietnia od którego minęły już 4 miesiące…
-Tak. Moglibyśmy się spotkać? –zapytała cicho.
-Ale po co? – zapytał mulat, nie uśmiechała mu się perspektywa spotkania z byłą o czym automatycznie napiszą wszystkie możliwe gazety.
-Musimy porozmawiać. – usłyszał po chwili.
-Mam czas dopiero pod koniec następnego tygodnia.- skłamał szybko, miał nadzieje że w ciągu tych prawie dwóch tygodni dziewczyna zmieni zdanie albo wydarzy się coś przez co nie będą mogli się jednak spotkać.
-Więc spotkaj się ze mną w następny piątek o 9 rano w naszej kawiarence . –usłyszał a sekunde później połączenie się przerwało.
-Czego chciała?- usłyszał za sobą ciekawski głos Louis’a.
-Chce się spotkać w naszej kawiarni.- mruknął opadając na fotel i unosząc wzrok na przyjaciela.
-W tej samej kawiarni w której pierwszy raz wziąłeś ja na randkę, wyznałeś miłość ? W tej samej w której powiedziała Ci że zdradzała Cię od początku i była z tobą tylko dlatego bo byłeś sławniejszy od niej i chciała się wybić? –mruknął Lou opadając na kanapę,  chyba jako jedyny z całej czwórki jego przyjaciół reagował na Perrie jak na najbardziej znienawidzoną osobę na świecie... Nie ma się co dziwić, tylko on znał całą prawdę co do zerwania…
-Dokładnie w tej.- mruknął brunet.
-I masz zamiar się z nią spotkać? –zapytał Tommo unosząc jedną brew.
-Jeżeli jej się do tego czasu nie odwidzi to tak, wysłucham czego ode mnie chce i powiem aby się ze mną więcej razy nie kontaktowała.- mruknął mulat.
***
Kiedy przyjechała do domu aby wziąć swój kostium kąpielowy nie zauważyła żadnego samochodu pod domem chłopców, więc stwierdziła że pojechali pewnie coś załatwić. 10 minut później była już na basenie i pisała do Zayn’a czy spotkają się wieczorem.”Jasne, wpadnę do Ciebie o której tylko chcesz ;*” odczytała odpowiedź i odłożyła telefon do torby wychodząc z przyjaciółką z szatni.
***
-Dziękuję za miły dzień.- uśmiechnęła się kiedy stanęli pod ich domem.
Liam uśmiechnął się delikatnie patrząc w jej niesamowite oczy które mogło się wydawać przeszywały go na wylot .
-To ja dziękuję.- szepnął odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka i zbliżając się do niej odrobinę.
Dziewczyna automatycznie stanęła na palcach próbując dosięgnąć jego ust jednak nie pocałowała go zatrzymała się może milimetr może dwa od jego ust i spojrzała w jego błyszczące oczy. On uśmiechnął się delikatnie i złączył ich usta w delikatnym pocałunku, może nie trwał on zbyt długo i nie był zbyt namiętny ale dla nich był wyjątkowy. Z bijącymi jak oszalałe sercami każde z nich wróciło do swojego domu, aby pomyśleć w ciszy i spokoju o tym co właśnie zaczęło się między nimi.
***
W domu była dopiero wieczorem, przywitała się z kuzynką, bratem i rodzicami. Jej tato patrzył na nią podejrzliwie uśmiechając się przy tym troszeczkę złośliwie ale nie zwróciła na to uwagi taki właśnie był i nie przeszkadzało jej to, dla niej był najlepszym ojcem na świecie. Porywając z jego talerza jedną kanapkę pobiegła na górę z zamiarem szybkiego ogarnięcia książek na następny dzień, wzięcia szybkiego prysznica i napisania do Zayn’a aby przyszedł, jednak kiedy otworzyła zeszyt od chemii i zobaczyła że ma zapisaną pracę domową załamała się.
-Człowieku kim ty jesteś, to był dopiero pierwszy dzień.- jęknęła.
