-Co się dzieje?- mruknęła wybudzając się ze snu.
-Nic, nie mogę spać, idę do siebie. Śpij dalej.- powiedział cicho łagodnym głosem.
-Mhm- mruknęła szybko zasypiając i przewracając się na drugi bok.
Nie chcąc narażać się na radosne powitanie przez psa i obudzenie całego domu i dzielnicy postanowił wyjść oknem, zgrabnie wylądował na trawniku pod balkonem i szybko przedostał się na własną posiadłość. Przebrał się w dresy i o wpół do 4 nad ranem ze słuchawkami w uszach zaczął biegać po osiedlu, jego płuca napełniały się co chwila zimnym powietrzem co można było porównać do miliona szpileczek wbijanych w tkankę płucną za każdym razem gdy brał oddech, ale było to jednocześnie orzeźwiające... Kiedy wrócił do domu słońce już budziło do życia świat, wziął szybki prysznic i położył się na łóżku mając nadzieje, że zaśnie chociażby na chwilę.
***
Wstała około 10 w ogóle nie czując się wyspana, jęknęła cicho widząc swoje odbicie w lustrze i szybko doprowadziła się do jakiegokolwiek porządku. Ubrała się w leginsy i luźny sweterek po czym wyszła z pokoju wiążąc swoje długie włosy w luźnego koka. Na dole w salonie siedział jej brat z nadal lekkim sińcem pod okiem.-Co tam?- zapytała nalewając sobie soku.
-Idź z psem.- mruknął.
-A Ty nie byłeś?- zapytała upijając troszkę trunku.
-Nie.- odpowiedział krótko.
Szybko wypiła do końca sok i wciągnęła na siebie buty i kurtkę, po czym wyszła przed dom ze smyczą w ręku nie zapinając na nią nawet psa który posłusznie wędrował blisko niej.
-Jednak ja to mam szczęście- usłyszała po kilku minutach uroczy śmiech. Odwróciła się aby dojrzeć kilka metrów za sobą Nathan'a.
-Cześć Nate.- uśmiechnęła się lekko.
-Nie zapytałaś dlaczego mam szczęście - zaśmiał się- cześć.
-I tak zapewne mi powiesz- zaśmiałam się.
-Racja, otóż zawsze jak ruszę się z domu, spotykam Ciebie- uśmiechnął się uroczo.
Zaśmiała się cicho i zaczęła z nim spacerować po okolicy co jakiś czas oglądając się za swoim czworonogiem.
-A jak tam Michael?- zapytał w końcu chłopak.
-Martwię się o niego, im bliżej poniedziałku tym bardziej widzę w nim jak boi się wracać do szkoły.- mruknęła.
-Wiesz, że nie pozwolę na to by coś mu się stało, prawda?- zapytał cicho zatrzymując ją i patrząc jej w oczy.
-Wiem... Dziękuję, za to co dla nas robisz.- powiedziała równie cicho.
-Nie ma za co- uśmiechnął się lekko i przytulił ją mocno.
Po kilku chwilach kiedy zaczęło kropić skłamała że ma coś ważnego do zrobienia i wróciła do domu, nie miała ochoty myśleć o tym co by było gdyby Zayn miał przyjemność widzieć jak chłopak ją przytulił, po ostatniej kłótni którą ona wywołała nie chciała powodować kolejnych. Sprawdziła swój telefon na którym znalazła nową wiadomość od przyjaciela który zapowiadał swoje odwiedziny, odpisała mu szybko i krótko po czym z powrotem zeszła na dół i dała psu wody, po czym wylądowała w salonie dotrzymując bratu towarzystwa.
Około drugiej dołączył do nich Louis który swoją pogodną osobą potrafił wszystkich wybić z złego nastroju i działał ostatnimi dniami jak lekarstwo na niej jak i na jej bracie. Lubiła nazywać go swoim prywatnym słońcem, ponieważ nawet najbardziej ponure dni dzięki niemu stawały się bardziej pogodne.