Żaden nauczyciel nie zadawał prac domowych pierwszego dnia szkoły… Oprócz chemika. Napisała szybko do mulata, twierdząc że najwyżej weźmie prysznic jak chłopak już wyjdzie i tyle.
Była w trakcie drugiego zadania kiedy usłyszała przeraźliwy szczek Lucas’a zwiastujący przyjście gościa, jednak zanim zdążyła chodź by wstać usłyszała głos ojca witającego przybysza.
-Jest na górze.- powiedział miło mężczyzna .
I już po sekundzie słyszała jak Zayn wita się ze wszystkimi zgromadzonymi w kuchni i szybko wchodzi po schodach.
-Cześć. –szepnął i pocałował ją delikatnie kiedy już zamknął za sobą drzwi jej sypialni.
-Tak wiem śmierdzę chlorem i tak musisz chwilę poczekać bo odrabiam lekcje… Cześć.-uśmiechnęła się uroczo i za nim wycofał się do jej łóżka aby najnormalniej się na nim położyć pocałowała go jeszcze szybko.
-Ładnie wyglądasz jak jesteś taka skupiona.- zaśmiał się cicho nie wytrzymując zbyt długo w ciszy.
Nie skomentowała jego słów tylko uśmiechnęła się delikatnie dalej twardo studiując podręcznik od chemii. Po kilkunastu pozornie krótkich jednak bardzo długich minutach zamknęła z hukiem podręcznik i zeszyt i wrzuciła je do torby szybko znajdując się obok rozłożonego na jej łóżku bruneta.
-Tęskniłem dzisiaj za tobą.- wyszeptał chłopak patrząc jej w oczy i bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Ja za tobą też.- uśmiechnęła się delikatnie i delikatnie pocałowała jego usta.
Ten wieczór spędzili bardzo leniwie, leżeli oglądając jakąś komedie z Adam’em Sandler’em.  Co chwile wybuchała śmiechem albo rozśmieszona filmem albo tym jak chłopak wodząc dłonią po jej boku łaskotał ją. O dziwo jej rodzice nie powiedzieli nic kiedy wychodził z jej domu przed północą, pamiętała jeszcze jak nie znosili kiedy Chad wychodził od niej tak późno.
-Zobaczymy się jutro?-zapytał cicho kiedy stali już przy drzwiach.
-Codziennie zadajesz to głupie pytanie jakbyś nie znał odpowiedzi na pamięć.- zaśmiała się cicho.
-Lubię jak mówisz mi że tak.- uśmiechnął się uroczo.
-Głupek…- szepnęła obejmując dłońmi jego policzki i pocałowała go delikatnie.
-Dobranoc.- krzyknął jeszcze do jej rodziców którzy byli w kuchni i powtórzył to samo słowo tym razem szeptem patrząc jej w oczy.
Pocałował ją jeszcze szybko i już po chwili zamykał za sobą drzwi do swojego domu gdzie chłopcy wciągnęli go w swoją kłótnie o pilota.
Megan zmęczona jednak bardzo szczęśliwa pobiegła z powrotem na górę aby wziąć szybki prysznic po którym położyła się do swojego wielkiego łóżka, pościel przyjaźnie nosiła jego zapach przez co usnęła z delikatnym uśmiechem na ustach.
____________________________________________________________________________________

Taki tam rozdział dla Karoliny ;* dzięki której z resztą tutaj teraz częściej bywam, więc dziękować jej ;p
Mam nadzieję że się podoba ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I pamiętaj komentarze to mobilizacja do dalszej pracy : * Jeżeli coś Ci się nie podoba to również o tym napisz, postaram się w tedy poprawić ;*

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 17.