-Nie wiesz co się dzieje z Zayn'em?- zapytała kiedy jej brat wyszedł do łazienki.
-Co ma się dziać?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Dziwnie się ostatnio zachowuje.- mruknęła.
-W tym Ci przyznam rację bo całe noce chodzi z kąta w kąt, zaczął biegać i czasami prześpi kilka godzin w dzień, co na niego jest bardzo dziwne, ale to jest Zayn, on zawsze miał te swoje dziwne odchyły niedługo mu przejdzie.- uśmiechnął się lekko.
-Mhm- mruknęła lekko się uśmiechając.
-No nie martw się.- powiedział dźgając ją delikatnie w bok palcem.
-Staram się.- powiedziała cicho.
***
Przed wieczorem w jej domu pojawił się Elliot z delikatnym uśmiechem na ustach i lekko przyciętymi włosami.-I tak pierwsza Twoja fryzura bardziej mi się podobała - zaśmiała się witając go.
-Oj tam- zaśmiał się.
Przegadali parę godzin w między czasie chłopak próbował namówić ją na imprezę jednak ona nie miała ostatnio ochoty na imprezowanie i zabawę.
-Pamiętaj, że to przedostatnia impreza przed świętami.- zaczął znów chłopak.
-Nie mam ochoty- powiedziała po raz kolejny.
-No dobrze dobrze.- mruknął.
***
Obudził się dopiero wieczorem jeszcze bardziej zmęczony niż był gdy kładł się spać, ogolił się i ogarnął jakoś szybko po czym zszedł na dół aby coś zjeść. Gdzieś między robieniem kanapek a herbaty usłyszał że gdzieś w głębi domu zaczął dzwonić jego telefon, odnalazł go dopiero gdy osoba próbująca się do niego dodzwonić dzwoniła już 3 raz, spojrzał z lekkim szokiem na ekran telefonu widząc zastrzeżony numer i po kilku chwilach w końcu odebrał.-Musimy porozmawiać.- usłyszał w słuchawce dobrze znany mu głos blondynki.
-Nie mamy o czym.- powiedział krótko.
-Mamy...- zaczęła jednak nie dał jej dokończyć.
-Nie mamy, nie dzwoń już do mnie.- powiedział szybko i rozłączył się.
"Naprawdę musimy porozmawiać" odczytał po chwili smsa od nieznanego numeru.
"Nie mamy o czym, nie pozwolę Ci zniszczyć mi życia, co było to było nigdy więcej się ie powtórzy" odpisał po chwili i odłożył telefon na szafkę nocną wracając do kuchni i w końcu biorąc się za jedzenie. Dopiero godzinę później znów podniósł swój telefon nie znajdując na nim nowych wiadomości, skasował smsy i wsunął telefon do kieszeni ciemnych spodni na podkoszulek wciągnął jeszcze koszulę z podwiniętymi rękawami i poprawiając dłonią włosy złapał kurtkę i wyszedł z domu aby po chwili mijać się w drzwiach swojej dziewczyny z jej najlepszym przyjacielem.
-Cześć - uśmiechnął się uroczo całując ją czule.
-Hej.- uśmiechnęła się.
-Ej a może wyskoczymy gdzieś na miasto we trójkę?- zapytał kiedy siedzieli w salonie z jej bratem.
-Jakieś konkretne pomysły?- zapytała podając mu szklankę z sokiem.
-No właśnie nie wiem, powłóczymy się.- uśmiechnął się lekko.
-Ja nie mam ochoty.- powiedział jej brat stopując grę i wstając.- Pójdę z psem na spacer i idę spać.- powiedział jeszcze znikając na schodach.
-A Ty co na to?- zapytał obejmując Megan.- Jakieś kino, może kolacja i spacer?- zapytał bawiąc się kosmykiem jej włosów.