Ubrana w krótką fioletową sukienkę kołysała swoimi kształtnymi biodrami gdzieś na środku opróżnionego z mebli salonu, na swoim ciele czuła przyjemny dotyk dłoni chłopaka który stał tuż za nią i kołysał się z nią w rytm muzyki. W całym domu słychać było śmiechy i wesołe krzyki ludzi z których większości nawet nie znała, na swojej szyi poczuła ciepły oddech zaraz przed tym jak chłopak złożył na niej delikatny pocałunek. Uśmiechnęła się uwodzicielsko odwracając się do niego przodem i przylegając do niego idealnie swoim ciałem. Tańczyli, pili i bawili się już od dobrych paru godzin jednak nie czuła zmęczenia wręcz przeciwnie, energia rozpierała ją jak nigdy dotąd.
-Chodź ze mną na górę.- usłyszała cichą prośbę zaraz przy swoim uchu.
Jednak zamiast odpowiedzieć mu po prostu pocałowała go namiętnie, będąc po chwili prowadzona za rękę w stronę schodów.
***
Jej kuzynka stała w tym momencie w kuchni z trójką wariujących chłopców i opanowanym ale szeroko uśmiechniętym i głośno śmiejącym się solenizantem. Mimo iż była nieśmiałą osobą, kiedy Megan poznała ją z chłopakami z zespołu już po kilku minutach byłą z nimi w wspaniałych stosunkach. Solenizant przypatrywał jej się ukradkiem nie zdając sobie sprawy z tego że ona doskonale to zauważa.
-Liaś! –krzyknął podpity już Tomlinson znów rzucając się przyjacielowi na szyję.- Wszystkiego najlepszego!- krzyknął wesoło.
Kiedy pozostała dwójka zobaczyła tulących się Liam’a i Louis’a od razu do nich dołączyła również krzycząc życzenia solenizantowi.
Nie za wysoka jasnooka dziewczyna ubrana w beżową krótką sukienkę uśmiechała się szeroko widząc tą sytuację.
***
-Nathan! Napij się, od razu poprawi Ci się humor!- krzyknęła blondynka ubrana w czarną sukienkę wciskając kuzynowi butelkę piwa, kiedy zobaczyła jak chłopak przygląda się wysokiemu brunetowi który ciągnie jej przyjaciółkę w stronę schodów.
-Daj mu spokój, nie chce pić to nie.- zaśmiał się jej chłopak który o dziwo był jeszcze względnie trzeźwy i zachowywał trzeźwe myślenie.
Blondynka przyjrzała się chwile swojemu kuzynowi który miał minę jakby chciał co najmniej pogryźć wytatuowanego bruneta i stwierdziła że błędem było chodź by pomyślenie o tym aby zabrać go na tą imprezę. Miała nadzieje na dobrą zabawę z przyjaciółmi i chłopakiem a skończy pilnując swojego porywistego kuzyna aby nie przyłożył komuś w złości.
Naglę w oczy wpadła jej jasna koszula przyjaciela i już po chwili widziała jego zadowoloną minę kiedy szedł w jej kierunku z butelką piwa w ręku.
-Elliot! – zaśmiała się głośno.- Mówiłam ci już kiedyś że najpierw idzie twój uśmiech a dopiero potem ty sam? –zaśmiewała się czując jak procenty powodują lekkie kołysanie się ziemi.
-Tego wieczoru chyba z 10 razy!- zaśmiał się brunet upijając łyk piwa.
Po kilku sekundach siedzieli w czwórkę na dość długiej kanapie i śmiali się kiedy blondynka dorwała w swoje ręce aparat i zaczęła robić tysiące zdjęć przyjacielowi i swojemu chłopakowi.
-Idę na dwór zajarać.- burknął nagle jej kuzyn i za nim zdążyła jakoś zareagować widziała już jego znikający w tłumie tyłek.
***
Wpadli ze śmiechem do jego sypialni gdzie po zamknięciu drzwi zaczęli się namiętnie całować. Przez chwilę czuła na plecach chłód drewnianych drzwi jednak nie przeszkadzało jej to bo bardziej zajęta była miękkimi ustami mulata i jego gorącymi dłońmi które wędrowały po jej ciele. W końcu chłopak uniósł ją trochę a ona oplotła go w pasie nogami kiedy ruszył w stronę łóżka na które runęli po sekundzie próbując jak najszybciej pozbyć się swoich ubrań.
-Przestaje lubić ten pasek.- mruknęła z cichym śmiechem kiedy nie udawało jej się rozpiąć jego paska od spodni.
Zayn szybko pomógł jej i już po chwili jego spodnie dołączyły do jego koszuli leżącej już na podłodze. Po kilku chwilach jej krótka sukienka również została odrzucona gdzieś za łóżko a ona wiła się pod wpływem dotyku jego dłoni na swoim ciele, popchnęła go delikatnie na plecy i wdrapała się na niego co wywołało u niego cichy pomruk zadowolenia. Całując go namiętnie czuła jak próbuje odnaleźć zapięcie jej stanika.
-Ten rozpina się z przodu.- wymruczała mu do ucha przygryzając jego płatek.
-Nie mogłaś tak od razu? – mruknął przemieszczając swoje dłonie i rozpinając szybko jej stanik.
Zaśmiała się cichutko po czym zamruczała z zadowolenia czując jak pieści jej piersi. Kilka sekund później znów leżała pod nim i była namiętnie całowana, czuła jak jedną dłonią pozbywa jej ciało dołu od bielizny więc sama nie zostając dłużna zaczęła zsuwać z jego bioder bokserki. Kiedy pozbyli się już ostatnich części garderoby patrząc jej głęboko w oczy i co jakiś czas muskając delikatnie jej usta wsunął powoli dłoń między jej nogi które automatycznie rozchyliła troszeczkę co wywołało pomruk zadowolenia z jego strony. Zaczął delikatnie pieścić ją swoją dłonią co wywołało u niej ciche jęki roznoszące się po pomieszczeniu w którym jak jej się wydawało było bardzo gorąco.
***
Liam przyglądał się tańczącej z Louis’em dziewczynie w beżowej sukience. Od kąt tylko ją poznał nawet na chwilę kiedy była w pobliżu nie mógł oderwać od niej wzroku, przez co trochę się obwiniał bo mimo iż nie układało mu się od dawna z jego dziewczyną to nadal był z Dan i nie chciał jej skrzywdzić zdradzając chodź by psychicznie z inną dziewczyną. Wciąż jednak nie mógł spojrzeć w inną stronę i obserwował kołyszącą się w rytm muzyki dziewczynę po chwili dołączając jej w tańcu.
***
Dylan zniknął jej z oczu mówiąc że idzie po coś do picia a Nathan napisał krótkiego sms’a że wraca do domu.
-Stało się coś? –zapytał Elliot widząc minę przyjaciółki kiedy odczytywała sms’a.
-Nathan się zmył do domu, jak matka zobaczy że wrócił wcześniej, beze mnie i to jeszcze w złym humorze to będę miała niezłe gadane.- mruknęła prostując nogi i kładąc je na jego kolanach.
-Co się w ogóle z nim stało? Wcześniej go widziałem to był cały w skowronkach.- zapytał jej przyjaciel.
-No był, był. Do póki nie zobaczył Malika klejącego się do Meg. –mruknęła trochę ciszej.
-Nathan do Megan…? –zapytał lekko zaskoczony.
-Tak mi się wydaje bo jak szła gdzieś z Zayn’em to myślałam że go zabije samym wzrokiem.- odpowiedziała szybko.
-No to się porobiło.- skomentował Elliot.
-No.- mruknęła krótko.
Jednak ponura atmosfera nie trzymała się długo, nie ich. Kiedy wrócił Dylan z butelką wysoko procentowego alkoholu i trzema kieliszkami które opróżnili kilka razu humory od razu im się poprawiły i od nowa zaczęli się bawić.
***
Po kilkunastu minutach tańczenia bez minimalnej przerwy w końcu wpadła znów do kuchni z Liam’em który dorównywał jej dzielnie kroku mimo iż był zdyszany i już lekko zmęczony. Dorwali dwie puszki pepsi ponieważ chyba jako jedyni wypili tylko trochę szampana na samym początku i więcej nic.