-Okej - uśmiechnęła się lekko.
***
Wrócili bardzo późno, była dosyć zmarznięta po spacerze jaki sobie zafundowali ale jednocześnie była bardzo szczęśliwa bo mogła w końcu chociaż na chwilę oderwać się od tych wszystkich myśli jakie nią targały przez ostatni czas.-Dobranoc - powiedział uśmiechając się delikatnie kiedy żegnali się przy jej drzwiach frontowych.
-Nie wchodzisz?- zapytała cicho.
-Musimy się czasami zachowywać jak normalna para wiesz?- zaśmiał się cicho.- Jeszcze trochę i bezkarnie ze sobą zamieszkamy zobaczysz- odgarnął jej włosy za ucho.- Kocham Cię.- powiedział cicho.
-Ja Ciebie też.- odpowiedziała cicho zanim poczuła dotyk jego miękkich ust na swoich.
Po chwili już zamykała za sobą drzwi uśmiechając się delikatnie, jak najciszej ściągnęła buty i powiesiła kurtkę na wieszaku wsuwając stopy w miękkie klapki , wzięła z kuchni wodę i poszła powoli na górę śledzona przez psa który zasnął w salonie i obudził się kiedy weszła do domu. Po drodze zajrzała jeszcze do pokoju brata którego drzwi były otwarte. Spał oczywiście rozwalony na całym łóżku trzęsąc się z zimna ponieważ jego kołdra leżała na ziemi obok łóżka, podeszła do niego i okryła go znów zaczynając się martwić. Poszła do siebie wzięła szybki prysznic i położyła się do łóżka bardzo szybko zasypiając.
***
Wziął szybki prysznic, zjadł coś i usiadł z chłopakami przed telewizorem, w końcu po kilku godzinach został w salonie tylko on i Lou.-Człowieku ledwo co siedzisz.- zauważył przyglądając się przyjacielowi.- Idź spać.
-Mhm zaraz.- mruknął ziewając.- Chciałem z Tobą pogadać
-Tak? O czym?- zapytał zaskoczony.
-Gdzie naprawdę zniknąłeś podczas imprezy? Mieliśmy razem pokój, pamiętasz? A w łóżku Cię nie było.- powiedział wystarczająco cicho aby tylko on usłyszał, a nie kręcący się jeszcze po górnym korytarzu chłopcy.
-Ja...- zaczął niepewnie i umilkł na kilka minut.- Byłem z Perrie, ale nikt rozumiesz, NIKT! nie może się o tym dowiedzieć- powiedział wręcz płaczliwym głosem.
-Co Ty odwaliłeś znowu?- zapytał zaskoczony Lou.
-Nie wiem... Nic nie pamiętam z tamtego wieczoru i raczej nic nie odwaliłem bo nie byłem nawet w stanie no - mruknął.
-Ja pierdole.- szepnął pod nosem.- Ciebie naprawdę trzeba pilnować człowieku.
Po kilku godzinach rozmowy z przyjacielem poszedł do siebie, wziął po raz kolejny zimny prysznic i jeszcze z mokrymi włosami w samych bokserkach położył się do łóżka, kiedy już powoli przysypiał jego telefon zaczął zawzięcie wibrować. Nie patrząc nawet kto dzwoni odebrał.
-Jestem w ciąży- usłyszał w słuchawce tak bardzo znienawidzony w tym momencie głos.- Z Tobą.
Siemka miśki ! Tak wiem minął prawie rok od ostatniego rozdziału, przepraszam że kazałam na siebie tak długo czekać! Mam nadzieję że mi wybaczycie i że jeszcze pamiętacie o mnie i o tej historii, zastanawiam się czy nie zakończyć jej w następnym rozdziale więc piszcie jakbyście woleli ! Miłego czytania :*
Gdybyście mieli do mnie jakieś pytania, śmiało ! : http://ask.fm/GosiaMT