-Chodźmy na dwór, gorąco tu.- mruknął Liam.
I bez słowa ruszyli do drzwi prowadzących do ogrodu w którym z powodu braku basenu nie było ludzi. Usiedli na drewnianej ławeczce która stała przy dość dużym okręgu który służył do rozpalania ognisk które wymyślił sobie Tommo z Harry’m i odetchnęli głęboko świeżym i chłodnym powietrzem. Przez chwilę siedzieli w zupełnej ciszy ale w końcu zajęli się bardzo interesującą rozmową o wszystkim i o niczym.
-Czyli już wiem co oznacza party hard w ustach Zayn’a i Louis’a.- zaśmiała się w pewnej chwili.
-Taak, można tak powiedzieć, chociaż czasami bywało gorzej.- zaśmiał się Liam.
Dziewczyna wpatrywała się w niesamowicie brązowe oczy gwiazdora uśmiechając się delikatnie, był taki… zwyczajny? Tak to jest to słowo, zwyczajny. Nie robił z siebie nie wiadomo kogo z tego powodu że śpiewa i rozpoznają go na ulicy, martwił się o swoich przyjaciół co również zdążyła zauważyć przez ostatnich kilka dni, był słodki i kochany… Spuściła wzrok czerwieniąc się delikatnie przez swoje myśli, na szczęście było na tyle ciemno by nie mógł dostrzec jej rumieńców. Jednak żaden wiatr nie ukrył jej delikatnego szczękania zębami.
-Zimno Ci, wracajmy do środka.- powiedział przejęty Payne.
-Za chwilkę dobrze? –zapytała cichutko.
-Dobrze. –westchnął chłopak i po prostu ją objął, dając jej tym troszkę własnego ciepła.
***
Nathan palił kolejnego papierosa siedząc na balkonie który łączył jego pokój i pokój jego kuzynki. Był wściekły chociaż nie powinien, przecież nie powinien sobie robić jakichkolwiek nadziei jeżeli jakaś dziewczyna tylko z nim rozmawiała… No właśnie jakaś… Uważał Megan za bardzo wyjątkową, wartą zachodu i starań i nie mógł pojąć jak mogła dać dotykać się temu pożal się boże gwiazdorowi który był bożyszczem nastolatek bo zaśpiewał dwa wersy o miłości dobrze przy tym wyglądając. Dobrze pamiętał każdy poszczególny moment spotkań z dziewczyną, każdą imprezę którą prze bawił z nią i swoją kuzynką. Pamiętał jak na samym początku obiecał sobie że zdobędzie tą słodką buntowniczą brunetkę i nie miał zamiaru z tego rezygnować… O nie! Jeżeli on Nathan Scott bardzo mocno czegoś pragnął, to zawsze to dostawał, tym razem nie mogło być inaczej.
***
Masowała dłonią jego przyjaciela patrząc mu w oczy i widząc w nich niewyobrażalnie wielkie pożądanie. Uśmiechała się delikatnie i zadziornie doprowadzając go do szału swoim delikatnym dotykiem.
-Mam błagać?- jęknął kiedy próbując rozłożyć jej nogi napotkał opór.
-Ale o co Ci chodzi? – zapytała uśmiechając się łobuzersko.
-Już ty dobrze wiesz o co… -jęknął.
Zaśmiała się widząc w jego oczach wielkie podniecenie z odrobiną desperacji, jakże radosne iskierki pojawiły się w jego brązowych tęczówkach kiedy w końcu delikatnie rozłożyła nogi dając mu do siebie dostęp i już po chwili po pokoju roznosiły się ich ciche jęki kiedy poruszał się w niej powoli i delikatnie.
***
Dopiero nad ranem kiedy już powoli zaczęło świtać zdołali jakoś we trójkę wyjść z domu w mniej więcej pionie, blondynka trzymała się mocno swojego dużo trzeźwiejszego od niej chłopaka a z kolei jej przyjaciel kurczowo trzymał się jej, odprowadzili go pod jego dom po czym skierowali się pod dom blondynki do którego weszli powoli i po cichu skierowali się do jej sypialni gdzie zasłaniając rolety runęli zmęczeni na łóżko i zasnęli.  Chłopak śpiąc odruchowo przyciągnął ją do siebie i przytulił mocno.
***
-Ja… Ja muszę już iść.-  usłyszał gdy pochylał się nad nią z zamiarem pocałowania jej ust.
Zanim zdążył zareagować drzwi domu młodej Collins już się przed nim zamykały, westchnął cicho i odwrócił się do nich plecami z zamiarem powrotu do swojego domu, promienie wschodzącego słońca przyjemnie ogrzewały jego skórę.
-Liam ciszej.- jęknął śpiący na kanapie Harry kiedy ten niechcący przewrócił jakąś butelkę chcąc dostać się do schodów i do sypialni w której runął na łóżko i zasnął praktycznie momentalnie.
***
Caroline oparła się o drzwi które właśnie zamknęła i oddychała głęboko, chciał ją pocałować a ona mu zwiała… ZWIAŁA MU!! Jak mogła być tak głupia i zwiać temu słodkiemu chłopakowi? Westchnęła cicho i zamiast wyskoczyć z powrotem na dwór aby go pocałować powłóczyła nogami do sypialni jaką zajmowała w domu wujostwa.
***
Jęknęła cicho zakrywając swoją twarz kiedy nieznośne promienie słoneczne wpadające przez okno zaczęły ją razić, po kilku minutach jednak zrezygnowała z dalszego snu i uniosła powoli głowę uchylając delikatnie powieki i czując okropny ból przeszywający jej ciało, a raczej głowę. Jęknęła cicho drapiąc się po głowie i podnosząc się do pozycji siedzącej, rozejrzała się na około orientując się że nie jest u siebie w pokoju i usilnie próbując cobie przypomnieć skąd kojarzy jej się ten pokój i do kogo on należy. Uśmiechnęła się delikatnie orientując się że jest naga, w tym momencie wspomnienia z poprzedniej nocy uderzyły w jej umysł wielką falą przez co jeszcze bardziej rozbolała ją głowa. Z cichym jękiem opadła z powrotem na poduszki i zamknęła oczy wsłuchując się w całkowitą ciszę która została raz przerwana przez dźwięk przewracanej się butelki. Po kilku minutach drzwi do sypialni powoli się otworzyły a ona uchyliła oczy aby dostrzec kto przyszedł.
-Już nie śpisz?- usłyszała delikatny szept bruneta.
-Od kilku minut.- jęknęła.
-Mam dla Ciebie coś na żołądek i na głowę.- powiedział uśmiechając się uroczo i stawiając przed nią tacę z parującą zupą , szklanką wody i jakimiś tabletkami.
Dopiero teraz zorientowała się że jej żołądek trochę wariuję więc dla jego stabilizacji zjadła trochę zupy po czym opróżniła wysoką szklankę wody łykając tabletki i znów opadła na poduszki.
-Która godzina?- zapytała cicho kiedy chłopak delikatnie odstawił tacę na podłogę i położył się obok niej przytulając ją jednocześnie do siebie.
-14. –odpowiedział krótko szeptem.
-Za trzy godziny wracają rodzice z Michael’em..- jęknęła wtulając się w jego przyjemnie ciepłe ciało.
-Prześpij się jeszcze chwilę.- szepnął czule całując jej usta.
-Dobrze.- mruknęła przymykając oczy.
Po chwili poczuła jak czule całuje jej usta i przytula troszeczkę mocniej, wdychając zapach jego żelu pod prysznic mieszającego się z zapachem dymu papierosowego usnęła w końcu, a on leżał spokojnie gładząc delikatnie dłonią jej włosy i plecy i przyglądając się jej z delikatnym uśmiechem.
______________________________________________________________________________________

Szybciej niż ostatnio ;*
Miłego czytania ;)
I pamiętaj czytasz=komentujesz. Bo komentarz to dobra mobilizacja do dalszego pisania. <3